Uwaga! W imaginie pojawia się kilka wulgarnych słów, jeżeli nie dopuszcza niecenzuralnych słów, nie czytaj tego. Imagin nie ma za zadanie zniesmaczyć lub odtrącić kogokolwiek, to tylko część mojej inwencji twórczej.
***
-...Wybacz mi, Niall, ja naprawdę...-błagałam blondyna wręcz na kolanach. Cała dygotałam. Popadłam w histerię. On wcale nie chciał mnie słychać. Nie dziwiłam się mu, lecz pragnęłam go przy sobie zatrzymać. Chciałam, aby mi wybaczył. Oczekiwałam od chłopaka czegoś, do czego chyba sama nie byłabym zdolna. Śniłam chociażby o tym ostatnim razie z nim.
-Nie obchodzi mnie to. Miałaś swoje pięć minut. To nasz koniec, masz to na swoje własne życzenie. Nie proś mnie więcej, to nie ma sensu. Żegnam.-Ze spokojem powiedział.
-Daj mi ostatnią szansę. Daj mi minutę, obiecuję, że to naprawię. Ten ostatni raz...-łkałam. Nie wierzyłam w to jak głupia byłam. Żałowałam swojego postępowania, ale przeszłości zmienić nie mogłam.
-(T.I) nie.-odparł.-Idź już.-nakazał. Chociaż serce mi pękało z każdym odrzuceniem moich starań, to dziękowałam, iż jest właśnie taki- czuły, spokojny i delikatny. Idealny. A ja to wszystko zmarnowałam. Obróciłam wszystko w proch, zapomnienie. Odrzuciłam to jakim jest wspaniałym mężczyzną dla jakiegoś jebanego jednego razu. Miałam ochotę się zabić. Gdy mu powiedziałam, nie zdenerwował się. Nie uderzył mnie, nakrzyczał. Nie. On po prostu rzekł: "Zawiodłem się na tobie. Wybacz jeżeli nie byłem wystarczająco dobry. Przykro mi.". Wtedy zburzył mnie od środka jeszcze bardziej. Raczej wolałabym chaosu, przynajmniej znienawidziłabym go. A tak? A tak nadal go kochałam, a nawet jeszcze bardziej. Zwyczajnie odszedł, do tego życzył mi powodzenia. Rozbijał mnie każdym słowem. Miałam, gdzieś tam w sercu jeszcze taki żal, a w głowie myśl, że może wcale mu na mnie nie zależało i ułatwiłam mu tylko zostawienie mnie. Lecz Harry, nasz wspólny przyjaciel powtarzał mi do końca jak szaleńczo Niall jest we mnie zakochany. Ja durna nic sobie z tego nie robiłam. Nie znałam jeszcze wartości tego uczucia. Ktoś bardzo mądry miał rację "Nie docenisz czegoś dopóki tego nie stracisz". Tak było ze mną. Wiele razy przychodziłam do blondyna prosząc o przebaczenie. Tamten właśnie raz był ostatnim.
Wielokrotnie rozmawialiśmy o przyjaźni, ale ja nie umiałam. Nadal mieszkałam w tym mieszkaniu, gdzie spędzaliśmy najwięcej czasu. Ta kuchnia, w której powstało tyle naszych wspólnych przepisów, gdzie stoczyło się tyle bitw na jedzenie. Ta łazienka i ta wanna, jaka wielokrotnie musiała pomieścić nas oboje naraz. Łóżko, na którym nigdy wcześniej nie spałam sama. Zapach jego perfum na prawej poduszce. Jedna jedyna koszulka, jaką znalazłam w swojej szafce. Te wszystkie zdjęcia. Każdy najmniejszy szczegół przypominał mi o tym co przez swój zasrany błąd zostawiłam za sobą. Dzień w dzień, noc w noc z tęsknoty płakałam jak opętana. Nie umiałam pogodzić się ze stratą jedynej kochanej mi osoby. Najpierw rodzina, później Horan. Wszystko mi się sypało. A myślałam, że już będę z nim do końca. Może i by tak było, gdyby nie moja popierdolona fanaberia.
