-Cześć!-Rozbiegła się i wskoczyła pomiędzy nas.
-Hej maluchu.-przywitaliśmy się z nią.
-Co tu robicie?-Wymieniłam znaczące, rozbawione spojrzenia z Harry'm.
-Mmm...My rozmawialiśmy.-odparł zielonooki.
-Jasne.-prychnęła brunetka. Wybuchnęliśmy rechotem. Przywykliśmy do faktu, iż mała jest bardzo inteligentna i rozumie o wiele więcej, niż powinna. Tłumaczyliśmy to sobie~"Przecież to córka Louis'a"...
***
-Maluchu!-Żartobliwie fuknął Hazz łaskocząc Ems.
-Przestań! Przestań!-chichotała. Po kilkunastu minutach opuściła nasz pokój w zamian za pancakes z nutellą i syropem klonowym na śniadanie. Udałam się do łazienki, aby wziąć kąpiel. Zakluczyłam drzwi i rozebrałam się. Kiedy spojrzałam w lustro przeraziłam się. Wyglądałam strasznie. Ważyłam 51 kg przy wzroście niemal 1,77 cm. Zdecydowanie za mało. Mogłam policzyć swoje żebra bez problemu, ujrzeć kości miedniczne, wyróżnić każdy kręg na moim kręgosłupie. Jednak wiedziałam, że nie mogę się załamywać, to mogłoby tylko pogorszyć sprawę. Do tego zbyt kochałam Hazz'ę, aby go znów opuścić. Westchnęłam bezsilnie. Po krótkim prysznicu ubrałam się. Sprawnie związałam swoje blond włosy w zwiewny warkocz na bok i podmalowałam rzęsy tuszem. Styles właśnie skończył zapinać pasek u spodni stojąc do mnie tyłem. Bez zastanowienia rozbiegłam się i wskoczyłam na plecy ukochanego.
-Co ty wyprawiasz?- Śmiejąc się zapytał. Cmoknęłam jego polik.
-Znieś mnie na dół, kochanie.- poprosiłam.
-No dobrze, pączusiu.- zażartował. W salonie zastaliśmy całe towarzystwo.
-Dzień dobry.- przywitałam się zeskakując z zielonookiego.
-Hejka, zarywający nocy ludzie, nie dający innym spać.- wyrecytował w odpowiedzi Niall. Zachichotałam.
-Nie przesadzaj.-prychnęłam. Usiadłam na wysokim krześle za wysepką z blatem na środku kuchni. Przede mną w rzędzie przygotowywali coś moi czterej "bracia". Każdy jeden zabijał mnie wzrokiem.-No co?!- Nie umiałam powstrzymać rozbawienia w głosie.
-Jesteś moją siostrą, wolałbym nie słyszeć tego.- wycedził Luke.
-Ta, fajnie. Szkoda, że ty w wieku siedemnastu lat przyprowadzałeś Becky na kolacje ze śniadaniem.- odparłam. Zamilkł. Chwilę później w pomieszczeniu pojawiła się Tatiana oraz Emily.
-Pancakes, Michell!- Malutka pociągnęła mnie za rękę. Pod wpływem dziewczynki stanęłam na równe nogi. Przygotowałam dla wszystkich amerykańskie naleśniki i podałam je z ciepłymi napojami. Reszta również przyczyniła się do robienia śniadania i każdy dodał coś od siebie. Oczywiście nie mogłam od razu spożywać wszystkiego i nie byłam w stanie tego robić. I tak na za wiele sobie pozwoliłam próbując babeczki dzień wcześniej. Przygotowałam sobie twarożek z kefirem i warzywami. Zjadłam co nie co, kiedy reszta nadal zapychała się smakołykami. Przy posiłku panowała zupełnie luźna i przyjemna atmosfera. Rozmowy, kawały- idealnie. Czułam, że wszystko zaczyna się układać. Kiedy z bliźniaczką zajęłyśmy się sprzątaniem, reszta ruszyła za dom, aby pograć w piłkę z Emi.
