środa, 8 kwietnia 2015

Imagin Narry zamówienie

-Zejdź ze mnie!-Ze śmiechem próbowałam zepchnąć z siebie mojego chłopaka-Niall'a. Łaskotał mnie.-Nialler! Hahaha...-Nareszcie mi się udało.
-Nigdy więcej mi tak nie rób, to nie będę.-Pocałował mnie słodko.
-Ale ja tak lubię cię denerwować.-Puknęłam go w nos, wciąż spoczywając w pozycji leżącej kiedy wisiał nade mną.
-A ja kocham patrzeć jak się uśmiechasz.-Znów podarował mi całus. Po kilku godzinach wygłupów i uroczych zabaw blondyn musiał iść do pracy. Pożegnałam go i zaczęłam sprzątać w naszym mieszkaniu. Kochałam mojego partnera całym sercem. Troskliwy, zabawny, miły, kochany, mądry, a do tego mega przystojny. Poznałam go dzięki przyjacielowi-Harry'emu. Chodziłam z Hazz'ą do klasy. Zakolegowaliśmy się. Po liceum wyjechaliśmy do Londynu. Tutaj zamieszkaliśmy w mieszkaniu jego kuzyna, który przyjaźnił się z Horan'em. Gdyby nie to, że lokaty zabrał mnie ze sobą do stolicy Anglii, nigdy nie poznałabym niebieskookiego. Wiem, lekko skomplikowane. Zadzwonił dzwonek. Otworzyłam.
-Hej, Ewciu.-Przytulił mnie zielonooki.
-Cześć Styles.-Zachichotałam.-Wchodź.-Wpuściłam go. Zamknęłam drzwi za gościem. Ściągnął z siebie nakrycie, a ja poszłam dokończyć mycie naczyń.-Co tam?-zaczęłam.
-Po staremu, praca, dom, praca. Wiesz jak to jest.-Słyszałam jak siada na sofie.-Pomóc ci może?-dodał po chwili.
-Nie trzeba, już kończę.-odpowiedziałam.
-A jak wam się układa?-zapytał.
-Dobrze. A dlaczego?-Zdziwiłam się. Chodziło o to, że Harold nigdy nie przepadał za moim chłopakiem z niewiadomych powodów. Nie rozumiałam czasami jego zachowania. Ogólnie unikał go. Dlatego zastanawiało mnie po co pytał.
-Wiesz, że mu nie ufam.-odrzekł.
-No właśnie. Właściwie to za co tak go nie znosisz? Co on ci takiego zrobił?-Skrzyżowałam ręce na piersiach i oparłam się o blat.
-Uważam, że jest fałszywy. Nie zasługuje na ciebie. Jesteś mądra, zabawna, piękna...A on? Zwykły idiota. Uważa się za nie wiadomo kogo. Ale ty dostrzegasz w nim czysty ideał. Czasami nie ogarniam jak możesz być aż tak ślepa. Jak bardzo nie zauważasz innych mężczyzn poza nim. Takich, który nosiliby cię na rękach, dbali i kochaliby jak nikt inny. Nie pozwoliliby cię skrzywdzić. Nie takich jak "Niallerek", który nie daje ci tego na co zasługujesz...-Kontynuowałby, ale ja nie byłam w stanie nadal wysłuchiwać jego wywodów.
-Przestań! Nigdy więcej tak o nim nie mów! To mój partner i powinieneś to uszanować! Jeżeli masz zamiar tak go wyzywać, to proszę wyjdź!-Wskazałam zdenerwowana na drzwi.
-Ewa, ale...
-Wyjdź!-Nie obchodziły mnie jego maślane oczka, przeprosiny lub inne sztuczki. Pragnęłam, aby opuścił mieszkanie. Jak Harry w ogóle mógł?! Mojego słodziaka?! O co mu chodzi?! Jakich innych?! Opadłam wściekła na sofę. Nie mogłam uwierzyć. Kiedy trochę ochłonęłam ogarnęłam się. Przez kolejne kilka godzin miałam być w pracy. Od 17.30 do 01.30. Sprawdzałam się w zawodzie pielęgniarki na wydziale pediatrii. Kochałam dzieci. Jednak teorie Hazz'y nie pozwalały mi skupić się na czymkolwiek. Dochodziła 23.00, wyjątkowo pozwolono mi wrócić do domu wcześniej. Euforia mnie rozpierała. Tak rzadko się to przytrafiało. Szczęśliwa "zakradłam" się do mieszkania, tak aby nie zbudzić Horan'a. Uradowana powiesiłam kurtkę na wieszak i zajrzałam do salonu. Widok jaki zastałam zmazał uśmieszek z mojej twarzy. Dwa puste kieliszki po winie, pusta butelka, ślady po truskawkach w czekoladzie, świece, ubrania na podłodze. Nie dochodziło do mnie to co widzę. Postanowiłam, mogę tak powiedzieć, się dobić. Wlazłam do sypialni. Nie myliłam się. Mój "ukochany" zupełnie nagi trzymał w objęciach blond piękność równie rozebraną. Ja nie płakałam, nie rozpaczałam. Smutno spuściłam wzrok i cicho wyszłam. Opuściłam tamto miejsce. Skierowałam się do Styles'a. Na szczęście przebywał u siebie.
