sobota, 26 września 2015

Imagin Liam

Wcześniej żyłem jako najszczęśliwszy zajęty chłopak na ziemi. Miałem Sophię, myślałem, że to ta jedyna. Jednak zostawiła mnie dla innego, co przeżywałem przez długi czas. Opuściła mnie na sam koniec trasy, więc cieszyłem się, że nie będę musiał zwodzić fanów poprzez występy bez dawania z siebie życia. Wiele nocy przepłakałem, lecz publicznie starałem nie dawać po sobie poznać jak smutny jestem. Odłączyłem się od świata. Zaszyłem się w swoim domu w LA i czekałem aż samo mi przejdzie. Nigdy nie potrafiłem uleczyć sobie złamanego serca. Ani alkohol ani żadne używki, czy zabawy nie poprawiały mojego samopoczucia. To zwyczajnie musiało ode mnie odejść, tak po prostu. Nie mogłem znieść, iż te wszystkie piękne chwile muszę oddać w zapomnienie. Bardzo kochałem Soph. Przyznaję, że była pierwszą dziewczyną, którą pokochałem na poważnie. Byłem w stanie uczynić wszystko dla tej kobiety, a ona z dnia na dzień oznajmiła mi, że to koniec. Naprawdę pogrążyłem się w głębokiej rozpaczy, jaką ciężko opisać słowami.
Pozostawiłem wszystkie portale społecznościowe na pastwę losu. Nie zaglądałem tam. Jednak pewnego wieczoru, coś mnie naszło. Zajrzałem na TT. Oczywiście na ekranie IPhona 5S wyświetliło się mi pełno tweet'ów typu: "Follow me". Standardowa fala próśb. Serce mi pękało widząc to wszystko, bo wiedziałem, że nie mogę zaobserwować wszystkich. Przeglądałem stronę główną około dziesięć minut. Niespodziewanie przyszła do mnie wiadomość prywatna, która wyjątkowo mnie zainteresowała. Oczywiście pojawiały się co sekundę, lecz ta akurat została przede mnie odczytana. Pamiętam ją jak dziś.:
Od (T.I) :
           "Witaj Liam,
Jestem (T.I) i mam 21 lat. Jestem waszą fanką, gdyż zakochałam się w muzyce, jaką tworzycie. Bardzo niezręcznie jest mi do ciebie pisać, gdyż wiem, że dostajesz pełno takich wiadomości i zapewne nie zobaczysz właśnie tej. Mimo to, postanowiłam wysłać to do ciebie.
Chciałam tylko przekazać ci, iż mam nadzieję, że wszystko z tobą dobrze. Mieszkam w LA i widuję cię czasami, jednak nie mam odwagi się do ciebie odezwać. Widzę, że jesteś smutny i prawie nie wychodzisz na dwór. Jeżeli coś się dzieje to pamiętaj, iż zawsze będziemy z tobą, bo cię kochamy za to jak wspaniałym jesteś człowiekiem. Uśmiechnij się i idź przez życie dalej, gdyż nie ma czasu na smutki, trzeba cieszyć się młodością.
Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam. Jeżeli to przeczytasz, to przepraszam, że się wtrącam. Dziękuję, że jesteś. Powodzenia :)
(T.I)"
Kiedy wszystko przeskanowałem wzrokiem poprawił mi się humor. Może to dziwne, ale czułem empatię bijącą z tekstu. Zapomniałem na moment o swoich zmartwieniach. Wszedłem na profil dziewczyny i postanowiłem ją zaobserwować. Zabrałem się do pisania.
Do (T.I):
          "Hej (T.I)
Jednak dostrzegłem twoją wiadomość spośród innych. Bardzo mi miło, naprawdę sprawiłaś, że poczułem się lepiej. Nie rozumiem dlaczego się mnie wstydzisz. Nie warto, jesteś piękna. Uśmiechnij się :)"

Spodziewałem się w odpowiedzi jakiś okrzyków radości, bądź wyznań miłości lub informacji jak bardzo nie wierzy w to, że odpowiedziałem jej. Jednak mnie zaskoczyła po kilku minutach komórka dała znak o otrzymaniu nowego tekstu.

Od (T.I):
             "Wstydzę się ciebie, gdyż w swoim życiu spotkałeś tyle niesamowitych osób, tak oryginalnych i pięknych. Ja nie należę do takich i uważam, że zmarnowałabym tylko czas i twój i osoby, która mogłaby właśnie być na moim miejscu, ktoś kto zasługuje na to bardziej."

