Nienawidziłam siebie za to jak bardzo podoba mi się brunet. Nie chciałam się zakochiwać, znaczyło to dla mnie zbyt wiele zawodu i rozczarowań. Wolałam nie mieć nikogo, dla czystego spokoju duszy i uniknięcia łkania serca, jakie złamane zostało już nie jeden, niegdyś, raz.
-Dziękuję- powiedziałam.
-Za to?- wyszłam z wody i złapałam za buty wcześniej pozostawione na pisaku.
-Za to, że jesteś i się mną zajmujesz- rzekłam...
***
* Oczami Taylor
Jeszcze raz przeszukaliśmy statek. Ani śladu zaginionej parki. Postanowiliśmy w końcu powiadomić kogoś o zaginięciu Harold'a i mojej przyjaciółki. Zgłosiliśmy się do kierownika rejsu. Na początku się nie przejął, lecz kiedy bardziej wdrożyliśmy go w temat przeraził się. Początkowo zlecił ponowne poszukiwania, co w końcu zaczęło robić się irytujące. My z blondasem cierpliwie czekaliśmy na jakiekolwiek informacje. Nie wytrzymywałam ze stresu. Obwiniałam się. Gdybym nie namówiła jej na ten rejs, gdybym jej nie zostawiła...
- Boję się, że już więcej jej nie zobaczę - przyznałam przed Nialler'em.
- Mała, spokojnie, będzie dobrze - pocieszał mnie.
- Oby - westchnęłam. Zauważyłam mknącego ku nam mężczyznę, którego się spodziewaliśmy. - Wiadomo coś? - odezwałam się.
- Niestety nie. Właśnie odbyłem rozmowę z służbami morskimi i po jutrze rozpoczną poszukiwania, gdyż dzisiejszej nocy ma nastać sztorm, więc nie możemy zadziałać w tej chwili - wyjaśnił. Szczerze, miałam ochotę strzelić mu w twarz.
- Czyli moja najlepsza przyjaciółka, niemal siostra, może teraz kostnieć gdzieś na środku oceanu, a pan mówi mi, że dopiero za 48 osiem godzin cała załoga ratunkowa będzie mogła zebrać dupy i poszukać jej i kolegi mojego znajomego?! - wykrzyczałam facetowi w twarz. Z każdym słowem stawiałam krok w kierunku kierownika, z zamiarem uderzenia go. Niestety, bądź stety Niall złapał mnie za biodra w połowie zdania i odsunął od mojego celu. Miał gbur szczęście, że blondas był przy mnie. Może i jestem niewielką osobą, ale uważam, że mój cios jest niczego sobie. Mężczyzna z naprzeciwka obserwował mnie z szokiem wymazanym na twarzy. Moje zielonki zapewne płonęły złością. Aż mnie nosiło od środka.
- Przepraszam za nią - odezwał się skrępowany Horan. - Po prostu bardzo martwimy się o przyjaciół- dodał. Nadal obejmował moje ciało krępując próby ataku. Po krótkiej rozmowie pomiędzy nimi nareszcie odzyskałam wolność. Kiedy spojrzałam w załamane źrenice towarzysza wybuchnęłam płaczem. Bałam się, że stracę najważniejszą osobę w swoim życiu. W duchu modliłam się, aby nic im nie było. Nialler starał się podtrzymać mnie na duchu, za co jestem wdzięczna mu do dzisiaj. Nie wiem jakbym sobie bez niego poradziła.
* Oczami Julii
Wieczór się zbliżał. Było mi głupio, że przesiedziałam cały dzień w swoich spodenkach oraz koszulce, mimo to nie zdejmowałam koszuli Hazz'y. Ten biedak był w samych czarnych rurkach i podkoszulku w tym samym kolorze. Z drugiej strony próbowałam zwrócić mu okrycie, lecz nie przyjmował go. Ja trzęsłam się z zimna w trzydziestostopniowym upale, więc w pewnym sensie cieszyło mnie to. Zapadł zmrok. Ognisko znów się paliło, tym razem na plaży. Patrzeliśmy w gwiazdy i jedliśmy jakieś zielsko, które nawet nieźle smakowało po upieczeniu. Rozmawialiśmy o naszych poglądach, zamiarach i celach. U boku Harold'a czułam się swobodnie, jak na mnie oczywiście. Niestety wkroczył na nieprzyjemny dla mnie temat.
