sobota, 11 kwietnia 2015

Little Sweet Angel 57

-Powiedz mi jak on się trzyma.-odezwałam się. Wypuścił ciężko powietrze z płuc.
-Chodzi o to, że Harry się nie trzyma. Nie wychodzi z pokoju, z nikim nie rozmawia, nie je, nie pije. Leży na twoim miejscu na waszym łóżku i rozpacza. On nic nie pamięta i nie może sobie wybaczyć tego wszystkiego co się stało...-Chyba mój towarzysz się rozkręcał, ale przerwał nam dzwonek telefonu blondyna. Musiał odebrać. Wróciłam do salonu.
-Tati?-poprosiłam ją na bok.-Chciałabym się w coś przebrać i pójść pobyć trochę sama. Możesz dać mi coś i pokazać gdzie mogę no wiesz?-zapytałam.
-Tak, jasne.-Zabrała mnie na górę. Dała mi czarne leginsy oraz zwykłą szarą bluzę. Włosy związałam w niedbały kok. Bliźniaczka wprowadziła mnie do małego pokoiku  na poddaszu.
-Dzięki.-Posłałam jej blady uśmiech. Kiwnęła głową. Zniknęła mi z oczu. Zastanowień nastał ciąg dalszy.
On tego nie pamięta, czyli  był piany...
***
Zaczęłam powoli składać to wszystko w całość. Tak bardzo chciałam wybiec stamtąd, pójść do niego, spojrzeć w te zielone oczęta i dowiedzieć się prawdy. Jednak nie mogłam. Spotkanie tylko by zaszkodziło. Oboje potrzebowaliśmy oddechu. Zasnęłam.
Wchodzę do pięknej sali. Wszyscy w pięknych strojach z uśmiechami na twarzach. Pełno ludzi siedzących przy stolikach nakrytych w bardzo elegancki sposób. Jestem w długiej białej koronkowej sukni. Czuję się wspaniale. Czuję spojrzenia pełne podziwu skierowane na moją osobę. Uśmiecham się. Zauważam na scenie Cindy. Prosi mnie do siebie. Jest niesamowicie uradowana. Wszystkie lampy świecą w naszym kierunku. Stoimy na środku estrady. Kiedy publiczność słyszy moje imię rozlegają się gromkie prawa. Macham do nich. Cin trzyma wielką kartkę, na której środku na samej górze pisze "Kontrakt". To umowa pracownicza w agencji modelek, w której pracuję. Ciemnoskóra podaje mi długopis. Kiedy po niego sięgam dziewczyna odsuwa papier.  Nie chce mi go podstawić. Pytam dlaczego. Wskazuje palcem za mnie. Odwracam się. Widzę zmartwioną posturę Harry'ego. Chcę do niego podejść. Jednak Cindy sprawnie chwyta mój nadgarstek zatrzymując mnie tym samym. Wtem zamiast ludzi przed sceną zjawia się cudowny samochód, góra pieniędzy, przystojni wysportowani mężczyźni, wielki basen, sam luksus, dosłownie jak z filmów. Brunetka zgrabnie mnie obejmuje i prowadzi do bogactw. Oczy świecą mi się na widok tych wszystkich rzeczy. Jestem już tak blisko tego wszystkiego, kiedy przypominam sobie o Harold'zie. Odwracam się. Chłopak ma łzy w oczach. Obserwuje jak oddalam się pod wpływem koleżanki. Protestuje. Wyrywam się z uścisku Cin. Biegnę w kierunku lokatego...
Obudziłam się zdyszana z wielkim krzykiem. W przerażeniu okrywałam się coraz bardziej kołdrą. Rozglądałam się zdezorientowana. Czułam pot na swoim ciele. Nagle do pomieszczenia wpadła Tatiana z Niall'em. Siostra przytuliła mnie do siebie i uspokajała mnie. Blondyn wspierał mnie błądząc dłonią po moich plecach. Nie pytali co się stało. Chyba było jasne co mi się śniło. Może nie co, ale kto. Ten koszmar miał swój przekaz, to było najgorsze. W tamtej chwili nie chciałam nikogo innego jak jego. Wtem byłam pewna. Zdecydowanie uzależniłam się od jego zielonek, gęstych loków, uroczych dołeczków, pięknego uśmiechu, muskularnego ciała, tatuaży, zniewalającej woni jego perfum, głębokiego głosu, słodkiego śmiechu, po prostu wszystkiego co z nim związane, jego. Tęskniłam. Pragnęłam obecności mojego Styles'a. Udałam, że wszystko jest już dobrze i "usnęłam". Chciałam zostać z tym sama. Kiedy para opuściła pomieszczenie cicho łkałam w poduszkę. Nie mogłam odpłynąć do krainy Morfeusza, wydawało się to niewykonalne. Jednak nad ranem znużyło mnie. 
