-Spokojnie. Liam nic ci tutaj nie zrobi, ale znam bezpieczniejsze miejsca.-rzekł nawet na mnie nie zerkając.
-Czyli ty o nim wiesz? O co chodzi?-Aż dygotałam. Prowadził mnie na strych. Znowu na niego trafiłam.
-Proszę cię. Musisz być cierpliwa. Wszystko opowiem ci na miejscu.-nakazał. Postanowiłam poddać się jego prośbom. Posadził mnie na skraju jakiegoś zsypu, który krył się pod drewnianą klapą.-Złaź po tej drabinie.-nakazał. Nie odezwałam się tylko to uczyniłam. Zeszliśmy z dwadzieścia metrów w dół. Rozejrzałam się. Przyznam szczerze, że tego się nie spodziewałam...
***
Znaleźliśmy się w podziemiach miasta, do których spływała woda przez rynny podczas deszczy. Er dołączył do mnie.-Chodź.-Pociągnął mnie chwilę za rękę, później dał mi iść samej. Przemierzaliśmy korytarz, za korytarzem, zakręt, za zakrętem. Nareszcie wyszliśmy nad ziemię. Znaleźliśmy się na ulicy przed obskurną kamienicą, która najwyraźniej ledwo trzymała się po przebytym pożarze.-To tu.-oznajmił. Zmierzyłam budynek z niezrozumieniem.
-Tu ma być bezpiecznie?-parsknęłam.-Jak to się nam na głowę nie zwali, to będzie sukces.-Szyderczo rzekłam.
-Nie gadaj tyle.-Zaśmiał się. Weszliśmy do środka. O dziwo wnętrze wyglądało zupełnie normalnie. Urządzone tam było jak w normalnym mieszkaniu.
-Za to ty w końcu mógłbyś zacząć gadać.-odezwałam się. Wyłożył swoją broń na stół w salonie i zaczął czyścić je z każdej strony.
-Najpierw ty mi powiedz jak się dowiedziałaś?-Postawił warunek. Ja natomiast, nie miałam zamiaru grać w jego gierki.
-O nie, nie. Ja już zbyt długo czekałam.-powiedziałam.-Błagam cię, mów.-wycedziłam przez zęby. Nie umiałam znieść tego napięcia. Tych nie wyjaśnionych spraw.
-Ehh...No dobra, w sumie masz rację.-westchnął. Korciło mnie, aby skomentować jego zachowanie, lecz wolałam się zamknąć i nareszcie otrzymać informacje.-Ojciec nigdy nie był przestępcą i teraz wcale nie siedzi w więzieniu.-zaczął. W mojej głowie już pojawiło się mnóstwo pytań, ale nie przerywałam.-On szkolił ludzi na ochroniarzy, szpiegów i policjantów. Od dawna walczył z przestępczością, między innymi z ojcem Liam'a. To właśnie jest szkoła zabijania. Tata Payne'a prowadził ją już od dawna. Właśnie tam byłaś. Dlatego pełno tam od wyświetlanych przestępstw na ekranach, kontrolują swoich. Działalności te próbowały zwalczać siebie nawzajem. Aktualnie mamy z nimi "rozejm", właściwie to mieliśmy. Później zaczęli polować na ciebie, bo nasi ludzie przeszli do Liam'a. Opowiedzieli o tym jakie możesz mnie możliwości i jaką możesz okazać się zdobyczą. Oczywiście, że obserwowali cię przed tym, ale nie ruszali cię, gdyż byli pewni, że jesteś nie zbyt przydatna, bo nie miałaś pamiętać niczego. Wydali cię i wtedy wszystko się zaczęło. Wszedł Louis i reszta. Obserwowali cię dzień i noc. Wtedy nasłaliśmy na ciebie Niall'a, ale nie był w stanie cię ochronić. Porwali cię, a ja czekałem tylko na to, abyś wróciła. Chociaż było wiele prób odbicia cię. Ogólnie od trafienia do domu dziecka byłaś pod opieką naszej instytucji i agencji Payne'a. Jesteś swego rodzaju tajną bronią...-recytował. Mój mózg ledwo dawał radę pojmować wszystko co mówił do mnie brat.
-Czekaj.-przerwałam mu.-To Niall i Lou byli w to zamieszani? Czyli Alexis ma coś wspólnego z tym wszystkim?-Oburzona zapytałam.
-Niall to nasz człowiek, Louis, Chace i ich kumple to zawodnicy Liam'a. Ale nie martw się, Alex i twoje przyjaciółki nie są wtajemniczone.-odpowiedział spokojnie.
-A co z tatą? Gdzie on teraz jest?-Mina Ernesta zrzedła. Iskry w jego źrenicach zniknęły, a na twarzy wymazał mu się żal.
