-Przecież nie mówiłem prawdy. Wiesz, że tak nie jest. Mi na tobie zależy. Musiałem go okłamać. Nie chciałem wyznawać prawdy za ciebie. Nie mam pojęcia czy wolisz sama mu to powiedzieć, kiedy i czy w ogóle...-Zdecydowanie wyglądał na przejętego. Lecz ja nie uginałam się. Musiałam być silna. Jakoś ostatnio mi tego zabrakło.
-To po cholerę odbierałeś moją komórkę?-zapytałam.
-Mam identyczną. Odruchowo złapałem za telefon. Kiedy już się odezwałem było za późno, a on zorientował by się. Musiałem nazmyślać. Bruce normalnie cały czas miał wątpliwości. Brakowało mi pomysłu na jakiekolwiek przekonanie go o tym, iż nie łączy nas nic. Podkręcałem temperaturę z każdym jego kolejnym pytaniem. Błagam, błagam. Wybacz mi. Nie wiesz nawet ile bólu sprawiło mi wymyślanie tego wszystkiego...-Padł przede mną na kolana ze łzami w oczach.
-Nie brzmiałeś na zakłopotanego.-Sceptycznie podeszłam do jego wyjaśnień, mimo że w głębi duszy gdzieś tam mu wierzyłam.
-Nie mogłem. Zorientowałby się. Chtisti, przepraszam. To nie była prawda. Przysięgam. Nie chcę cię tracić. Wybacz mi.-łkał.-Wybaczysz?-...
***
Na jego policzkach pojawiły się żywe łzy. W źrenicach chłopaka płonęła szczerość. Jednak jakiś cichy głos w głowie twierdził, żeby nie wybaczać. Sprawnie go uciszyłam.
-Nie kłamiesz?-Zrezygnowana dopytałam.
-Nie ośmieliłbym się.-odpowiedział bez zawahania.
-Wybaczę, więc.-Cicho odrzekłam i spuściłam głowę. Wstał. Mocno przycisnął mnie do swojego ciała. Delikatnie ucałował czubek mej głowy.
-Nie zawiodę cię, nigdy, księżniczko.-wyszeptał do mojego ucha. Lekko się uśmiechnęłam. Jednak w sercu została taka rana, po słowach Nialler'a.
Dni jakoś mijały. Zostało sześć dni do powrotu do Mullingar. Umówiliśmy się, że na Hawajach będziemy korzystać, a jak tylko wrócimy wyjaśnimy wszystko Bruce'owi. Tamtego dnia kiedy jeszcze spokojnie drzemałam na klatce piersiowej niebieskookiego, kiedy rozbudził mnie telefon od kierownika.
-Tak słucham.-odebrałam natychmiast ożywając.
-Dzień dobry. Przepraszam, lecz jest pani pilnie potrzebna w hotelu. W systemie wdały się problemy, jakie tylko pani może skorygować. Musi pani wrócić najbliższym samolotem o 19.30 i jutro o 15.30 stawić się w pracy. Czy jest to możliwe?-Usłyszałam poważny męski głos. Jak się domyślacie, kompletnie mi to nie pasowało. Nie chciałam jeszcze wracać, tracić tych kilku dni spokoju w towarzystwie Horan'a. Wiadomo, że byłam przygotowana na najgorsze co czekało mnie w Irlandii, ale to jeszcze zdecydowanie nie był mój czas. Mimo to, w końcu to praca.
-Tak, tak. Oczywiście. Wylecę wieczorem.-Starałam się być przekonująca.
-Dobrze, więc widzimy się jutro. Do widzenia.
-Do widzenia.-Rozłączyłam się. Wypuściłam ciężko powietrze z płuc. Niall oparł się na łokciach nadal leżąc na materacu.
-Coś się stało skarbie?-Jego delikatny głos pieścił moje uszy.
-Dzwonił kierownik, dzisiaj wracam do Mullingar.-Smutno wydukałam.
-Co?!-Zdziwił się.-Jadę z tobą.-stwierdził. Złapał mnie w talii, gdyż stałam blisko niego, pociągnął mnie na siebie. Leżałam na nim.
-Nie możesz, masz zostać.-Ułożyłam głowę na jego torsie kiedy bawił się moimi włosami.
