***
Wyjęłam z niej szkło, które leżało na ziemi, kiedy po raz pierwszy znalazłam się w owym pomieszczeniu. Odruchowo włożyłam je do kieszeni i czekałam na odpowiedni moment, aby go użyć. Kiedy Richard tylko się nade mną nachylił wbiłam odłamek w jego kark. Widziałam jak jego pewna mina przeobraża się w zbolałą. Padł obok mnie jak zabity. Szybko wstałam i cofnęłam się kilka kroków, zasłaniając usta. Łzy zapełniły moje oczy. Natychmiast poczułam się winna. Mimo, że zaraz by mnie skrzywdził, to żałowałam swojego posunięcia. Niespodziewanie Harry dał o sobie znać, a ja podskoczyłam przestraszona. Spojrzałam na niego. Podbiegłam do ukochanego i rozwiązałam liny, krępujące kończyny zielonookiego. Kolejno, sam odkleił taśmę z ust. Wcisnął mnie w swoje ramiona. Cała dygotałam i nie potrafiłam przestać patrzeć na krwawiącego Rich'a.
- Już dobrze, spokojnie - głaskał mnie Hazz.
Po kilkunastu minutach przybyła policja oraz pogotowie. Zabrano Richard'a do szpitala. Na szczęście żył, a ja nie musiałam zmagać się z poczuciem winy do końca życia. Nie chciałam nikogo krzywdzić, nawet kogoś takiego jak on. Zebrano zeznania i opatrzono nasze rany. Trafiliśmy na komisariat. Nie mam pojęcia ile godzin spędziliśmy w budynku, na opowiadaniu historii ze szczegółami, po sto razy. Złożono pozew sądowy przeciwko Richard'owi i jego działalności. Zaoferowano nam pomoc psychologa i służb do spaw ochrony. Postanowiłam skorzystać z obu, Harold także skory był do wyrażenia zgody. Złapano wszystkich pracowników Rich'a i zamknięto ich na czas oczekiwania do sprawy. Zapewniano nam, iż już nie zostaniemy w ten sposób potraktowani. Nasz dom był w fatalnym stanie, więc byliśmy zmuszeni zatrzymać się na jakiś czas u bliskich. Zdecydowałam...
- Harry... - zwróciłam się do ukochanego, kiedy George odwoził nas do Tatiany.
- Tak, kochanie? - spokojnie odpowiedział.
- Chcę, żebyśmy polecieli do twojej mamy i później Mullingar - rzekłam. - Co ty na to?
- Oczywiście, musimy odpocząć po tym wszystkim - ucałował czubek mojej głowy. Oparłam się o jego ramię i wpatrywałam w mijający krajobraz na szybą. Nie wiedziałam co będzie dalej. Od środka, czułam się... Zdemolowana? - Tak to dobre słowo...
Hejka! Witam was z drugą połową rozdziału :) Mam nadzieję, że się spodoba :))
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Uff jak dobrze że zdołała coś zrobić. Ten Rich to powinien gnić w więzieniu. ;-) Z niecierpliwością czekam na kolejną część :-D
OdpowiedzUsuń:) Cieszę się <3 Niebawem ;)
Usuńxoxo
Hej;)
OdpowiedzUsuńByłabym wcześniej, ale praca:)
Wow, dobrze, że wszytko skończyło się okej i że go nie zabiła tym szkłem.
Super
Czekam na next
Rozumiem słoneczko :)
UsuńDziękuję, niebawem pojawi się kolejny rozdział :D
xoxo