-Jak się czujesz?- zapytałam Tat, której brzuszek rósł z dnia na dzień.
-Powiedzmy, że w miarę. Jestem szczęśliwa z Niall'em i w ogóle, ale dziecko w wieku 19 lat, to jednak wyzwanie. Wiem, że damy sobie radę, bo musimy, ale czasami napadają mnie takie myśli...- westchnęła wycierając kolejny talerz suchą ścierką.
-Słońce.-zaczęłam.- Po pierwsze każdy czasem wątpi w swoją przyszłość i to normalne. Chyba jestem najlepszym, na to, przykładem. Ale także na to, że wszystko może się ułożyć. Dlatego nie martw się wiekiem, ale tym jaki kolor ścian wybierzesz, aby pomalować pokój maleństwa.- pocieszałam siostrę. Zaśmiała się cicho na moje słowa.- Kochana, jeszcze wiele niewiadomego w naszym życiu, ale nie możemy zawracać sobie tym głowy. Musimy myśleć jedynie o czasie teraźniejszym. Teraz skup się na związku i nadchodzącym macierzyństwu, jasne? Kocham cię i zawsze ci pomogę, pamiętaj. Nie masz się o co martwić. Nialler to wspaniały chłopak i na pewno krzywda ci się przy nim nie stanie.- Pogładziłam polik Tatiany.
-Dziękuję, zawsze wiesz co powiedzieć.- przyznała.
-Taki już mój dar.- zaśmiałam się. - Dobra. Kończmy to.- rzekłam. Po kilku minutach chłopcy i córka Lou oraz Elki wrócili do środka.
-Nie gracie?- zapytała Tati.
-Nie. Tomlinson zadzwonił, że małą chcą zabrać dziadkowie i mamy ją odwieść.- odpowiedział Horan.- Z resztą, my też się zbieramy...- Podszedł do Tats i objął ją w tali całując usta dziewczyny z uczuciem. Po pocałunku zerknęła na niego pytająco.- Mamy wizytę u ginekologa.- Rozczuliłam się na słowa blondyna. To takie urocze, że mówił "my" zamiast "ty".
-A! No tak.- zachichotała moja bliźniaczka.- Dobrze, że mam ciebie. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.- Wtuliła się w tors ukochanego. Po jakimś czasie zniknęli wraz z Emily.
-No, a my zbieramy się już jutro.- oznajmił Calum.
-Co?! Przecież...- zdziwiona zareagowałam.
-Spokojnie tygrysie.- przerwał mi Mike.
-Ale ja nie chcę, żebyście wyjeżdżali.- jęknęłam. Wyrwałam się z uścisku Hazz'y na rzecz wtulenia się w Hood'a.
-Musimy, mała.- zaśmiał się.
-No, ale jak na razie, to musimy jechać złożyć zeznania.- wtrącił się Michael. Ashton oraz Clifford udali się na komisariat, kiedy Luke oraz Cal poczęli się pakować. Postanowiłam coś ze sobą zrobić. Wybrałam się do mojej agencji, aby porozmawiać z Cindy jedynie o pracy. Oczywiście po drodze mknęła za mną chmara fotoreporterów, jaka nie odstępowała mnie choćby na krok. Nie mogłam nic z tym zrobić, póki plotki nie miały ucichać. Musiałam się przyzwyczaić. Wszyscy przywitali mnie z entuzjazmem w agencji, lecz mimo to czułam ile fałszu przez to przesiąka. Byłam pewna, że wszyscy rozmawiali tylko o tym i wiele osób wymyślało pełno historyjek na mój temat. Postanowiłam jednak nie komentować i dziękowałam odchodząc. Nareszcie natrafiłam na Cin.
-Hej misia.- przywitała mnie całusem w polik.
-Cześć.- odpowiedziałam.