-Ale chcę.-Jak to on musiał się posprzeczać.
-Nieważne.-Jakoś nie brało mnie na gierki.-Wiesz, że teraz muszę wszystko wyjaśnić mu sama?-Ledwo udało mi się to wydusić. Dziwne zjawisko zaciśnięcia się gardła spotykało mnie podczas tego tematu.
-Może nie rób tego.-zaproponował.
-Muszę. Będę miała wyrzuty sumienia, gorsze niż te obecne.-W głowie roiło mi się od czarnych scenariuszy, o których szczerze boję się wspomnieć.
-Rozumiem. Jesteś pewna?-Chyba w zwyczaju blondyna było upewnianie się.
-Tak. Nie mam wyboru.-westchnęłam.-Chcę spędzić ten ostatni dzień jak najlepiej. Chodźmy na plażę, na spacer, później może coś zjemy i...-Pod koniec wzruszyłam brwiami.
-Oczywiście. Co tylko zechcesz kwiatuszku.-Ucałował mój nosek.
-Kocham cię.-Wpiłam się w jego usta.
-A ja ciebie bardziej.-Posłał mi najpiękniejszy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam. Po kilkunastu minutach zebraliśmy się pod prysznic we dwójkę. Wysuszyłam co nie co włosy, pomalowałam rzęsy oraz usta, ubrałam się. Poszliśmy na plażę, gdzie od razu po rozłożeniu ręczników, zrzuciliśmy z siebie ubrania i wskoczyliśmy do wody. Wynurzyłam się spod klarownej tafli. Nialler'a nie było. Rozglądałam się, nadal nic. Robi sobie ze mnie żarty, na sto procent. Jednak wciąż brakowało go. Zaczęłam się stresować. Już miałam zacząć panikę, gdy niespodziewanie poczułam jak ktoś bierze mnie na ramiona. Głośny pisk wydobył się z moich ust. Później jednak zaczęłam się śmiać. Bawiłam się świetnie. Nie mogłam uwierzyć jak dobrze. Niesamowite uczucie spędzać czas w towarzystwie ukochanej osoby, do tego tak doskonale. Wyniósł mnie na piasek. Ułożył się na nim i ułożył mnie na sobie. Mogłam godzinami bez słowa wpatrywać się w jego źrenice. Dostrzegałam w nich coś...Nie z tego świata. Uwielbiałam każdy cal jego osoby. Mój Horanek. Dzień naprawdę mijał wspaniale. Niestety dobiegał końca. Musiałam stawić się na lotnisku. Jak się domyślacie nie wprowadzało to nas w dobry humor.
-Nie chcę...Nie jedź.-Prosił mnie od jakiś 30 minut.
-Kochanie, wiesz, że muszę.-Smutno odrzekłam. Westchnął.
-Kocham cię. Pamiętaj, że zawsze, na zawsze będę z tobą. Będę cię wspierał, czuwał nad tobą, kochał, szanował, będę robił wszystko czego będzie ci potrzeba. Nigdy cię nie opuszczę. Wiem, że jesteś tą jedyną. Nie mogę teraz z tobą jechać i te dni bez ciebie będą dla mnie męczarnią i piekłem, ale to tutaj bije dla ciebie.-Ułożył moją dłoń na swoim sercu.-Nie pragnę niczego bardziej jak twojego życia w szczęściu. Bądź szczera z Bruce'm, jeżeli chcesz. Tylko nie zostawiaj mnie. Kocham cię.-wyrecytował ze łzami w oczach. Nie wiem co takiego go nabrało, lecz to zdecydowanie najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek skierowano do mnie. Popłakałam się. Mocno zastygłam w jego ramionach. Wezwano mnie do samolotu.
-Kocham cię, Niall.-Namiętnie pocałowałam blondaska. Pomachałam mu i wsiadłam do maszyny. Pół lotu ryczałam jak dziecko. Puls mi wzrastał. Obawiałam się rozmowy z Brucer'em. Już tęskniłam za Niallerkiem. Wylądowaliśmy. Taksówką podjechałam pod nasz blok. Nabrałam sporo powietrza unosząc głowę i zaglądając w nasze okno. Wczłapałam się z walizką na górę. Otworzyłam sobie drzwi. Zastałam narzeczonego w kuchni. Podniósł głowę, chyba coś przygotowywał, natychmiast wyszczerzył swoje białe ząbki. Blado uniosłam kąciki ust.
