piątek, 24 kwietnia 2015

Imagin zamówienie

-Liam!-krzyknęłam z góry.
-Tak?!-odwrzasnął.
-Pamiętaj, że dzisiaj impreza u Harry'ego, nie siedź w kancelarii za długo!-Kontynuowałam przeglądając ubrania w szafie.
-Tu jestem cukiereczku, nie tak głośno.-Nagle poczułam jak jego ręce owijają się wokół mej tali, a usta muskają moją szyję. Przymknęłam powieki rozkoszując się bliskością męża.
-Przepraszam. Nie wiedziałam.-mruknęłam.
-Nic nie szkodzi, kocham twój głos. Tak brzmi jeszcze seksowniej.-szepnął mi na ucho przygryzając jego płatek. Wiedziałam do czego zmierza.
-Li, za godzinę masz być w pracy.-Odwróciłam się do niego przodem. Pocałunki przeniósł na usta, następnie schodząc do dekoltu.
-Nieważne. Może tym razem się uda...-Za każdym razem bolały mnie te słowa. Staraliśmy się o malucha wiele razy. Nigdy się nie udawało. W związku małżeńskim trwaliśmy wtedy aż 4 lata, a nadal nie zaszłam w ciążę. Frustrowało to mnie. Mimo, iż nie wiedziałam czy to moja wina, to tak czułam. Serce mnie zakuło. Lecz Payne miał rację. Daliśmy ponieść się miłości. Ten raz wydawał się taki inny. Nie wiem dlaczego. Myślałam, że po założeniu obrączki na palec już nic ciekawego nie będzie się działo, ale się pomyliłam.
Dni mijały szybko. Praca, dom, praca, dom-codzienność. Nic ciekawego się nie przydarzało. Minęło pół roku. Wszystko wydawało się normalne. Akurat wypadała moja wizyta u ginekologa. Standardowo przywitałam się z lekarką.
-Kiedy ostatni cykl?-zapytała co było normą. Właśnie! Wtedy mnie napadło. Źrenice automatycznie mi się powiększyły. Nabrałam ogrom powietrza. Zatrzymałam się na moment.
-Sz...Sześć miesięcy temu...-wyjęczałam. Opadłam jak wariatka na krzesło przed biurkiem doktor. To był ogromny szok. Przyznam, że jakieś cztery, pięć kilo przybyło mi przez ten czas i apetyt dopisywał, ale naprawdę nawet nie wpadłabym na to. Przecież nam nigdy nie wychodziło. Nawet nie zrobiłam testu! Nic!
Ginekolog potwierdziła ciążę. Moim szczęściem miałam ochotę obdarować cały świat. Od razu po wyjściu z gabinetu wybrałam numer do Liam'a.
-Tak kochanie?-Spokojnym głosem odebrał.
-Li...Możemy spotkać się w domu za dwadzieścia minut?-Starałam opanować się przed piskiem radości, aby nie spalić niespodzianki.
-Tak, oczywiście. A coś się stało?
-Nie, nie...Znaczy tak, ale powiem ci wszystko na miejscu. Do zobaczenia, papa. Kocham cię.-Rozłączyłam się jak najszybciej. Trafiłam do mieszkania. W głowie już tworzył mi się plan tego jak będzie wyglądał pokój maleństwa. Masowałam swój brzuch uśmiechnięta. Euforia mnie rozpierała. Nadal nie rozumiałam jak mogłam zapomnieć o miesiączce, o sprawdzeniu swojego stanu. Usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. Spotkałam się z mężem w połowie salonu przed kanapą.
-Skarbie. Co to takiego?-Zapytał tak normalnie, po prostu. Szczerzyłam się jak wariatka, lecz nie umiałam tego opanować.
-Misiek, bo ja...Ja...My będziemy rodzicami.-Łzy stanęły mi w oczach. Jego mina-bezcenna. Ślepia zabłysły mu w radości. Kąciki jego ust poszybowały ku górze. Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił.
-Nie mogę w to uwierzyć.-wyszeptał. Oboje płakaliśmy. Świat wydawał się piękniejszy.
Wpadliśmy w wir przygotowania się do rodzicielstwa. Nie chcieliśmy znać płci dziecka, pragnęliśmy takiej niespodzianki jak same ono. Zakupy, przesadna troska itd. Ogólnie piękny czas.
Dochodziła 23.00. Spałam już w objęciach ukochanego. Obudził mnie ostry ból w okolicach dolnej partii brzucha.
-Liaś, Liaś...-Wstrząsnęłam partnerem, aby go obudzić.
-Tak?-Przetarł oczy.
-Boli.-jęknęłam.
