poniedziałek, 27 października 2014

Imagin całe 1D część 5


-Dzięki-odebrałam naczynie-Nie, tak w sumie to nie wiem. Narazie nie chcę nic mówić żeby nie zapeszyć-nie prawdy ciąg dalszy-Wiesz co jestem zmęczona, idę do pokoju-kiwnęła głową dając mi tym samym wolną rękę. Rzuciłam się na łóżko, złość minęła wtedy nadeszła doba smutku. Płakałam. Dlaczego ja zawszę dostaje kopy od życia? Po długich rozmyśleniach doszłam do wniosku że to zwykły idiota i nie warto marnować czasu na rozpaczanie za nim. Nie mogłam dać mu tej satysfakcji, postanowiłam utrzeć mu nos. Wiedziałam doskonale że tamtego dnia mieli być w clubie. Byłam cwańsza niż ładniejsza, doskonale potrafiłam wykorzystać swoje atuty których wcale nie brakowało. Ubrałam Ubrałam się w coś odpowiedniego umalowałam się. Sprawdziłam czy droga wolna, wzięłam jeszcze torebkę i wyskoczyłam przez okno co w szpilkach było wyzwaniem. Złapałam taksówkę i szybko dotarłam na miejsce. Niestety była ogromna kolejka. Wiedziałam że mogę sobie z tym poradzić. Stanęłam przed ogromnym mężczyzną i spojrzałam na niego zadziornie, on się tylko uśmiechnął i wpuścił mnie. Poszło doskonale. Kiedy tylko wkroczyłam na salę faceci zżerali mnie wzrokiem, o to mi chodziło. Minęłam tłum samców i udałam się do baru. Barman postawił mi pierwszego drinka. Nagle obok mnie znalazł się Niall

Zatrzymaliśmy się przed drzwiami mojego domu. Oparłam się o nie
-(T.I) muszę ci coś powiedzieć-zbliżył się na niebezpieczną odległość...
***
-Ja mam dziewczynę-słowa te uderzyły we mnie z niesamowitą siłą. Podrywa mnie i szepcze mi miłe słówka, a tu nagle takie coś. Nie miałam zamiaru dalej go słuchać. Jeszcze raz spojrzałam w te jego zakłamane oczy 
-Dobrze wiedzieć-z wyrzutem  powiedziałam i zatrzasnęłam za sobą drzwi wejściowe. Wściekła narzuciłam płaszcz na wieszak i znalazłam się w kuchni gdzie znajdowała się Nicole
-Hej młoda gdzieś się tyle podziewała?-co miałam powiedzieć? "Witaj kuzyneczko, a nic tylko poznałam najsławniejszy boysband na świecie i dostałam kosza od jednego z jego członków. Takie tam, jak zawsze"-nie wydaje mi się. Usiadłam przy stole i głośno westchnęłam
-Zwiedziłam trochę miasta, rozglądałam się za pracą, nic szczególnego-skłamałam. Wcale nie miałam zamiaru się jej zwierzać chociaż byłyśmy sobie wyjątkowo bliskie
-Znalazłaś coś?-nalała mi soku do szklanki
-Cześć (T.I)! Skąd się tu wzięłaś?-był zaskoczony 
-Przyszłam się zabawić-odwróciłam się do niego przodem. Zmierzył mnie wzrokiem
-Wyglądasz pięknie-jakoś już to na mnie nie działało
-Dziękuje-uśmiechnęłam się-ty również- dopiero wtedy zauważyłam jak piękne są jego oczy. Najwyraźniej za dużo uwagi poświęcałam mulatowi. Być może to blondyn zawsze mi się podobał a Malik go mi przysłonił? 
-Może do nas dołączysz?-zapytał
-Jasne-nawet się nie zastanawiałam. Zaprowadził mnie do sekcji vipów. Zayn właśnie wymieniał ślinę z jakąś śliczną blondynką. Coś we mnie pękło, nie byłam zazdrosna. Po prostu nie chciałam na to patrzeć. Dopiero co ja mu się podobałam ale szybko się pozbierał. Nawet mnie nie zauważył. Miał niewiele czasu, szybko wybiegłam tylnym wyjściem. Podążał za mną Horan. Co ja mu teraz powiem?