Zaskoczyło mnie to co ujrzałem. Nigdy nikt nie był nieśmiały w stosunku do mnie z takiego powodu. Natychmiast pożałowałem tej biednej dziewczyny. Obejrzałem jej profil. Według mnie wyglądała pięknie na każdym ze zdjęć. Cudowne oczy z głębią, jaka wydawała się kryć niejedną tajemnicę. Długie włosy, mały nosek, radosny uśmiech, śliczna twarzyczka, delikatne rysy. Średniego wzrostu, szczupła. Innymi słowy ideał. Do tego inteligenta, co wynikało z jej słów. Jednak bardzo nieśmiała i niewierząca w siebie. Nie chciałem, aby dalej tak żyła. Zapragnąłem jej pomóc i to zmienić.

Do (T.I):
              "Nie mów tak. Każdy jest wyjątkowy na swój sposób. Ty jesteś niesamowita. Nawet nie wiesz jak różnisz się od innych. Jak mądrą i cudowną jesteś osobą. Tylko nie rozumiem dlaczego jesteś dla siebie taka krytyczna. Chciałbym cię poznać."

Od (T.I):
"Poważnie? Jesteś pewien, że warto? "

Do (T.I):
"Tak, jestem pewien. Proszę cię, pojaw się jutro o godzinie 14.30..."

Podałem dziewczynie adres mojej ulubionej herbaciarni. Zgodziła się na spotkanie. Przyznam, że myślałem o niej całą noc. Kompletnie wyleciała mi z głowy Sophia. Nie umiałem oderwać się od zdjęć (T.I) była taka piękna. Znalazłem filmik na którym śpiewa tańcząc do muzyki "You & I". Miała niewiarygodny głos i nieprawdopodobne możliwości akrobatyczne. Wykonywała te dwie czynności z taką lekkością, jakby wcale jej to nie męczyło. Jak uniosłem kąciki ust, tak nie opadały choćby na chwilę aż nie zapadłem w głęboki sen. Obudziłem się około 11.00. Od rana trzymał się mnie radosny humorek. Czułem się jak nowo narodzony. Nikt jeszcze tak szybko nie pomógł mi ze złamanym sercem. Może to bezuczuciowe, ale kompletnie nie przejmowałem się już Sophią. Pragnąłem tylko bliżej poznać (T.I). Wykonałem wszystkie rutynowe czynności poranne. Przygotowałem się na spotkanie i na nie ruszyłem. Po drodze zdarzyło się kilka autografów i zdjęć, lecz fani na szczęście nie narzucali się i bez większych problemów trafiłem do celu. Z daleka poznałem dziewczynę, z jaką pisałem wieczór wcześniej. Na żywo wyglądała jeszcze lepiej. Czytała książkę przy filiżance parującego napoju.
-Witaj.-odezwałem się podchodząc do niej. Zerwała się nagle na równe nogi odkładając lekturę na bok. Nachyliłem się do niej i ucałowałem w policzek. Uśmiechnęła się promiennie, co stanowiło miód na moje serce i założyła kosmyk włosów za ucho. Chyba zdała sobie sprawę co ma na nosie i od razu zdjęła okulary czerwieniąc się natychmiast.
-Witaj.-Skrępowana odparła. Zająłem miejsce naprzeciwko.
-Spokojnie, słodko wyglądałaś.-zaśmiałem się. Najwyraźniej rozluźniłem ją tym, co mnie ucieszyło.
-Dziękuję. Nie lubię ich nosić, są niesamowicie ciężkie.-zachichotała.
-Mogę?-Przytaknęła i podała mi szkiełka w oprawie. Rzeczywiście.
-Miałaś rację.-przyznałem oddając pięknej jej własność. Schowała bryle do torebki.-Dlaczego jesteś tak niepewna siebie?-zapytałem. Może niedelikatnie, lecz korciło mnie to, więc nie byłem w stanie tego pohamować.
-Ponieważ widziałeś tyle twarzy, byłeś w tylu miejscach. Wydaje mi się, że tylko bym cię zatrzymała i zmarnowała twój cenny czas. Nie chodzi o to, że nie znam swojej wartości. Po prostu nie chcę nikomu przeszkadzać. Zwyczajnie bardzo doceniam młodość, która przepływa pomiędzy palcami, a teraz masz swoje szczytowe momenty, jakich nie chcę zakłócać. Nikomu nie wchodzę w paradę. A, że zauważyłam jak smutny ostatnio bywasz chciałam ci pomóc.-opowiedziała jak z marszu. Ponownie wprawiła mnie w szok. Traktowała mnie jak równego sobie, rozmawiała ze mną tak szczerze i naturalnie. Doceniałem to, gdyż rzadko spotykałem to pośród wielbicieli zespołu, osób, które nie znają mnie osobiście.
-Jesteś nieprawdopodobna.-palnąłem wpatrując się w (T.I) jak w obrazek.
-Dziękuję.-zaśmiała się. Wtem dotarło do mnie co powiedziałem.
-Przepraszam.-ocknąłem się.
-Spokojnie, słodkie to było.-Naprawiła moje samopoczucie tymi słowami. Kiedy znajdowałem się obok dziewczyny czułem się taki...Szczęśliwy.
-Dziękuję.-odpowiedziałem. Serce zabiło mi mocniej.

