Tyle nocy nie przespałam przed to co działo się w moim życiu. Każdy dzień spędzony w mieszkaniu. Obsypana złotem i diamentami, z pięknym otoczeniem nic nie wartym bez niego. Uczucie zamknięte i przetrzymywane dla wybranych chwil. Wieczne oczekiwanie na ulotny moment pocałunków. Wieczne bogactwa zawieszone na mnie i tym co mnie otacza, a pustka i tak nigdy w stu procentach nie zostaje wypełniona. Żyć chwilą~ to już zbyt oczywiste, lecz w moim przypadku było to nieuniknione. Samotność w związku zżerała mnie od środka. Pragnęłam być dumna z bycia tą jedyną, właśnie dla niego, lecz brak właśnie jego mnie wykańczał. Czyniłam wszystko, żeby tylko to uratować. Za każdym razem starałam się wyglądać jak najlepiej. Najpiękniejsze suknie, najdroższa biżuteria, najbarwniejszy makijaż, najlepsze fryzury, ale wciąż nic. TO i tak miałam na co dzień, od niego. Czasami TO zamieniało się w niego, lecz nigdy na odwrót.
Kiedyś wyglądało to inaczej. Radość bijąca z każdego spotkania, moc emocji z każdego gestu pomiędzy nami. A my się rozpłynęliśmy w pieniądzach, które odebrały mi najcenniejsze w życiu~ miłość. Utonął pod garniturem najkosztowniejszej marki, wylądował za biurkiem w biurze na najwyższym piętrze, w najbardziej ekskluzywnym budynku miasta. Czas bez niego zamykał się w kilkunastu godzinach więcej lub kilku dobach. Serce krwawiło, łzy ryły ślady w moich polikach. Nie miałam sił, czego nigdy nie okazałam. Nie szczędziłam rozmów, mimo to z czasem zrozumiałam, że marnuję te krucze minuty u boku ukochanego. Jakby był obecny, lecz nie. Kochał, ale wolał resztę świata. Jakbym żyła, ale dawno umarła. Wszystkiemu brakowało sensu. Chciałam tylko wyglądać w tym wszystkim dobrze, dla niego. Rozum dawno zrezygnował, serce trzymało się niepewnej krawędzi.
Dzień na dniem dłużył się w oczekiwaniu pełnym rozpaczy. Miliony rzeczy nie pasowało mi w naszej przyszłości, lecz skrawki szczęścia sprawiały, że czułam coś czego nie umiem porównać do czegokolwiek innego. Z ręką na sercu modliłam się o lepsze jutro, które nigdy nie nadchodziło. Nie umiałam zaznać snu, dopóki nie zadzwonił i wymamrotał dwa słowa znaczące dla mnie więcej niż ja sama dla siebie~ "Kocham cię". Być może to trzymało mnie jeszcze przy życiu, może to to dostarczało mi ostatków tlenu. Nie mam pojęcia. Serce chciało, rozsądek odmawiał. Lecz serce wygrywało. Wystawił mnie na pole minowe, jakie nie wydaje się mieć wyjścia. Pragnęłam tylko jednej rzeczy, jednej. Ale nie otrzymywałam tego. Nie potrzebowałam niczego innego, niczego.
-Ja już tak dłużej nie potrafię- tymi słowami przywitałam go w drzwiach.
-O czym ty mówisz (T.I)?- przerażony zapytał. Choć jeszcze sekundę wcześniej na twarzy chłopaka trzymało się zmęczenie, to automatycznie przeobraziło się w strach. Patrzył prosto w moje oczy po brzegi zapełnione łzami, opuszczającymi swoje ramy szybciej niż można to sobie wyobrazić.
