Małe szczegóły pokazywały jak niepewna siebie bywa, a jak silną zgrywa. Miałem wrażenie, że na umór chce grać kogoś kim nie jest. Musiałem to zmienić, to stało się moim celem. Troszczyłem się o nią. Wydawała mi się oryginalną osobowością. Może to zabrzmi tandetnie i banalnie, ale widziałem w niej kogoś wyjątkowego. "Odkryć co kryje ta dusza?" ~ to zrobię...
***
Tamta noc wydawała się piękniejsza niż wcześniejsze. Chmury się rozpłynęły, tak więc i ulewa ustała. Wiatr się nieco uspokoił, ale ocean pozostawał wzburzony. Jednak w obrębach naszego tzw. obozowiska nie było to tak odczuwalne. Siedzieliśmy przy ognisku blisko siebie. Przyznam, że cudownie wyglądała w świetle płomieni.
- Masz jakieś marzenia? - zapytała zerkając na mnie. Zamilkłem na dłuższą chwilę, gdyż nie spodziewałem się takiego pytania.
- Tak, mam. Znaleźć kogoś kto będzie kochał mnie takim jakim jestem - odparłem ze spokojem. Uniosła kąciki ust przekrzywiając głowę w lewo. - No co? - zaśmiałem się.
- To takie ... Poetyckie - zachichotała.
- Dzięki
- Poważnie, to urocze, że nie jesteś taki zwyczajny - przyznała.
- Hm, co według ciebie znaczy słowo " zwyczajny " ? - nadal nie traciliśmy kontaktu wzrokowego. Siedziała tuż obok, dzielił nas dystans niecałych dwudziestu centymetrów. Dosłownie czułem bijące z niej ciepło i empatię. Jeszcze nigdy nie spotkałem tak pozytywnej osoby, w tak niepociesznej sytuacji.
- Niech pomyślę - zaczęła odchylając głowę do tyłu i przymrużając powieki. - Na przykład napalony na zaciągnięcie dziewczyny do łóżka - wróciła do patrzenia mi w oczy.
- Myślisz, że taki nie jestem? - postanowiłem sprawdzić na wszelki wypadek. Wcześniej uważano, że wyglądam na podrywacza. Szczerze, stała się pierwszą osobą, która tak mnie, wręcz, skomplementowała.
- Na pewno nie - potwierdziła.
- Po czym wnioskujesz? - dociekałem.
- Każdy inny facet wykorzystałby okazję przebywania w tej samotni z dziewczyną, na współżycie z nią, a ty ... A ty nigdy nawet nie dałeś mi do zrozumienia, że masz na mnie chrapkę - wyrecytowała zupełnie poważnie.
- Co jeszcze jest we mnie takiego " nadzwyczajnego" ? - kontynuowałem,
- Jesteś dżentelmen'em, masz zasady, klasę. Jesteś troskliwy, pomocny, pracowity, zdolny, inteligentny i przede wszystkim wiesz co powiedzieć w każdej sytuacji - odpowiedziała. Nie mogłem nadziwić się jak szczerą kobietę spotkałem.
- Czyli uważasz, iż reszta populacji męskiej o tych cechach wygasła? - zażartowałem.
- Powiedzmy - jej do śmiechu, najwyraźniej, nie było. Spojrzałem na nią pytająco. - Powiedzmy, że wcześniej spotykałam samych chamskich napaleńców, aktorów, którzy marzyli tylko o jednym. Nie szanowali po prostu dziewczyn i tyle. Nie rozumieli, że chcę zachować czystość dla kogoś ... - w tamtej chwili się zacięła. Chyba nie miała zamiaru się tak zagalopować. W sekundę, poliki blondynki zalał rumieniec, a wzrok wpiła w ziemię. Spuściła głowę zawstydzona.
- To znaczy, że ... - jakoś nie mogło mi to przejść przez gardło.
- Tak. Jestem dziewicą - moje przypuszczenia się potwierdziły. Widocznie czuła się zakłopotana, jednak nie widziałem ku temu powody. Dlatego postanowiłem to zmienić. Ująłem podbródek Julii i zmusiłem do kontaktu wzrokowego.
- Nie masz się czego wstydzić, to powód do prawdziwej dumy. Mało kto jest zdolny do czegoś takiego - przyznałem swój podziw. Wyrwała twarz z mej dłoni.
- Nie rozumiesz, tu nie chodzi tylko o miłość, ale o to jaka jestem. Wstydzę się zbliżyć do kogoś, bo nie akceptuję siebie. Tym samym, nie jestem zdolna do tego, aby przyswoić, iż ktokolwiek inny mógłby to uczynić. Dlatego traktuję to jako kolejną z wad, Harry - wyrecytowała z pomieszaniem smutku i wściekłości. Nic nie odparłem. Zwyczajnie objąłem ją i przytuliłem do swojego ramienia. Nawet nie wiem kiedy zacząłem nucić " As long as you love me " , sam nie wiem czemu. To chyba był impuls. Nawet nie zauważyłem, a Juls po prostu zasnęła. Wyglądała uroczo. Kiedy spała zawsze się uśmiechała, do tego zdarzało się jej odpowiadać o swoim dniu lub śpiewać. Przyznam, że potrafiłem nie spać pół nocy, aby jej słuchać, a później odsypiać kiedy ona jest już na nogach. Lubiłem kiedy zdarzało się jej bycie niezdarną, wydawała się wtedy taka bezbronna i słodka. A przeważnie zgrywała niezależną i silną, a takie zakłopotanie z jej strony stanowiło przemiłą odmianę. Do tego kiedy przy swoim imponującym wzroście nie mogła czegoś dosięgnąć, choć była pewna, że to się jej uda ... - przezabawne. Te jej przesadzone twierdzenie: " Dam radę sobie sama" , wydawało mi się nad wyraz śmieszne i urocze. Chyba jedyną wadą, którą w niej postrzegałem była właśnie niewiara w samą siebie. Wszystko inne stanowiło dla mnie w Julii ideał. Nie chciałem, żeby się zmieniała. Pragnąłem, aby tylko stosunek blondynki do siebie uległ małej rewolucji. Wszystko inne mogło zostać jakie było, a nawet musiało. Bałem się powrotu do rzeczywistości, wszystko mogło wyparować. Chwile - to co się liczy w życiu, wtedy zacząłem doceniać to jak nigdy wcześniej...
Hejka! Dzisiaj witam Was z tym oto powyższym rozdziałem, który mam nadzieję, się spodoba :) Piszcie co myślicie o Harry'm w tym opowiadaniu i jak potoczą się dalsze losy bohaterów ;) Uda się mu zmienić Julę na pewną siebie dziewczynę? :DD
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Extra, ciekawa jestem czy Juls się zmieni? I przestanie tak się siebie wstydzić? Hmm no cóż mam nadzieję że się wkrótce dowiem :-D
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo =^.^=
UsuńHmm... No nie wiem ;)
Wkrótce Kochana <3
xoxo
Ja nie wiem. Zaskakujesz mnie ja każdym kroku, so...
OdpowiedzUsuń:)
Harry tutaj faktycznie jest gatunkiem wymarłym!
Chcę takiego faceta!!;)
Czy mu się uda???
Jak się postara to pewnie tak:)
Super, czekam na dalej<3
To chyba dobrze ;))
UsuńPrawda, nie spotkałam jeszcze takiego w rzeczywistości xD
Oh, a jak ja bym takiego chciała =^.^=
Niebawem wstawię kolejny rozdział :D
xoxo