środa, 8 kwietnia 2015

Imagin Niall zamówienie

UWAGA! W tekście pojawiają się liczne przekleństwa. Jeżeli nie pochwalasz takiego słownictwa lub nie lubisz owego czytać, nie polecam zapoznawania się z treścią tego poniżej. 

***

-Zapierdolę go kurwa!-Wrzasnęłam uderzając w stół. Natychmiast opuściłam moją siedzibę. Narzuciłam na siebie czarną skórę. Wsiadłam do mojego czarnego Ferrari i odjechałam z piskiem opon. Nie zwracając uwagi na przepisy trafiłam do fabryki idiotów mojego brata. Wparowałam tam mijając ochroniarzy tego debila, bali się, a po za tym to Evan im zakazał mnie tykać.-Jak cię kiedyś kurwa jebnę to będziesz wiedział!-Wpadłam do jego biura.
-Co znowu?!-warknął nadal licząc pieniądze.
-Ja ci zaraz kurwa powiem co! Po chuja dałeś zabrać mi wszystko, co?!Ojciec żałowałby, że tobie powierzył biznes cioto! Dobrze wiedziałeś, że Ferenty zabierze mi wszystko jak tylko Debby poda mu lewy towar, a sam kurwa taki mu podałeś pod moim imieniem! Co ja ci takiego zrobiłam?! Czemu?! Wiesz kurwa, że nie mogę wrócić do tego skurwiela! Zaraz, zaraz... O ty ścierwo pierdolone!-Rzuciłam się na niego przez biurko.-Sprzedałeś mnie zjebie jeden!-Okładałam jego krzywy ryj pięściami. Niestety niewiele podziałałam, bo ci dwaj goryle odciągnęli mnie od brata. Trzymali mnie za łokcie w powietrzu.-Nienawidzę cię!-krzyczałam wściekła wyrywając się. Kiedy wstał miał złamany nos, rozciętą wargę oraz łuk brwiowy, podbite oko i ślady moich paznokci na szyi, policzku oraz czole.
-Zamknij się kurwa w końcu! Daj mi coś powiedzieć!-Nareszcie się odezwał. Na sekundę się uspokoiłam.-Tak, sprzedałem cię. Teraz podlegasz mu. Kasa się kończyła, utargi spadają. On potrzebował dobrej, a ty jesteś najlepszą dilerką. Nie spierdol roboty, bo mało za ciebie nie dostałem, więc masz cię Horan'owi ładnie odwdzięczyć. Wracasz idiotko za rok! Nie na zawsze! Kurwa zrozum, że albo to albo zbankrutowalibyśmy oboje i trafilibyśmy do pudła bez ochrony i płatnych układów!-Wysyczał mi w twarz.
-Własną siostrę! Chuj.-warknęłam. Wynieśli mnie stamtąd. Wsadzili mnie do czarnego wana i zawieźli pod kryjówkę tego pacana. Wręczy wywleczono mnie z auta. Zakuli mnie kurwa w kajdanki! Rozumiecie?!
Zaniesiono mnie do biura tego szmaciarza. Rzucili mnie na kolana przed stołem blondyna.
-Witam Karolinko. Stęskniłaś się?-"Uroczym" tonem wydał z siebie dźwięk.
-Weź mnie nawet już nie wkurwiaj.-Przez zęby powiedziałam.
-Złotko, nie denerwuj się...-Kontynuował swoim "troskliwym głosem.-Bo to do kurwy jest mój teren! A ty suko jesteś moja, jasne?! Nie buntuj mi się, bo warta byłaś sporo! I nie pogrążaj się.-Znacznie zmienił sposób przekazywania mi słów. Po prostu starał się być głośny i straszny. Ja jednak się nie bałam.
-Powiedz mi tylko co ja mam tu robić i skończmy tą rozmowę, bo już patrzeć na ciebie nie mogę.-Bez wyrazu odpowiedziałam. Dał znak swoim pachołkom, a oni założyli na mnie obrożę.
-Proszę. To coś to obręcz, która będzie cię pilnowała. Jedno wykroczenie poza moje nakazy, a padasz trupem słodziutka. Uważaj, więc. Dobrze wiesz, że ze mną żartów nie ma. Tak samo dobrze, zdajesz sobie sprawę, że u mnie da się zaplusować, a to tylko na twoją korzyść.-Spokojniej wyrecytował.-Jutro podajesz u Gewner'a. Cicha akcja, towar podadzą ci do ręki przed wejściem. Robisz za dziunię. Chyba wiesz wszystko. Zabierzcie ją.-Obojętnie nakazał. Wrzucili mnie do jakiegoś pomieszczenia z jednym małym lufcikiem zamiast okien. Przedtem jednak mnie rozkuli. Miałam do dyspozycji łóżko, szafkę oraz łazienkę. Wiedziałam, że nie będzie to łatwy rok.