Nauczyła mnie tylu rzeczy. Cieszyć się z życia, traktować innych na równi z sobą nieważne co, szczerość, odwaga, prostota, wiara, nadzieja, wierność, szacunek, pomoc, promienność, energiczność, pracowitość, czułość, wartość najmniejszego szczegółu, radość ze wszystkiego, a przede wszystkim miłość~ Oto co mi wpoiła. Moja ukochana, jedna i jedyna, niepowtarzalna. Nie wyobrażam sobie związku z kimś innym. Dopiero teraz poznałem szczęście. A wszystko potoczyło się tak niespodziewanie i szybko. W tak nieoczekiwanym momencie. Cieszę się, że ją spotkałem. Że własnie wtedy do mnie napisała, że to odczytałem. Tak zdecydowanie to było przeznaczenie. Tak, wierzę w nie.
           Wy też uwierzcie. Wszystko jest zaplanowane tam u góry i nic nie dzieje się bez przyczyny. Doceniajcie młodość, doceniajcie małe rzeczy. Nie marnujcie czasu, jest bardzo cenny i w końcu minie pozostawiając po sobie jedynie znikły ślad. To wszystko ma sens, tylko trzeba go odkryć i uwierzyć...








Hej! Kochani :) Nabrało mnie na taki własnie imagin z pewnego powodu ;3 Mianowicie chodzi o poznaną dzisiaj przeze mnie osobę :D Jest ona jedną z naszych sióstr i jesteśmy bardzo, ale to bardzo podobne, niemal identyczne :D Poczułam, że mam po co żyć, bo od dawna nie miałam zbytnio dobrego humoru i potrzebowałam takiego energicznego kopa, a jak wiecie spotkanie innej directioner to wspaniałe przeżycie wywołujące masę pozytywnych emocji :D Przyznam, że aż popłakałam się z radości :3 Mam nadzieję, że imagin się spodoba ;) Piszcie c: 
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* 


6 komentarzy:

  1. Hehehe
    Jest to bardzo piękny imagin kochanie ty moje<3
    Taki... Realistyczny? ;)
    Ale piękny.

    Kochana, ja ci kopa radości mogę w każdej chwili sprzedać, przez te komy. Trochę to ograniczone, ale co tam. Liczą się chęci! :)
    Wow, to fajnie, że poznałaś naszą siostrzyczkę, a do tego to twoja 'bliźniaczka'!
    Masz rację, to coś niesamowitego i wspaniałego, sama coś o tym wiem.
    Pozdrowionka dla cb i dla niej: )<33

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ale mi miło ^.^
      Dziękuję kochana :D
      Oczywiście, że dajesz mi ogromnego kopa przez komentarze :D Lecz spotkanie directioner w realu, kogoś z kim będziesz się spotykać to jednak takie przeżycie "Mega WOW!" ;D
      Bardzo doceniam to co dla mnie robisz i kocham Cię za to jak siostrę ;3
      Bardzo Ci dziękuję za wszystko i za to, że jesteś :*

      Usuń
    2. <3
      <3
      <3
      Ja ciebie też kocham jak sis, moja ty Juls:)
      Ja też dziękuję, że jesteś: :::))))))

      Usuń
    3. U mnie już kolejny rozdział No Control! Zapraszam<3

      Usuń
    4. <3 Już lecę odwiedzić stronkę ;)
      xoxo

      Usuń