niedziela, 12 kwietnia 2015

Hatin' Syndrome 9

Miałam zamiar iść pod prysznic, a później pooglądać z loczkiem jakiś film. Kiedy wstałam poczułam ostry ból w prawej kostce. Syknęłam i z powrotem zajęłam miejsce siedzące.
-Co się dzieje?-Nawet nie zdążyłam odezwać się, a już odsłonił miejsce udręki. Widniał na niej siny ślad odciśniętej dłoni, a wyżej pełno sińców. Spojrzał na mnie wymownie.-Mówiłaś, że nic ci nie zrobił.-Przez zęby rzekł.
-Powiedziałam cytuję: "Nic takiego". To nic.-Zakryłam kończynę. Znów próbowałam wstać na znak protestu, ale nie udało się i tym razem.-Ał ał ał ał...-Szybko powtórzyłam kilka razy. Do tego strasznie pulsowało mi w brzuchu kiedy się prostowałam. Postanowiłam to sprawdzić. Głupia zrobiłam to przy nim. Mogłam tylko sobie pogratulować...
***
Cały poobijany. Nieśmiało zerknęłam na Styles'a. Bałam się reakcji chłopaka. Jego oczy zapłonęły w czerwieni. Wtedy naprawdę mną telepało. 
-Harry, ja...-Chciałam go uspokoić, ale nie zdążyłam.
-Zabiję go! Zabiję kurwa gnoja!-Zaczął się wydzierać. Łaził w tą i z powrotem.-Czemu mnie okłamałaś? Dlaczego?!-Tamtym razem zwrócił się do mnie. 
-Nie...-Ponownie nie dokończyłam.
-Nie zaprzeczaj! Nie powiedziałaś mi! Co się stało?! Jak on ci to zrobił?-Nie zmieniał wściekłego tonu.
-Nic! Przestań na mnie krzyczeć! Nie jestem psem, jasne?! Uspokój się! Co cię do cholery aż tak denerwuje?! Obietnica mojemu bratu obietnicą, ale to już jest przesada! Masz mi teraz wyjaśnić o co chodzi, bo ci już kurwa nic nie powiem!-Tym razem ja wyrecytowałam zagłuszając wszystko inne. Obserwowałam z jak z każdym moim słowem ta zła emocja w nim podupada. Zieleń powróciła do źrenic. Ręka loczka powędrowała na jego kark. Zauważyłam, że próbuje się uspokoić. 
-Nie mogę.-W końcu wymamrotał. Tym razem wrogość przeszła na mnie. Nie mogłam znieść jego zachowania. Najpierw odstawia sceny, następnie jęczy pod nosem nie chcąc wyjaśnić mi wszystkiego. Po prostu miałam ochotę zabić tego człowieka. Coś mnie opętało. Może niewiedza, której nienawidziłam i zawsze broniłam się przed nią zmuszając innych do wyjaśnień.
-Nie możesz? Dobra! Nie chcesz nie mów! Mam dość, wiesz?! Dość tego, że cały czas tak się mną opiekujesz, troszczysz się i w ogóle, a nie chcesz powiedzieć dlaczego! Niby ta głupia przysięga do Zen'a! Ale coś mi się nie wydaje! Czemu ci tak na tym zależy kurwa?! Płacą ci za to czy jak?! Mam serdecznie po dziurki twojego zachowania! Milcz sobie dalej! W samotności! Proszę! Nie przychodź do mojego pokoju, nie przynoś mi niczego! Starczy! Chcesz to tu sobie bądź, ale nie zawracaj mi dupy, jasne?! Nie odzywaj się do mnie, nie przepraszaj, nie wołaj! Nie chcę cię widzieć! Już myślałam, że da się z tobą dogadać, ale nie! Świetnie! Wiedziałam, że jesteś jakimś narwańcem! Zostań więc sobie z tym swoim "Nie mogę"!-Wybiegłam z pomieszczenia. Nie wiem, po prostu targały mną emocje i nie czułam już bólu. Przed oczami nadal stała mi ta jego smutna, zrozpaczona mina kiedy tak na niego wrzeszczałam. Wparowałam do siebie, trzasnęłam drzwiami, po których zjechałam prosto na ziemię płacząc jak idiotka. Nie wiedziałam czemu. Poważne kłótnie nigdy nie działały na mnie dobrze. Zawsze żałowałam tego co wypaplam. Później tylko beczałam, ale odwrotu już brakowało. Tylko tyle, że Hazz w sumie nie stanowił dla mnie żadnego przyjaciela. Znałam go od kilku dni. Jak więc możliwe jest, iż tak bardzo przejmuję się tym. Przyznam również, że kiedy nie chciano mi czegoś wyznać denerwowałam się. Nie mogłam znieść tego, że jestem niewtajemniczona. Dlaczego tak miałam? Może fakt, iż w dzieciństwie jako towarzystwo miałam tylko brata oraz Lou. To chłopcy, mieli swoje tematy. Ja jako dziewczyna przeszkadzałam. Nie chcieli powierzać mi sekretów. Tak to się zaczęło. Dopiero z wiekiem przyszedł ten lepszy, doskonały kontakt. Ryczałam. Harold zgodnie z moimi "prośbami" nie starał się. Nie próbował. Jednak wiedziałam, że jest. Słyszałam dźwięk telewizora. Nie mam pojęcia ile tak siedziałam. Godzinę? Dwie? Może więcej. Nie przeszkadzało mi już moje totalnie złe samopoczucie związane z chorobą. Moje myśli zajmowało to co związane z zielonookim. Analizowałam każde słowo jakie padło jak i z jego, tak i z mych ust. Jednak później zaczęłam tak jakby marzyć. Może to złe słowo. Po prostu w głowie miałam cudowne pełne blasku źrenice Harry'ego, uśmiech, dołeczki, sposób poruszania się, te tatuaże, które zwinnie ukrywa w przekonaniu, że ich nie zauważam, wszystko. Nie rozumiałam własnej logiki. Niby nie potrafiłam już znieść osoby "opiekuna", lecz wciąż siedział mi w pamięci. Czułam się zagubiona. W pewnym momencie z wielkim trudem wstałam i cierpiąc skierowałam się do łazienki. Stanęłam przed lustrem. Przestraszyłam się samej siebie. Przekręciłam klucz w zamku. Rozebrałam się. Usiadłam w wannie wypełnionej ciepłą wodą z nutką różowej piany o zapachu malin. Próbowałam rozkoszować się chwilą odpoczynku. Z wysiłku nic mi nie przyszło. I tak się nie udawało. Chyba nie muszę wyjaśniać dlaczego. Otarłam ciało, co tylko napędzało moją udrękę na brzuchu oraz nogach. Niesamowite jak zwykłe ściągnięcie ze schodów może obić człowieka. Obandażowałam sine miejsca. Pod bieliznę ubrałam krótkie szare spodenki oraz różowy T-shirt. Mokre włosy owinęłam turbanem zaplecionym z ręcznika. Na stopy wsunęłam kapcie w kształcie małpek. Kulejąc lekko zwinięta skierowałam się z niechęcią na dół. Musiałam. Kiedy już miałam minąć salon, kątem oka spostrzegłam posturę lokatego spoczywającą na łóżku. Wtem gdzieś tam pojawiło się jeszcze większe poczucie winy. Zbliżyłam się do chłopaka. Spał. Przykryłam go kocem. Wyłączyłam telewizor. Lekki uśmiech zagościł na mojej twarzy widząc jak spokojnie oddycha. Wyjęłam z jego rąk kartkę oraz długopis. Nie chciałam czytać tego co zapisał. Nie moja sprawa. Może i byłam żądna wiedzy, lecz takich rzeczy się nie podejmowałam. Po prostu nie potrafiłam sama tak po prostu grzebać w czyiś rzeczach. Wyszłam stamtąd. Nalałam sobie do szklanki soku po, który tak naprawdę zjawiłam się na parterze. Wróciłam do siebie. Położyłam się spać po wysuszeniu i dokładnym rozczesaniu włosów.
Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno do mej sypialni. Przetarłam oczy. Czułam się jakoś lepiej. Nie miałam już kataru, kaszel mnie nie dręczył. Jedyne pozostałości to te obite części ciała. Lecz to inna historia. Narzuciłam na siebie kilka ciuszków, związałam włosy w kucyk. Jakoś ożywiło mnie. Miałam ochotę zlecieć na dół i przeprosić Harold'a. Jednak nie wydawało się to łatwe. Cicho skradałam się do salonu. Nie było go. Ani śladu. Zniknął. Zostałam sama. Okropne uczucie. Zrozumiałam, że naprawdę źle postąpiłam...







