-Kocham cię.-Te piękne słowa po raz kolejne opuściły usta mojego ukochanego. Właśnie leżałam na jego klatce piersiowej, na kocu w kratę. Dookoła rozpościerał się krajobraz łąki pokrytej fioletowymi i żółtymi kwiatami. Motyle latały nad naszymi głowami, a słońce jako jedyne widniało wtedy na niebie. W tyle było tylko słychać śpiew ptaków oraz szum drzew z lasku nieopodal. Czułam się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie spędzając czas z najbardziej przeze mnie kochaną osobą na świecie w taki sposób. Podniosłam się nieco i zawisłam nad chłopakiem wpijając się w jego usta delikatnie, lecz namiętnie. Po chwili zamienił nas miejscami. Wplątałam palce w jego blond włosy, które zawsze układały się perfekcyjnie. Przymknęłam powieki, a kiedy przywróciłam sobie obraz świata, ujrzałam te niebieściutkie jak ocean w słoneczny dzień oczęta obserwujące moje z uwagą.
-Kocham cię.-Nareszcie mu odpowiedziałam. Znów złączył nasze usta. Chciałam, aby ta chwila nigdy nie dobiegła końca. Następnie wstał i pomógł mi zrobić to samo. Na początku nie wiedziałam o co chodzi. Wybranek mojego serduszka poprowadził mnie w tańcu. Czułam się genialnie w silnych ramionach Niall'a. Tamten dzień był zupełnie idealny. Wieczorny spacer po pobliskiej plaży dopełnił całość idealnie. Pełnia księżyca pozwalała mi lepiej widzieć twarz ukochanego. Trzymał moją rękę, jakbym zaraz miała się rozpłynąć bez śladu, jakby bał się, że mnie straci. Ciepła woda co kilka sekund spotykała się z naszymi stopami, co sprawiało, że przechadzka stała się jeszcze przyjemniejsza, a wydawało mi się to nieosiągalne. Spoglądaliśmy nawzajem w swoje błękitne ślepia co jakiś czas z uśmiechami wypisanymi na twarzy. Łzy cisnęły mi się do powiek, lecz byłam zbyt szczęśliwa, aby dać im upust. Nie chciałam psuć tamtego momentu. Dotarliśmy w miejsce gdzie się poznaliśmy. O dziwo już z daleka w małej jaskimi mającej dostęp do oceanu świeciły małe światełka o nieznanym źródle. Na miejscu okazało się, iż to świeczuszki, które poukładał nie kto inny, jak Nialler.-Tu jest pięknie. Za każdym razem to miejsce nabiera coraz większego uroku.-przyznałam przyglądając się efektowi pracy mojego chłopaka.
-Gdyż jesteś obok mnie.-Ucałował moją głowę. Serce biło mi tak mocno, że miałam wrażenie, iż za sekundę wyskoczy mi z piersi. A motyle w brzuchu wydawały się tak "uciążliwe", jakby zaraz miało mi rozsadzić wnętrzności. Pozwolił mi usiąść jako pierwszej. Dołączył do mnie i natychmiast mnie objął swym muskularnym ramieniem.
-Dziękuję ci.-szepnęłam, jakbym bała się zagłuszyć szum Pacyfiku.-Najcudowniejsza trzecia rocznica na świecie.-Otrzymałam kolejny z delikatnych pocałunków.
-To ja ci dziękuję, za to, że jesteś.-wyrecytował z tak nieziemską pasją jakby miało to być jego ostatnim zdaniem w życiu. Kiedy grał na gitarze melodie, jakiej jeszcze nie znałam wydawało mi się, że latam. Oglądając pokaz, jaki zawdzięczaliśmy spadającym tej nocy gwiazdom, spektakl kołysałam się we wszystkie strony delektując się muzyką. Kiedy skończył nie wytrzymałam. Jedna łza spłynęła po moim poliku. Niall jeszcze jej nie zauważył, więc postanowiłam jak najszybciej się jej pozbyć.-Pragnę ci coś pokazać.-odezwał się. Nie czekał na moją reakcję. Odsłonił swój obojczyk. Tuż pod nim znajdował się piękny wytatuowany napis: "All i want is you". Wtedy nie miałam już jak kryć wzruszenia. Wpadłam w ramiona chłopaka.
-Zawsze mówiłeś, że nie cierpisz bólu na własne życzenie, więc nigdy...-Drżącym głosem zaczęłam, lecz nie dane było mi skończyć.
-Wiem, lecz miałem potrzebę udowodnić ci ile dla mnie znaczysz, a tak nazywa się nasza piosenka. Właśnie ta, którą przed chwilą ci zagrałem, też jest prezentem dla ciebie kochanie.-wyrecytował całując mnie.- Dla ciebie mógłbym przeżywać najgorsze katusze i tortury.-dodał.
-Jesteś niesamowity.-Wciąż łkałam z nadmiaru emocji.
-Mam jeszcze jeden prezent.-Nie zwrócił uwagi na to co powiedziałam. Odsunął mnie od siebie. Z kieszeni wyjął małe czerwone pudełko. Otworzył je, lecz nie chciałam nawet patrzeć czym jest zawartość.-Wyjdziesz za mnie?-Atmosfera była tak romantyczna, że nie mogłam uwierzyć jaką szczęściarą jestem.
