Od Acris: Louis, proszę pomocy.
Po przeczytaniu wiadomości natychmiast zerwałem się z miejsca i ruszyłem do drzwi. Po kilkunastu minutach wparowałem do mieszkania przyjaciółki.
- Acris?! - zawołałem. Nie otrzymałem odpowiedzi. Zajrzałem do kuchni, pierwszego pomieszczenia od wejścia. Nikogo tam nie zastałem. W salonie, natomiast, na sofie siedziała skulona dziewczyna. Zająłem miejsce obok i przytuliłem blondynkę.
- Odszedł. Miałeś rację, przepraszam - odezwała się łamiącym głosem. - Mogłam cię posłuchać. Jestem głupia - mówiła.
- Przestań, spokojnie - głaskałem ją po głowie. - Zabiorę cię do ciebie, mała - oznajmiłem. - Od teraz mieszkasz ze mną - przytaknęła tylko. Po spakowaniu wszystkich rzeczy Acri wróciłem z nią do mojego mieszkania. Zrobiłem jej kakao, dałem koc i kazałem czekać na siebie w salonie. Przygotowałem pokój dla przyjaciółki i dołączyłem do niej.
- Co teraz będzie Louis? - zapytała zmartwiona.
- Jeżeli tylko będziesz chciała, pomogę ci - odparłem.
- Chcesz mi pomóc po tym wszystkim? - jęknęła zszokowana.
- Arcis, jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Znam cię od dzieciaka, tyle razem przeszliśmy, tyle złych słów już padło, ale to nigdy nie zmieni tego jak bardzo mi na tobie zależy. Przeprosiłaś mnie, a ja wiem, że wcale nie myślisz tak jak to ujęłaś. Po za tym, mam świadomość jak to jest być zdradzonym i wykorzystanym, znam to. Chcę ci pomóc. Pragnę być twoją opoką, dopóki ty będziesz tego chciała - wyrecytowałem pewnie.
- Oczywiście, że chcę - ze łzami w oczach odpowiedziała. - Dziękuję ci - wyszeptała. Zapadła chwila ciszy. - Lou? - mruknęła.
-Tak?
- Pomożesz mi je wychować? - zapytała pełna nadziei.
- Tak, Acri, oczywiście - obiecałem. Nie odezwała się już. Zwyczajnie wtuliła się w moje ramie i tak minęła reszta wieczoru. Przeniosłem śpiącą dziewczynę do gościnnego, a sam znalazłem się w kuchni. Napiłem się zimnej wody i oparłem się o blat kuchenny. Tysiące myśli kłębiło się w mojej głowie. Jak to będzie wychowywać nie swoje dziecko, jak to wszystko dalej się potoczy, jak to jest żyć w takiej relacji, jaką miałem z Cris. Niczego nie byłem pewien, nic nie wydawało się proste, bądź jasne. Tylko jedna rzecz nie miała prawa się zmienić - to, że będę wspierał Acris do końca. Miałem szczerą nadzieję, że znajdzie kogoś kto naprawdę ją pokocha i nie skrzywdzi przy najbliższej okazji. Wiedziałem, że długo nie będzie mogła zaufać po tym co ten śmieć jej zrobił. Do tego doszła nieoczekiwana ciąża, co kompletnie rozstroiło dziewczynę. Martwiłem się o to, czy uda się jej znaleźć kogokolwiek kto będzie na nią zasługiwał. Zdecydowanie chciałem dla niej jak najlepiej i nieważne jak bardzo byśmy się nie pokłócili, to zawsze mogła na mnie liczyć. Udałem się pod prysznic. Po kąpieli i przygotowaniu się do spania, trafiłem pod kołdrę. Zasnąłem jak dziecko, marząc o lepszym jutrze.
* 7 miesięcy później.
Początki zdecydowanie nie były łatwe. Jasne, nie zarabiałem mało i starczało na utrzymanie nas. Chodziło bardziej o ciągłe wahania nastrojów Acirs. Często płakała przez tego drania, później śmiała się z wszystkiego co dookoła. kolejno użalała się nad sobą, złościła się i praktycznie w środku nocy potrafiła zdemolować swój pokój. Do tego nachodziły ją koszmary, co noc. Krzyczała, płakała, spadała z łóżka. Psychicznie była wykończona. Starałem się jej pomóc, ale na własną rękę nie potrafiłem nic zdziałać. Zabrałem ją do psychologa. Z sesji, na sesję wydawało się, że stan Acri się poprawia. W końcu wszystko unormowało się do znośnego poziomu. Zaprzyjaźniła się z moją siostrą, która spędzała z Acri każdy dzień, aby ta nie była sama, kiedy pracuję. Dziecko rozwijało się zdrowe, a poród był już zaplanowany. Jedyna rzecz na temat płodu, jaka stanowiła zagadkę, to płeć malucha.
Pewnego dnia wybrałem się z przyjaciółką na zakupy dla dzieciaczka.
- Lou? - niepewnym głosem odezwała się podczas oglądania ciuszków.
