wtorek, 15 września 2015

Little Sweet Angel 64

Ubrany opadłem na miejsce Chelly na naszym łożu. Napawałem się tym różano-malinowym zapachem. Wonią miłości mojego życia. Nie wiem jak długo spałem. Śniła mi się. Taka zdrowa, pełna sił. Uśmiechała się. Była taka promienna i wesoła. Pragnąłem ją taką ujrzeć w realu. Z pięknych marzeń wyrwał mnie krzyk Calum'a oraz Luke'a 
-Harry! Harry!-Wparowali do sypialni. Wiedziałem, że coś się stało. Serce zaczęło mi walić mocniej, bałem się co mają mi do przekazania...
***
Natychmiast podniosłem się do pionu. Blondyn trzymał w ręku kilka papierów. Nie wyglądali na smutnych, więc nie panikowałem. Chłopak podał mi to co przyniósł. 
-Co to?-zapytałem.
-Wyniki Mich.-odpowiedział Cal. Usiadłem na skraju łóżka. Dokładniej przyjrzałem się kartą.-Mała powoli wraca do sił. Może niedługo się obudzi, ale jeszcze długa droga przed nią.-Uśmiechnąłem się szeroko widząc zapiski lekarskie.-Jest jeszcze coś...-Zdecydowanie mniej entuzjastycznie dodał po chwili. Podniosłem wzrok na "gości". 
-O co chodzi?-Niepewnym tonem odezwałem się. Wymienili niepocieszne spojrzenia. 
-Lepiej jak sam przeczytasz.-Calum podał mi kolorową gazetę, a ja już wiedziałem czego się spodziewać. Na okładce widniało ogromne zdjęcie Michs i moje sklejone w jedno. Drukowanymi literami rozpościerał się nagłówek "Michell Robinson poturbowana przez swojego chłopaka, popadła w depresję i trafiła do szpitala!". Kolejne ukłucie trafiło w me serce. Przerzuciłem kilka stron dalej. Ujrzałem cały artykuł. Streszczając, obwiniano mnie za nawrócenie się choroby Michi. To mnie przygnębiało, a i tak czułem się winny. Miałem ochotę rozproszyć wszystko co na mojej drodze. Jednak zatrzymałem się na jedynie przyspieszonym ze złości oddechu. Chłopcy natychmiast zainterweniowali.-Stary, uspokój się. Myśl o małej. Wszystko będzie dobrze.-Blondyn poklepał mnie po ramieniu.
-Nie. Nic nie będzie dobrze. Wszyscy będą mnie karcić za to, że to ja przyprawiłem Michs o tyle bólu. Serce mi krwawi. Jestem najgorszym facetem, nie zasługuję na nią!-lamentowałem. Przysięgam, że w życiu nie myślałem, iż kiedykolwiek będę w stanie stawiać szczęście osoby trzeciej ponad swoje. Gdyby ktoś, może z dwa lata wcześniej powiedziałby mi jakim uczuciem obdarzę kobietę, wyśmiałbym go. Przysięgam, że tak by się stało. 
-Chłopie, co ty gadasz? Jesteś świetnym facetem, a każdy ma swoje wady. To nie ty przyprawiłeś ją o chorobę i dobrze o tym wiesz!-Niebieskooki potrząsnął mną skutecznie. Ocknąłem się nieco. Nie wiem jak to możliwe, lecz byli na tyle do siebie podobni, że ujrzałem tą samą iskrę w tych identycznych oczach. Wtem poczułem, że nie mogę płakać w nadziei na cud. W środku te rozbite cząstki mnie zaczęły się skupiać w jedność. Poczułem w sobie taką siłę. Wstałem i zwyczajnie ruszyłem przed siebie.-Gdzie ty idziesz?-Biegli za mną pytając. 
-Walczyć.-odparłem. Po kilkunastu minutach znalazłem się pod szpitalem w towarzystwie Cal'a oraz Lu. Przedarliśmy się przez chmarę dziennikarzy. W poczekalni zastałem Cindy. Nie wiem czemu, ale widząc ją telepało mnie od środka. 
-Harry...Ja chciałam tylko powiedzieć, że...-Wstała i się do mnie zbliżyła. Zatrzymałem się.
-Przestań. Powiedz mi tylko, dlaczego jej nie dopilnowałaś?-przerwałem jej.
-Wszyscy dookoła pieprzyli jej o centymetrach, mówiłam jej, tłumaczyłam, że to nie prawda, ale ona nie słuchała. Nie jadła, teraz to wiem, ale mnie oszukiwała. Później ten incydent...Wszystko potoczyło się tak szybko, nawet nie wiem kiedy.-Ujrzałem przejęcie w ciemnych źrenicach brunetki, dlatego postanowiłem jej odpuścić.
-Spokojnie, ja też nie. Będzie dobrze.-Poklepałem ją po plecach. Umknąłem do sali, w której leżała Michell. Usiadłem obok niej. Uśmiechnąłem się na widok różowawego koloru na jej twarzy.-Witaj kochanie.-przywitałem się.-Wiesz za dokładnie dwa miesiące wypadają twoje urodzinki słońce.-zaśmiałem się cicho.-Dobrze by było, jakbyś zdmuchnęła świeczki i zjadła tort, wiesz?-zażartowałem. Ściskałem jej dłoń. Spuściłem na nią wzrok.-Kocham cię i będę czekał. Choćby i całą wieczność.-ucałowałem jej dłoń.
-To chyba nie będzie konieczne.-Myślałem, że mam omamy. Ten słodki głosik dotarł do moich uszu, po przerwie, która zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Moje całe ciało przeszły dreszcze, a łzy zaszkliły zielonki. Podniosłem wzrok na ukochaną. Obserwowała mnie z uniesionymi kącikami ust.-Już jestem.-dodała szeptem.-Już jestem.-powtórzyła. Westchnęła głęboko.

