***
Opadłam zrezygnowana na sofę. Czułam się podle. Błagam, tylko nie płacz, tylko nie płacz. Nie udało się. Łzy mimowolnie spłynęły po moich polikach. Otarłam je ze smutkiem i podniosłam się. Niechętnie zjadłam śniadanie. Tak jakoś brakowało mi jego wkurzającego zachowania. Chyba tęskniłam za Harry'm. Jak to możliwe? Przecież spędziłam z nim zaledwie półtorej doby sam na sam. Nie umiałam sobie odpowiedzieć. Wiele czasu spędziłam na oglądaniu TV, tak naprawdę oczekując powrotu zielonookiego. Nie odwiedził mnie. Strasznie mnie to przybiło. Zdawałam sobie sprawę, że przegięłam, ale nie spodziewałam się, że aż tak zabolą go słowa od nowo poznanej dziewczyny. Ślepo przypatrywałam się obrazowi na ekranie, w rzeczywistości nie wiedząc co się na nim dzieje. W mojej głowie odbijały się echem tylko to co nagadałam do Harold'a. Dochodziła 16.30. Usłyszałam przekręcanie klucza w drzwiach. Zerwałam się jak poparzona i pomknęłam do korytarza. Nadzieja mnie przepełniła. Wrota się uchyliły.
-Hej Vivi!-Zayn szeroko rozłożył ramiona. Zawiodłam się trochę. Brakowało mi brata, ale nie jego się spodziewałam.
-Cześć.-Pozwoliłam się mu przytulić z udawanym uśmiechem.
-A ja?-Zauważyłam, że Louis też jest.
-Hej Boo Bear.-Przyjaciel mnie objął. Jakoś nie potrafiłam się cieszyć z ich przybycia. Opowiedzieli mi wszystko, ale nie skupiałam się na tym. Staliśmy w kuchni. Przygotowywali sobie jedzenie. W pewnym momencie zauważyli, że odleciałam.
-Vivien, wszystko okej?-zapytał Zen.
-Tak, tak.-ocknęłam się.-Na sekundę lecę na górę po spinkę do włosów, przeszkadza mi ten kosmyk.-oznajmiłam. Poleciałam jak najszybciej do swojego pokoju i złapałam co potrzebne. Kiedy pokonywałam ostatnie schody przy stole usłyszałam.
-To czemu właściwie Styles się wyprowadza?-Możecie sobie tylko wyobrazić jakie przerażenie mnie dopadło.
-Harry się wyprowadza?-wtrąciłam się zszokowana.
-Tak. Nie mówił ci? Powiedział nam kiedy wychodził stąd.-odrzekł Tomlinson.
-Jak to wyszedł stąd?-Nie wiedziałam już o co w tym wszystkim chodzi. Stałam jak wryta tak patrząc się na nich.
-Minęliśmy się z nim. Zastaliśmy lokatego na ganku.-odpowiedział niebieskooki. Czyli Hazz cały czas pilnował mnie na dworze. Siedział tak blisko. A teraz chce się przeze mnie wynieść. To wszystko moja wina! Muszę to naprawić! Nie pozwolę, aby odszedł!-Nie mam pojęcia skąd u mnie wzięły się takie myśli.-Dlaczego to cię tak obchodzi? Przecież go nie trawisz.-Oni też wydawali się zmieszani. Musiałam szybko coś im wmówić. Przecież nie mogłam wyznać im prawdy. Znęcaliby się nade mną.
-Po prostu tyle się tu ze mną nasiedział, bo kazałeś Zaz. Gdybyś wtedy nie uratował mnie od Dave, to on nie musiałby tu tyle przebywać, a ja miałabym go z głowy. I teraz jestem zaskoczona, że mnie nie wtajemniczył.-Zgrabnie skłamałam, jednak jąkając się nieco.
-Yyy...Czekaj, czekaj. Zwolnij.-Mulat zbliżył się do mnie.-Słonko. Po pierwsze, ja tylko chciałem, aby zajrzał do ciebie każdego wieczora. Nie prosiłem go, aby zajmował się tobą całymi dniami.-Moje serce już waliło jak oszalałe.-Po drugie to nie ja cię uratowałem, tylko on.-Spokojnie wytłumaczył. Nie mogłam uwierzyć. Zgłupiałam. Czyli jak to tak naprawdę było? Że co? Że Harold tak z dobroci serca chciał poświęcać mi uwagę?
