wtorek, 13 października 2015

Little Sweet Angel 71 (druga połówka)

Zacisnęłam powieki, nie mogąc obserwować zajścia. Słyszałam jak ściąga spodnie i chichocze jak chory psychicznie. Cała dygotałam, lecz wiedziałam, że jeśli chcę, aby się udało, muszę mniej - więcej zachować spokój. Kiedy padł na kolana, otworzyłam oczy i szybko sięgnęłam do kieszeni....
***
Wyjęłam z niej szkło, które leżało na ziemi, kiedy po raz pierwszy znalazłam się w owym pomieszczeniu. Odruchowo włożyłam je do kieszeni i czekałam na odpowiedni moment, aby go użyć. Kiedy Richard tylko się nade mną nachylił wbiłam odłamek w jego kark. Widziałam jak jego pewna mina przeobraża się w zbolałą. Padł obok mnie jak zabity. Szybko wstałam i cofnęłam się kilka kroków, zasłaniając usta. Łzy zapełniły moje oczy. Natychmiast poczułam się winna. Mimo, że zaraz by mnie skrzywdził, to żałowałam swojego posunięcia. Niespodziewanie Harry dał o sobie znać, a ja podskoczyłam przestraszona. Spojrzałam na niego. Podbiegłam do ukochanego i rozwiązałam liny, krępujące kończyny zielonookiego. Kolejno, sam odkleił taśmę z ust. Wcisnął mnie w swoje ramiona. Cała dygotałam i nie potrafiłam przestać patrzeć na krwawiącego Rich'a.
- Już dobrze, spokojnie - głaskał mnie Hazz. 
Po kilkunastu minutach przybyła policja oraz pogotowie. Zabrano Richard'a do szpitala. Na szczęście żył, a ja nie musiałam zmagać się z poczuciem winy do końca życia. Nie chciałam nikogo krzywdzić, nawet kogoś takiego jak on. Zebrano zeznania i opatrzono nasze rany. Trafiliśmy na komisariat. Nie mam pojęcia ile godzin spędziliśmy w budynku, na opowiadaniu historii ze szczegółami, po sto razy. Złożono pozew sądowy przeciwko Richard'owi i jego działalności. Zaoferowano nam pomoc psychologa i służb do spaw ochrony. Postanowiłam skorzystać z obu, Harold także skory był do wyrażenia zgody. Złapano wszystkich pracowników Rich'a i zamknięto ich na czas oczekiwania do sprawy. Zapewniano nam, iż już nie zostaniemy w ten sposób potraktowani. Nasz dom był w fatalnym stanie, więc byliśmy zmuszeni zatrzymać się na jakiś czas u bliskich. Zdecydowałam... 
- Harry... - zwróciłam się do ukochanego, kiedy George odwoził nas do Tatiany. 
- Tak, kochanie? - spokojnie odpowiedział. 
- Chcę, żebyśmy polecieli do twojej mamy i później Mullingar  - rzekłam. - Co ty na to? 
- Oczywiście, musimy odpocząć po tym wszystkim - ucałował czubek mojej głowy. Oparłam się o jego ramię i wpatrywałam w mijający krajobraz na szybą. Nie wiedziałam co będzie dalej. Od środka, czułam się... Zdemolowana? - Tak to dobre słowo... 





Hejka! Witam was z drugą połową rozdziału :) Mam nadzieję, że się spodoba :))
 Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* 

4 komentarze:

  1. Uff jak dobrze że zdołała coś zrobić. Ten Rich to powinien gnić w więzieniu. ;-) Z niecierpliwością czekam na kolejną część :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej;)
    Byłabym wcześniej, ale praca:)
    Wow, dobrze, że wszytko skończyło się okej i że go nie zabiła tym szkłem.
    Super
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem słoneczko :)
      Dziękuję, niebawem pojawi się kolejny rozdział :D
      xoxo

      Usuń