- Niesamowite - przyznałam.
- Kiedy nabierzesz dobrych wspomnień z czymś, czego się boisz, automatycznie zaczyna się to stawać normalne i nie należy już do grupy fobii, zawiązanych w twojej głowie - odezwał się.
- To wspomnienie, na pewno mi pomoże - mój wzrok ponownie spotkał się z jego zielonymi źrenicami. Nie mogłam uwierzyć jak świetnego człowieka miałam szczęście spotkać...
***
Kolejnego dnia pogoda nadal nie dopisywała, ale mi to już nie wadziło. Zaczęłam dostrzegać plusy takiej aury. Pokochałam deszcz. Jedynym minusem burzy stał się chłód. Robiło się coraz zimniej, a Harry nie chciał, abym oddała mu jego koszulę. Źle czułam się z tym, że przeze mnie traci.
- Idę poszukać czegoś do jedzenia - oznajmił.
- Poczekaj! Też idę - ruszyłam w ślady zielonookiego.
- Nie wiem czy to najlepszy pomysł - zatrzymał mnie.
- Dlaczego? Przecież i tak na mnie pada, a wszystkie świństwa, które mogą mnie ukąsić czy użądlić się pochowały przed ulewą - skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
- Ehh, no dobrze - westchnął. Po kilkunastu minutach poszukiwań, dostrzegłam owoc na drzewie. Wzrokiem przebiegłam po otoczeniu i nie dostrzegłam Harold'a. Postanowiłam samodzielnie zdobyć cel. Hazz i tak robił o wiele za dużo, po za tym po raz kolejny musiałabym obciążyć jego ramiona, co nie wydawało się przyjemną perspektywą, zwłaszcza dla mnie. Uwiesiłam się na gałęzi i podciągnęłam się, pomagając sobie oparciem nóg na pniu drzewa. Zaczęłam przesuwać się do końca wybranej gałęzi, gdzie wisiał pożądany owoc. Nie było wysoko, może z dwa metry, lecz miałam obawy, jak to ja. Kiedy w mojej dłoni spoczął przyszłe śniadanie, rzuciłam go na ziemię, a sama zawisłam na gałęzi. Niespodziewanie poczułam dłonie na swoich biodrach, kolejno ramię pod sobą. Siedziałam na lewym ramieniu Styles'a.
- Chcę na ziemię - przez zaciśnięte zęby wycedziłam. Miałam wrażenie, że lokaty zaraz się pode mną załamie, a ja znów się skompromituję.
- Nic się nie stanie, jesteś lekka. Wcale mi nie ciążysz - odpowiedział.
- Harry, nie czuję się komfortowo - powiedziałam zdenerwowana.
- Jesteś piękna, nie masz czego się wstydzić. Popatrz, mogę skakać - zaczął to robić próbując udowodnić swoją rację. - mogę tańczyć - kręcił obroty nadal mnie trzymając. - Mogę cię nawet po podrzucać!
- Co?! Nie! - tylko tyle zdążyłam wykrztusić zanim zaczęłam latać we wszystkie strony za jego sprawą. Na plecy, na ręce, korba, obrót, niżej, wyżej. Chyba znalazłam się w każdej możliwej pozycji. Może nie było to delikatne, ale nie czułam się już tak skrępowana. Sama nie jestem pewna dlaczego. Nareszcie skończył i postawił mnie na nogi. Zakręciło mi się w głowie, a on znów musiał mnie podtrzymać. Nasze ciała, praktycznie, się stykały. Gdy odzyskałam wyraźny obraz i nieruchomy grunt, spojrzałam Harry'emu w oczy. Wyglądał, jakby czekał na cios. - Zabiję cię kiedyś - wydusiłam.
- Czemu? Chcę pokazać ci, że nie jesteś gruba i ciężka. Jesteś piękna! Kobieca i seksowna. Masz cudowne ciało i śliczną twarz, nie potrzebujesz być nikim innym, bo jesteś wspaniałą sobą. Uwierz mi, jesteś niesamowita - wyrecytował bez zająknięcia. Łzy stanęły w moich oczach. Przytuliłam się do chłopaka. Krople deszczu uderzały w nasze ciała co sprawiało, że mój płacz nie był widoczny dla chłopaka.
* Oczami Harold'a
- Dziękuję - wyszeptała. - jeszcze NIGDY tego nie słyszałam - dodała. Myślałem, że się przesłyszałem. Słowo "nigdy" w tym zdaniu zdecydowanie mnie przeraziło.
- Nie komplementowano cię? - zapytałem zmartwiony. Oddaliła się ode mnie i westchnęła.
