czwartek, 24 września 2015

Uninhabitet 2

-Czekamy na nich.-Przez zaciśnięte zęby wycedziłam. Przewróciła teatralnie oczami.
-No dobra, ale się naczekamy.-Odwróciła się do obiektów naszych westchnień tyłem wieszając się na barierce. Akurat zachodziło słońce.
-Może nie koniecznie.-Szturchnęłam ją ukradkiem, a ta powróciła do swojej wcześniejszej pozycji. Otworzyła szerzej oczy, kiedy zobaczyła, że ta dwójka się na nas gapi.-Nie zapowiada się tak źle, co?-Zaśmiałam się...
***
-Chyba nie.-Ujrzałam iskierki w oczach przyjaciółki. Znałam tą minę. Była wniebowzięta. Para chłopaków się do nas zbliżała.
-Hej.-przywitali się.-Na wakacjach?-Zbliżyli się na odległość półtora metra. 
-Owszem.-odparła Taylor.-A wy?-zapytała.
-To statek mojego ojca.-pochwalił się blondyn. Tay była po części materialistką, więc bardzo spodobała się jej informacja o nowo poznanym niebieskookim.
-Piękny.-przyznała. Wraz z brunetem obserwowaliśmy jak flirtują ze sobą nawzajem.
-Jestem Niall.-przedstawił się nam całując nasze dłonie.
-Taylor.
-Julia.-odparłam.
-Harry.-Zielonooki zwrócił się najpierw do mnie. Później nadeszła kolej na Lorry. Rozmowa potoczyła się pomiędzy nami wyjątkowo naturalnie. Konwersacja nie należała do wymuszonych. Bliżej poznałam Hazz'ę, a Tay Niall'a. W sumie to dobraliśmy się idealnie. Właściwie spędziłam ten wieczór i połowę nocy w towarzystwie zielonookiego. Oczarował mnie swoją pasją~muzyką. Chociaż jego żart nie należały do niesamowicie elokwentnych, a wręcz głupkowatych, to i tak bardzo mnie bawiły. Zaskoczyłam go tym. Zauroczył mnie swoim akcentem, uśmiechem, dołeczkami oraz głębią swoich zielonek. Loki układały się idealnie na jego głowie. Był nieziemsko przystojny. Kiedy wymienialiśmy swoje poglądy miałam motyle w brzuchu. Sądziliśmy podobnie o tych samych rzeczach. Do tego był gentelman'em, ale z pazurem, co kręciło mnie w mężczyznach. Właściwie to zdawało mi się, że spotkałam swoją bratnią duszę. Mogłam rozmawiać z nim bez przerwy. Niestety Taylor zniknęła mi gdzieś z oczu, tak samo jak i Niall. Postanowiliśmy ich poszukać. Było po zmroku, około 2.00 w nocy, więc mało co było widać na zewnątrz. Weszliśmy do środka. Przeszukaliśmy swoje kajuty, następnie restaurację i bar. Kolejno wróciliśmy na zewnątrz, tyle że na tylną burtę, gdzie praktycznie nikogo nie było. 
-Gdzie oni mogą być?-zapytałam.
-Domyślam się.-rzekł. Na początku nie zrozumiałam, lecz po chwili doszło do mnie o co chodzi. 
-O Boże! Ta dziewczyna mnie przeraża.-westchnęłam. Oparłam się o barierkę. Niespodziewanie ta się otworzyła, a ja zaczęłam spadać. Wpadłam do zimnej wody z piskiem. Dobre tyle, że umiałam pływać. Ani się obejrzałam, a Harold znalazł się obok mnie.
-Co ty cholera wyrabiasz?-odezwałam się oburzona.
-Pomagam ci.-podpłynął do mnie.
-Czy ty człowieku rozumiesz, że nie ma szans, aby ktokolwiek nas teraz usłyszał ze statku, nie dogonimy go ani nie wespniemy się samodzielnie. Dlatego albo tu skostniejemy albo jakimś cudem znajdziemy jakiś ląd. Tak mi pomagasz.-Jeszcze w miarę spokojnie wyrecytowałam.
-Emm...No racja.-Chyba przeceniłam jego inteligencję. 
-Brawo.-mruknęłam.-I co teraz?-Z wyrzutem warknęłam.
-Możemy udać się tam, niedawno widziałem tam jaką wysepkę.-oznajmił. Uległam mu. Miałam inny wybór? Po kilkudziesięciu minutach poczułam grunt pod stopami. Mieliśmy ogromne szczęście. Rozejrzałam się. Księżyc oświetlał nam piasek i otoczenie.-Poczekaj tu. Pójdę znaleźć coś przydatnego.-oznajmił. Byłam tak zmęczona, że nie miałam siły powstać z ziemi, a on tak po prostu zniknął pomiędzy drzewami. Nie chciałam go zatrzymywać. Jednak kiedy rozpłynął się tak na dłużej zaczęłam obawiać się o jego los.
-Harry!-zawołałam. Ze strachem weszłam do lasu. Zauważyłam ogień nieopodal. Ruszyłam w owym kierunku.-Harry?-Zobaczyłam go bez koszulki noszącego drzewo do ogniska. Oczy wyszły mi na wierzch. Nie spodziewałam się tego po nim. Cała dygotałam z zimna, więc w głębi duszy ucieszyłam się. 
