-Aż się boję.-przyznałam krojąc sałatę w kuchni. Zielonooka wkroczyła do pomieszczenia i usiadła na stołku naprzeciwko mnie.
-Posłuchaj, płyniemy w rejs za dwa tygodnie! Trzeba jakoś uczcić wakacje!-uradowana oznajmiła.
-Że co?-Skrzywiłam się.
-Tak, właśnie. Rozumiesz? Płyniemy w rejs.-Powtórzyła jeszcze radośniej.
-Przecież ty się boisz wody.-parsknęłam.
-Co ma piernik do wiatraka?-prychnęła. Tak. Moja przyjaciółka Taylor była bardzo ładna, naprawdę. Czasami nawet zazdrościłam jej tej idealnej figury i pięknej buzi. Tyle tylko, że inteligencją nie grzeszyła. Co było absolutnie smutną rzeczą.
-To, że statek zwykle pływa po wodzie.-odparłam. Starałam się jej nie wyśmiać, ale marnie wychodziło mi ukrywanie rozbawienia.
-Wiem.-Przewróciła oczami.-Chodzi mi o to, że nie potrzebuję do tego pływać. A nie boję się samej wody, a bycia w niej.-wyjaśniła.
-Yhym.-mruknęłam chichocząc. Przygotowywałam kolację, a ta opowiadała mi o tej całej wycieczce.
-...Mówię ci będzie super.-Podsumowała swoje wywody.
-Jeżeli się zgodzę.-Postanowiłam ją podpuścić. Nie dość, że nie za mądra, to jeszcze łatwowierna istotka. Ale trzeba jej przyznać, że bardzo zabawna, hojna, miła, życzliwa i towarzyska, co wychodziło na plus. Podbiegła do mnie.
-No co ty? Nie możesz mi tego zrobić.-Złapała mnie za ramiona.-Musisz pojechać.-Widziałam w jej zielono żółtych oczach zmartwienie i przejęcie.
-No przecież cię wkręcam, jadę jadę.-Przytuliłam niższą od siebie, jakieś piętnaście centymetrów, niewiastę.
-Juls!-Uderzyła mnie w ramię.
-No przepraszam.-zaśmiałam się.
Na prawie miesiąc miałyśmy opuścić LA. Cieszyłam się. Może to i miasto wiecznych wakacji, ale chciałam odpocząć od miejsca, jakie zamieszkiwałam od dziecka. Kochałam to miasto, lecz każdy potrzebuje oderwać się czasami od monotonii.
Przez dwa tygodnie załatwiałyśmy formalności, chodziłyśmy na zakupy, planowałyśmy wszystko i bez przerwy nawijałyśmy o wyjeździe. Obie zwarte, spakowane i gotowe trafiłyśmy do portu. Statek był ogromny i luksusowy. Z zewnątrz, jak i z wewnątrz wyglądał przepięknie. Kiedy tylko odbiliśmy od portu, wraz z Tay wzniosłyśmy toast za ten wyjazd.
-Julia, spójrz.-Opierając się o barierkę odezwała się Taylor. Naprowadziła mnie ruchem głowy na dwóch niesamowicie przystojnych chłopaków.-Ale ciacha.-Przygryzła dolną wargę.
-To miał być babski wypad.-Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
-Kto powiedział, że nie można się troszkę zabawić? Po za tym, nie powiesz, że nie masz apetytu na takiego przystojniaka.-Uległam jej. Oh, miała ten dar przekonywania. Przyjrzałam się obiektom naszych westchnień uważniej. Obaj wysocy. Blondyn, niebieskie oczy oraz chłopak z burzą brązowych loków na głowie, o zielonych oczętach. Przyznam, że obaj mnie kręcili, lecz bardziej spodobało mi się moje przeciwieństwo, czyli brunet. Dlaczego przeciwieństwo?Gdyż, mam długie, proste, jaśniutkie blond włosy, błękitne ślepia.-Blondas mój.-Zaklepała. Byłam szczęśliwa.
-Spoko, ten drugi i tak podoba mi się bardziej.-zachichotałam. Po chwili zdałam sobie sprawę, że nasza czwórka wygląda jak rodzeństwo. Ja i ten blondas, a kolejna para-Tay i wybrany przeze mnie mężczyzna.
-To my pierwsze, czy czekamy na ich ruch?-Oblizała wargi.
-Taylor, wiesz, że ja tak nie umiem.-Zaczerwieniłam się.
-Przestań, w końcu musisz się nauczyć.-Klepnęła mnie w ramię. No tak. Nie należałam do nieśmiałych osób, lecz jakoś tak nie umiałam jako pierwsza rozpocząć rozmowy, a co dopiero flirtu.
-Czekamy na nich.-Przez zaciśnięte zęby wycedziłam. Przewróciła teatralnie oczami.
-No dobra, ale się naczekamy.-Odwróciła się do obiektów naszych westchnień tyłem wieszając się na barierce. Akurat zachodziło słońce.
-Może nie koniecznie.-Szturchnęłam ją ukradkiem, a ta powróciła do swojej wcześniejszej pozycji. Otworzyła szerzej oczy, kiedy zobaczyła, że ta dwójka się na nas gapi.-Nie zapowiada się tak źle, co?-Zaśmiałam się...