- Nie. Moi rodzice byli zdania, że przez to stanę się pyszna. Oczywiście kilka osób rzucało komplementy na wiatr, ale wiadomo jak to jest. Za chwilę odwrócili się plecami i skomentowali mój wygląd w drugą stronę - smutno odparła. Wróciliśmy do obozowiska. Rozpaliłem ognisko pod daszkiem i obrałem owoc, aby był do zjedzenia. Dziewczyna zaimponowała mi swoją odwagą, kiedy opowiedziała o swoich kompleksach. Przypuszczam, że dla kobiety nie jest to łatwe, a zwłaszcza kiedy zwierza się mężczyźnie. Postanowiłem zapewnić ją, że nie jest sama w nieidealnym życiu. Chciałem podtrzymać ją na duchu. Przechodziłem przez podobny okres i samodzielnie się z niego wykaraskałem, pragnąłem pomóc jej uczynić to samo. Oprócz słów, łez i wahań emocji, kiedy natoczył się temat wagi, bądź tuszy, Julia miała swoje nieświadome zachowania. Małe szczegóły pokazywały jak niepewna siebie bywa, a jak silną zgrywa. Miałem wrażenie, że na umór chce grać kogoś kim nie jest. Musiałem to zmienić, to stało się moim celem. Troszczyłem się o nią. Wydawała mi się oryginalną osobowością. Może to zabrzmi tandetnie i banalnie, ale widziałem w niej kogoś wyjątkowego. "Odkryć co kryje ta dusza?" ~ to zrobię...
Hej! Kochani wybaczcie, że tak późno i coś takiego, ale wena się dzisiaj jakoś mnie nie trzyma i ogólnie zmęczona jestem po szkole, bo od 7.45 do 16.00 i masakra :/ Kartkówki, sprawdziany, przygotowania, prace klasowe itd. Za dużo tego i pragnę tylko herbaty, koca i książki do czytania, bo na myślenie nie mam co liczyć xD Mam nadzieję, że zrozumiecie i się nie pogniewacie :) Jutro niestety, raczej, się nie pojawię, bo powtórka z rozrywki z dnia dzisiejszego, no i trening :p Gdzieś tam się z niego cieszę, ale jestem wyczerpana i tak w sumie to nie wiem czego chcę :0 Przepraszam jeszcze raz i trzymajcie się Kochani :) Oby, nie było tak źle :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
- Idę poszukać czegoś do jedzenia - oznajmił.
- Poczekaj! Też idę - ruszyłam w ślady zielonookiego.
- Nie wiem czy to najlepszy pomysł - zatrzymał mnie.
- Dlaczego? Przecież i tak na mnie pada, a wszystkie świństwa, które mogą mnie ukąsić czy użądlić się pochowały przed ulewą - skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
- Ehh, no dobrze - westchnął. Po kilkunastu minutach poszukiwań, dostrzegłam owoc na drzewie. Wzrokiem przebiegłam po otoczeniu i nie dostrzegłam Harold'a. Postanowiłam samodzielnie zdobyć cel. Hazz i tak robił o wiele za dużo, po za tym po raz kolejny musiałabym obciążyć jego ramiona, co nie wydawało się przyjemną perspektywą, zwłaszcza dla mnie. Uwiesiłam się na gałęzi i podciągnęłam się, pomagając sobie oparciem nóg na pniu drzewa. Zaczęłam przesuwać się do końca wybranej gałęzi, gdzie wisiał pożądany owoc. Nie było wysoko, może z dwa metry, lecz miałam obawy, jak to ja. Kiedy w mojej dłoni spoczął przyszłe śniadanie, rzuciłam go na ziemię, a sama zawisłam na gałęzi. Niespodziewanie poczułam dłonie na swoich biodrach, kolejno ramię pod sobą. Siedziałam na lewym ramieniu Styles'a.
- Chcę na ziemię - przez zaciśnięte zęby wycedziłam. Miałam wrażenie, że lokaty zaraz się pode mną załamie, a ja znów się skompromituję.
- Nic się nie stanie, jesteś lekka. Wcale mi nie ciążysz - odpowiedział.
- Harry, nie czuję się komfortowo - powiedziałam zdenerwowana.
- Jesteś piękna, nie masz czego się wstydzić. Popatrz, mogę skakać - zaczął to robić próbując udowodnić swoją rację. - mogę tańczyć - kręcił obroty nadal mnie trzymając. - Mogę cię nawet po podrzucać!