-Nie potrafię żyć bogactwem, nie chcę tego. Ja chcę tylko ciebie, ale ciebie nie ma, na rzecz tego...-rozłożyłam ręce wskazując na otoczenie- Czegoś co kompletnie się nie liczy. Może zachowuję się jak wariatka? Ale nie chcę już żyć modląc się o uczucie. Każdej nocy twoje miejsce stygnie, a ty grzejesz je gdzieś indziej. Nie chcę trwać w samotności usłanej pieniędzmi, nie potrzebuję tego. Zbyt cię kocham, ale się duszę. Nie znam socjalu od dawna, zostaję tylko tu, aby w każdej chwili być przygotowaną na minutę z tobą. Tęsknota mnie wyniszczyła, a złoto przytłoczyło. Dziękuję, ale to nie to. To nie bajka, nie umiem wyobrazić sobie życia bez ciebie, ale te chwile bez tlenu zabijają mnie. Zachowaj to wszystko co masz teraz do powiedzenia dla siebie, niestety nie mam dobrej przyszłości. Związek rozmazał się nam i nie ma go czym ratować...- wyrecytowałam. Złapałam za marynarkę wiszącą na wieszaku obok. Wybiegłam z mieszkania i zjechałam windą na dół. Panowała noc, a ja jako jedyna maszerowałam przez puste ulice słysząc jedynie swój szloch oraz wiatr tańczący na ostatkach liści na drzewach. Każda sekunda wydawała się torturą. Usiadłam na ziemi pod jednym z dębów rosnących w parku. Schowałam twarz w dłoniach i płakałam. Zakończyłam coś co miało być wieczne. Wyrzuty sumienia mnie zżerały, a pustka bez dna zaglądała jeszcze głębiej. Zamarzałam fizycznie i psychicznie. Czułam się taka...brudna, nic nie warta. Tylko dlatego, że nie byłam już jego. A pragnęłam wszystkiego co dla nas najlepsze. Uważałam, że to moja wina. Mogłam zareagować. Dlaczego wszystko tak szybko zmierzało ku złemu? Dlaczego to nie mogło zostać tak jakim zastaliśmy to na początku?- pytałam samą siebie. Nie mam pojęcia ile jeszcze łkałam. Wiem tylko, że obudziłam się w miejscu którego nie znałam. Ściany odznaczały się nieskazitelną bielą rażącą w oczy. Słyszałam odgłosy miasta. Otoczenie zmieniło się w to, w którym zasnęłam. Widziałam samą siebie leżącą za trawie. Cofnęłam się kilka kroków do tyłu. Byłam sina, a moje usta pokrywał jakby lód. Bezwładnie spoczywałam na wypłowiałej zieleni, mokrej i ziemnej. Szybko pobiegłam do mieszkania. Bezszelestnie weszłam do środka. Do mych uszu dotarł płacz. Zajrzałam do salonu siedział w nim on. Łkał, a oczy niegdyś piękne przepełnione radością straciły swój dawny blask. Czerwień ogarnęła buzię chłopaka. Spoczęłam obok niego, lecz on mnie nie zauważał. Mówiłam do niego, lecz on mnie nie słyszał. Dotykałam go, lecz on tego nie czuł. Byłam, ale jakby mnie nie było. Właśnie wtedy zrozumiałam, że nie żyję...
Jak bardzo chcę jego szczęścia, ale nie mogę, bo mnie nie ma. Że przeze mnie on czuje pustkę i załamanie, że nic nie będzie już takie same. Zrozumiałam, że teraz nasze role się odwróciły...
Hejka! Dzisiaj naszło mnie na takie smutne coś :o Nie wiem dlaczego, ale tak jakoś...Mam nadzieję, że nie jest takie okropne i się nie zawiedziecie ;3 Mam nadzieję, że się spodoba :))) Piszcie czy w miarę czy ble ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Twój jest piękny!
OdpowiedzUsuńWzruszyłam się, czytając to.:')
Ble to może być mój. Ostani, który obiecałam. Wyszedł tragicznie.
No to czekam na next!<3
Oh ^^ dziekuje ci ♥
UsuńNie byl ble! :/ byl cudny :3
Xoxo
Miałam na myśli ten ostatni urodzinowy. Ostatni post.
Usuń<3
Z wczoraj. Sama z resztą
UsuńTwoje zamówienie mi się podoba <3
Oj, przepraszam, ale wczoraj nie zaglądałam, jak mówię~nauka :(
Usuńxoxo lecę czytać <3
To jest piękne. Aż się wzruszyłam :-)
OdpowiedzUsuń<3 Oj, dziękuję <3
Usuńxoxo