Hej! Zaskoczeni? Tak! Zaczynamy nowe opowiadanie :D Chciałam was powiadomić, iż do "Blind Love" wrócę dużo później. Dlaczego? Hmm...Co nie zabiorę się do rozdziału, to płaczę, iż wiele moich wspomnień się z nim wiąże :'( Dlatego nie wiem kiedy zacznę pisać tak regularnie "Blind Love". Ale na pewno nie odpuszczę ;) Tu w zamian będzie pojawiało się coś takiego ;) Obiecuję, że będzie to inne ff i o niebanalnym wątku :D
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Przez dwa tygodnie załatwiałyśmy formalności, chodziłyśmy na zakupy, planowałyśmy wszystko i bez przerwy nawijałyśmy o wyjeździe. Obie zwarte, spakowane i gotowe trafiłyśmy do portu. Statek był ogromny i luksusowy. Z zewnątrz, jak i z wewnątrz wyglądał przepięknie. Kiedy tylko odbiliśmy od portu, wraz z Tay wzniosłyśmy toast za ten wyjazd.
-Julia, spójrz.-Opierając się o barierkę odezwała się Taylor. Naprowadziła mnie ruchem głowy na dwóch niesamowicie przystojnych chłopaków.-Ale ciacha.-Przygryzła dolną wargę.
-To miał być babski wypad.-Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
-Kto powiedział, że nie można się troszkę zabawić? Po za tym, nie powiesz, że nie masz apetytu na takiego przystojniaka.-Uległam jej. Oh, miała ten dar przekonywania. Przyjrzałam się obiektom naszych westchnień uważniej. Obaj wysocy. Blondyn, niebieskie oczy oraz chłopak z burzą brązowych loków na głowie, o zielonych oczętach. Przyznam, że obaj mnie kręcili, lecz bardziej spodobało mi się moje przeciwieństwo, czyli brunet. Dlaczego przeciwieństwo?Gdyż, mam długie, proste, jaśniutkie blond włosy, błękitne ślepia.-Blondas mój.-Zaklepała. Byłam szczęśliwa.
-Spoko, ten drugi i tak podoba mi się bardziej.-zachichotałam. Po chwili zdałam sobie sprawę, że nasza czwórka wygląda jak rodzeństwo. Ja i ten blondas, a kolejna para-Tay i wybrany przeze mnie mężczyzna.
-To my pierwsze, czy czekamy na ich ruch?-Oblizała wargi.
-Taylor, wiesz, że ja tak nie umiem.-Zaczerwieniłam się.
-Przestań, w końcu musisz się nauczyć.-Klepnęła mnie w ramię. No tak. Nie należałam do nieśmiałych osób, lecz jakoś tak nie umiałam jako pierwsza rozpocząć rozmowy, a co dopiero flirtu.
-Czekamy na nich.-Przez zaciśnięte zęby wycedziłam. Przewróciła teatralnie oczami.
-No dobra, ale się naczekamy.-Odwróciła się do obiektów naszych westchnień tyłem wieszając się na barierce. Akurat zachodziło słońce.
-Może nie koniecznie.-Szturchnęłam ją ukradkiem, a ta powróciła do swojej wcześniejszej pozycji. Otworzyła szerzej oczy, kiedy zobaczyła, że ta dwójka się na nas gapi.-Nie zapowiada się tak źle, co?-Zaśmiałam się...
Hej! Zaskoczeni? Tak! Zaczynamy nowe opowiadanie :D Chciałam was powiadomić, iż do "Blind Love" wrócę dużo później. Dlaczego? Hmm...Co nie zabiorę się do rozdziału, to płaczę, iż wiele moich wspomnień się z nim wiąże :'( Dlatego nie wiem kiedy zacznę pisać tak regularnie "Blind Love". Ale na pewno nie odpuszczę ;) Tu w zamian będzie pojawiało się coś takiego ;) Obiecuję, że będzie to inne ff i o niebanalnym wątku :D
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Hej jestem tu nowa i wprost uwielbiam twoje wpisy. Jestem directionerką od niedawna i pokochałam chłopaków od razu. Mam nadzieje że szybko dodasz kolejne części :-)
OdpowiedzUsuń:D Nawet nie wiesz ile uśmiechu nałożyłaś mi na twarz :)
UsuńTak bardzo cieszę się, że Ci się podoba :3
To wiele dla i mnie znaczy, że komentujesz, bo naprawdę mało osób to robi ;'(
Także...Witam na mojej stronce, mam ogromną nadzieję, że na niej zostaniesz ;* I że będzie Ci się podobało :D No i witamy w fandom'ie :)
Postaram się dodać jak najszybciej :*
xx Pozdrawiam
No skarbie.
OdpowiedzUsuńTego to się nie spodziewałam!
Czuję, że będzie spoko!
Czekam na next
Haha :D No wiedziałam! :) Szczerze, już wcześniej myślałam nad tym opowiadaniem i nagle wpadła mi myśl, aby użyć go jako tymczasowy zamiennik od "Blind Love" ;)
UsuńDziękuję <3
xx