czwartek, 3 września 2015

Confidence druga połowa 10

-Nie bój się.-usłyszałam głęboki głos, który już znałam. Natychmiast otworzyłam oczy. Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie. Docieraliśmy już do końca drogi. Zerknęłam na prawo. Tajemniczy mężczyzna nie miał już na głowie kaptura. Zobaczyłam jego profil. Brązowa, nie za długa grzywka postawiona była do góry, a włosy po bokach czaszki miał wygolone. Czekoladowe oczy wpatrywał w przestrzeń przed sobą. Lekki zarost pokrywał jego linię szczęki. Wydawał się bardzo dumnym człowiekiem. Wpadałam już na niego kiedyś...
***
"To ten chłopak z klubu!"-pomyślałam. Może wyda się to niedorzeczne, lecz ten głęboki głos w pewnym stopniu mnie uspokoił. Bardzo chciałam mu wierzyć, naprawdę. Wydawał się wiarygodny, ale samo to, iż mnie uprowadził rozmazywało to złudzenie. Wpijałam swój wzrok w niego tak, że nie zauważyłam kiedy samochód się zatrzymał. Tajemniczy mężczyzna rozpiął pas i wysiadł z samochodu. Ocknęłam się. Natychmiast rozejrzałam się. Ujrzałam... Wielką szklaną ścianę, a za nią masę komputerów, przy których siedziało mnóstwo ludzi Wszyscy ubrani na czarno. Wszystkie stoły, na jakich mieściły się urządzenia ich pracy. W tle zauważyłam ogromny ekran. Co moment pojawiało się na nim kilka komunikatów o wypadkach, kradzieżach lub przestępstwach. Wszystko świeciło na niebiesko bądź żółto. Było wyjątkowo jasno. Podłoga w tamtym pomieszczeniu aż lśniła bielą. Po prawej były drzwi automatyczne, gdzie co sekundę kilka osób wymieniało się kierunkiem chodu. Wszystko wyglądało bardzo profesjonalnie. Wszyscy się gdzieś spieszyli. Aż z samochodu słychać było szum ze środka i dzwonki telefonów. Zauważyłam także niemało papierów spoczywających w rękach pracujących. Tylko co ja tu robię?- Zadałam sobie to pytanie. Auto stało na podziemnym parkingu. Wokół stało wiele sportowych aut, lecz to, w którym się znajdowałam zdecydowanie wyróżniało się największą klasą. Mój pas sam odskoczył, a ja aż podskoczyłam zaskoczona. Wszystko kompletnie się skomplikowało. Nie miałam pojęcia co tam robię. Wtem bardziej zastanawiałam się dlaczego tam mnie przywieziono, niż się bałam. Lecz w kościach czułam, że niebawem zrobi się poważnie. Wciąż telepałam się od środka, z lęku przed rozmowami, a wiedziałam, że będą one nieuniknione. Przysięgłam sobie jeszcze tam siedząc, że będę starała się chronić konwersacją, chociaż będzie to trudne. Niespodziewanie drzwi od mojej strony się otworzyły. Uniosłam wzrok, dopóki nie napotkałam oczu "porywacza". Kiwnął głową na znak, abym wyszła. Uczyniłam to. Kiedy znalazłam się obok poczułam się jak... Mrówka. Był, dosłownie, ogromny. Miał około metr dziewięćdziesiąt pięć wzrostu i nie małą masę ciała. Też nie należałam do najniższych, lecz nie mogłam się z nim równać. Znów zaczęłam się obawiać o siebie. Huk zatrzaśniętych drzwi samochodu sprawił, iż ponownie wzdrygnęłam.
-Naprawdę nie musisz się bać.-rzekł. Zaczął iść. Chociaż nie wspomniał nic o tym, to byłam przekonana, iż mam ruszyć za nim. Jak nie ja skanowałam otoczenie. W końcu trafiliśmy do pomieszczenia, które wcześniej widziałam przez szybę. Nikt nawet nie zwrócił na nas uwagi. Kiedy znalazłam się wewnątrz otoczenie wydało się jeszcze bardziej zmodernizowane. Zamiast sufitu było wielkie okno. Jednak nie ujrzałam nieba czy chmur, a ludzi...Bijących się? Na ścianach piętro wyżej wisiały noże, pistolety, granaty i inne urządzenia, jeżeli można to tak nazwać, jakich nie znałam. Tym razem to my przeszliśmy z tamtego miejsca przez automatyczne drzwi. Wtem znaleźliśmy się , jakby w... Galerii handlowej? Kilka wymieniających się kierunkami schodów ruchomych utworzonych z tego samego materiału co wszystko w tamtym, niemal, szklanym budynku. Nadal podążałam za chłopakiem dla, którego wszystko wydawało się codziennością. Po kilku zmianach kierunku i przemierzeniu paru sal, jakie przerażały mnie swoim "zbrojnym wystrojem" i sztukami walki jakie przedstawiali ludzie znajdujący się tam. Czułam się jak w filmie. Otoczenie przypominało jakąś szkołę dla zabójców. Hmm... No cóż, nie wiele się pomyliłam...








Hejka! Oto druga część :) Starałam się opisać wszystko dokładnie, sami oceńcie jak wyszło. Przepraszam, że możliwie, iż to flaki z olejem, lecz nie mogłam tego pominąć :) Informuję, że nie będę pojawiała się codziennie, ale sprawdzajcie ;) Wiecie szkoła :/
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. To taka szkoła zabijania?:)
    No tak
    Bardzo dokladnie wszystko opisane i fajnie ;)
    Wiec czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm...Może szkoła zabijania, a może nie...Zobaczymy :o ;D
    Ooo...Tu mnie zaskoczyłaś...Myślałam, że to wyjątkowo nudne, ale jak mówię, było to konieczne :^
    Mam nadzieję, że jutro mi się uda, ale nie wiem i nie obiecuję ;*
    xx

    OdpowiedzUsuń