- Tak? - spojrzałem na nią. Zauważyłem w jej oczach niepokój. - Zaczyna się?! - przerażony zbliżyłem się do blondynki.
- Co? Nie, no co ty - odparła.
- O co, więc chodzi? - odetchnąłem z ulgą.
- Obawiam się czy uda nam się wychować małego lub małą w takiej relacji. Nie wiem czy zrozumie to, że nie jesteśmy razem, a ty nie jesteś ojcem i ... - spostrzegłem łzy w oczach pięknej.
- Mała ... - przytuliłem ją. - Spokojnie, na milion procent zrozumie. Może nie do końca to typowe, ale jakoś sobie z tym poradzimy, obiecuję - ucałowałem czubek jej głowy. Uśmiechnęła się delikatnie i powróciła do czynności. Dzień mijał dobrze, za tydzień miała przyjść na świat dzidzia.
Akurat siedziałem za biurkiem układając grafik moich pracowników, kiedy rozbrzmiał mój dzwonek. - Co tam młoda? - odebrałem od siostry.
- Louis! Acris zaczęła rodzić, jest na sali, a ja wyszłam tylko do ciebie zadzwonić - Szybko zebrałem się do samochodu i ruszyłem pod podany, później, przez niebieskooką adres. Byłem zestresowany, ale jakoś udało mi się trafić pod odpowiednią salę. Zanim wkroczyłem ,zatrzymała mnie niska pielęgniarka.
- Jest pan kimś z rodziny? - zapytała. Wiedziałem, że muszę skłamać.
- Jestem ojcem dziecka - odparłem bez zastanowienia.
- Dobrze, niech pan to założy i zapraszam - posłała mi ciepły uśmiech i podała fartuch. Przyznam, że widok nie był za ładny, ale czułem, że to niezapomniany moment. Uśmiechałem się jak szalony wspierając w porodzie przyjaciółkę. Kiedy płacz malucha wypełnił salę, z mojego serca zszedł ogromny kamień. Odetchnąłem i czekałem na informację od lekarza...
Hej! Kochani, Boże od czego by tu zacząć... Oto nowe opowiadanie, które miało pojawić się 2 dni temu, ale nie wyrobiłam się... Dlaczego akurat 11.10? Bo to rocznica blog'a o, której, przyznaję się, zapomniałam xd Przepraszam, ale mam głowę gdzieś w chmurach :/ Mam nadzieję, że nie jesteście źli ;) Imagin, pojawi się jutro ;) Tak samo jak i podziękowania, gdyż dzisiaj nie zdążę przez trening ;3 Wybaczcie ;^ A i no mam nadzieję, że rozdział się spodoba, bo to będzie takie nietypowe ff ;) Jak myślicie, chłopiec czy dziewczynka? Piszcie ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Aww, Louis ty mój kochany przyjacielu.
OdpowiedzUsuńIle bym dała by mieć takiego kumpla!
Dobrze, postąpił zajmując się Acris.
Kochany <3
Płeć?
Ja nie wiem, dziewczynka?
Zresztą, ty zawsze mnie zaskakujesz i moje teorie się prawie nie sprawdzają, więc poczekam sobie na kolejną część!
Bardzo mi się podoba!
Czekam nn<3
<3 Ja też ;)
UsuńHmm... Nie będę zdradzała czy udało Ci się zgadnąć, ale mogę powiedzieć, że masz 50/ 50 procent szans xD
Dziękuję Ci kochana, mam nadzieję, że to się nie zmieni ;)
xoxo
Oh... No dobrze... Mam nadzieję, że już niedługo się dowiem!
UsuńNie ma szans,by coś uległo zmianie<3
Ale EXTRA, piszesz coraz bardziej ciekawe te imaginy. Skąd bierzesz na nie pomysły? Są wprost boskie! Czekam na nexta :-)
OdpowiedzUsuńOj, dziękuję :D Ale miód na serducho :3
UsuńHmm.. Skąd? Staram się zaskoczyć jakoś moich czytelników, czymś niebanalnym i wpadają mi go głowy takie różne psychiczne imaginy xD Niestety nie wszystkie wstawiam, bo... Są dość (Jak to ująć, żeby nie wyjść na psychopatkę? xD) niecenzuralne i straszne ( w sensie tematyka horroru) ;)
Dziękuję za MOC MOTYWACJI! <3
Niebawem Kochanie ^.^
xoxo
W sumie fajnie by było gdybyś napisała coś strasznego :-D Taki dreszczyk emocji. Ale to już twoja decyzja ;-)
UsuńNo właśnie! Coś strasznego byłoby fajne, przeczytałabym z wielją chęcią<3
UsuńHmm... No dziewczyny, bardzo bym chciała ... Zobaczymy jak to wyjdzie, bo muszę wybrać coś strasznego, nie drastycznego ;) Ale i tak pewnie nie wytrzymam i wstawię coś niecenzuralnego xD Postaram się jednak i mam nadzieję, że będziecie zadowolone ;)
UsuńDziękuję Wam <3
Dla mnie możesz się nie powstrzynywać, ale zrobisz jak uważasz ;)
Usuń<3