-Gdzie on teraz jest?-wypaliłam po długiej chwili milczenia. Zwyczajnie wszystko analizowałam. Próbowałam jakoś to sobie wytłumaczyć, nie potrafiłam. Wtem zaczęłam coraz bardziej żałować swoich słów, jakie padły z moich ust w kierunku "opiekuna".
-Prawdopodobnie u Louis'a się pakuje. A co?-Odsunął się ode mnie. Nie obchodzili mnie wtedy oni. Zależało mi tylko na rozmowie z zielonookim. Wystrzeliłam z domu łapiąc tylko kurtkę. Nie wiem jak szybko przemierzałam miasteczko. Nie wiele czasu zajęło mi przebiegnięcie kilku przecznic. Zapukałam do drzwi Tommo.
-Dzień dobry. Jest może Hazz?-Zdyszana odezwałam się do matki Lou.
-Witaj Vivs. Tak, chodź. Jest u siebie. To znaczy w gościnnym. Chyba wiesz gdzie to jest.-Posłała mi uśmiech.
-Tak. Dziękuję.-rzuciłam podczas ściągania butów. Wlazłam na górę. Bałam się. Martwiła mnie reakcja lokatego na mój widok. Przejęłam się i pragnęłam, aby mi wybaczył. Zapukałam...
Witam! Przepraszam, że tak późno i krótko. Nie miałam czasu dzisiaj na nic. To prasówka, to jakieś zajęcia, treningi, praca domowa, przepisywanie zeszytu itd. Zrozumcie ;) Mam nadzieję, że połówka się spodoba :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Co?!
OdpowiedzUsuńJak to się wyprowadza?!
Nie może!
Nie pozwalam mu.
Zresztą Viv też.
I w ogóle, jak można kończyć w takim momencie? !
Bardzo dobrze, że wszystko przemyślała i chce go przeprosić.
Zależy jej na nim i jwmu na niej...
Jej
Ciekawe co dalej? !
Rany Boskie!:)
Ty to potrafisz wzbudzić emocje!
Czekam na kolejną część!
Pozdrawiam i współczuję ci tak zalatanego dnia!
Ps. U mnie jest już twoje zamówienie!
OMG! Nie wiedziałam, że wzbudzę aż takie emocje :D
UsuńPrzepraszam, że skończyłam w takim momencie, ale cóż :DD
Hmmm...Myślisz, że im na sobie zależy? :3 Niedługo dowiemy się czy tak jest :33
Wow! A myślałam, że nie jestem dobra w wywoływaniu emocji <3
Wkrótce :)
Całuski <3
Dziękuję za piękny komentarz :*
Lecę do ciebie <3
Jaki kochany pomimo tego co Vivien mu powiedziała to on nadal jej pilnował
OdpowiedzUsuńMam nadzieje że Harry się nie wyprowadzi
Szkoda że takich facetów jak Harry można na palcach jednej ręki policzyć
Miłego dnia ;)
<3 Nom <3
UsuńWszystko niedługo stanie się jasne :))
Prawda ;)
Dziękuję, nawzajem <3
O żesz
OdpowiedzUsuńO żesz
Aaaaaaaaaa
Hazz nie zwiewaj mi tu
Miał przychodzić tylko wieczorem o.O
Że co???
Przez cały czas był na podwórku hmmmm
A teraz ni z gruszki,ni z pietruszki po prostu się wyprowadza
Tu o,coś chodzi ale nie mam nawet najmniejszego pojęcia co to
Genialnie o strasznie mega ciekawie
Czekam na kolejny
Buziaki
Ściskam
Mela:*
Nie powiem, twój komentarz wywołał na mojej twarzy szeroki uśmiech :DD
UsuńDziękuję, z niego :)
Już nie długo, mam nadzieję dzisiaj, wszystko powinno stać się jasne ;)
Dziękuję <3
Całuski <3