-Chodź do mojego biura.- zaprosiła mnie. Przy kawie zaczęłyśmy rozmowę.- Michi, sytuacja wygląda w następujący sposób.- zaczęła.- Nie ma opcji, żebyś w stu procentach wróciła do zawodu. Jednak nie martw się, wciąż będziesz miała masę sesji, pokazów i reklam. Jednak twój kontrakt jest jakby zrekonstruowany i nie podlegasz wyłącznej dyspozycji agencji. Jesteś nadal przedstawicielką naszej firmy, ale możesz brać udział także w produkcjach innych instytucji. Od teraz potrzebujesz manager'a, jeżeli chcesz utrzymać się na rynku. Jednakże, radzę ci na razie zbytnio nie ingerować w życie publiczne, z uwagi na te wszystkie artykułu plotkarskie. Może wyniknąć z tego coś niepożądanego. Na tą chwilę masz zaplanowany dwutygodniowy urlop. Później zaczynamy współpracę. Pierwszą sesję masz właśnie za dwa tygodnie, a najbliższy pokaz ma odbyć się za trzy. Nie martw się mamy konkretne zamiary względem ciebie, jednak nie będą one wymagały od ciebie takich poświęceń i wysiłku. Powiedzmy, że wskoczyłam w naszym rankingu szczebel wyżej i mam coś do powiedzenia w tej sprawie, kochana. Wszystko będzie odbywało się w sposób nie zagrażający twojemu zdrowiu, czy życiu. Jesteś teraz naszą lubą i musimy o ciebie dbać, słoneczko. Jeżeli chcesz mogę ci pomóc jeszcze w poszukiwaniu manager'a.- recytowała jak najęta nawet na mnie nie patrząc. Przeglądała papiery, to mieszała coś w komputerze. Byłam pod jej wrażeniem.
-Chyba już znalazłam.- Znacząco się uśmiechnęłam.- Chcesz nim zostać?- zaproponowałam.
-Czekałam aż zapytasz.- Obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Dopracowałyśmy jeszcze wspólnie szczegóły i mogłam opuścić budynek. Postanowiłam coś zmienić w sobie, ze względu na moją wypłowiałą po pobycie w szpitalu osobę. Udałam się do salonu piękności, gdzie najpierw poprawili moje paznokcie, następnie oczyścili i nawilżyli skórę, kolejno podreperowali włosy. Po wyjściu z odnowy czułam się jak nowo narodzona. Wróciłam do domu. Kiedy wkroczyłam do salonu mój dobry humor uległ zmianie...
Hej! Przepraszam was moi Kochani, że wczoraj mnie nie było :'( Nauka :/ Wybaczcie, lecz musicie być przygotowani na takie ewentualności, które mogą czasami się mi zdarzać, ze względu na ostatnią klasę gimnazjum, jaka niesie ze sobą ogromy bagaż materiału :p Oto kolejny rozdział, mam nadzieję, że się spodoba ^.^ Piszcie ;) Szczególnie dzisiaj, chciałabym podziękować Ewie <3 Zmotywowałaś mnie do działania imaginem na twojej stronce Kochanie :) Bez Ciebie nie miałabym takiej motywacji :D
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Oh przestań, bo się zarumienię! <3
OdpowiedzUsuńSzkoda, że chłopvy już wyjeżdżają...
Ale dlaczego jej świetny humor po odrodzeniu nagle się zmienił?
Kogo ona zobaczyła w salonie?
Lubisz trzymać mnie w niepewności skarbie!<3
Ja kochać cię mocno i ściskać<333
O to chodziło Kochana ;*
UsuńNo, szkoda, ale wszystkie wydarzenia mają swoje następstwa ;D
No uwielbiam to robić ;3 Ale nie zamartwiaj się na zapas <3
Ja kochać Cię jeszcze mocniej i jeszcze mocniej ściskać <333
xoxo
Jak zwykle wspaniale. :-) A tak przy okazji słyszałyście o tym konkursie co organizuje One Direction??
OdpowiedzUsuńJa słyszałam:)
UsuńDziekuje Kochana :*
UsuńOj slyszalam ^^ chcialabym ;3 wygrac ♥♥♥
Xoxo