Wytłumaczę wam może wszystko od początku. Jestem Karolina i mam 21 lat. Mój brat bliźniak i ja przejęliśmy jedną z największych siedzib handlujących dragami w NY, po ojcu. Tylko, że ten pizduś otrzymał przywilej pomiatania mną ze względu na płeć, co jest kompletnym absurdem. Tata zmarł, właściwie to się zabił, ale to jakoś mnie nie ruszyło. On zniszczył mi życie. Kiedy miałam osiem lat, po raz pierwszy wysłał nas na akcję. Szybko wpoił nam zasady "tego świata". Kiedy raz się wejdzie w to gówno, nigdy się z niego nie wyjdzie i taka jest prawda. Matki nie mieliśmy, więc nikt nas nie odciągał. Nie skończyliśmy normalnej szkoły, tylko domową. Ogólnie byliśmy odseparowani od zwykłego, spokojnego życia. Nasza praca polegała na przekazywaniu prochów, załatwiania tych, którzy robili problemy, handel, sprzedaż pracowników i kupowanie ich. Tym razem padło na mnie. Niall także był synalkiem jednego z lepszych dilerów. Uważał się za nie wiadomo kogo, ale tylko zgrywał chojraka. Kiedyś już do niego trafiłam. Jako szesnastolatka wysłali mnie do niego w ramach pożyczki broni. To były katusze. Ten dupek nie pozwalał mi jeść ani pić, wyładowywał na mnie złość, a później jak idiota mnie przepraszał. Szkoda opowiadać. Nie mogłam po prostu wydostać się z tego wszystkiego. Taki los już został mi zapisany. Zbyt szybko zapuszkowaliby mnie za wykroczenia kiedy zdjęto by ze mnie ochronę. Tak, mieliśmy układy w policji. Płaciliśmy za nie łapanie nas.
Nie mogłam zasnąć. Musiałam podporządkować się blondynowi. Inaczej straciłabym życie, a brat firmę. Do tego załatwiliby go. Może i mnie kurwiarz wystawił, ale jednak to moja rodzina, może patologiczna, ale rodzina.
Mijały dni. Codziennie nowe zlecenie. Horan nie szczędził sobie codziennych "pogaduszek". Wyglądało to tak: wchodził, udawał miłego, pokazywał swoje prawdziwe oblicze, groził, uderzał, przepraszał, znów wyzywał i wychodził. Chore? Tak, zdecydowanie. Uważałam, że nie może mnie już niczym zaskoczyć.
Wrócił z jakiegoś zlecenia. Słyszałam za ścianą jego głos. Możecie sobie wyobrazić jaka wniebowzięta musiałam być. Ta...Wparował do pomieszczenia.
-Ja pierdole.-Pod nosem szepnęłam sama do siebie. Wiedziałam co się szykuje.Tylko, jakoś tym razem nie był ani uśmiechnięty ani zły. Wydał się zmartwiony? Usiadł na materacu, kiedy ja przywarłam do kaloryfera przy ścianie na podłodze z zimna. Spojrzał na mnie smutno. Ściągnął z siebie bluzę i...Okrył mnie nią! Żebyście widzieli moją minę. Zmarszczyłam brwi w geście niezrozumienia. Znów wrócił do pozycji siedzącej.-Niall? Dlaczego jesteś taki...Inny? Coś się stało?-wydukałam zszokowana. Mało obchodziła mnie jego osoba, ale to takie zaskoczenie, że nie mogłam inaczej postąpić. Pożądałam odpowiedzi.
-Tak. Nie ważne. Zwyczajnie...Ahh szkoda gadać.-Machnął ręką zrezygnowany.
-Ważne. Chcę wiedzieć.-odrzekłam.
-Nie obchodzi mnie czego chcesz! Jesteś tylko pionkiem! Zamknij się najlepiej!-Nagle zmienił się, ponownie.