-Christina?!-zszokowany nie dowierzał. Zbliżył się do mnie i mocno mnie do siebie przycisnął. Aż mną telepało. Nigdy się tak nie bałam...


Witam! Oto kolejny rozdział. Mam nadzieję, że nie zawiedzie. Jeżeli chodzi o zamówienie Kroli: Pojawi się najprawdopodobniej jutro wieczorem.
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Przy okazji zapraszam na rozdział 18 mojego drugiego ff na blogu: mystery1directionff.blogspot.com
-Nie kłamiesz?-Zrezygnowana dopytałam.
-Nie ośmieliłbym się.-odpowiedział bez zawahania.
-Wybaczę, więc.-Cicho odrzekłam i spuściłam głowę. Wstał. Mocno przycisnął mnie do swojego ciała. Delikatnie ucałował czubek mej głowy.
-Nie zawiodę cię, nigdy, księżniczko.-wyszeptał do mojego ucha. Lekko się uśmiechnęłam. Jednak w sercu została taka rana, po słowach Nialler'a.
Dni jakoś mijały. Zostało sześć dni do powrotu do Mullingar. Umówiliśmy się, że na Hawajach będziemy korzystać, a jak tylko wrócimy wyjaśnimy wszystko Bruce'owi. Tamtego dnia kiedy jeszcze spokojnie drzemałam na klatce piersiowej niebieskookiego, kiedy rozbudził mnie telefon od kierownika.
-Tak słucham.-odebrałam natychmiast ożywając.
-Dzień dobry. Przepraszam, lecz jest pani pilnie potrzebna w hotelu. W systemie wdały się problemy, jakie tylko pani może skorygować. Musi pani wrócić najbliższym samolotem o 19.30 i jutro o 15.30 stawić się w pracy. Czy jest to możliwe?-Usłyszałam poważny męski głos. Jak się domyślacie, kompletnie mi to nie pasowało. Nie chciałam jeszcze wracać, tracić tych kilku dni spokoju w towarzystwie Horan'a. Wiadomo, że byłam przygotowana na najgorsze co czekało mnie w Irlandii, ale to jeszcze zdecydowanie nie był mój czas. Mimo to, w końcu to praca.
-Tak, tak. Oczywiście. Wylecę wieczorem.-Starałam się być przekonująca.
-Dobrze, więc widzimy się jutro. Do widzenia.
-Do widzenia.-Rozłączyłam się. Wypuściłam ciężko powietrze z płuc. Niall oparł się na łokciach nadal leżąc na materacu.
-Coś się stało skarbie?-Jego delikatny głos pieścił moje uszy.
-Dzwonił kierownik, dzisiaj wracam do Mullingar.-Smutno wydukałam.
-Co?!-Zdziwił się.-Jadę z tobą.-stwierdził. Złapał mnie w talii, gdyż stałam blisko niego, pociągnął mnie na siebie. Leżałam na nim.
-Nie możesz, masz zostać.-Ułożyłam głowę na jego torsie kiedy bawił się moimi włosami.
-Ale chcę.-Jak to on musiał się posprzeczać.
-Nieważne.-Jakoś nie brało mnie na gierki.-Wiesz, że teraz muszę wszystko wyjaśnić mu sama?-Ledwo udało mi się to wydusić. Dziwne zjawisko zaciśnięcia się gardła spotykało mnie podczas tego tematu.
-Może nie rób tego.-zaproponował.
-Muszę. Będę miała wyrzuty sumienia, gorsze niż te obecne.-W głowie roiło mi się od czarnych scenariuszy, o których szczerze boję się wspomnieć.
-Rozumiem. Jesteś pewna?-Chyba w zwyczaju blondyna było upewnianie się.
-Tak. Nie mam wyboru.-westchnęłam.-Chcę spędzić ten ostatni dzień jak najlepiej. Chodźmy na plażę, na spacer, później może coś zjemy i...-Pod koniec wzruszyłam brwiami.
