-Synu czy ty na pewno nie chcesz...?-Zrezygnowana matka pytała.
-Mamo.-przerwałem jej.-Nie kocham Mellisa'y, nie chcę z nią być. Nic na siłę, bo wy chcecie abym ją poślubił. Nie ma mowy. I tak wyprowadzam się do Londynu, chcę czegoś więcej niż prowadzenia firmy ojca i bycia znanym tylko z tego.-Wściekły wyrecytowałem. Może powiem wszystko od początku. Moi rodzice to właściciele jednej z największych korporacji bankowych w Irlandii. Jak się domyślacie smarkali w banknoty, takie bogactwo ich ogarniało. W życiu to mnie nie kręciło. Przez to brakowało mi prawdziwych przyjaciół, znajomych, no i...Dziewczyny. Każda pragnęły tylko majątku, nie raz się o tym przekonałem. Staruszkowie zapoznali mnie z córką innego szefa wielkiej firmy, która miała podpisać kontrakt z tatą. Oczywiście wymyślili sobie nas jako parę. Lecz nic z tego. To mała, rozpuszczona latawica, delikatnie mówiąc. Puszczała się na prawo i lewo, świecąc później oczami przed "tatulkiem". Nie cierpiałem tej laski. Postanowiłem "uciec" do stolicy Anglii, znaleźć tam pracę, mieszkanie, nowe niezależne życie.
Kupiłem małe, nieekstrawaganckie mieszkanie. Przyjąłem pracę w księgarni nieopodal mojej kamienicy. Czułem się jak nowo narodzony. Tamten dzień zaczął się szalenie. Wstałem 15 minut przed przewidywanym pojawieniem się w robocie. Zerwałem się spod kołdry, ubrałem się, pospiesznie poprawiłem włosy. Potykając się o własne nogi wystrzeliłem na ulicę. Biegłem przepychając się przez tabun ludzi pędzących w swoich kierunkach. Już miałem się rozejrzeć, ale brak czasu mnie powstrzymał. Na wyczucie wyszedłem na jezdnię. Zdecydowanie okazało się to ogromnym błędem. Szczęście, że poruszałem się tzw. sprintem. Gdybym przemieszczał się wolniej, samochód od którego mocno odbiłem na chodnik po drugiej stronie, zapewne by mnie potrącił z marnym skutkiem. Dla mnie dla ścisłości. Poczułem ostry ból w lewej ręce, biodrze oraz nodze. Uderzenie jednak dało się we znaki. Kierowca nawet nie zatrzymał się, zwyczajnie pojechał dalej. Taką właśnie była życzliwość w Londynie. Przechodnie także nie zwrócili na mnie uwagi. Leżałem tam zwijając się z cierpienia, gdy nagle pojawiła się ona. Uklęknęła przede mną wcześniej odrzucając swoją torbę sobie na plecy.
-Nic ci nie jest?-Przejęta spojrzała mi w oczy. Jakie śliczne miała te ślepia.
-Nie wiem.-Syknąłem przez utrapienie.
-Podwiń rękaw oraz nogawkę, abym mogła obejrzeć twoje kończyny.-Czarowała mnie swoją urodą. Z trudem wykonałem jej polecenie.-Masz zbite kości, kilka zadrapań. Nic ci nie będzie. Musisz jeszcze iść do lekarza, ale jak na moje skromne oko, będziesz żył.-odezwała się po przeskanowaniu miejsc poturbowanych. Słodki uśmiech nieznajomej poprawiał mi samopoczucie, tak jak i jej pocieszne źrenice, głos, doskonała twarzyczka czy długie włosy.-Mieszkam tu niedaleko, może mogę pomóc i obandażuję rany?-Wyszczerzyłem swoje zęby na jej słowa. Chyba ją to speszyło.-Chyba, że nie chcesz, ja...-Nerwowo spuściła wzrok.
-Nie, nie. Jasne, że tak. Będę bardzo wdzięczny.-Mimo, że wciąż czułem ból, nie wadziło mi to przy niej. Pozwoliła zawiesić mi się sobie na ramię, co nie było łatwe z uwagi na jej kruczy wzrost. Kilkadziesiąt metrów dalej, dosłownie naprzeciw miejsca mojego,pracy znajdowało się wejście do mieszkania wybawczyni. Wjechaliśmy windą na trzecie piętro i weszliśmy do niej. Wszystko wydawało się kolorowe, bo w sumie takie było. Różnorodne odcienie pastelowych barw mieniły się na ścianach i meblach. Od razu było widać, że jest z niej artystyczna dusza. Usiadłem na krześle przy stole, kiedy dziewczyna owijała moją nogę, rękę oraz tors białym bandażem. Zauważyłem różowiutkie rumieńce na jej policzkach. Wyglądała słodziutko. Uniosłem kąciki ust na ten widok.
