- ... Tak, chcę dzisiaj wyjść z Ellie na imprezę do Sary - powtórzyłam. Zacisnął szczękę ze złością. - Będą tam tylko dziewczyny, rozumiesz? Nocuję tam, to babski wieczór - dałam nacisk na słowo "babski". Jego wcześniej skrzyżowane ,na klatce piersiowej, ręce opadły na oba boki ciała bruneta. Wypuścił powietrze z ust. - Louis, jestem tylko i wyłącznie twoja, nie możesz być tak chorobliwie zazdrosny - dodałam wtulając się w jego tors. Musiałam podnieść głowę do góry, aby spotkać się z jego nadzwyczaj niebieskim źrenicami. Ułożyłam usta w dziubek, a on cmoknął je delikatnie. Dłonie splótł za moją talią i przycisnął mnie jeszcze mocniej.
- Wiem, słońce. Tyle tylko, że ja tak nie potrafię. Kocham cię jak szalony i jak sobie wyobrażę, że ktokolwiek prócz mnie mógłby cię ... - czułam jak puls mu wzrasta.
- Lou, spokojnie. Jestem TYLKO twoja. Obiecuję, że nigdy cię nie zdradzę i będę przy tobie na tyle ile będziesz chciał, żebym była - wyrecytowałam. Stanęłam na palcach i pocałowałam go namiętnie. - Zgadzasz się? - zapytałam z maślanymi oczami.
- Zgadzam, ufam ci - odparł. Uśmiechnęłam się radośnie.
- Dziękuję najukochańszy chłopaku na calutkim świecie - wskoczyłam na niego.
- Uwielbiam, kiedy tak mi słodzisz, to urocze - zdradził.
- Boo Bear - użyłam jego ulubionego przezwiska. Gdy ją usłyszał zamruczał jak kot i obdarował mnie pocałunkiem eskimosa. Wiedział, że mam tam łaskotki, więc zaczęłam chichotać. - Loui! - krzyknęłam cienkim głosikiem.
- No już, już - zarechotał. Niespodziewanie rozległo się pukanie do drzwi. Wtem ruszył ze mną na korytarz i otworzył je. Do środka jak bomba wtargnął jego najlepszy przyjaciel Zayn.
- Bro, wiem, że to twoja księżniczka, ale weź wspieraj przyjaciela po rozstaniu - zażartował.
- Tak, cześć Zen - przywitał się rozbawiony niebieskooki dając piątkę Mulatowi.
- (T.I) ! - przytulił moje plecy, kiedy Tommo nadal mnie trzymał.
- Malik!- tym samym tonem rzekłam.
- Dobra starczy tego - przerwał Tomlinson.
- Okej, ja lecę do galerii. Pa pa - pocałowałam go, złapałam za torbę i wyszłam z mieszkania. Po kilkunastu minutach znalazłam się w centrum handlowym.
- (T.I) ?- usłyszałam za sobą podczas oglądania ciuchów. Odwróciłam się na zawołanie.
- Harry? - oczy prawie wyszły mi na wierzch, na widok loczka.
- Ile to już lat minęło! - podekscytowany zapytał cmokając mój polik.
- Jakieś cztery - skrępowana odparłam. Nie czułam się dobrze z tym, że go spotkałam. Nasz przeszłość była intensywna, a rozstanie nie zbyt przyjacielskie.
- Ale się zmieniłaś, wypiękniałaś - zachowywał się tak jakby spotkał swoją najlepszą przyjaciółkę z przeszłości, a w rzeczywistości stanowiłam jego byłą dziewczynę. Szczerze, to stare, bardzo szczeniackie czasy. Miałam piętnaście lat, on szesnaście. Wiadomo na czym głównie mu zależało, ja ze względu na mój wiek byłam zaborcza i nie dawałam się mu wykorzystać. Niby mi się podobał, ale nie wiedziałam co to miłość. Nie kochałam Styles'a. Byliśmy ze sobą niemal rok, gdy zdenerwował się na mnie o to, że odmawiałam mu seksu i popchnął mnie. Wtem zaczęła się afera z naszym rozstaniem, która ma wiadome zakończenie. W każdym razie, nie lubiłam go i zdziwiłam się, że jest dla mnie miły. Najgorsze jest to, że Louis wiedział o Harold'zie i tak samo nienawidził chłopaka. Bałam się, że kiedy się dowie to zabije zielonookiego i ... W sumie to tyle. Bałam się, że go zabije - tak to wszystko.
- Em... Dziękuję. Ty też wydoroślałeś, całkiem - jęknęłam postawiona w niezręcznej sytuacji.
- Może wyskoczymy na kawę? - zaproponował. Nie chciałam być niegrzeczna, ale tak podniósł mi ciśnienie tym zgrywaniem niewiniątka, że wybuchłam.