* miesiąc później.


Michell nabrała na wadze. Przytyła już pięć kilo. Jej waga wynosiła 51kg. Może to wciąż stanowiło małe nic, lecz dla niej było ogromnym postępem. Zaczęła jeść, mało, bo mało, ale chociaż. Nadal trzymali ją w szpitalu. Codziennie ją odwiedzaliśmy. Dawaliśmy jej do zrozumienia jak bardzo ją kochamy i ile otrzymuje od nas wsparcia. Nadal palił się we mnie ogień poczucia winy, lecz łagodziła go swoimi słowami. Zrozumiałem, że muszę uczyć się na błędach i już wiem, iż więcej tak nie postąpię. Okazało się, że Tatitana jest w ciąży. Ponoć bała się poinformować o tym Niall'a, lecz ten przyjął to niezmiernie pozytywnie. Cieszył się, że zostanie ojcem. Ogólnie wszystko zaczęło się układać. Najwięcej czasu w sali Michi spędzała mała Emily. Nikt tak naprawdę nie znał tematu ich kilkugodzinnych rozmów, ale zarówno Emi, jak i Chelly były w wyjątkowo dobrych humorach po tych konwersacjach. Malutka Ems rosła w oczach i dojrzewała. Mimo, iż nadal była dziewczyną i córunią tatusia w różowej spódniczce, to się zmieniła na bardziej dorosłą. Nikt nie umiał wyjaśnić jak pięciolatka jest w stanie zrozumieć tak poważne wydarzenia, jakie miały miejsce. 

Nadszedł ten długo oczekiwany dzień, bałem się go, ale z drugiej strony nie mogłem wymarzyć sobie piękniejszego...




2 komentarze:

  1. Boję się to powiedzieć, ale prawiee zapomniałam o tym opowiadaniu;)
    Wow
    Cieszę się, że Mich się w końcu obudziła i jest wszystko dobrze pomiędzy nią i Harrym: )
    Ciekawi mnie, o co chodzi z tym dniem?
    Czekam na next<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, przyznam się że ja też :p Ale potrzebowałam trochę czasu na zastanowieniem się nad ciągiem dalszym, bo moje szkice trochę się pomieszały, bo "mój zeszyt tajemnic" XD się rozleciał i teraz jest "moim zeszytem w częściach" :'/
      Hmm...Nie powiem ;)
      Niedługo xx

      Usuń