-Niall.-przedstawiłem się kiedy już kończyła. Podniosła zakłopotana wzrok.
-Ymm...Przepraszam, po prostu się tak przestraszyłam, że coś ci jest i...-Znów zaczęła plątać się we własnej wypowiedzi.-...Karolina.-westchnęła zrezygnowana. Zaśmiałem się.
-Dziękuję. Nie wiem co bym bez ciebie zrobił.-Może to się wyda głupie, ale serio było mi jakoś lepiej.
-Nie ma za co. I tak pewnie byśmy na siebie wpadli.-Zachichotała.
-Jak to?-Zdziwiłem się.
-Chciałabym zostać ratowniczką medyczną i praktykuję w szpitalu.-Wow! Nie spodziewałem się tego po niej! Nie wygląda na taką, która by się tym interesowała.
-Ciekawe zajęcie. Na pewno nie łatwy fach.-powiedziałem.
-To prawda.-potwierdziła. Bardzo dobrze rozmawiało mi się z tą dziewczyną. Wydała się mądra, zabawna, skromna, opiekuńcza i kochana. Do tego tak pięknej jeszcze nie widziałem. Każdego kolejnego dnia widziałem ją, natykałem się na nią. Czasami podchodziłem do szyby w księgarni tylko , aby sprawdzić czy nie ma jej w oknie. Chyba się zakochałem...
-Karolina, no bo, ja...Nie wiem jak to ująć. Jestem pewny, chciałbym więc ci wyznać, że...Kocham cię. -Nareszcie, po roku wydusiłem to z siebie.
-Nialler.-Mocno mnie przytuliła.
-To znaczy, że ty mnie też?-Z lekką nutką niepewności zapytałem. Nie odpowiedziała, zwyczajnie wpiła się w moje usta.-Moja pani doktor.-zaśmialiśmy się razem.
Hejka! Oto zamówienie Kroli :) Mam nadzieję, że się spodoba się. Po raz pierwszy pisałam imagin w takim stylu, więc jak tragedia, to przepraszam. Starałam się ;3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Jaka tragedia?!
OdpowiedzUsuńW którym miejscu??
Przecież on jest świetny!
No i ta latawica mnie rozwaliła!
↑↑↑ o tam ;p
UsuńMimo wszystko, dziękuję ♥♡♥ bardzo się cieszę, że się podoba ^^
Haha XD
Całuski ☆★☆
Dziękuję bardzo ;*
OdpowiedzUsuńTak wiem okrutna jestem ze ci taki temat wybrałam :D ale powiem Ci ze całkiem nieźle ci to wyszło
Mądra, zabawna ,skromna ,opiekuńcza I kochana kurcze cała ja haha
Nmzc ♡♡♡
UsuńNie no nie aż tak źle, ale wyzwanie ;*
Dziękuję ^^
Całuski ☆★☆
Jak chcesz wyzwanie to napisz mi
UsuńMam milion pomysłów xD
Przyjmuję :)
UsuńWal ;)
Bahaha a więc poproszę imagin wesoły w którym Niall będzie bad boy Liam będzie jak duże dziecko Harry będzie bardzo odpowiedzialny I poukladany Zayn ma być typowym wesolkiem a Louis niech będzie wkurzajacym ziomkiem a na koniec żeby było ciekawiej ma to być w scenerii wojska :D
Usuń:oooooo...
UsuńYyyymmm...
Ja...
Także...
Nie wiem od czego zacząć #o#...
No to dałaś mi, nie powiem :D
Przyjmuję :)
Jednak...Jednak, potrzebuję trochę czasu na ułożenie tego wszystkiego, wiesz, nie łatwe ;)
Mam nadzieję, że podołam ;)
Chciałabym zamówienie z Li, połączony z Hazza.
OdpowiedzUsuńA temat pozostawiam tobie, bo wiem, że dasz rade!
KC<3
Przyjmuję <3
UsuńDla ciebie dam radę :* Przynajmniej się postaram :D
KC :*