-Prawda czy wyzwanie?-zapytałem.
-Wyzwanie.-Z śmiechem w głosie odpowiedziała. Musiałem coś wymyślić. Jak wiadomo moja wyobraźnia nigdy mnie nie zawodzi, więc nie wiele czasu zajęło mi znalezienie pomysłu.
-Zatańcz najgłupszy krok jaki widziałaś.-Oj, żebyście widzieli jej minę. Bardzo rozbawiła mnie i grupę. Wstydziła się, ale całkiem nieźle jej poszło. Udało się jej. Zabawa naprawdę była przednia. Przyznam, że los omijał tylko jedną osobę. Od początku wydawała się odstawać od grupy. Jej twarzy nie pokrywał makijaż, brakowało jej krótkich top'ów czy spódniczek. Ta dziewczyna siedziała cichutko jak myszka. Nie wychylała się. Nie starała się na siłę do mnie zagadać, szczerze to chyba nawet unikała mojego wzroku. Można było się domyślić, iż należy do nieśmiałych. Postanowiłem trochę pomóc szczęściu i trochę oszukałem kręcąc butelką, tak aby wypadło na nią. Spojrzenie pięknej, gdy tylko zrozumiała co się stało z podłogi przeniosło się na mnie. Nie zauważyłem tam ani przerażenia ani zdenerwowania. Wyglądała na zupełnie wyluzowaną i spokojną. Uśmiechnąłem się do niej lekko, co odwzajemniła. Zadałem to samo pytanie.
-Wyzwanie.-Tu mnie zażyła. Niby taka cichutka, lecz powiedziała to z takim przekonaniem...
-Dobrze. Zaśpiewaj jedną z naszych piosenek.-Może nie koniecznie obrałem upokorzenie jej lub zestresowanie jako cel, ale chciałem przekonać się czy wykona swoje zadanie. Tak między nami to byłem święcie przekonany, że nie będzie chciała. Najwyraźniej to zauważyła. Dostrzegła to, że ją sprawdzam. Jej kąciki ust uniosły się cwaniacko. Te oczęta nie odznaczały się już słodkością oraz niewinnością. Te dwie delikatne cechy zastąpiła pewność siebie. Wstała jak gdyby nigdy nic i po prostu wydała z siebie dźwięk. Nie skradała się, nie udawała, że się wstydzi. Od razu zaczęła solidnie. Ujrzałem zupełnie inną postać. Odkryłem jej inne wcielenie. Wydawało się jakby to pozwalało jej się wyzwolić, wyłamać z ram szarej rzeczywistości. Nie traciliśmy kontaktu wzrokowego. Obserwowałem jej tęczówki, jak błyszczą w radości i szczęściu. "Stockholm Syndrome"-piosenka, która mi powinna być wyjątkowo znana, obnażyła mi się w nowej, innej i może lepszej postaci. To brzmiało zupełnie inaczej. Doskonale dostrzegałem tą pasję, uczucie, które emanowało z wokalistki. Bez żadnego ale mogę ją tak nazwać. Nie ukrywam, iż głos dziewczyny zupełnie powalił mnie na kolana. Mimo, że odkrywała to co miała w środku podczas wykonu, nadal pozostawała mi obca. Nie znałem jej imienia, po prostu nie wiedziałem o niej nic. To była jedyna osoba w tamtym pomieszczeniu, która stanowiła dla mnie zagadkę, lecz taką przyjemną, taką na którą pożąda się odpowiedzi. Kiedy skończyła nie obyła się bez słów uznania i pochwały oraz gromkich oklasków. Promieniała. Miałem ochotę natychmiast porwać ją i wypytać o wszytko co z nią związane. Chciałem poznać ją i zatrzymać przy sobie na dłużej. Jeszcze żadna inna fanka, nie zadziałała na mnie tak silnie. Dołączyłem do aplauzu i nie odezwałem się słowem. Zwyczajnie "posadziłem ją wzrokiem na krześle". Przyszedł czas na nią. Ironia. Trafiło na nikogo innego jak mnie. Możecie się domyślić jaka satysfakcja zaświeciła w jej ślepiach.