-Oczywiście, że tak.-Ponownie się na niego rzuciłam. O dziwo nie był to pierścionek, lecz cudny wisiorek w kształcie serduszka. Z tyłu było wygrawerowane to co na piersi blondyna. Byłam pewna, że już na zawsze będziemy razem. Że jesteśmy sobie pisani. Wtedy myślałam, że nic na świecie nie jest w stanie nas rozłączyć. Kochałam go nad życie. Stanowił mój cały świat, me tchnienie. Niczego nie potrzebowałam, tylko obecności tego jedynego na świecie...
***
Stałam nad nim zapłakana patrząc jak marnieje w oczach. Blady, sine usta, wypłowiałe włosy, chudy jak nigdy. Choroba wyniszczyła jego ciało...Lecz nie jego serce, wciąż było piękne i silne...Kochałam chłopaka tak samo jak tamtej nocy, a nawet bardziej...Oczy Niall'a jednak wciąż się nie zmieniły. Nadal kipiały radością, pewnego dnia zapytałam czemu tak jest, oparł: "Tylko dlatego, że jesteś blisko", resztką sił uniósł mą dłoń i ucałował ją z bezsilnym, lecz satysfakcjonującym mnie uśmiechem. Dobami ślęczałam nad szpitalnym łóżkiem męża z nadzieją, że nie zostawi nas samych za szybko. Mimo mojej wiary, me serce rozpadało się coraz bardziej każdego dnia. To jak podtrzymywali tego, niegdyś, wiecznie młodego Niallera przy życiu za pomocą wielu maszyn, wysysało ze mnie energię. Miałam wtedy jedno, ogromne marzenie, aby został, aby po prostu został. Nie chciałam tracić. Tego jednego z niewielu pierwiastków mojego spełnienia. Wszystko czego chciałam to jego. Aby nabrał koloru, wstał i mógł nadal trwać przy mnie i małym do końca. Pragnęłam jego zdrowia. Mimo moich pragnień, lekarze nie dawali mu już szans. Mogłam tylko wyrywać kartki z kalendarza licząc dni i czekając na ten decydujący.
Wypadały jego urodziny...Dochodziła 22.00 nagle ścisnął mocniej moją rękę. Spojrzałam na niego.
-Tak kochanie?-Gdy tylko przeniosłam na niego wzrok dopadło mnie to bolesne przeczucie. Widziałam jak iskierka znika z jego ślepi. Mimowolnie się uśmiechnął.
-Kocham cię, nie zapomnij. Zawsze będę.-wymamrotał.-Już czas.-szepnął. Płakałam jak nigdy wcześniej, me serce łkało. W jednej chwili wszystkie respiratory zaczęły piszczeć i świecić na czerwono. Ścisnęłam jego dłoń jeszcze mocniej i zamknęłam oczy spuszczając głowę.
-All i want is you.-wydusiłam zanim lekarze wyrzucili mnie z sali. Zjechałam po ścianie na ziemię wpadając w coraz głębszą histerię. Odszedł. Nie wiem jak to możliwe, lecz tak się stało...Ta muzyka...Zaczęła grać w mojej głowie, a w nią wplotły się słowa, które napisałam kiedy zapadła diagnoza. Wszystkie słodko-gorzkie chwile do mnie wróciły. A w myślach echem odbijało mi się tylko:
"All I want is nothing more
To hear you knocking at my door
Cause' if I could see your face once more
I could die a happy man I'm sure
When you said your last goodbye
I died a little bit inside
And I lay in tears in bed all night
Alone without you by my side
But if you loved me
Why'd' ya leave me
Take my body
Take my body
All I want is
And all I need is
To find somebody
I'll find somebody
Like you
See you brought out the best of me
A part of me I've never seen
You took my soul and wiped it clean
Our love was made for movie screens
But if you loved me
Why'd' ya leave me
Take my body
Take my body
All I want is
And all I need is
To find somebody
I'll find somebody
If you loved me
Why'd' ya leave me
Take my body
Take my body
All I want is
And all I need is
To find somebody
I'll find somebody
Like You"
A part of me I've never seen
You took my soul and wiped it clean
Our love was made for movie screens
But if you loved me
Why'd' ya leave me
Take my body
Take my body
All I want is
And all I need is
To find somebody
I'll find somebody
If you loved me
Why'd' ya leave me
Take my body
Take my body
All I want is
And all I need is
To find somebody
I'll find somebody
Like You"
-Kocham cię.-Nareszcie mu odpowiedziałam.
Hej! Przepraszam, że tak długo mnie nie było, szkoda gadać co się ze mną dzieje :( Jakoś tak jestem mega wykończona treningami i szkołą i wgl masakra :p Nabrała mnie wena na taki smutny imagin :o Mam nadzieję, że się spodoba i nie zabijecie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Aww, taki piękny imagin...
OdpowiedzUsuńSzkoda, że taki smutny koniec...
Dziękuję :3 Cieszę się :)
UsuńSmutny, bo akurat mnie na taki naszło :) Ale z drugiej strony i tak się zdarza, więc jest prawdziwy :>
xx