czwartek, 23 kwietnia 2015

Hatin' Syndrome 12

-Chcę tylko wiedzieć jedną rzecz.-odezwał się nagle. Podniosłam głowę, by zerknąć w jego ślepia.
-Tak?-Wciąż drżącym, po niewyjaśnionym lamencie, głosem jęknęłam.
-Czy mam szansę?-Po raz drugi zbił mnie z tropu. W końcu, po przeanalizowaniu wszystkiego zebrałam się na cokolwiek. Wspięłam się na palce i delikatnie musnęłam jego polik ustami.
-Tak.-Cichutko odpowiedziałam lekko unosząc kąciki ust. Rumieńce zapewne zapłonęły na mych polikach. Po kilku minutach wpadłam na pomysł.-Hazz?-Oderwaliśmy się od siebie nie puszczając swoich rąk. Tak szczerze, to nie wiem czemu tak wyszło.
-Hmm?-mruknął poświęcając mi całą uwagę. Ogólnie to atmosfera się już wyklarowała do swobodnej.
-Mam mały plan zemsty...-zaczęłam...
***
Weszliśmy do mojego domu za rękę. Z korytarza było słychać chichoty Zayn'a oraz Louis'a. 
-Jesteś pewna?-dopytał H.
-Tak, nie mam dwunastu lat.-Zaśmialiśmy się cicho.-Hej wam!-wrzasnęłam wtulając się w Harold'a stając w progu. Ich miny?-Bezcenne. 
-Ymm...Vivien?-Zauważyłam jak mojemu nadopiekuńczemu bratu skacze gul. Wraz z Louis'em wstali i podeszli. 
-Tak braciszku?-Najsłodziej jak mogłam odezwałam się. Podniosłam głowę i zatraciłam się w oczach Hazz'y.
-Możemy porozmawiać?-zapytał wibrującym głosem.
-Tak, oczywiście.-Uśmiechnęłam się nie spuszczając wzroku z loczka. Cmoknęłam go w polik.-Zaraz wracam.-szepnęłam, ale tak aby reszta również usłyszała. Zwróciłam się do kuchni. W lustrze widziałam jak Zen mierzy Styles'a wściekłym wzrokiem.-O co chodzi?-odezwałam się siedząc na blacie. Udawałam, że nie mam pojęcia co go tak denerwuje. Machałam sobie swobodnie nogami wpatrując się w niego.
-Ty się jeszcze pytasz? Co to miało być? Mów mi. Wy jesteście razem? Ty nie możesz mieć chłopaka, nie ma opcji. Nie, nie i jeszcze raz N-I-E. Nie pozwalam. Przecież przed chwilą jeszcze wy yhh...A teraz ahh i...Jak?-Plątał się we własnych słowach. Z każdą sekundą jego twarz robiła się coraz bardziej czerwona. Wszystko rozwijało się tak jak powinno. W duchu skakałam z radości. Na zewnątrz zaś, grałam oburzenie.
-Odkąd wyjechaliście, kocham go i nie możesz mi niczego zabronić! To mój chłopak! Ty mi życia układał nie będziesz!-Wydarłam się. Minęłam wzburzona Mulata. Wparowałam do salonu. Louis przeprowadzał podobną rozmowę z Hazz'ą. Złapałam "partnera" za rękę. Pociągnęłam go za sobą na górę posyłając "rodzeństwu" mordercze spojrzenia. Kiedy tylko zatrzasnęłam drzwi od swojego pokoju oparłam się o nie. Zaczęliśmy się cicho śmiać.
-Udało się.-Skakałam dookoła.-Dostaną za swoje.-ucieszyłam się. Na tyle odbiła mi szajba, że wlazłam na łóżko. Odbijałam się od materaca, kiedy Styles oglądał to rechocząc. Nagle wpadłam na poduszkę. Zleciałam na lokacza przodem. Wyszło tak, że moje nogi owijały się wokół jego torsu, a ręce karku. Moje serce tak dziwnie...Zaszalało. Nie rozumiałam co się mi przy nim dzieje. Zachichotałam rumieniąc się. Jak na wyczucie do pomieszczenia wparował Zaz, prawdopodobnie miał zamiar dodać coś jeszcze. Jednak się zdziwił. Tak bardzo bawiła mnie jego reakcja.
-Zabiję...-mruknął pod nosem. Następnie wrota z hukiem spotkały framugę. Sprowadziłam ślepia na oczęta Harry'ego.
-Może jestem wredna, ale warto.-rzekłam. Stanęłam na własne nogi.
-Nie sądzisz, że przesadzamy?-zapytał nieśmiało.
-A nie uważasz, że nasłanie na mnie Dave i zaplanowanie tych kilku dni nie było przesadą?
-W sumie racja.-stwierdził.
-No właśnie.-opadłam na łoże.
-Wiesz...Słodkie kiedy nazwałaś mnie "chłopak", tak zatraciłaś się w moich oczach.-Ułożył się obok.
-Co?-Zapewne zabrzmiałam jak piszczałka. Sprzeczałabym się, ale najgorsze jest to, że on miał rację. Aż poliki mnie piekły.
-Nie powiesz, że tak nie było.-Lustrował mnie.
-Pochlebiasz sobie.-Udawałam, że na mnie nie działa. W głębi duszy miałam ochotę wyznać coś innego i zrobić coś szalonego, jak na mnie, oczywiście. Leżeliśmy tak gadając o wszystkim i niczym. Nie rozumiem jak to się stało, że wcześniej w ogóle nie trawiłam lokatego. A! No tak-Lou oraz Zayn. 
-Ile chcesz to pociągnąć?-Znów wkroczyliśmy na ten sam temat.
-Nie wiem. Aż...Właściwie, to myślałam, że też tego chcesz. Harry, jeżeli nie, to mi powiedz, przestaniemy.-Trochę się zaniepokoiłam.
-Nie, nie. Spokojnie. Jest okej. Tak tylko zapytałem.-Obronił się jak najsprawniej. Ogólnie dziwnie się czułam przebywając z nim. Przecież wiedziałam jakimi uczuciami mnie darzy. Sama nie potrafiłam przyznać się do swoich. Lecz w realu, nie stanowiły dla mnie pewności. Dochodziła 23.00. Z dołu nadal słychać było dopingi tych dwóch ciołków z dołu.-Może ja już pójdę?-zaproponował mój towarzysz.
-Nie, nie. Zostań na noc. To jeszcze bardziej ich zdenerwuje.-Złapałam go za rękę kiedy zbliżał się do wyjścia.
-To nie będzie już mała przesada?-Wolną dłonią złapał się za kark. Przyciągnęłam go do siebie nieco.
-Nie będziemy przecież się kochać, chociaż mogło to być niezłe, więc to nic takiego. Chyba, że nie mile widzi ci się sen ze mną w jednym łóżku, to zrozumiem.-Zupełnie poważnie wyrecytowałam, a Harold się zaśmiał.
-Nie no co ty. Spoko, mogę tu nocować.-zgodził się. Uśmiechnęłam się zwycięsko. Tak szczerze i pomiędzy nami, to chyba bardziej niż zemsty chciałam obecności zielonookiego. Tylko jeszcze wtedy tego nie byłam świadoma. 
-Okej. Zaraz ukradnę coś z pokoju ojca dla ciebie do spania.-Zanim zdążył odpowiedzieć czmychnęłam do sypialni rodziców. Wybrałam pierwsze spodnie oraz koszulkę z brzegu. Podałam zestaw Hazz'ie. Zwrócił się do łazienki. Ja także, lecz do innej. Szybki prysznic mnie zrelaksował. Mokre włosy wytarłam ręcznikiem i pozostawiłam rozpuszczone. Ubrałam piżamę. Nasunęłam kapcie na stopy. Przemknęłam do siebie. Harry leżał na moim łóżku stukając w ekran komórki. Brak koszulki na torsie chłopaka przyprawił mnie o przyjemne dreszcze. Odłożyłam swoje rzeczy gdzieś na bok.-Styles?-Zerknął na mnie.
-Tak?-Aż mi kolana zmiękły kiedy skupiał na mnie całą uwagę.
-Ymm...Dlaczego nie założyłeś top'u?-Nieśmiało wydukałam.
-Nie lubię.  Przeszkadza ci to?-Wyszczerzył te swoje białe perełki.
-Nie skądże.-Machnęłam ręką.-Posłuchamy muzyki?-zaproponowałam. 
-Okej.-odpowiedział. Włączyłam pierwszy lepszy utwór. Po północy zasnęliśmy obok siebie. Jak spokojnie zasnęłam, tak niekomfortowo się obudziłam...







