czwartek, 16 kwietnia 2015

Imagin "Pan szef"' zamówienie

-Za ile przywiozą towar?-zapytałem nie odrywając wzroku od komórki.
-Już stoją pod budynkiem.-odrzekł jeden z moich współpracowników. Wstałem zza biurka. Wyjąłem papierosa z ust i zgasiłem go. Wyszedłem jako pierwszy z obskurnego domu, wyglądającego jak opuszczony psychiatryk. A nie przepraszam, to BYŁ opuszczony psychiatryk. Zbliżyłem się do ciężarówki. Drzwi od samochodu się otworzyły. Zobaczyłem dziesięcioosobowy rząd związanych dziewczyn. Wysiadały na polecenie kierowcy. Obejrzałem je dokładnie.
-Mogą być. 2,4,7,9,10 na aukcję, 1,6,8 pod latarnię, a reszta do szefa. Niech zdecyduje 3 oraz 5 najlepsze.-Szybko oceniłem sprowadzony towar. Taką miałem prace. Robiłem za pachoła najstarszego, najbrutalniejszego i najbogatszego handlarza kobietami. Sprowadzano je zza granicy, łapano lub porywano. Żadna nie miała szansy na powrót do normalnego życia. Sprzedawaliśmy je jako prostytutki, wystawialiśmy dla własnych celów albo oddawaliśmy boss'owi, aby je sprawdził i sam zadecydował. Wiem, że fucha nie godna pochwały lecz hańby. Nie miałem wyboru. Potrzebowałem kasy po sprowadzeniu się z Doncaster do Londynu. Trafiłem gdzie trafiłem i już. Na początku było trudno, ale później wszystko stało się dla mnie normalnością. Nigdy nie byłem typem człowieka przesadnie wrażliwego. Mimo to, ruszały mnie łzy, przerażenie oraz cierpienie tych dziewek. Miałem 6 sióstr, kiedy wyobraziłem sobie, że ktoś wyrządza im taką krzywdę...Kipiałem ze złości. Nie pasował mi mój "zawód". Dorzucałem się do ich bólu. Wiedziałem, że po przejściu przez mój research trafiają w o wiele gorsze miejsca. Wróciłem do swojego biura. Spakowałem co potrzebne. Wsiadłem do swojego samochodu. Odjechałem. Miałem kilka dni wolnego. Postanowiłem odwiedzić rodzinne miasto. Zapukałem do drzwi. Otworzyła mi mama. Była zdecydowanie zmartwiona.
-Hej mamuś, coś nie tak?-Wiem co pomyślicie: W pracy taki szmaciarz, który wysyła kobiety do takich a nie innych miejsc, a u rodzicielki troskliwy aniołek. No cóż, w godzinach roboczych "zakładałem maskę".
-Witaj Louis.-Już wiedziałem, że jest źle. Kiedy nazywała mnie "Louis", zawsze coś nie grało. Przytuliła mnie. Wszedłem i zdjąłem z siebie wszelkie okrycie.-Chodź.-Wprowadziła mnie do salonu. Ujrzałem moją małą siostrzyczkę Lottie zapłakaną siedzącą na sofie. Zerknęła na mnie smutno.
-Lou?-Zdziwiona powstała.
-Co jest?-Zmartwiony podszedłem do niebieskookiej i mocno wtuliłem ją w siebie. Puściły jej nerwy. Ryczała jak dziecko, którym zawsze dla mnie będzie. Kochałem ją nad życie. Wziąłem ją na kolana. Czekałem aż się uspokoi. Kiedy się to stało spojrzała mi w oczy, aby opowiedzieć mi wszystko.
-Wracałam od Finix. Nagle podjechał wielki Van, a z niego wyskoczyło dwóch wielkich mężczyzn z tatuażami w kształcie tygrysa na szyi. Od razu wiedziałam, że chcą mi coś zrobić. Zaczęłam uciekać. Gonili mnie. Złapali. Nie wiem jak to się stało, ale wyrwałam się napastnikom i udało mi się. Nie wiem co by mi zrobili. Tak strasznie się bałam.-wydukała. Gul mi skoczył. To byli ludzie z mojego wydziału. Wyobraziłem sobie jak porywają małą. Próbowałem jakoś ją pocieszyć, pomóc opanować emocje.
-Dlatego wyprowadzamy się do ciotki Dominiki do Denver w USA.-wtrąciła się moja matka. Pokiwałem na znak, że rozumiem.
-Szczęście, że nic ci się nie stało słonko.-Pocałowałem Charlotte w głowę.-Wyjeżdżam z wami.-oznajmiłem po chwili.
-Co? Jak to?-Delikatnie zapytała blondynka.
-Chcę być tam z wami. I tak miałem zamiar wyjechać do Stanów. Muszę tylko jeszcze załatwić coś w pracy.-odpowiedziałem.  Chyba tak władał nimi strach, że nie potrafiły utrzymać rozmowy.-Zostańcie tu, ja wrócę jutro.-Pożegnałem je tymi słowami i nie czekając na ich kolei wystrzeliłem na dwór. Kiedy tylko dotarłem do stolicy podjechałem pod opuszczony zakład psychiatryczny. Wparowałem do środka.Nie przeszkadzały mi nawet długie godziny bez snu. Wiedziałem, że w budynku jest tylko szef. Żadnych przeszkód. Droga wolna. Wszedłem do biura mężczyzny. Siedział sobie spokojnie na  krześle obrotowym ze skóry. Zanim zdążył się odezwać pociągnąłem za spust pistoletu, cicho mrucząc przed wystrzałem: -Już nigdy nie zranisz żadnej kobiety.-Nie rzuciłem okiem na zwłoki faceta. Zrozumiałem, że to w co się wpakowałem to samo zło. Przekonałem się mogłoby być stracić bliską sercu dziewczynę przez takiego chuja. Doszło do mnie ile złego wyrządziłem. Nie chciałem tego powtarzać. Dlatego wyjechałem wraz z rodziną. Dzisiaj szanuję kobiety. Nie dopuszczam myśli skrzywdzenia jakiejkolwiek. Są dla mnie najważniejsze. Nie pozwolę nikomu skrzywdzić moich sióstr, mamy, ukochanej Ewy lub żadnej innej kobiety, nigdy...







Witam! Oto zamówienie mojej kochanej Ewci :) Proszę o to pan szef ;) Chyba nie wyszło ;/ Jakoś tak mi się nie podoba, ale starałam się jak mogłam. Nie bądź zła :> Przepraszam za tą katastrofę :oo
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. No kocham to!
    Gdyby tak każdy bandzior się zmieniał, to by było super!
    Dzięki za pana szefa!
    KC!*<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spodziewałam się :D
      Dziękuję <3
      Całuski :**
      KC <3

      Usuń
  2. Wow jeszcze takie imagina nie czytałam
    Mam proźbe czy mogłabyś napisać mi imagin standardowa w roli głównej Niall :D z racji tego że chcę zostać ratownikiem medycznym czy mógłby być w tej tematyce I oczywiście reszta One Direction również w nim mogla by być

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się <3
      Jasne! Oczywiście :)
      Postaram się jeszcze dzisiaj go wstawić, ale nie wiem jak wyjdzie ;)
      Całuski :*

      Usuń