sobota, 10 października 2015

Little Sweet Angel 70

 - Masz trochę czasu, zastanów się, a kiedy już podejmiesz decyzję, zejdź na dół, będę czekał. Nie myśl nawet o głupich numerach, pilnujemy cię tu - wyrecytował wychodząc. 
- Rich - zawołałam szeptem. Zerknął na mnie. -Nienawidzę cię - wycedziłam patrząc na niego. Uśmiechnął się szyderczo i opuścił pomieszczenie. Zostawił mnie samą z milionami myśli, z którymi sobie nie radziłam. To znów się zaczyna...
*** 
Wiedziałam, że mój lament na nic się nie zda. Mimo, to nie umiałam powstrzymać płaczu. Byłam pewna swojej decyzji i wybrałam zanim jeszcze opuścił pomieszczenie, ale nie potrafiłam pogodzić się z tym co mnie czekało. Jeżeli chodzi o życie u boku Richa, to mogłam tylko psychicznie przygotowywać się do maratonu, jaki jest nie do pokonania. Bałam się, ale o wiele więcej znaczył dla mnie Harold. Postanowiłam. Nadal siedziałam czekając jakby na zwrot akcji działający na moją korzyść, ale nie nastąpił. Usłyszałam krzyk. Rozpoznałam barwę głosu. To Harry. Natychmiast zerwałam się z miejsca i wybiegłam z pomieszczenia. Uczyniłam to w takim tempie i tak działała na mnie adrenalina, że dawaj mięśniacy biegnący za mną nie mogli mnie dogonić. Nie wiem co mną władało, jakby coś niosło mnie przez korytarze. Dotarłam do źródła hałasu. Przed oczyma stanął mi obraz Richard'a tłukącego po twarzy Styles'a. Serce na moment stanęło mi, kiedy loczek spojrzał na mnie smutnym wzrokiem. Ze łzami w oczach cofnęłam się krok. Później zerknęłam na pewną siebie minę napastnika. Niewiele myśląc rzuciłam się w jego kierunku. Uderzyłam kilka razy w jego klatkę piersiową, ale szybko ujął moje nadgarstki i podniósł moje ręce. Śmiał mi się w twarz. Poczułam jak ktoś łapie mnie za nogi. 
- Zostaw ją, wypad - rzekł Rich, a pod mymi stopami znów znalazł się grunt. 
- Ty psie - splunęłam mu w twarz, kiedy jego goryle wyszli. W odpowiedzi uderzył w mój polik. 
- Zostaw ją! - wydarł się Hazz. Widziałam jak mój były przygotowuje się do powtórzenia gestu na Haroldzie. 
- Rich! - krzyknęłam. Zatrzymał się i zwrócił uwagę na mą osobę. Przełknęłam głośno ślinę. - Przestań. Chcesz mnie, nie jego. Nie rób mu krzywdy. Jestem twoja, ale daj mu żyć, proszę - łkając padłam na kolana przed Richard'em i spuściłam głowę. Nie znałam już godności, ale pragnęłam oszczędzić ukochanego. 
- Michell, co ty wyprawiasz? Nie mów tak - przerażony zielonooki jęknął. Podniosłam na niego wzrok. 
- Przepraszam - wydusiłam. 
- Dobra decyzja, królewno - zarechotał niebieskooki. Uklęknął i pocałował mnie w głowę. - Kocham cię, mała- wyszeptał do mnie z uśmiechem. Zabijałam go wzrokiem. - Macie chwilę dla siebie, wychodzę załatwić nasz lot do... Innego miasta, bo ten laluś może nas wydać. Pożegnajcie się, to wasze OSTATNIE spotkanie - wyrecytował i opuścił pokój. Zbliżyłam się do Hazz'y, po którego policzkach łzy lały się strumieniami. 
- Wybacz, że cię skrzywdziłam. Nigdy na ciebie nie zasługiwałam... Ktoś z taką przeszłością nie powinien mieszać się do życia kogoś takiego jak ty, wybacz... Teraz ponoszę konsekwencje i żałuję, że cię w to wciągnęłam. Nie powinnam się zakochiwać, powinnam na zawsze zostać sama i czekać aż ten szmaciarz mnie zabije. Przepraszam, że dałam ci się pokochać... - dukałam to co kłębiło się w mojej głowie od początku. Trzymałam chłopaka za dłonie, jakie skrępowane miał liną i mówiłam mu prosto w oczy. Ledwo co słowa te wychodził z mojego gardła, ale musiałam się z tym zmierzyć. 
- Co ty wygadujesz? Wyjdziemy z tego, zobaczysz. Będziemy razem, wszystko będzie dobrze. Kocham cię i ja niczego nie żałuję. Rozumiesz? Niczego - odparł pełen nadziei, co przyprawiło mnie o jeszcze większy smutek. 
- Nie Harry, nic nie będzie dobrze. To koniec, już nigdy nie wrócę. Nie znasz go, nie wiesz do czego jest zdolny... Chcę żebyś był bezpieczny i żył swoim życiem. Zapomnij o mnie i pożegnaj wszystkich ode mnie, powiedz im, że ich kocham. Nie szukajcie mnie, to tylko wszystko pogorszy. Dam sobie radę, to nie mój pierwszy raz. Mogłam się tego spodziewać. Przetrwam najgorsze, ale błagam nie szukaj mnie, nie wszczynaj żadnych dochodzeń i tak dalej. Przez to mogą mnie zabić, albo zapolować na moich bliskich. Zbyt mi na was zależy... - kontynuowałam. 