-Wyzwanie.-rzuciłem zanim zdążyła się odezwać. Że będzie gorąco wypisane miała na twarzy.
-Zdejmij koszulkę. No i po proszę o piętnaście pompek z jedną z nas na plecach. Wybór należy do ciebie.-Jednak nie powinno się oceniać książki po okładce. Szok jak pozory mogą mylić.
-Skoro ty to wymyśliłaś to zapraszam na mój back.-Stanąłem na równe nogi i zdjąłem z siebie górną część odzieży. Osóbka z dokładnie naprzeciwka bez wahania zbliżyła się do mnie i czekała na mój ruch. Posłałem jej znaczące spojrzenie i przyjąłem pozycję do przykazanego ćwiczenia. Łatwo poszło, przyznam. Leciutka jak piórko. Cały dzień minął naprawdę zabawnie. Wciąż zdarzały się śmieszne konfrontacje z tajemniczą, gdyż nadal nie poznałem jej godności. Wszystkie prócz niej delikatnie mówiąc na mnie naskakiwały. Były ciekawe wszystkiego. Tamta nie wydukała nawet słówka. Wróciliśmy z miasta do tego samego budynku gdzie zaczynaliśmy naszą podróż. Żegnałem każdą z nich po kolei. Później odchodziły. Na sam koniec zostawiłem tą inną. Zatrzymałem ją specjalnie.
-Coś nie tak?-zapytała kiedy złapałem ją za nadgarstek.
-Czemu udawałaś, że jesteś nieśmiała?-wyskoczyłem. Nie miałem zamiaru owijać w bawełnę. I tak już dużo się namilczałem w zastanowieniach na ten temat.-A myślałeś o mnie?-Na początku nie zrozumiałem i nawet tego nie przeanalizowałem co poskutkowało idiotyczną odpowiedzią z mojej strony.
-Oczywiście, że tak.-wypaliłem. Najwidoczniej się jej to spodobało.
-Po to, więc, abyś dobrze mnie zapamiętał. Nie lubię wtapiać się w tłum.-Wyszeptała mi do ucha i wycofała się. Rzeczywiście, zapadła mi w pamięci na długo. Do dzisiaj, kiedy zasypiam i budzę się przy niej, myślę o mojej małej księżniczce, która jest gorszą cwaniarą niż się wydaje...

Hej! Obiecałam i się wywiązuję :) Mimo, iż jest 23.40 to nadal wieczór nie? No i nie jutro ;) Okej, nie rozpisuję się :3 Mam nadzieję, że się spodoba i czekam na komentarze c:
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Genialny imagin, fajnie wszystko opisałaś. A te końcowe słowa *-*
OdpowiedzUsuńTa diewczyna rzeczywiscie na dlugo zostanie mu w pamieci. Naqet nie wiesz jak zaskoczona bylam gdy powiedziala o tych pompkach. Czekam na kolejny :))
http://scar-never-fade.blogspot.com/
Dziękuję <3 Bardzo się cieszę <3
OdpowiedzUsuńHeh ;) Jej! Mega motywacja ^^
Niedługo :*
Zajrzę <3
Całuski :33
Duże WoW ;o
OdpowiedzUsuńImagin idealny
Cicha woda brzegi rwie
A tak odbierając od tematu Wesołych Świąt !!!!
Dziękuję, bardzo się cieszę :)) #Motywacja <3
UsuńTak właśnie :**
Nawzajem KOCHANI <3 No i mokrego dyngusa ;))
Świetny imagin!!
OdpowiedzUsuńFajnie opisane
Taki superaśny!
<3
Uuuu...Ale się cieszę ^^ Łoł, wgl to się nie spodziewałam takiej reakcji z waszej strony :)
UsuńJestem miło zaskoczona <3
Dziękuję <3
Całuski <3