poniedziałek, 12 października 2015

Little Sweet Angel 71 (połówka)

Czy ty masz pojęcie jak okazywać PRAWDZIWE uczucia?! Czy ty bezwartościowa kurwo w ogóle wiesz co to znaczy kochać?! - wydarłam się. Płakałam jak oszalała. Wybuchłam, chyba po raz pierwszy przed nim. Ledwo co widziałam przez łzy, więc je otarłam. Kiedy ostrość obrazu się poprawiła ujrzałam reakcję, jakiej w życiu bym się nie spodziewała....
***
Chłopak po raz pierwszy w życiu wydał mi się smutny. Na policzku niebieskookiego spostrzegłam pojedynczą łzę, jaką otarł sprawnie. Spuścił głowę i westchnął głęboko, jakby nabierając siły na odpowiedź. Wydawał się bledszy i ... Wyczerpany? Jakbym naprawdę go uraziła, a on przecież nigdy nie posiadał uczuć. Oparł się o biurko i zwrócił na mnie smętny wzrok.
- Nie będę ci opowiadał historii mojego życia, nie mam zamiaru się tłumaczyć, ani wyjaśniać. Nie chcę zamęczać cię dramatem mojego wcześniejszego życia. Natomiast pragnę wyznać, iż masz rację... Tak masz rację, nie wiem nic o emocjach i ich okazywaniu. Jestem psem i tyle, nic nie wartym śmieciem, mam tego świadomość. Dlatego, przepraszam, że nie umiem pokazać jak cię kocham w książkowy, poprawny sposób. Przepraszam - wyrecytował. Widziałam, że nie żartuje. Słowa płynęły mu prosto z serca, co stanowiło niemożliwe. Po raz pierwszy zachował się nieagresywnie w takiej sytuacji. Nie wiedziałam co powiedzieć, zwyczajnie czekałam na jego kolejny ruch osłupiona. W sercu pojawiła się u mnie iskra nadziei, że mnie wypuści i będę żyła z Harry'm długo i szczęśliwe, a Rich się odpieprzy od nas raz na zawsze, lecz to byłby zbyt piękny scenariusz, aby się spełnił. - Jednak to nie zmienia faktu, że jesteś teraz moja i nie potrafię tak po zwyczajnie odpuścić. Wybacz, ale to nie jest realne - Poważną minę na twarzy Richard'a natychmiast zastąpił cwany uśmiech, jakiego nienawidziłam. Nie miałam sił już lamentować, bądź wrzeszczeć. Zamknęłam oczy zrozpaczona sytuacją i przyległam plecami do ściany. - Wiesz co? Zrobiło mi się nieprzyjemnie, muszę sobie jakoś poprawić humor - niespodziewanie poczułam oddech bruneta na szyi, gdy szeptał mi to do ucha. Przejechał dłonią po moim udzie, a mi natychmiast się cofnęło. Przypomniałam sobie jak to jest, ile razy już to przeszłam. Sama myśl o tym przyprawiała mnie o mdłości. Rozpierało mnie obrzydzenie osobą napastnika. Nie wyobrażałam sobie kolejnej powtórki z rozrywki z tym mężczyzną. Seks z Harry'm był zdecydowanie delikatny, przyjemny, taki, że oboje czerpaliśmy z niego przyjemność. Rich po prostu mnie gwałcił, jak burą sukę, nie zważając na to, że to boli i to niemiłosiernie. Nie tylko fizycznie, a i psychicznie. Odwróciłam głowę i starałam się unormować oddech, gdyż strach już przeze mnie przesiąkał. Zaczynał całować moją szyję, pozostawiając na niej ohydne, mokre ślady śliny.
- Nie, nie... To by było zbyt proste - przerwał. Chaotycznie przerzucił mnie sobie przez ramię i wyniósł na korytarz. Serce zaczęło łomotać mi jeszcze szybciej. - Daniel! Crag! Wszyscy do jutra mają wolne! Wypad z chaty, natychmiast! - wykrzyczał w twarz dwóm wielkim facetom. - Mam coś do zrobienia - dodał znaczącym tonem i uderzył w moją pupę. Dwaj mężczyźni tylko się zaśmiali i zniknęli z pola mojego widzenia. Miałam łzy w oczach, ale nie dawałam im uciec, z nieznanych mi powodów. Błagałam Boga, aby nie skrzywdził mnie zbyt mocno, ale gdy zrozumiałam dokąd mnie zabiera, straciłam nadzieję. Harry, kiedy nas zobaczył zaczął się szarpać. Rich rzucił mnie na kolana tuż przed zielonookim. Wiedziałam na co się zapowiada. Harold starał się coś powiedzieć, lecz miał zasłonięte usta. Nie miałam odwagi spojrzeć mu w oczy. Spojrzałam ukradkiem na Richard'a.
- Błagam cię, rób ze mną co chcesz, ale nie na jego oczach. Błagam - wyszeptałam zbolała.
- Nie, no nie będziemy ograniczać widowiska tylko dla nas dwojga, nie bądźmy egoistami, trzeba się podzielić z kolegą - odparł rechocząc jak psychopata.
- To zabije mnie i jego - wydusiłam znów płacząc.
- Ty jeszcze nie raz to przeżyjesz, a on jakoś sobie poradzi - nadal nie przejmował się moimi błaganiami. Dusiłam w sobie wrzask, na jaki brakowało już mi sił, ale byłam przerażona tym co zaraz miało nastać. Czekałam tylko aż rozpocznie swoją zemstę. Po chwili pociągnął za moje włosy, a ja jęknęłam z cierpienia, wtem mój ukochany ponownie wierzgał, co coraz bardziej bawiło Rich'a. Sprawił, że leżałam na plecach bokiem do Hazz'y. Zacisnęłam powieki, nie mogąc obserwować zajścia. Słyszałam jak ściąga spodnie i chichocze jak chory psychicznie. Cała dygotałam, lecz wiedziałam, że jeśli chcę, aby się udało, muszę mniej - więcej zachować spokój. Kiedy padł na kolana, otworzyłam oczy i szybko sięgnęłam do kieszeni....






Hej! Wybaczcie, że taki trochę niecenzuralny rozdział i do tego krótki, ale bez tego nie byłoby akcji i lecę zaraz na dodatkowy trening, gdyż już w środę czeka mnie pierwszy w tym roku występ taneczny ;) Mam nadzieję, że mimo wszystko to tam u góry przypadnie Wam do gustu i skomentujecie :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :* 

4 komentarze:

  1. No to powodzenia na treningu i na występie!!!!
    Przez chwilę myślałam, że naprawdę jej dopuści.
    No ale nie.
    Mam nadzieję, że cokolwiek ona zaraz tam nie zrobi, to jej się to uda i jakos z Hazza się wydostana...
    Super
    Czekam na next<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :D A dziękuję ^.^ Oby się spełniło <3
      O to chodziło, najwyraźniej się udało <3
      No niestety nie :'(
      Nic nie zdradzam na ten temat, żeby nie wydać się ;D
      Dziękuję bardzo :*
      Niebawem się pojawi xoxo

      Usuń
  2. No nie jak mogłaś... Już wstrzymywałam oddech a tu koniec. :-( mam nadzieję że jakoś się obroni przed nim bądź Harry jakoś zdoła się uwolnić i jej pomoże czy coś takiego. No cóż, czekam na szybkiego nexta. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, przepraszam :) Jakoś trzeba utrzymać Was Kochani w napięciu ;3 Nie może być tak prostolinijnie, gdyż to wydaje się mi za proste i zbyt oczywiste :/
      ;] Dziękuję za kom <3
      xoxo

      Usuń