Hejka! Oto rozdział #9 :D Mam nadzieję, że się spodoba :) Jak myślicie, Vivien serio przegięła? O co tak na serio chodzi Harry'emu? Czy jeszcze będzie dobrze? Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* 

6 komentarzy:

  1. Cudowny
    Ale nie mogę pojąć reakcji Harry'ego
    Czemu tak gwałtownie i czemu tak bardzo się przejął
    Coś mi tu nie gra
    Hazza coś ukrywa tylko co
    Jestem też strasznie ciekawa co takiego napisał
    Chciała go przeprosić a tu pustka hmmm jej ale mnie tym wszystkim zaciekawiłaś
    Nie mogę się doczekać aż dodasz kolejny
    Będę czekać
    Buziaki
    Ściskam
    Mela:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo się cieszę :))
      No widzisz :)) Już wkrótce wszystko stanie się jasne, obiecuję ;)
      Cieszę się, że jesteś ciekawa :3
      Niedługo, skarbie :3
      CAŁUSKI KOCHANIE #MOTYWACJA <3

      Usuń
  2. Musi być dobrze!
    No trochę przegięła, ake ja pewnie też bym tak zareagiwała...
    No Hazz się zakochał
    Super rozdział
    Czekam na kolejny
    Weny życzę i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi być! :D
      Zgadzam się <3 Ja również ;)
      Tak myślisz? Hmm... ;)
      Dziękuję <3 Bardzo się cieszę :**
      Dziękuję <3
      Całuski :*

      Usuń
  3. Mialam do cb napisać kiedy będzie next a tu proszę jest czytasz mi w myślach
    Jestem mega ciekawa co na tej kartce było napisane
    Harry na pewno poczuł się zraniony ale wybaczy Vivien ja to czuję
    A Vivien niezły cięty język ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ale ze mnie magik ;DD
      Niedługo wszystko stanie się jasne ;*
      Przeczucia cię...A no dobra nie będę nic zdradzać :D
      Prawda ;)
      Dziękuję za piękny komentarz :)
      Całuski <3

      Usuń