-Proszę cię! Jestem okropna!-mruczałam zła.
-Wręcz przeciwnie...Jesteś piękna.-Przestał mnie łaskotać i spojrzał mi głęboko w oczy. Wtedy....Wtedy po raz pierwszy w życiu poczułam motyle w brzuchu. Przyglądał mi się z uwagą. Czas jakby stanął w miejscu. Jego twarz zbliżała się ku mojej. W środku tańczyłam ze szczęścia. Wydawało mi się to magicznym snem, a najlepszy był fakt, iż tak nie jest. Nie umiałam powstrzymać uśmiechu. Jednak jak to bywa w mojej rodzinie zawsze coś musi zepsuć każdą jedną piękniejszą chwilę...
***
-Dzień dobry!-krzyknął mój brat. Lou odsunął się ode mnie wystraszony. Nie wiem dlaczego, ale czułam się jak czternastolatka przyłapana na niedoszłym pierwszym pocałunku przez rodziców. Rumieńce rozpaliły moje poliki. Oboje usiedliśmy obok siebie zestresowani. Zaspany Gabe umieścił swój szanowny tyłek sportowca pomiędzy nami. Myślałam, że zdechnę ze wstydu.
-Cześć braciszku.-wycedziłam przez zęby. Aż się we mnie gotowało. Nie byłabym taka zła, gdyby tylko nie fakt, iż zrobił mi nie po raz pierwszy. Objął nas oboje i przyciągnął z uśmiechem.
-Co tam?-zapytał.
-A nic, tak się wygłupialiśmy.-Jak najmilej potrafił odezwał się Louis.
-Tak, właśnie. Sami.-podkreśliłam ostatnie słowo.
-Ej, (T.I) zrób nam śniadanie.-nakazał blondyn.
-Chyba już zrobiłam no nie?-warknęłam.
-O! Serio? Dobra, to chodź Tommo wszamiemy coś.-Najpierw wypchnął niebieskookiego, później sam wyszedł. Miałam szczerą ochotę zabić swojego brata. No proszę was, kto by nie miał? Przypomniałam sobie, że zostawiłam komórkę w kuchni. Udałam się do pomieszczenia. Oparłam się o blat grzebiąc w komórce. Chłopcy jedli rozmawiając o sporcie. Nagle rozległ się mój dzwonek.
-Kto to?-Ciekawski Gabriel zapytał.-Czyżby panna Tryston?-Zaśmiał się. Niespodziewanie, na słowa Gabe'a Lou wypuścił z dłoni widelec rozlewając sok na stół. Luknęliśmy na niego z niezrozumieniem wypisanym na twarzy.
-Emm...Tak to Kitty.-potwierdziłam. Brunet złapał się za głowę przerażony.-Przepraszam, was na moment.-Opuścił pomieszczenie. Wzruszyłam ramionami i odebrałam.-Tak kochanie?-radośnie ją przywitałam.
-Nie uwierzysz!-pisknęła oburzona do słuchawki.
-Co się dzieje?-Miałam złe przeczucia.
-Twój ukochany braciszek przyjaźni się z tym kretynem, który mnie zdradził! Do tego był u niego na wczorajszej imprezie jak podaje gazeta internetowa.-wyrecytowała jak z automatu. Zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Myślałam, że zawału dostanę. Już wszystko stało się jasne. Jednak postanowiłam zapytać z mikroskopijną nadzieją, że może jednak to tylko głupi zbieg okoliczności.
-A przypomnij słońce jak on miał na imię?-Starałam się nie dawać poznać swojego stresu przez głos.
-Louis.-odrzekła. Ścisnęłam powieki i wstrzymałam oddech.-Coś nie tak?-Po kilku sekundach się odezwała.
-Emm...Mogę oddzwonić do ciebie później?-Nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się. Odłożyłam telefon na jego wcześniejsze miejsce i otworzyłam oczy. W tamtej chwili byłam wdzięczna Gabriel'owi, że nam przerwał. Mimo to, z drugiej strony Lou tak bardzo mi się spodobał i chciałam, żeby z naszej znajomości wynikło coś więcej. Byłam zawiedziona i wciąż ciągnęło mnie do flirtu z piosenkarzem, lecz chciałam również być lojalna w stosunku do przyjaciółki.
-(T.I) co jest?-Moje rozmyślenia przerwał stojący z metr przede mną zmartwiony blondyn. Ułożył swoją wielką łapę na moim ramieniu. Choć zachowywał się jak zazdrosny małolat, to ufałam mu. A to dlatego, że zawsze chciał dla mnie jak najlepiej i nie pozwalał mnie skrzywdzić. Opiekował się mną i pocieszał kiedy było trzeba. Nigdy nie zdradził żadnego z mych sekretów. Postanowiłam mu powiedzieć.
-...-Wyjaśniłam mu wszystko po kolei.-Co ja mam teraz zrobić, Gabe?-Wtuliłam się w zielonookiego.
-Mała, musisz pogadać z Kit, tak samo jak z Tomlinson'em.-Poradził patrząc mi prosto w ślepia. Westchnęłam tylko. Zdawałam sobie sprawę, iż ma rację...
Hej! Niestety nie uda mi się dzisiaj dokończyć tej części! Przepraszam, ale jadę do lekarza i czuję się fatalnie, więc nie mam nawet siły, żeby składać dobre zdania i wymyślać historie itd. :( Wybaczcie :/
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
No Louis... Zawiodłam się na tobie skarbeńku... Nie ładnie!
OdpowiedzUsuńPowodzenia u lekarza
Hehe XD
UsuńDziękuję <3
xx