Każdy wieczór bez Nialler'a u boku spędzałam tak samo. Otwierałam kolejną butelkę wódki i popijałam ją oglądając seriale, jakie wcale nie umiały odwieść mnie od myśli o niebieskookim. Z rozpaczy na moich rękach przybywało ran. Staczałam się. Alkohol stał się tak nieodstępną częścią mojego życia, że spożywałam go jak wodę. Wypełniał pustkę w moim sercu. Jednak to trwało tylko chwilę, a ja potrzebowałam czegoś na stałe. Mój kontakt z Niall'em zanikł. Nie odzywał się do mnie. Może było to dobre, widząc go ze świadomością, że już nie jest pod moim zasięgiem dobiłaby mnie jeszcze bardziej. Miałam dość widoku własnego miejsca zamieszkania. Zaczęłam wychodzić z butelką zawiniętą w brązowy papier po parku. Nie obchodziło mnie to jak bardzo i jak szybko staczam się na dno. Łaziłam późnymi porami i chlałam. Później krzyczałam jak nienawidzę siebie na cały głos i nie obchodził mnie nikt. Nie przejmowałam się faktem, iż ktoś może zrobić mi krzywdę. Dla mnie mogłoby to się okazać ulgą. Myślałam o tym kilka razy, lecz brakło mi odwagi. Żyletka na tamtą chwilę mi starczała. Jednak z czasem zaczęło robić się coraz gorzej. Nie dawałam sobie rady. Nic już nie miało sensu. Wybrałam sobie ten dzień. Lecz przed uczynieniem tego postanowiłam zadzwonić do Nialler'a i zobaczyć go po raz ostatni i pożegnać się z nim. Była 21.30. Zadzwoniłam d byłego chłopaka przez Skaype. Odebrał po kilku sygnałach. Siedział przy biurku, ja przyjmowałam pozycję siadu tureckiego na łóżku. Mój makijaż już był rozmazany, gdyż wcześniej zaczęłam płakać, ponieważ planowałam pożegnać się z tym światem.
-Hej! (T.I) dawno nie...Zaraz, co się dzieje?!-zapytał przerażony. Pociągnęłam nosem. Uśmiechałam się na siłę.
-Cześć Niall.-przywitałam się bezsilnym głosem.
-(T.I) co się dzieje?!-krzyknął przerażony. Wcale się mu nie dziwiłam. Moje ręce krwawiły, klatka piersiowa także. W tle tabletki i wódka, ja cała zaryczana.
-Chciałam tylko powiedzieć ci jedno wielkie, dziękuję za wszystko. Przepraszam cię za to, że nie doceniłam tego co mi dawałeś. Nigdy nie przestanę cię kochać i nie mogę o tobie zapomnieć, ale chcę żebyś ty był szczęśliwy i zapomniał o mnie, więc ci to ułatwię. Kocham cię, żegnaj.-wydukałam krztusząc się histerią. Pomachałam mu jeszcze z uśmiechem.
-Co ty gadasz?! (T.I)! Przestań, nie rób tego!-darł się, ale ja się rozłączyłam. Wzięłam głęboki oddech, wiedząc że to jeden z moich ostatnich. Powoli otworzyłam paczkę tabletek, ciężko mi to szło. Następnie starałam się zrobić to samo z butelką, ale tak trzęsły mi się ręce, a łzy zamazywały obraz, że nie byłam w stanie tego uczynić. Minęło z piętnaście minut zanim byłam gotowa. Wszystko było przygotowane. Przyjrzałam się jeszcze raz tym co miałam za moment zażyć. Nabrałam do ust pastylek. Już miałam popijać je alkoholem, kiedy do mieszkania wparował on. Rzucił się na mnie z odsieczą.-(T.I)!-Natychmiast ścisnął moje usta, abym wypluła wszystko. Tak się stało. Przerażony wcisnął mnie w swoje ramiona. Mimo, że tak długo na to czekałam, to wcale nie chciałam, aby mnie oszczędził i robił to właśnie dlatego. Nie prosiłam o poczucie winy bądź powrót do mnie na siłę. Ja chciałam po prostu ułatwić to wszystko sobie i jemu, W sumie to głównie sobie. Brakowało mi jego dotyku i obecności. W środku czułam, że to długo nie potrwa. Rozpłakałam się.-Co ty wyprawiasz?-westchnął.-Dziewczyno, nie wolno ci tak robić.-Głaskał mnie po głowie.
-Niall, ja przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło...To nie miało być tak. Przepraszam...-dukałam. Znów mentalnie strzelałam sobie w głowę. Nie rozumiałam swojej własnej głupoty. Kiedy go ujrzałam jakbym natychmiast poczuła się lepiej. Doszło do mnie co robiłam przez ostatnie trzy i pół miesiąca.