-Nie żyje odkąd masz szesnaście lat.-odparł. Zamilkłam. Opadł bezsilnie na krzesło.-To był niezwykły człowiek. Kochał nas i mamę jak nikogo innego. Chciał dla nas jak najlepiej. Szkolił nas, aby nic złego się nam nigdy nie stało, gdyż był świadom niebezpieczeństwa związanego z zawodem. W każdej chwili mogli nas złapać, a chciał abyśmy umieli się obronić. Byłem starszy i do tego jestem mężczyzną, więc mnie traktował ostrzej. Chciał, abym przejął interes. Wiedziałem o wiele więcej, bo ty zawsze byłaś jego księżniczką, kruszynką i bardzo się bał o twoje bezpieczeństwo. Wiedział, że nazwisko może cię zniszczyć. Wolał, abyś nie siedziała w tym wszystkim. Polowali na tatę, gdyż mafie były zagrożone przez naszych. Od małego wstrzykiwano ci hormony, które miały za zadanie wzmocnić twój organizm, psychicznie i fizycznie. Wiem, że to chore, ale poprawiały twoją odporność. Po za tym, były czymś w rodzaju osłony przed tym co ci...-zaciął się. Widziałam, że nie może mu to przejść przez gardło.
-Wszczepili w ciało.-dokończyłam za bruneta.
-Tak.-potwierdził.
-Co to było?
-Pewne urządzenie, które sprawiło, iż miałaś zapomnieć o swojej przeszłości, a wgrać ci to co opowiadałem. Tamtej nocy, jaką za pewnie już pamiętasz, napadnięto na dom. Ogólnie wszyscy prócz ciebie o tym wiedzieli. Chroniliśmy cię przed tym. Mimo, że cały czas pytałaś nas o co chodzi z tymi akcjami przygotowawczymi i tak dalej. Tamta noc okazała się kluczowa. Na szybko wczepiono ci to i zaniesiono na strych. Ja zabrałem wszystkie ważne rzeczy i dołączyłem do ciebie. Zabrałem cię tym samym wyjściem i trafiliśmy tu. Z tatą mieliśmy już plan, dlatego akcja ze szpitalem była ukartowana. Tak samo trafiłaś do ośrodka opieki nad dzieckiem, które naprawdę nim nie było. Byli tam potomkowie pracowników, którzy zginęli. Ale nie z sieroctwa, bo maluchy miały matki, ale na potajemnym szkoleniu, które już przeszłaś. Było to daleko za Londynem i zapewne myślałaś, że wychowałaś się za stolicą, ale tak naprawdę pochodzisz stąd, tylko tam cię wywiozłem.-opowiadał. Z każdym kolejnym słowem docierało do mnie w jak złożonym kłamstwie żyłam. Bolało mnie to. Nie jestem pewna, w którym momencie w moich oczach zebrały się łzy.-Kiedy wróciłaś znacznie utrudniłaś mi sprawę, więc Niall interweniował, było dobrze, a resztę chyba już znasz. W każdym razie...To prawdziwa przeszłość prawdziwej Avecra'y, nie tej stworzonej przez nas.-Smutno zakończył. Rozpłakałam się na dobre. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Wydawało się, że to sceny ucięte z filmu. Jakaś pieprzona fikcja! Owszem, ale fikcją tu było moje życie. Niby wszystko zostało mi wyjaśnione, ale nie potrafiłam w to uwierzyć. Miałam mętlik w głowie. Niby wszystko składało się w całość, ale nadal wydawało się nierealne. Musiałam przyswoić to wszystko. Padłam na ziemię i płakałam. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Er był zszokowany. Jednak po chwili zawahania usiadł obok mnie i przytulił się do mnie.-Przepraszam, Vec.-Ucałował czubek mojej głowy...
Hello! No to jestem :D Oto rozdział piętnasty ;) Mam nadzieję, że się spodoba ;) Długo układałam sobie te wszystkie wydarzenia w głowie, żeby jakoś złożyły się w całość i mam nadzieję, że się udało :3 Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
No i udało się!
OdpowiedzUsuńWow, ta historia jest mega okropna i niepojęta, ale ok.
Czekam na next
:D Em...Dziękuję <3
UsuńZnaczy, em...Ja....Trochę nie kumam, ale ok...Okropna i niepojęta? O.o Nie skumałam, ale jestem może trochę tempa i lekko jeszcze chora, więc wybacz...
xx
Nie musisz rozumieć. Po po prostu nie mam innych słów. :) jest okej<3
UsuńOk...To chyba dobrze :^
Usuńbdb:)
UsuńTo znowu ja. Jako, że po kolejnej próbie napisania koma w zakładce zamówienia, ponownie się nie udało przychodzę tutaj: )
UsuńPoprosiłabym imagin z Niallem, a całą resztę zostawiam tobie. A! Nie musisz się spieszyć!!!!!!!!!!<3
Bosh, ale ci zaspamiłam! To już ostatni.
UsuńJest nowy rozdział Niani, zapraszam!<3
CIESZĘ SIĘ! :D Że mnie tak "zaspamiłaś" :3
UsuńOczywiście napiszę imagin z Nialler'kiem specjalnie dla Ciebie, przypuszczam, że pojawi się jeszcze dziś, bo dalej jeżę w łóżku :(
Ale najpierw lecę do Ciebie czytać rozdział :)
xx
Hehe dzięki
UsuńOhohoho ile się dzieje :-o bardzo mi się to podoba :-D
OdpowiedzUsuńBardzo się więc cieszę :)
UsuńMój anonimku Kochany <3
xx