Hejoł! Witam w kolejnym rozdziale ;) Jak tam? Trzymacie się? Mam nadzieję, że post się spodoba ^^
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* 

6 komentarzy:

  1. Pierwsza!
    Genialne!
    Mają dobrą nauczkę, haha.
    W ogóle, jak ty dajesz sobie z tymi opowiadaniami radę?! Jest ich tyle, a ty piszesz każde i jeszcze nowe dodajesz, jejku! *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe ;)
      Dziękuję <3 Ale się mega cieszę, że jesteś zadowolona <3
      Hehe ;) Prawda <3
      Poświęcam dużo serca oraz czasu :) Kocham to robić i samo idzie :D Uwielbiam pisać i czytać wasze opinie :3 Sama nie wiem jak to dokładnie idzie, ale jakoś ^^ 99% ciężkiej pracy, 1% talentu jak to mówi mój trener ;*
      Całuski ;*
      Dziękuję za piękny komentarz c:

      Usuń
  2. Jak ja uwielbiam takie słodkie zemsty
    Jestem ciekawa kiedy Vivien powie Harremu ze go kocha
    Miny Lou I Zayna musialy być prze śmieszne
    Oby tak dalej megaa fajny imagin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heuheu :33
      Hmm...Zobaczymy ;)
      :D OWSZEM :D
      Dziękuję <3 Mega happy :)
      Całuski ;*

      Usuń
  3. Aaaaaaaaa
    wielbić ten rozdział
    a końcówka achhh piranie w gotowości hehehehe. :)
    jejku mam taki ogromny zaciesz :)
    nie wiem jak to robisz ale wszystko co piszesz jest zachwycające
    Ten dzień jest w ogóle genialny
    KONIEC TESTÓW :) :) :)
    Na polskim napisałam opowiadanie z One Direction ,jak pisałam nie mogę przestać uśmiechać się do testu heheh
    buziaki
    ściskam
    Mela:* <33333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wowki! Nie spodziewałam się ^^
      Dziękuję<3
      Boże! Rumienię się :)
      KONIEC :D
      Haha ;) Serio? Pochwal się jak wyniki będą jak ocenili ;33
      Całuski <3

      Usuń