-Boże kwiatuszku, ale to dopiero ósmy miesiąc.-W lekkiej panice pomógł mi się ubrać. Sam to zrobił. Ruszyliśmy do szpitala. Natychmiast zabrano mnie na salę porodową. Okazało się, że mam 10 cm rozwarcia, co oznacza, że mogę przeć. Lekarze najpierw zabrali mnie na badania.
-Dziecko się dusi. Pępowina owinęła się wokół  szyi płodu.-Słyszałam diagnozy, żadna jednak nie kierowała się do mnie lub Payne'a. Ten chyba nie zwracał nawet uwagi na rozmowy lekarzy. Był przerażony. Starał się mnie wspierać, ale mi zależało najbardziej na malcu. Jeden z doktorów poprosił mojego męża o wyjście. Podszedł do mnie. Czułam jak krew ze mnie schodzi. Słabłam, cierpienie nabierało na sile. Nie wiedziałam co się dzieje. Płacz zamazywał mi wyraźny obraz.-Pani Payne, dziecko może umrzeć. Rodzi pani, ale poród naturalny to zbyt wielkie ryzyko. Jeżeli zrobimy cesarkę, malcowi nic się nie stanie, ale pani odejdzie.-oznajmił mężczyzna wyraźnie po pięćdziesiątce. Serce na sekundę mi się zatrzymało. To co usłyszałam odbiło mi się echem w głowie. Cała dygotałam. Miałam przed sobą trudną decyzję.
-Czyli albo ja albo dzidzia?-drżącym tonem odezwałam się.
-Tak.-potwierdził niepociesznie.-Nie chciałem mówić tego przy pani partnerze, to niewskazane. Ma pani chwilę na zastanowienie.-rzekł.
-Dobrze, jednak proszę dajcie mi z nim pomówić.-poprosiłam w lamencie.
-Kochanie co się dzieje?-Ściskał moją rękę kiedy już dołączył.
-Liam, chciałam ci powiedzieć, że jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało, niczego nie żałuję. Jesteś najwspanialszym facetem na świecie, kocham cię aż po grób. Ta ciąża to ogromne szczęście, chcę tego malca. Niczego tak bardzo nie pragnęłam jak niego z tobą. Chcę, abyś był najlepszym ojcem pod słońcem, zajmował się, troszczył, dbał i rozpieszczał. Pragnę, abyś pokochał dzieciątko jak nikogo wcześniej, aby to był twój tlen, sens życia. Nie rozpaczaj, daj aniołkowi siłę do życia. Znajdź kogoś kto pokocha cię takim jakim jesteś, kogoś kto pokocha nasze dziecko jak swoje. Nie pozwól zapomnieć o mnie malcowi...-wyrecytowałam płacząc. On także to robił.-Panie doktorze!-zawołałam. Natychmiast się zjawił.-Cesarka.-Bezsilnie wydukałam. Ucałowałam jeszcze mocno Li'ego, który chyba nie wiedział co się dzieje. Ostatnie co pamiętam to płacz dziecka oraz słowa: "Zdrowa dziewczynka...", później zasnęłam z poczuciem radości i spełnienia, z uśmiechem na twarzy.
Kiedy Liam po raz pierwszy wziął małą na ręce łzy lały się po jego polikach.
-Wszystko co mam będzie należało do ciebie, jesteś wszystkim co mam. Kocham cię bezgranicznie. Mama jest teraz stróżem, moim oraz twoim. Nie zapomnimy o niej. Prawda, Angel?-szeptem zapytał, na to córeczka uniosła kąciki ust, jakby rozumiała.
Dzisiaj uśmiecham się widząc jak mój mąż prowadzi małą do szkoły. Angel boi się, nie chce opuszczać ojca.
-Tatusiu...-błaga o możliwość powrotu do domu po raz dziesiąty.
-Księżniczko, mamusia nie będzie mogła być z ciebie dumna, jeżeli nie zrobisz tego kroku.-Uklęknął przed nią i uśmiechnął się. Zawsze podchodził tak małą, kiedy nie chciała czegoś zrobić. Popatrzała jeszcze chwilę na tatę zastanawiając się. Następnie biegiem ruszyła do budynku. Gdy Liaś podążał za córeczką mijał pewną dziewczynę młodszą o kilka lat od niego-(T.I), jeszcze nie wie, że to jego przyszła miłość. Cieszę się, że spełnił wszystkie moje prośby. Teraz mogę patrzeć na ich spokojne życie z góry, widzę ich, obserwuję jak malutka rośnie. Znam ich przyszłość i przeszłość, jak i teraźniejszość. Szkoda tylko, że nigdy nie dane będzie mi porozmawianie z Angel, wychowanie jej, bądź poczucie jej dotyku. Nie jestem dumna z tego, że ją opuściłam, ale z tego, że oddałam życie za mojego aniołka tak...