- A mi zależy na tobie. Nie mogę tak po prostu odpuścić. Będę o ciebie walczył - starał się z całych sił, ale nic z tego. 
- Nie ma o co walczyć. Kocham cię, ale nie. To naprawdę koniec, żegnaj. Byłeś najlepszym co mnie spotkało - pocałowałam go delikatnie, ale z namiętnością. Powstałam i poczęłam odchodzić.
- Michell! Nie! Michi! Proszę! Nie rób tego! - słyszałam za sobą nawoływania Harold'a. Nie mogłam się odwrócić, to wpłynęłoby na moją decyzję, której nie mogłam zmienić ze względu na miłość. Bardzo tego chciałam i zaciskałam zęby w płaczu, aby tego nie uczynić. Udało się. Serce mi pękało, ale opuściłam pomieszczenie. Nie umiałam przyswoić faktu, że po raz ostatni widziałam ukochanego. Cała nasza historia przebiegała mi przed oczami. To jakim przypadkiem było nasze spotkanie, ile ze sobą przeżyliśmy. Zdałam sobie sprawę, że znaliśmy się od prawie roku... Wystarczyłoby jeszcze jedynie kilka dni. 
- Szef cię woła - łysy mężczyzna zwrócił się do mnie. Ruszyłam do gabinetu Rich'a. 
- No, to ustalone. Wyjeżdżamy - stojąc do mnie plecami zaśmiał się. Spojrzał na mnie. - Co taka smutna mina? Nowe życie nadchodzi, ciesz się - odezwał się. Postanowiłam już więcej nie milczeć. 
- Jakie "nowe życie"?! Kurwa jakie się pytam?! W klatce! Będziesz mnie gwałcił, bił, sprzedawał, głodził, faszerował narkotykami i alkoholem i torturował! Po co to wszystko? Po co pytam?! Mówisz, że mnie kochasz skurwielu, ale znęcasz się nade mną fizycznie i psychicznie! To nie jest miłość! Ja cię nie kocham i nigdy do tego nie dojdzie! Niszczysz mi życie! Byłam szczęśliwa rozumiesz? Wiesz co to w ogóle znaczy? Miałam pracę, dom, chłopaka, rodzinę. Wszystko się układało, ale ty zawsze musisz wkroczyć i zjebać całość za jednym razem. Twierdzisz, że mnie kochasz, powtarzam po raz drugi, ale nie chcesz mojej radości, gdyż zawsze to ty stoisz jej na przeszkodzie. Mimo, że zniknąłeś z mojego życia na jakiś czas, to każdego dnia o tobie pamiętam, bo wszystkie moje blizny otrzymałam od ciebie, a one nie znikają. Tak jak ty! Jesteś jak taka wielka blizna! Już stara rana, ale wciąż dająca o sobie znać. Nienawidzę cię, szczerze cię nienawidzę. Ale wiesz co? Gdzieś w głębi duszy jestem ci wdzięczna... Tak, jestem ci wdzięczna... Bez ciebie nie byłoby mnie w Londynie, nie poznałabym Harry'ego i reszty, nie przeżyłabym tyle szczęścia, nie zostałabym modelką... Tyle tylko, że dzisiaj mi to minęło, wiesz szmato? Bo znów się to przez ciebie rozmazało, psychopato. Aż mnie mdli jak pomyślę o tym ile czasu będę musiała z tobą spędzić, ale tak kocham moich bliskich, że wybieram ich ponad swoje cierpienie. Nie zdziw się jak po którymś razie zastaniesz mnie z podciętymi żyłami, bo u twojego boku długo nie pociągnę. Nie dasz mi szans na wytrzymanie, bo jesteś dla mnie nikim. Zawsze byłeś nikim, bezwartościowym tyranem, egoistą pożądającym jedynie zwycięstwa. Nie wiem po co mi to robisz, ale wiedz, że niszczysz tym osobę, którą rzekomo kochasz. Czy ty masz pojęcie jak okazywać PRAWDZIWE uczucia?! Czy ty bezwartościowa kurwo w ogóle wiesz co to znaczy kochać?! - wydarłam się. Płakałam jak oszalała. Wybuchłam, chyba po raz pierwszy przed nim. Ledwo co widziałam przez łzy, więc je otarłam. Kiedy ostrość obrazu się poprawiła ujrzałam reakcję, jakiej w życiu bym się nie spodziewała....






Hejka! Przepraszam, że sobota i tak późno, ale cały dzionek wisiałam na galerii i uzupełniałam braki w szafie z mamą, no jeszcze kilka spraw załatwiłam, ale potrzebowałam tego ;) Chociaż szczerze powiem, że NIENAWIDZĘ zakupów (wiem jestem okropną dziewczyną xD), ale dzisiaj było nawet całkiem znośnie i przyjemnie ^.^ Mam nadzieję, że rozdział przypadnie wam do gustu i nie jest taki zły ;3 Piszcie :> 
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* 

2 komentarze:

  1. Co?
    Czego się nie spodziewała?
    Co on jej zrobi?
    Boże drogi!
    Harry biedaku, może jeszcze będziecie razem...
    Super
    Czekam nn<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej :0 ile emocji ;D
      Spokojnie Słońce :*
      Dziękuję ♡
      Xoxo

      Usuń