***
-Ale...Ale ja dostałam list od taty...-jęknęłam drżącym głosem. Spojrzałam w oczy brata. Mimo, iż byłam w szoku po tych wszystkich informacjach, to śmierć ojca uderzyła we mnie najboleśniej. Myślałam o nim jak o zbrodniarzu, który zniszczył mi życie. Tak na prawdę był czułym i troskliwym rodzicem, jaki głównie dbał o nasze bezpieczeństwo, a ja tego nie pamiętałam. Czułam się z tym jak najgorsza suka w historii. Było mi tak cholernie przykro. Chciałam go poznać. Niestety nie miałam już takiej możliwości.
-To zapewne część planu Liam'a.-Znów mnie utulił, abym wypłakała się i wyrzuciła z siebie wszystkie negatywne emocje.
-Co teraz będzie?-zapytałam, gdy byłam już spokojniejsza.
-Jesteś zmuszona oderwać się od tego wszystkiego. Musisz się wyprowadzić.-powiedział. Wyrwałam się z objęć bruneta.
-Jak to? A ty?-oburzona gestykulowałam przy mowie.
-Nie mogę zostawić tego co przekazał mi ojciec. Nie mogę zostawić Clarissa'y i Xabi'ego.-odparł. Wstał i pomógł zrobić mi to samo.
-O kim ty mówisz?
-O mojej narzeczonej i naszym dziecku.-odrzekł. Zatkało mnie. Nie spodziewałam się, że tak dużo mnie ominęło. Czułam się winna mojej nieobecności. Dla mnie było to niedorzeczne, lecz powoli zaczęłam oswajać nakład wydarzeń z przeszłości.
-Masz syna?-wydukałam oszołomiona. Mimo wszystkich emocji, jakie kłębiły się wewnątrz mej osoby, nie chciałam znów reagować w pochopny sposób. Postanowiłam przyjąć to z opanowaniem.
-W drodze, za dwa miesiące przyjdzie na świat.-Przez twarz Ernesta przebiegł uśmiech.
-Gratuluję.-Uniosłam kąciki ust.
-Dziękuję.-Ton chłopaka uległ zmianie. Zdawał się cieplejszy, bardziej empatyczny.
-Ja nie wyjadę Ernest.-stwierdziłam. Dobry humor natychmiast zniknął z buzi bruneta.
-Co? Dlaczego?-Zdziwił się.-Nie możesz tu zostać. To zbyt niebezpieczne.-Złapał mnie za ramiona. Natychmiast strąciłam ręce brata.
-Nie chcę zaczynać na nowo życia po raz kolejny, jasne? Chcę kontynuować to co tutaj i skończyć tutaj. Jestem w końcu "tajną bronią", więc dam radę sobie z każdym niebezpieczeństwem. Nie mam zamiaru dołączać do twojej świty. Po prostu pragnę prowadzić normalny żywot, w prawdzie i tak jak ja to sobie wyobrażam. Planuję być szczęśliwa, tutaj. Właśnie w Londynie. Nie obchodzi mnie żadnej Payne, jakikolwiek mafiozo czy cokolwiek. Nie mam zamiaru mieć nic wspólnego z tym całym zamieszaniem. Nie chcę w tym uczestniczyć, w tym spiskowym świecie tajnych agentów.-wyrecytowałam przekonana swoich słów.
-Jeżeli taki jest twój wybór...-westchnął.-Nie mogę cię do niczego zmusić. Obecnie nikt nic na ciebie nie ma. Porozmawiam z Liam'em, jakoś to rozwiążę. Choćbym miał rozpętać trzecią wojnę światową to doprowadzę to tego, aby nikt cię nie śledził ani krzywdził. Będziesz bezpieczna choćbym miał zginąć.-Ucałował moje czoło. Serce zaczęło mi łomotać na zdanie płynące z ust Ernest'a. Nikt nigdy tak się o mnie troszczył, nie dbał. Chociaż może...Lecz na tamtą chwilę nie pamiętałam takich skierowanych do mnie słów. Cieszyłam się, iż miałam takiego brata. Brakowało mi go.
-Dziękuję.-Otarłam łzy jakie zdążyły spłynąć po moich policzkach.-Ale chcę czegoś jeszcze. Wyjmij ze mnie to coś.-Podniosłam koszulkę i wskazałam na bliznę.
-Dobrze.-zgodził się.-Tylko, ja...Nie mogę zrobić tego osobiście. Musimy udać się do kliniki mojego przyjaciela.-wyjaśnił.
-Zgoda. Ja po prostu chcę wymazać te kłamliwe obrazy z pamięci. Wszystko mi jedno jak, oby tylko jak najszybciej.-oznajmiłam.
-Nie wiesz jak bardzo jestem szczęśliwy, iż wróciłaś, a z serca spadł mi ogromny kamień.-przyznał.
-To dobrze. Ale ja wciąż nie wiem, którą Avecra'ą jestem do końca.-wyznałam.
-Jak to?
-Nie mam pojęcia. Nie czuję się ani tą nieśmiałą wersją Av, tą którą stworzyliście...Czy tą pewną siebie, silną Vecra'ą, jaka siedziała we mnie od dnia narodzin. Nie jestem pewna, jaką wolę się stać, czy może odkryję sową osobowość, czy pozostanę przy którejś...Ahh...Mam mętlik w głowie.-Opadłam na krzesło nieopodal. Naprawdę czułam się zagubiona.
-Mała.-Widziałam, że szykuje się pogadanka mojego braciszka.-Nie możesz tak tego interpretować. Na razie o tym nie myśl. Odpocznij do tego, przyzwyczaj się do prawdy, wszystkiego co nowe. Musisz znaleźć siebie, nie tą starą czy nową Avi. Tego się nie da zaplanować, przemyśleć. Musisz to poczuć i czynić jak cię poniesie, oczywiście z umiarem. Nie staraj się działać jak podlega pod jedną z twoich osobowości. Bądź taka jaką chcesz i jesteś. Zaufaj, odnajdziesz się. Zapewne jesteś wspaniała, kochana.-Obdarzył mnie jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów.-Pewność siebie.-Puścił mi oczko. Miałam przeczucie, dobre przeczucie. Moje życie musiało się zmienić na lepsze, byłam tego pewna...Właśnie! Pewna siebie.

Hej! Kochani na sto procent jesteście zaskoczeni takim nagłym zakończeniem ;) Zapewniam, że to jeszcze nie koniec tej historii :D Napiszę jeszcze coś na kształt Epilogu, gdzie opowiem dalsze losy naszych bohaterów, a zwłaszcza Avecra'y :D Mam nadzieję, że ten rozdział się wam spodoba i nieco rozjaśni wam w głowach jak dalej będzie z Av :3 Niedługo pojawi się dosłowny finish :>
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Heheh
OdpowiedzUsuńNo ja myślę, że będzie epilog, tak tego nie zostawisz:)
Super rozdział, czekam na epilog
Musi być ;D
UsuńDziękuję <3
Niebawem xoxo
No takiego końca to się nie spodziewałam! Rozdział wspaniały i również mam nadzieję że pojawi się epilog ;-)
OdpowiedzUsuńHehe, miałam nadzieję, iż uda mi się Was Kochani moi zaskoczyć :D
UsuńNajwyraźniej dobrze wykonałam to zadanie ;D
Dziękuję Ci bardzo :3
Niedługo wstawię Epilog ;3
xoxo