sobota, 26 września 2015

Little Sweet Angel 66

-Ash! Michael!-Później przytuliła Mi.-Daisy! Cindy!-Następne w kolejce były dwie siostry. Przywitała jeszcze Liam'a, Soph, Zayn, Perrie oraz Emily. 
-Rebecca.-przedstawiła się niska kobietka o różowych włosach.
-Michell, miło mi cię poznać.
-Niespodzianka.-Objąłem ją i pocałowałem w głowę.
-Najlepsza na świecie. Dziękuję ci.-Obdarowała mnie słodkim całusem. Zapowiadało się dobrze, szkoda, że nie do końca tak było...
***
Wszyscy rozsiedli się w salonie popijając to drinki, to soki lub wodę. Każdy rozmawiał z każdym w świetnym humorze. Moja ukochana siedziała na moich kolanach wtulając się w mój tors. Marzyłem o tym tak długo, o jej dotyku. Brakowało mi po prostu obecności Michi. Jednak spokój przerwały krzyki dobiegające z kuchni. 
-...Spieprzaj!-Po tym rozległ się huk, jakby ktoś uderzył kogoś w twarz. 
-Jak możesz mu to robić? Jesteś zwykłą suką!-Po głosie poznałem, iż to Ashton. Trzask szuflady sprawił, że całe towarzystwo podskoczyło z zaskoczenia.-Co ty wyprawiasz?!-warknął. Niespodziewanie wybiegł z pomieszczenia się nam ukazując. Za nim przybiegła Rebecca z nożem w dłoni. Nam wszystkim oczy wyszły na wierzch. W przeciągu sekundy Louis złapał małą Emi i schował pomiędzy sobą, a El. Osłaniał je obie, jak każdy z nas swoja kobietę.-Ta wariatka chce mnie zabić.-wydukał przerażony Ash.
-Beca, przestań.-Michael postanowił zainterweniować. Nie wiem dlaczego, ale odruchowo przycisnąłem mocniej do siebie Michell. 
-Odejdź!-krzyknęła grożąc mu narzędziem. Usiadł na swoje miejsce ze strachem w oczach. Naszą cała paczkę opanował paraliż. Czułem jak Mi się trzęsie. Blondyn skorzystał z braku uwagi ze strony Reb i wyrwał jej nóż z dłoni. Jednak ta zdążyła jeszcze przejechać po jego śródręczu ostrzem. M szybko się zerwał i skrępował ruchy różowowłosej. Po kilkunastu minutach zabrała ją policja. Chłopcy mieli stawić się za zeznania kolejnego dnia. Wszyscy milczeli w szoku. Cindy udała się opatrzyć ranę Ash'a.
-Kochani, naprawdę was przepraszam. Tak bardzo mi wstyd.-Zażenowany Michael opadł na krzesło. 
-To nie twoja wina, nie znałeś jej od tej strony.-Perrie go uspokajała. Wszyscy powtarzaliśmy mu, iż to po prostu chora psychicznie osoba, a on zwyczajnie tego tak nie odczytał. Szkoda mi się go zrobiło. Szerze, był najmilszym i wydaje mi się, że najtroskliwszym chłopakiem z ekipy, a nie szło mu w miłości. Wszystko się uspokoiło i powrócił wcześniejszy klimat. 
-Harry.-szepnęła Chelly. Spojrzałem jej w oczy.
-Tak słoneczko?-Uśmiechnąłem się.
-Chcę coś zjeść.-zachichotała. Zrozumiałem aluzję. Złapałem na kremową babeczkę, jaka stała na stoliku przede mną. Nakarmiłem nią blondyneczkę. Cieszyłem się tym widokiem, nie tylko dlatego, że całe usta i nosek miała w białym kremie, lecz przez to, że stara się zwalczyć chorobę.-Dziękuję.-Obdarowała mnie całusem. 
-Wyglądasz uroczo.-przyznałem. 
-Dlaczego?-W odpowiedzi wytarłem czubek jej nosa.-Tęskniłam za tobą.-Tym razem pocałunek stał się namiętny i czuły. 