- Julia? - odezwał się.
- Tak?
- Czego się wstydzisz tak naprawdę. Powiedz mi o co chodzi. Proszę, chcę ci pomóc - patrząc mi w oczy powiedział. Posmutniałam. Nie wiem dlaczego, ale po raz pierwszy w życiu nabrałam ochotę na zwierzenie się komukolwiek. Nabrałam powietrza w płuca i zaczęłam mówić.
- Wstydzę się swojego ciała, bo boję się tego co ludzie o mnie pomyślą, co o mnie powiedzą. Jak byłam mała, walczyłam z otyłością przez wahania hormonów. Dzieci były bezlitosne. Wyśmiewały się ze mnie, znęcały się. Płakałam każdej nocy aż do piętnastego roku życia. Nareszcie zaczęłam dojrzewać, buzujące hormony w cudowny sposób się uspokoiły i schudłam ponad dwadzieścia kilo. Moja waga się unormowała, a ja w końcu nie byłam prześladowana. Czułam się lepiej ze sobą samą, mimo to liczyłam każdą kalorię, aby nie powrócić do przeszłości. Popadałam w paranoję, ale nie umiałam sobie odpuścić. W rzeczywistości stałam się bardziej zrozpaczona niż wtedy, kiedy wyglądałam jak pączek. Sama musiałam uporać się z tym wszystkim. Kiedy skończyłam osiemnaście lat udało mi się zwalczyć lęk przed przytyciem. Zbilansowana dieta i ćwiczenia pomogły mi w całym procesie. Wierzyłam, że będzie lepiej. Niestety kompleksy na temat mojej wagi, jak i wyglądu nigdy mnie nie opuszczą, bo siedzi to w mojej psychice. Nawet Tay, która zna mnie od małego nie wie, że aż tak bardzo się wstydzę własnego wyglądu. Nie chcę jej mówić. Nie lubię dzielić się problemami, wolę pomagać. Nie chcę współczucia, litości i łaski, mi to niepotrzebne. Preferuję samodzielność i siłę, a okazywanie uczuć stanowi dla mnie okazanie słabości, dlatego tak bardzo to wszystko mnie dotyka- wyrecytowałam. Otworzyłam się przed nim. Nie podobne to do mnie, ale chyba fakt, iż był dla mnie obcy ułatwił mi zadanie. Jakoś dziwnie mi ulżyło. Z serca zszedł mi kamień. Mimo to wiedziałam, że zaraz będę musiała uporać się z gadką motywacyjną, co sprawiło, że pożałowałam swojego napadu szczerości. Bałam się jego reakcji, przyznaję. Mógł mnie wyśmiać, rozpłakać się, bądź wstać i odejść. Żadna opcja mi się nie uśmiechała, no cóż. Chyba najbardziej korzystna widziało mi się milczenie ze strony zielonookiego. Szybko otarłam łzy, jakie zdążyły opuścić ramy moich ślepi. Zerknęłam na wpatrującego się we mnie chłopaka. O dziwo na jego słodkiej buzi nie malowała się żadna emocja, tym bardziej w życie wdał mi się stres...
Hej! Przepraszam, że tak późno, ale odmalowywałam miejsce pracy z moją mamcią dzisiaj i nie dałam rady wcześniej ;) Mam nadzieję, że taki skromny rozdziałek się Wam Kochani spodoba ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Wooow
OdpowiedzUsuńTak strasznie mnie ciekawi, jak zareaguje Harry na to co usłyszał...
Tay lwica walczy o poszukiwania przyjaciółki, kochana.
Super
Czekam na next!<3
Niebawem zaspokoję twoją ciekawość kochana :**
UsuńDziękuję ♥
xoxo
Ja myślę...
UsuńPs. Ty mi chyba w myślach czytałaś, pisząc kom w 4 rozdziale na niani<3
:D Hahahah a dlaczego?! :D
Usuńxoxo
Dowiesz się już niedługo* <3
Usuń