-Ewa?-Zdziwił się.-Coś się stało?-zapytał, gdy ujrzał tą pierwszą łzę na moim policzku.
-Mogę wejść?-Pociągnęłam nosem.
-Tak, tak.-Przekroczyłam próg. Zatrzasnął drzwi. Pomógł mi zdjąć okrycie.
-Harry...-Jęknęłam. Mocno wtuliłam się w jego klatkę piersiową cicho dając upust emocjom. Nie dość, że zdradził mnie ktoś komu ufałam i kochałam, to jeszcze zachowałam się jak idiotka krzycząc na najlepszego przyjaciela broniąc tego zdrajcy. Czułam się jak skończona idiotka. Zachowałam się po chamsku. Wypierałam prawdę. Ale wtedy jeszcze o niczym nie wiedziałam. Głupio mi było wyżalając się lokatemu i przyznając mu rację po takich słowach z mojej strony. Wysłuchał mojej opowieści, przeprosin, właściwie to nich nie chciał słuchać. Twierdził, iż to niepotrzebne. Oczywiście zgodził się, abym na jakiś okres czasu wprowadziła się do niego. Tamtej nocy spałam w jego łóżku, a on w salonie. Gdybym nie zasnęła przy nim, zapewne to ja skończyłabym na sofie, ale on sam przeniósł mnie do sypialni. Zawsze ważniejsze dla niego było moje dobro. Za to go kocham...Zaraz. Co?
-O kochanie! Czemu tak późno?-Gdy wparowałam do mieszkania ten blondas niewinnie zapytał. Miałam ochotę strzelić mu w twarz...W sumie to na wejściu to zrobiłam.
-Kurwa wcześniej odwiedziłam to miejsce, ale jakoś byłeś zajęty jakąś szmatą! Nie chcę cię znać! Zabieraj sobie te pieniądze, dom i co tam jeszcze! Mam cię w dupie! Zabieram co moje i znikam! Nie szukaj, nie dzwoń, nie pokazuj mi się na oczy! Nie mam zamiaru wysłuchiwać żadnych tłumaczeń ani przeprosin! Zdradziłeś mnie, przypuszczam nie raz! To koniec! Dziękuję, koniec, kropka!-wyrecytowałam głośnie, wściekle.
-Ewciu, ja...
-Nie dotykaj mnie!-Wyrwałam się kiedy próbował mnie zatrzymać podczas pakowania przeze mnie waliz.-I mnie tak nie nazywaj!-warknęłam.
-To był tylko jeden raz...-kontynuował z żalem w głosie.
-O popatrz! A wystarczył!-Udałam zaskoczenie. Nie mam pojęcia skąd u mnie wzięła się taka siła. Zawsze słabo radziłam sobie ze sprawami sercowymi, a tu takie coś. No przyznam, że duma lekko mnie rozpierała. Szybko zebrałam się ignorując ryki Niall'a. Gdy już mknęłam przez korytarz ciągnął mnie w rozpaczy za rękę padając na kolana.-Nie rozumiesz? Spier-da-laj!-Rozdzieliłam ostatni wyraz na sylaby. Później tylko huknęłam wrotami. Wróciłam do zielonookiego. Jakoś kiedy był obok nie czułam żalu. Nawet cieszyłam się, że to koniec. Zrozumiałam, że miałam kompletne klapki na oczach trwając przy blondynie. Oczarował mnie słodkimi słówkami, namiętnością. A tak naprawdę był zwykłym dupkiem. Może to głupie, ale dowiedziałam się także, iż moje serce od zawsze należało do Harold'a. Zrozumiałam to. Tak samo on mnie kochał, ale to już inna, zdecydowanie weselsza i piękniejsza historia...









Heja! Oto imagin dla Ewci! Starałam się z całych sił, ale nie wiem jak wyszło. Mam nadzieję, że się spodoba i, że nie zawiodłam ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

2 komentarze:

  1. Ależmnie się podoba!
    Kocham to!!
    N po prostu boskie i nic więcej!
    Całuski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc się cieszę :D To dla cb <3
      Dziękuję <3 Miód na serducho :33
      Całuski :)

      Usuń