-Wiecie, że my też tu jesteśmy?-odezwał się Liam. Reszta wieczoru minęła bardzo przyjemnie. Tatiana z Niall'em, bracia Michell oraz mała Emily u nas nocowali. Reszta udała się do swoich mieszkań. Pożegnaliśmy przyjaciół. Michi ułożyła do snu Ems. Kiedy wróciła do naszej sypialni zbliżyłem się do kobietki. 
-Mam propozycję...-powiedziałem.
-To znaczy?-Ułożyłem dłonie na jej tali. 
-Kąpiel we dwoje?-zaproponowałem.
-No nie wiem.-Postanowiła się ze mną droczyć. Wziąłem ją na ręce i wpiłem w usta.-No dobra.-zgodziła się. 
*Oczami Michell 
*Kolejny dzień. 
Obudziłam się obok lokatego jako najszczęśliwsza dziewczyna na świecie. Wszystko się rozwiązało. Kompletnie nie winiłam Harold'a za ten incydent. Moja miłość potrafiła przebaczyć wszystko. Pragnęłam pokonać chorobę dla nas, abym nie zostawiła go samego. Słyszałam każde kierowane do mnie słowo podczas śpiączki, więc wiem w jak fatalnym był stanie psychicznym. Wciąż miałam poczucie winy, iż doprowadziłam się do tak krytycznego stanu i wystawiłam Harold'a na taką próbę. Niestety nie mogłam cofnąć czasu. 
-Dzień dobry księżniczko.-Moje przemyślenia przerwał głos Hazz'y.
-Dzień dobry królewiczu.-Nasze spojrzenia się spotkały. Kochałam jego oczy, były wspaniałe. Kryły w sobie tyle tajemnic...
-Jak się spało?-zapytał.
-Cudownie, bo obok ciebie. Szkoda tylko, że tak krótko.-przyznałam ze śmiechem.
-Taak.-zgodził się. Niespodziewanie rozległo się ciche pukanie do drzwi.-Proszę.-zawołał mój ukochany. Bariera się uchyliła, a zza niej wyłoniła się Emily.
-Cześć!-Rozbiegła się i wskoczyła pomiędzy nas. 
-Hej maluchu.-przywitaliśmy się z nią.
-Co tu robicie?-Wymieniłam znaczące, rozbawione spojrzenia z Harry'm. 
-Mmm...My rozmawialiśmy.-odparł zielonooki. 
-Jasne.-prychnęła brunetka. Wybuchnęliśmy rechotem. Przywykliśmy do faktu, iż mała jest bardzo inteligentna i rozumie o wiele więcej, niż powinna. Tłumaczyliśmy to sobie~"Przecież to córka Louis'a"...






Hejka! Dzisiaj witamy się z takim rozdziałem ;) Mam nadzieję, że nie jest taki zły ;3 Nie wiem czy dzisiaj się jeszcze coś pojawi, gdyż mam zbiórkę żywności, na której stoję na wolontariacie ;) Nie bądźcie źli ;)) 
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* 

4 komentarze:

  1. Tego to się nie spodziewałam.
    Doborze, że Ashowi nic się nie stało:)
    Cieszę się, że Mich i Hazzie się układa.
    Super
    Czekam na next.

    Ps. Słyszałaś już Infinityyyyyyyyy? Cudowna piosenka! !<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :D Cieszę się, że Cię zaskoczyłam ;3
      Dziękuję <3
      Niebawem ;)

      Oj, tak słyszałam <3 Bardzo mi się podoba, kocham ją <3 Ale przyznam, że "Drag me down" bardziej przypadła mi do gustu, lecz i "Infinity" jest niesamowita ^.^ Nasi chłopcy są bardzo zdolni <33
      xx

      Usuń
    2. Ty zawsze mnie zaskakujesz<3

      Tak jest niesamowita<33

      Usuń
    3. Uuuu...To bardzo mi miło <3
      Prawda ;) xoxo

      Usuń