piątek, 3 kwietnia 2015

Little Sweet Angel 55

Zauważyłem na podjeździe kilka znanych mi aut. Kiedy wszedłem do środka cała grupa moich przyjaciół podniosła się z kanapy i zwróciła na mnie uwagę z powagą wymalowaną na twarzach. Nie miałem ochoty z nimi rozmawiać. W tamtej chwili najchętniej bym strzelił sobie w łeb. Zdjąłem z siebie nakrycie. Zbliżyłem się do nich. Nie rzuciłem nawet na nich okiem.
-Stary, co się stało?-Bardo zmartwionym głosem zapytał Niall.
-Wszystko.-Wściekłym tonem mruknąłem.
-Co wszystko?-dopytał Zen.
-Wszystko spierdoliłem, jasne?!-krzyknąłem. Jak najszybciej wyszedłem stamtąd z rykiem i skierowałem się do naszej sypialni. Zatrzasnąłem z hukiem drzwi i opadłem na jej miejsce na naszym łóżku. Delektowałem się zapachem, którego tak bardzo mi brakowało. Pragnąłem jej obecności, uśmiechu, głosu, dotyku. Cały mój świat stanął w barwach szarych. Wszystko co dookoła straciło sens, łącznie z mną...
***
Dobijało mnie wszystko, nawet śpiew ptaków za oknem, nawet szum wiatru. Blask słońca nawet mi przeszkadzał. Moje myśli pochłaniała cała ona. Beczałem jak dzieciak. Leżałem i czułem jak obumieram. Skuliłem się i czekałem na...Koniec? Sam nie wiem. Pukali, wołali, nie odpowiadałem. W końcu do pokoju ktoś sam wszedł. Nie sprawdzając kto to odezwałem się.
-Wyjdź stąd! Nie mam zamiaru o tym mówić!-Wydarłem się. Poczułem jak ktoś siada obok.-Nie słyszysz?! Nie...!-Podniosłem głowę i zatrzymałem wrzaski kiedy spostrzegłem kogoś kogo się kompletnie nie spodziewałem.-Emi?-Przyjąłem pozycję siedzącą i otarłem łzy z policzków.
-Cześć wujku.-Usiadła mi na kolanach.
-Nie powinnaś być u babci i dziadka?-zapytałem ledwo drżącym głosem. Zbliżyła swoją twarzyczkę do mojego ucha.
-Uciekłam im.-wyszeptała.
-Ale oni mieszkają tak daleko...-zacząłem.
-Mama i tata mnie zabrali.-Znów weszła mi w słowo.
-Więcej mnie tak nie oszukuj.-Posłałem jej blady uśmiech.
-Ja wiem co się dzieje. Jestem mała, ale wiem. Wujek, posłuchaj zrobiłeś źle. Teraz ciocia Michell cierpi, wiem to. Teraz mnie też boli serduszko. Płacze. Ty płaczesz. Oboje wylewacie morze łez. Każde z was musi przemyśleć pewne sprawy. Nie narzucaj się. Poczekaj. Wyjedzie, zrozumie. Kochacie się. Wiem, że na zawsze będziecie razem. Pamiętaj, kiedy jesteś na dnie, później będzie już tylko lepiej. Tak i teraz się stanie. Zaufaj mi. Wiem to. Jestem pewna. Tylko zastanów się co chcesz powiedzieć, co chcesz zrobić. Ona ma jeszcze dużo smutku przed sobą, a ty musisz zadbać o to, żeby podnosić ją na duchu i trzymać przy życiu. Sama nie dam rady.-wyrecytowała. Zamarłem. Emily nigdy wcześniej nie rozmawiała w ten sposób. Ogólnie od kiedy pięciolatki wysławiają się tak?! Po za tym skąd mogła wiedzieć o tym co się działo?! Co w ogóle oznaczało to co powiedziała. Zatkało mnie. Nie miałem pojęcia jak się zachować, zamilkłem. Tyle pytań zawitało w mojej głowie. A ona tak po prostu cmoknęła mnie w policzek i wyszła. Zostawiła mnie samego. Przeanalizowałem jej każde słowo dokładnie. Nie miałem o niczym pojęcia, tego byłem pewien.
*Oczami Michell