-Oczywiście. Co tylko zechcesz kwiatuszku.-Ucałował mój nosek.
-Kocham cię.-Wpiłam się w jego usta.
-A ja ciebie bardziej.-Posłał mi najpiękniejszy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam. Po kilkunastu minutach zebraliśmy się pod prysznic we dwójkę. Wysuszyłam co nie co włosy, pomalowałam rzęsy oraz usta, ubrałam się. Poszliśmy na plażę, gdzie od razu po rozłożeniu ręczników, zrzuciliśmy z siebie ubrania i wskoczyliśmy do wody. Wynurzyłam się spod klarownej tafli. Nialler'a nie było. Rozglądałam się, nadal nic. Robi sobie ze mnie żarty, na sto procent. Jednak wciąż brakowało go. Zaczęłam się stresować. Już miałam zacząć panikę, gdy niespodziewanie poczułam jak ktoś bierze mnie na ramiona. Głośny pisk wydobył się z moich ust. Później jednak zaczęłam się śmiać. Bawiłam się świetnie. Nie mogłam uwierzyć jak dobrze. Niesamowite uczucie spędzać czas w towarzystwie ukochanej osoby, do tego tak doskonale. Wyniósł mnie na piasek. Ułożył się na nim i ułożył mnie na sobie. Mogłam godzinami bez słowa wpatrywać się w jego źrenice. Dostrzegałam w nich coś...Nie z tego świata. Uwielbiałam każdy cal jego osoby. Mój Horanek. Dzień naprawdę mijał wspaniale. Niestety dobiegał końca. Musiałam stawić się na lotnisku. Jak się domyślacie nie wprowadzało to nas w dobry humor.
-Nie chcę...Nie jedź.-Prosił mnie od jakiś 30 minut.
-Kochanie, wiesz, że muszę.-Smutno odrzekłam. Westchnął.
-Kocham cię. Pamiętaj, że zawsze, na zawsze będę z tobą. Będę cię wspierał, czuwał nad tobą, kochał, szanował, będę robił wszystko czego będzie ci potrzeba. Nigdy cię nie opuszczę. Wiem, że jesteś tą jedyną. Nie mogę teraz z tobą jechać i te dni bez ciebie będą dla mnie męczarnią i piekłem, ale to tutaj bije dla ciebie.-Ułożył moją dłoń na swoim sercu.-Nie pragnę niczego bardziej jak twojego życia w szczęściu. Bądź szczera z Bruce'm, jeżeli chcesz. Tylko nie zostawiaj mnie. Kocham cię.-wyrecytował ze łzami w oczach. Nie wiem co takiego go nabrało, lecz to zdecydowanie najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek skierowano do mnie. Popłakałam się. Mocno zastygłam w jego ramionach. Wezwano mnie do samolotu.
-Kocham cię, Niall.-Namiętnie pocałowałam blondaska. Pomachałam mu i wsiadłam do maszyny. Pół lotu ryczałam jak dziecko. Puls mi wzrastał. Obawiałam się rozmowy z Brucer'em. Już tęskniłam za Niallerkiem. Wylądowaliśmy. Taksówką podjechałam pod nasz blok. Nabrałam sporo powietrza unosząc głowę i zaglądając w nasze okno. Wczłapałam się z walizką na górę. Otworzyłam sobie drzwi. Zastałam narzeczonego w kuchni. Podniósł głowę, chyba coś przygotowywał, natychmiast wyszczerzył swoje białe ząbki. Blado uniosłam kąciki ust.
-Christina?!-zszokowany nie dowierzał. Zbliżył się do mnie i mocno mnie do siebie przycisnął. Aż mną telepało. Nigdy się tak nie bałam...


Witam! Oto kolejny rozdział. Mam nadzieję, że nie zawiedzie. Jeżeli chodzi o zamówienie Kroli: Pojawi się najprawdopodobniej jutro wieczorem.
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Przy okazji zapraszam na rozdział 18 mojego drugiego ff na blogu: mystery1directionff.blogspot.com
Świetny! !
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejną cześć
Dziękuję ♥♡♥♡
OdpowiedzUsuńCałuski ;**