*Oczami Tat.
Martwiłam się o Michell. Znajdowała się w opłakanym stanie. Nie budziła się, a dochodziła już 13.00. W środku nocy nastraszyła mnie oraz Nialler'a. To nie do opisania. I on, i ona-oboje marli w oczach bez siebie. Nie można było na to patrzeć. To moja siostra, za wszelką cenę chciałam jej pomóc. Tyle tylko, że nie miałam jak. Prosiła, abym nie sprowadzała Hazz'y. Może i stała w rozsypce, lecz wiedziała co mówi, więc miałam zamiar to uszanować. Nie mogłam pogodzić się z tym jak cierpi. Z tego co wiedziałam, to zielonooki również nie ruszył się z pokoju ani razu odkąd się tam zabarykadował. Nie miał sił walczyć. Gadał coś o czasie i o tym jakim to nie jest idiotą. Oskarżał się za wszystko. Czy słusznie? Nie będę oceniała. W ogóle nie mam zamiaru wypowiadać się na temat tego co się wydarzyło. Po prostu chciałam, aby się pogodzili. Żeby znów mogli cieszyć się życiem. Jakoś nie mogłam znaleźć sobie miejsca w mieszkaniu. Kręciłam się. Byłam sama. Tylko ja oraz śpiąca w pokoju Michi. Właśnie siedziałam przy stole popijając kolejną filiżankę herbaty, gdy zjawiła się Mich. Jej śliczne włosy jakby straciły połysk. Związane były w niedbały kok, który rozpadał się z każdej strony. Na jej drobnym ciałku widniała obszerna biała bluzka w poziome granatowe paski. Nogi bliźniaczki przysłaniały lekko krótkie spodenki pod kolor pasów top'u. Stopy pokrywały papucie za kostkę. Blask w jej oczętach rozmył się już dawno. Uśmiechu nie wywołałoby u niej nic. Smutek bił z niej na kilometr. Niemrawo zbliżyła się do mnie.
-Czegoś ci trzeba skarbie?-zapytałam tuląc ją w pozycji stojącej, jaką zdążyłam przyjąć wcześniej. 
-Nie...-Pokiwała głową przecząco.-Nie wiem...-poprawiła się.-Chyba...-dodała.-Tak...-W końcu się zdecydowała.-Jego...-jęknęła mętnie. Nie płakała. Widocznie brakowało już jej łez.-Mogę prosić wodę?-Bezradnie odezwała się.
-Tak. Tak.-Pospiesznie nalałam H2O do szklaki. Podałam Michell naczynie.
-Dziękuję. Idę do pokoju.-oznajmiła nawet na mnie nie zerkając. Nie dała mi szansy na jakąkolwiek odpowiedź. Owszem, znałam ją całe życie, ale nigdy, przenigdy nie widziałem jej w takim stanie...






Witam! Oto kolejny rozdział! Mam nadzieję, że da się przeczytać ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* 

4 komentarze:

  1. Jej
    Jak mi ich szkoda!
    Niech ona w końcu do niego wróci, bo ta rozłąka ich wykańcza!
    Weny życzę i czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mi też <3
      Zgadzam się z tb w 100%, ale co przyszłość przyniesie...
      Przekonasz się już wkrótce :*
      Dziękuję pięknie :**
      Całuski <<<<3

      Usuń
    2. Czy mogę złożyć zamówienie?
      Bo ja to bym chciała z Liamem :)
      Coś związanego z trasą co tam wymyślisz;)

      Usuń
    3. Oczywiście :)
      Nie ma sprawy, tylko, nie wiem czy dzisiaj. Wiesz rozprawka z polskiego -.- Yhh...
      Ale jak nie dziś, to jutro już na 1000% :*

      Usuń