-Tak? Chciałem zawołać cię jak skończę, ale proszę siadaj.-Grzecznie zaproponował. Uczyniłam to. Podziwiałam jego umięśniony tors pokryty tatuażami. W takim świetle wyglądał jak młody Bóg. Oglądałam jak pracuje w skupieniu. Na twarzy miał wypisane poczucie winy. 
-Przepraszam.-odezwałam się, a on zastygł w jednej pozie. 
-Za co?
-Że cię obwiniam. To nie ty, to ja tutaj nas zaciągnęłam. Że musiałam oprzeć się o tą cholerną barierkę.-mruknęłam.
-Spokojnie. Będzie dobrze, damy radę.-Puścił mi oczko i wrócił do zajęcia. Kiedy już skończył usiadł obok mnie. Nadal się trzęsłam.-Wiesz, że jeżeli ma być ci ciepło to musisz to wysuszyć?-Zaśmiał się.
-Nie rozbiorę się przy tobie.-zaprotestowałam nie łapiąc z nim kontaktu wzrokowego.
-Nie wiadomo ile spędzimy tu czasu i nie wiadomo co się tu wydarzy. Więc lepiej dbać o siebie nawzajem nie uważasz? Nie mam zamiaru cię obmacywać albo pożerać się wzrokiem. Nie chcę żebyś zachorowała. To chyba utrudniło by nam znacznie przetrwanie tu. Nie uważasz?-Zmusił mnie do spojrzenia w jego oczy. Już nie wiedziałam co zrobić. Niby mówił to z powagą i troską, lecz wiedziałam, że faceci to urodzeni aktorzy-Zaufaj mi. Jestem gejem.-Jak gdyby nigdy nic powiedział. Zatkało mnie. Nie chciałam go karcić, bądź posądzać, gdyż to jego sprawa. No przyznam, że ukuło mnie to w serce. Nie spodziewałam się. Mimo to, przekonał mnie tym zdaniem.
-No dobra.-jęknęłam. Zdjęłam czarny sweterek, białą koszulkę na ramiączkach oraz spodenki pod kolor narzuty na top. Pozostałam w samej bieliźnie. Wstydziłam się. Zmierzył mnie wzrokiem kiedy wieszałam odzież na gałąź nieopodal ognia. Nigdy nie lubiłam swojego ciała, więc nie czułam się komfortowo, lecz wolałam być zdrowa niż ubrana. Tak wiem, dziwnie to brzmi.
-Nie spodziewałem się, że uwierzysz, że jestem gejem.-Wpadł w głęboki śmiech. Nie wytrzymałam. Rzuciłam się na niego siadając na nim okrakiem, aż padł na plecy. Zaczęłam go lekko szczypać.
-Ty kłamco.-Byłam zła...Co ja mówię? Byłam wściekła.
-Nie denerwuj się tak. Jesteś piękna, pokazuj to ludziom.-Złapał mnie za nadgarstki i wlepił we mnie swoje czułe spojrzenie.
-Po pierwsze N-I-E  J-E-S-T-E-M. Po drugie jakim ludziom? Tobie?-Zeszłam z niego i oddaliłam się o kilka kroków, aby spocząć w samotności.
-Nie tylko mnie. I jesteś. Masz świetne ciało, takie...
-Grube?-parsknęłam ze łzami w oczach.
-Kobiece, seksowne.-poprawił mnie. Zerknęłam w jego kierunku.
-Nie prawda.-wypierałam jego słowa.
-Prawda. Do tego te delikatne rysy, oczy, włosy...Ideał.-Myślałam, że sobie ze mnie żartuje. Lecz zrozumiałam, iż jest w stu procentach poważny. Nie odpowiedziałam już nic. Po prostu oglądałam jak płomienie rytmicznie skaczą przede mną. Nawet nie wiem jak i kiedy zapadłam w głęboki sen...









Hej! Przepraszam, że tak późno, dużo lekcji i kartkówek :/ Pff...Wolałam być chora >< Mam nadzieję, że się spodoba :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* 

4 komentarze:

  1. O Bosh, co tu się dzieje? !
    Ona za burtą, on za nią. Bezludna wyspa, on pół nagi,ona tak samo. Ale świetnie ją przekupił, sama bym mu uwierzyła...
    Heheh
    Czekam na kolejny!<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :D Niespodzianka! Tak, własnie mówiłam, że będzie ciekawie i trochę...Nietypowo ;)
      Też bym się nabrała <3
      Niebawem się pojawi ;3
      xx

      Usuń
  2. Cudowny! Ciekawe co się dalej wydarzy na tej wysepce? I co tam u Niall'a i Taylor? Już nie mogę się doczekać dalszego ciągu ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo mi miło :D
      Hmm...Nie będę zdradzała ;)
      Uuu...Dowiesz się Kochana ;3
      Niebawem wstawię kolejny rozdział ^^
      xx

      Usuń