-Ale ty kurwa humorzasty! Książę się znalazł. Jak ci kurwa nie odpowiadam, to po chuja mnie kupiłeś? Po co się pytam! Przywlekłeś mnie tutaj, żeby się na mnie wydzierać i pomiatać mną?! Ty nie masz o mnie pojęcia! Nie znasz mnie! Dlatego nie mów mi kim jestem! Nie rozkazuj mi! Już mi dosyć! Jak chcesz to mnie zabij! Tylko nigdy więcej nie każ mi nic! Mam po pęczki takiego życia! Zabij mnie! Zabij! Słyszysz?!-Popadłam w rozpacz. Dusiłam w sobie to od dawna. Od małego nikogo nie obchodziło moje zdanie, to kim jestem i jaka jestem. Wszyscy po prostu mną rządzili. To we mnie pękło, właśnie w tamtej chwili. W tak niepozornym momencie. Beczałam jak dziecko. Skuliłam się i ryczałam. Kiedy zrozumiałam jak zachowuję się i to jeszcze w jego towarzystwie, przestałam. Dla mnie okazywanie emocji było kompletną bzdurą i okazywaniem słabości. Ja nie chciałam być słaba. Nie miałam zamiaru przegrywać. Uspokoiłam się jak na zawołanie. Kiedy otarłam oczy z łez, gdy już dobrze widziałam...Jak on na mnie patrzy. W źrenicach "szefa" płonęła troska. Wstałam. Wiedziałam, że tracę swój pancerz obronny w jego oczach.
-Karolina, ja...-Chciał coś powiedzieć, ale nie dałam mu skończyć.
-Nic nie mów. Nie rozmawiajmy o tym. Jak chcesz to idź i opowiedz wszystkim jaką jestem beksą i niedorajdą, ale nie wspominaj mi już o tym.-warknęłam.-Wróćmy już lepiej do stałego repertuaru. Proszę, nawrzeszcz na mnie, uderz mnie. Mi jest już wszystko jedno.-westchnęłam.
-Nie. Już nigdy nie będzie tak samo.-Zbliżył się do mnie.-Bo mi nie jest wszystko jedno.-Nie wiedziałam co począć. Jego twarz drastycznie zbliżała się do mojej. W tamtej chwili zrozumiałam, że tego chcę. Ten pocałunek był niesamowity, magiczny...Ten pocałunek to był dopiero początek...
Okazało się, że wszystko było ustawione. Nie zostałam oddana na dilerkę, tylko na dziewczynę Horan'a. Mój własny brat oddał mnie. Nie musiałam się już użerać ze światem narkotyków, tylko z Niall'em. Chociaż nie wiem czy to można nazwać użeraniem się, gdyż...Ja tak jakby się zakochałam. W stosunku do mnie nie był już taki zły. Okazał się ciepłym, opiekuńczym, zabwynym i kochanym chłopakiem. Zwyczajnie przyjmował maskę, tak jak ja...






Witam! Oto imagin dla Karolki <3 Słońce, przepraszam za wulgaryzmy, ale chciałam, żeby był niegrzeczny tak jak chciałaś. Strasznie się starałam, ale nie wiem czy mi wyszło. Oceń sama.
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
P.S. Nie wiem czy uda mi się dzisiaj wstawić kolejne zamówienie, gdyż idę na próbny makijaż na wesele mojej ciotki :) Postaram się, ale nie obiecuję <3

8 komentarzy:

  1. Ochh dzięki dzięki jest megaa
    Główna bohaterka przypomina mnie jak się wkurze też tak klne
    Jeszcze raz wielkie dzięki jestem super taki jak chciałem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulżyło mi <3
      Hehe :D To trafiłam :*
      To ja dziękuję :33
      Nawet nie wiesz jak się cieszę <3, że jesteś zadowolona ^^
      Całuski C:

      Usuń
  2. Heh
    Liczne przekleństwa?
    Tutaj to co drugie słowo!
    Świetny imagin!
    Czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogłabym prosić o imagin z Niallem w roli głównej I reszta one direction ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe spk dzięki ;*
    poczekam ;D

    OdpowiedzUsuń