Siedziałam na sofie w salonie Cindy płacząc bezgłośnie i wpatrując się w przestrzeń. Mój świat się zawalił. Kochałam go, nadal go kochałam. Ale dlaczego to zrobił? Może rzeczywiście jestem zwykłym nic, jedną wielką porażką, nieudacznicą? Może nie jestem warta posiadania bliskich? Nie jestem warta życia? Tyle myśli przemierzało moją głowę. Bałam się o samą siebie. Nie jeden raz miałam pomysł skończyć ze sobą. Jedyne co mnie powstrzymywało to obecność Daisy-siostry Cin. Opiekowała się mną jak dzieckiem, lecz mi niczego nie było potrzeba. W sumie to jednej rzeczy-Harold'a. Mimo, iż go nienawidziłam, to wciąż kochałam. Byłam wściekła, ale wciąż zakochana. W rozpaczy, ale nadal go nie winiłam. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Targał mną wiele emocji. Obawiałam się co będzie, gdy go zobaczę. Rzucę się mu w ramiona tak po prostu po tym jak mnie skrzywdził, bo za nim tęsknię? Nie chodziło o to, aby nie dopuszczać go do siebie, bardziej o to, żeby zrozumiał swój błąd. Gdyż wiele przeżyłam, nie byłam zbyt silna psychicznie. To mało powiedziane.
-Może się czegoś napijesz?-Ponownie usłyszałam głos Dais. Pokiwałam przecząco głową.-Jeść?-Wykonałam ten sam ruch.-Cokolwiek?-Już zrezygnowana opadła obok mnie. Biedna. Tak się starała, a ja nie mogłam nawet się jej odwdzięczyć, nie byłam w stanie. W sumie to nawet nie potrafiłam skorzystać z jej opieki.
-Nie, dziękuję. Przepraszam, że taka jestem, ale po prostu nie umiem...
-Kochana, wiem.-przerwała mi.-To trudne. Musisz to przemyśleć, odetchnąć. Nie chcę cię do niczego zmuszać. Nie mogę także ci pomóc, bo to twoja sprawa, a ja nie chcę wtrącać się i udzielać ci, być może, zbędnych i bezsensownych rad. Po prostu postaraj się ułożyć sobie to wszystko w głowie. Tak?-Pogłaskała mnie po włosach. Swoją drogą, to naprawdę przemiła dziewczyna. Troskliwa i kochana. Natychmiast się z nią zakolegowałam. Cieszyłam się, że jest ze mną. Kompletna samotność już chyba kompletnie by mnie zabiła.
-Tak. Masz rację, ale to ciężkie zadanie z uwagi na to, iż to świeża sytuacja i nadal przeżywam to bardzo uczuciowo. Rozumiesz co chcę powiedzieć?-wydukałam przez ryk.
-Tak. Ciii...-Uspokajała mnie. Zapadła cisza. Nagle przerwał ją dźwięk otwieranych drzwi wejściowych. Podniosłam głowę z ramienia Daisy i spojrzałam w kierunku przedpokoju. Najpierw ukazała się Cindy.
-Michell, masz gościa.-Niemrawo rzekła. Serce na sekundę mi się zatrzymało na samą myśl o kim mówi ciemnoskóra. Wystraszyłam się, to mało powiedziane.
-Hej...-Usłyszałam zza przyjaciółki. Spojrzałam na tą doskonale mi posturę...






Witam! Przepraszam, że tak późno jestem, ale pisałam na mystery1directionff.blogspot.com i trochę mi zeszło <3 Mam nadzieję, że nie będziecie źli ;) Nie wiem czy jeszcze się dzisiaj pojawię, wiecie Święta ;) Jutro będę składała życzenia, tak a pro po :3 No to do następnego i zapraszam na drugi blog <3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

2 komentarze:

  1. Świetny!
    Ta mała to ma gadane!
    Czyżby przyszedł Hazz?
    Czekam na next<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      To prawda ;)
      Hmmm...Zobaczymy ;))
      Niedługo <3
      Całuski :*

      Usuń