- Co?! Nie! - tylko tyle zdążyłam wykrztusić zanim zaczęłam latać we wszystkie strony za jego sprawą. Na plecy, na ręce, korba, obrót, niżej, wyżej. Chyba znalazłam się w każdej możliwej pozycji. Może nie było to delikatne, ale nie czułam się już tak skrępowana. Sama nie jestem pewna dlaczego. Nareszcie skończył i postawił mnie na nogi. Zakręciło mi się w głowie, a on znów musiał mnie podtrzymać. Nasze ciała, praktycznie, się stykały. Gdy odzyskałam wyraźny obraz i nieruchomy grunt, spojrzałam Harry'emu w oczy. Wyglądał, jakby czekał na cios. - Zabiję cię kiedyś - wydusiłam.
- Czemu? Chcę pokazać ci, że nie jesteś gruba i ciężka. Jesteś piękna! Kobieca i seksowna. Masz cudowne ciało i śliczną twarz, nie potrzebujesz być nikim innym, bo jesteś wspaniałą sobą. Uwierz mi, jesteś niesamowita - wyrecytował bez zająknięcia. Łzy stanęły w moich oczach. Przytuliłam się do chłopaka. Krople deszczu uderzały w nasze ciała co sprawiało, że mój płacz nie był widoczny dla chłopaka.
* Oczami Harold'a
- Dziękuję - wyszeptała. - jeszcze NIGDY tego nie słyszałam - dodała. Myślałem, że się przesłyszałem. Słowo "nigdy" w tym zdaniu zdecydowanie mnie przeraziło.
- Nie komplementowano cię? - zapytałem zmartwiony. Oddaliła się ode mnie i westchnęła.
- Nie. Moi rodzice byli zdania, że przez to stanę się pyszna. Oczywiście kilka osób rzucało komplementy na wiatr, ale wiadomo jak to jest. Za chwilę odwrócili się plecami i skomentowali mój wygląd w drugą stronę - smutno odparła. Wróciliśmy do obozowiska. Rozpaliłem ognisko pod daszkiem i obrałem owoc, aby był do zjedzenia. Dziewczyna zaimponowała mi swoją odwagą, kiedy opowiedziała o swoich kompleksach. Przypuszczam, że dla kobiety nie jest to łatwe, a zwłaszcza kiedy zwierza się mężczyźnie. Postanowiłem zapewnić ją, że nie jest sama w nieidealnym życiu. Chciałem podtrzymać ją na duchu. Przechodziłem przez podobny okres i samodzielnie się z niego wykaraskałem, pragnąłem pomóc jej uczynić to samo. Oprócz słów, łez i wahań emocji, kiedy natoczył się temat wagi, bądź tuszy, Julia miała swoje nieświadome zachowania. Małe szczegóły pokazywały jak niepewna siebie bywa, a jak silną zgrywa. Miałem wrażenie, że na umór chce grać kogoś kim nie jest. Musiałem to zmienić, to stało się moim celem. Troszczyłem się o nią. Wydawała mi się oryginalną osobowością. Może to zabrzmi tandetnie i banalnie, ale widziałem w niej kogoś wyjątkowego. "Odkryć co kryje ta dusza?" ~ to zrobię...
Hej! Kochani wybaczcie, że tak późno i coś takiego, ale wena się dzisiaj jakoś mnie nie trzyma i ogólnie zmęczona jestem po szkole, bo od 7.45 do 16.00 i masakra :/ Kartkówki, sprawdziany, przygotowania, prace klasowe itd. Za dużo tego i pragnę tylko herbaty, koca i książki do czytania, bo na myślenie nie mam co liczyć xD Mam nadzieję, że zrozumiecie i się nie pogniewacie :) Jutro niestety, raczej, się nie pojawię, bo powtórka z rozrywki z dnia dzisiejszego, no i trening :p Gdzieś tam się z niego cieszę, ale jestem wyczerpana i tak w sumie to nie wiem czego chcę :0 Przepraszam jeszcze raz i trzymajcie się Kochani :) Oby, nie było tak źle :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Rozumiem cię bardzo dobrze! Sama po pracy nie myślę o niczym jak o moim łóżku, a co dopiero o pisaniu czegokolwiek...
OdpowiedzUsuńPowodzenia w szkole i na treningu!
Rozdział super.
Harry niewidoczny ale w pogotowiu;;)
Jestem ciekawa dalszego rozwoju <3
:D Cieszę się, że mnie rozumiesz ;)
UsuńDziękuję <3
Niebawem zaspokoję Twoją ciekawość :D
xoxo
Nic nie szkodzi, ja poczekam. Sama mam teraz mnóstwo nauki na dodatek każą zostawać po lekcjach. Po prostu masakra, więc w pełni cię rozumiem. Imagin świetny ;-)
OdpowiedzUsuń:D Dziękuję, za wyrozumiałość :))
UsuńDziękuję <3
xoxo