-Już dobrze, mała. Już dobrze.-Uspokajał mnie. Nialler zabrał mnie do siebie. Położył w swoim łóżku. Zasnęłam w jego ramionach. Czułam się lepiej. Ale zdawałam sobie sprawę, że nie potrwa to długo. Obudziłam się sama. Zauważyłam bandaże na moich rękach. Poszłam do łazienki. Zmył mi makijaż. Na klatce piersiowej miałam przyklejony plaster. Uśmiechnęłam się do samej siebie. Na szafce zauważyłam przygotowane damskie ciuchy. Okazało się, że miał jeszcze moje stare fatałaszki. Założyłam świeżą bieliznę, czarne leginsy oraz szarą bluzę wkładaną przez głowę. Na głowie związałam kucyk. Świadoma byłam, iż czeka mnie rozmowa. Wyszłam z pokoju. Serce łomotało mi jak nigdy wcześniej. Zajrzałam do kuchni. Na stole stał cały talerz pan cakes'ów z nutellą, syropem klonowym i miodem. Pachniało w całym mieszkaniu. Blondyn kochał jedzenie nad życie, ale gotowanie także było jego konikiem. Stał przy blacie tyłem do mnie i nalewał do szklanek mojego ulubionego soku.
-Dzień dobry.-Cicho przywitałam się z chłopakiem. Zwrócił na mnie uwagę.
-Cześć maluchu.-odparł. Brakowało mi tego głosu... Oboje zasiedliśmy do stołu. Nie umiałam wytrzymać.
-Niall, przepraszam. Nie wiem co mam powiedzieć...-zaczęłam. Jednak nie dane było mi skończyć.
-To nic nie mów.-przerwał mi.-Daj mi się odezwać.-dodał. Patrzałam mu prosto w oczy. Nie wiedziałam czego się spodziewać.-(T.I) zdradziłaś mnie.-Nieprzyjemnie rozpoczął tą rozmowę. Spuściłam głowę.-Przyznam, że niezmiernie mnie to zabolało. Właściwie to złamałaś mi serce, lecz nie chciałem ci tego pokazywać.-Znów luknęłam na chłopaka.-Wiesz dlaczego?-Pokiwałam głową na nie.-Dlatego, że cię kocham.-Te słowa odbiły się echem w mojej głowie. Nie mogłam w to uwierzyć.-Tak, kocham cię i nigdy nie przestałem. Nie chciałem smucić cię własną rozpaczą. Nigdy nie miałem zamiaru cię skrzywdzić. Nawet nie wiesz jak bardzo trudno było mi ci odmawiać. Robiłem to dlatego, że naprawdę złamałaś mi serce. Myślałem, że moje uczucia ulecą, ale nie jestem takim typem. Nie potrafiłem wyzbyć się miłości do ciebie. Zrozumiałem, że nikt inny się dla mnie nie liczy. Uwierz mi próbowałem i zrozumiałem, że seks z kimś obcym jednorazowo nic nie znaczy. Zrozumiałem to. Marniałem bez ciebie, ale byłem pewny, że się nie odzywasz, bo jesteś właśnie z nim, ale kiedy cię wczoraj zobaczyłem...Myślałem, że padnę na zawał. Nie wiedziałem, że tak cierpisz. Gdybym tylko był tego świadomy...-Niebieściutkie oczy Horan'a zaszły mu łzami.-Pomógłbym ci...Ja...Tak bardzo tego żałuję. Przepraszam cię. Nikt na świecie nie jest w stanie zastąpić twojego miejsca. Kocham cię. Przepraszam, wybacz, że ci nie pomogłem.-Tym razem on płakał. Po kilku sekundach dołączyłam do niego.
-Nialler...To ja przepraszam.-Podeszłam do niego i mocno wtuliłam się w tors chłopaka. Byłam w szoku. To co mi powiedział było ostatnią rzeczą jakiej mogłam się spodziewać.-Kocham cię.-Zastygłam w jego objęciach już na zawsze...
Hejka! Oto drugi dzisiejszy imagin ;) Nadal się słabo czuję :/ Ale jakoś dałam radę napisać :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Twoja inwencja twórcza mnie rozwala!
OdpowiedzUsuńTo było świetne!
Już myślałam, że Ni nie zdąży, ale jednak mu się to udało!
<3
Haha XD Dlaczego rozwala?! To źle? :p
UsuńDziękuję <3
xx