- Nie dzięki, nie jesteśmy w dobrej relacji i nigdy w niej nie będziemy. Nie ma o czym gadać, ja po pierwsze tego nawet nie chcę. Teraz możesz się odwrócić, odejść i nigdy nie wracać - pomachałam mu na pożegnanie i odeszłam na drugi koniec sklepu. Za sobą usłyszałam tylko.
- Suka! - kolejno, gdy się odwróciłam, jego już nie było. Odetchnęłam z ulgą. Po zakupach trafiłam do biura Louis'a. Musiałam się komuś wygadał. No tak... Tommo był właścicielem firmy handlującej nieruchomościami, właściwie to spadkobiercą po dziadku, ale nieważne.
- Witaj Misty! - przywitałam się z sekretarką niebieskookiego. Bardzo miła praktykantka, uczynna i przede wszystkim ładna. Dużo przeszła. W wieku szesnastu lat została wykorzystana na imprezie i zaszła w ciąże. Mimo, iż rodzice wyrzucili ją przez to z domu, to dała sobie radę w życiu.
- Hej, (T.I) - uśmiechnęła się do mnie promiennie.
- Lou wolny? - zapytałam.
- Tak, chyba nawet teraz ma przerwę i siedzi u siebie - puściła mi oczko.
- Dzięki, słońce - odwzajemniłam gest i udałam się do pomieszczenia. Tomlinson stał obok biurka i przeglądał jakiś katalog.
- (T.I)? - zdziwił się na mój widok.
- Boo Bear - jęknęłam zbliżając się do ukochanego i wtulając się w jego umięśniony tors.
- Co się dzieje kwiatuszku? - zmartwiony zapytał.
- Spotkałam tego chłopaka, który chciał mnie przelecieć w gimnazjum - Harry'ego i pokłóciłam się z nim, bo chciał zabrać mnie na kawę. Ja odmówiłam i to tak opryskliwie, bo go nie znoszę i teraz jestem taka zdenerwowana - wręcz na jednym oddechu wyrecytowałam.
- Spokojnie, nic się nie stało to tylko jakiś palant - wtedy to dopiero byłam zaskoczona. Spodziewałam się agresji, zazdrości albo czegoś jeszcze gorszego, a tutaj taka niespodzianka mnie zastała.
- Słucham? Kim ty jesteś? - dotknęłam prażona jego twarzy obiema dłońmi. Przyjrzałam się brunetowi dokładniej. Poważnie myślałam, że mi go podmienili. Zaśmiał się w odpowiedzi.
- Nie kochanie, po dzisiejszej rozmowie zrozumiałem, że nie jesteś małym dzieckiem i, że jesteś silna. Wiadomo, że cię kocham i jestem zazdrosny, ale nie mogę wciąż tego okazywać, bo to tylko może nam zaszkodzić i muszę się opanować. Rozumiem, że jesteś tylko moja i po naszej porannej rozmowie wiem, że nic tego nie zmieni dopóki będziemy okazywać sobie uczucia i będziemy ze sobą szczerzy - odparł zupełnie poważnie. W odpowiedzi wpiłam się w usta ukochanego.
Tydzień później Loui zabrał mnie na randkę do wesołego miasteczka. Wiedział, że uwielbiam takie rzeczy. Poszliśmy zagrać w zbijanie butelek. Jak zwykle Louis zbił wszystkie i wygrał dla mnie misia pandę, który mierzył z półtora metra. Podał mi go, więc zasłonił mi tym samym obraz. Kiedy jednak postawiłam pluszaka na bok nie spostrzegłam Tommo na stojąco, a na kolanach.
- Jesteś moim całym światem, wyjdziesz za mnie (T.I)? - zapytał, a mi w oczach stanęły łzy. Zasłoniłam usta dłonią. Kontem oka zauważyłam, że ludzie dookoła się zatrzymują. Wystawiłam rękę, a niebieskooki wsunął śliczny pierścionek na mój serdeczny palec.
- Tak - odpowiedziałam i rzuciłam się mu w ramiona. Nie spodziewałam się, że oświadczy mi się własnie wtedy. Wybrał idealny moment. W sumie z idealnym chłopakiem każdy moment był idealny i to trwa aż do dziś...
Hej! Dzisiaj zaczynam z takim imaginem na luzie, mam nadzieję, że się spodoba ;) Piszcie :D
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Afffff
OdpowiedzUsuńMój słodziaczek ukochany!
Zazdrośnik jeden, ale dobrze, że zrozumiał.
Też myślałam, że jak mu powie o Harrym, to od razu pójdzie go szukać i zabić, a tu tak inaczej.
Super!
Dzięki kochana! !!<3
:) Cieszę się bardzo, że się spodobało =^.^=
UsuńTo ja dziękuję <3
xoxo