Witam! Oto zamówienie dla Karoli <3 Mam nadzieję, że spodoba się :) Staram się z całych sił :)
Nie wiem czy jeszcze dzisiaj się coś pojawi, to przez trening, dzisiaj ma być MEGA wycisk :P
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

10 komentarzy:

  1. O Boże!
    Ja płaczę!
    Rany Boskie co ty ze mną zrobiłaś?!
    Cudowny imagin
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? :3 Normalnie nie cieszyłabym się, ale tak miało wyjść, więc...Ymm...Dziękuję (?).
      Dziękuję, Kochana <3 Bardzo się cieszę :)
      No i przepraszam ;*
      Całuski <3

      Usuń
  2. Słodkie i smutne zarazem.:((
    Nie mniej jednak, strasznie mi się podoba! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Rycze od jakiś 20 min
    To takie piękne
    Aż mnie za serce łapie
    Nie spodziewałam się że to wyjdzie aż tak dobrze
    Nw czemu ale czuje się ogromnie dumna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, przepraszam, że aż tak :o
      Jeju! Dziękuję <3 Bardzo się cieszę, że jesteś zadowolona z zamówienia :)
      A powinnaś, to ty wymyśliłaś historię, ja tylko ubrałam ją w słowa ;3
      Całuski <3

      Usuń
    2. Ups przepraszam zapomniałam ci podziękować
      Bardzo bardzo dziękuję ;*♥

      Usuń
    3. Spoczko <3
      Nie ma za co, to ja dziękuję <3

      Usuń
  4. Czemu to zrobiłaś cio??
    płaczę po prostu płaczę
    Jejku to jest istnie piękne
    Czytając byłam wręcz pewna,że dobrze się skończy a tu bumm
    och ty chyba uwielbiasz mnie zaskakiwać ,bo robisz to bardzo,bardzo często
    idealny. :*
    ściskam Mela:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam, niestety ;)
      Biedna :( Przepraszam :O
      Dziękuję :) Bardzo się cieszę <3
      No widzisz, masz rację UWIELBIAM ^^ :*
      Dziękuję raz jeszcze :3
      Całuski :**

      Usuń