niedziela, 26 października 2014

Whisper my name 3

-O! Patrz kto tu idzie. To ja uciekam-szybko zostawiła mnie samą. Bezbłędna przyjaciółka po prostu, ten sarkazm. Nie wiedziałam co zrobić, byłam spanikowana...Musiałam wyglądać jak idiotka.
***
Podszedł do mnie, starałam się udawać że wcale mnie to nie obchodzi. Marnie mi szło. Oparł się o ścianę i czekał aż wykonam pierwszy ruch:
-Ymmm... Dziękuje za to że mi pomogłeś gdybyś nie przyszedł w porę zaszczyciłabym dyrektora swoją obecnością-starałam się nie utonąć w jego zielonkach
-Bez przesady, tylko trochę skłamałem-miał takie słodkie dołeczki. Zagapiłam się na niego ale kontaktowałam, w miarę-Wiesz Nelly...-zaraz, zaraz
-Czekaj-ocknęłam się-Skąd znacz moje imię?-podał mi moją książkę. No tak wcześniej wypadła mi z rąk. A że miałam zwyczaj naklejania na przedmioty karteczek ze swoją godnością...-No tak-odebrałam lekturę
-Masz może dzisiaj czas po lekcjach?-nieco wybił mnie z rytmu
-Jasne-lekko zdziwiona powiedziałam
-To super, będę czekał przed szkołą za trzy godziny-puścił mi oczko. Zauroczył mnie kompletnie, ale wiedziałam że bajka długo nie potrwa. Zayn miał wrócić za kilka dni, ja nie mam szans u Styles'a, po za tym widać że to podrywacz. Głośno nabrałam powietrza do płuc i patrzałam jak odchodzi. Zza rogu wyskoczyła Cam:
-Zaprosił cię. Podobasz się mu!-cieszyła się jak dziecko
-Podsłuchiwałaś?-z wyrzutem zapytałam
-Troszkę-nie mogłam się na nią gniewać, była zbyt urocza. Zmierzałyśmy do klasy wciąż rozmawiając-A czy ty go lubisz?-zachowywała się jak mała dziewczynka
-Tak, nie, nie wiem-byłam rozdarta
-Jak to?-zatrzymałyśmy się
-No bo on jest miły, ale z drugiej strony to babiarz. Po za tym nie chcę żeby Zayn zrobił mu krzywdę-źle się czułam z tą sytuacją
-Może to kobieciarz ale widać że cię lubi i na sto procent zrezygnuje z tego dla ciebie-ona żyła w jakiejś bajce nie w naszym świecie. Myślała że jeżeli jej chłopak jest idealny każdy może być takim, no niestety ale się myliła
-Zapewne-przewróciłam oczami i wkroczyłam do klasy. Te trzy lekcje minęły wyjątkowo szybko. Zaniosłam do szafki zbędne już materiały i wyszłam przed szkołę. Już tam na mnie czekał. Stał przy bramie, po chwili znalazłam się obok:
-Hej-odezwałam się
-Idziemy?-puścił mnie przodem
-Jasne-starałam się utrzymywać pomiędzy nami dystans ale on i tak się zbliżał. Przez całą drogę mówiliśmy o sobie nawzajem. Kiedy zajęliśmy miejsca w kawiarence wkroczył na nielubiany przeze mnie temat...



She's fire 4


rozmawiać. Znalazłam się w swoim pokoju. Tak jakby uodporniłam swój dom na niego, nie mógł do niego wejść. Dla niego był to zakazany teren. Wiedziałam że próbuje ale i tak nie mógł nic zrobić. Nagle pojawił się...
***
Blondyn o niebieskich oczach. Wstałam ale przez jego podświadomość też nie mogłam się przebić. Od razu wiedziałam że to któryś z nich. Ale i tak zapytałam:
-Kim jesteś?-oparłam się o ścianę
-Czego chcesz?-nie chcia
-Niall-przewróciłam oczami
Nie czekając na odpowiedź po prostu zniknęłam, nie chciałam już z nim łam być niemiła ale samo mi wychodziło
-Secret-zaczął
-Wow...Skąd ty znasz moje imię?-skrzywiłam się
-Musisz z nami iść, musimy się dowiedzieć...-był taki niewinny, delikatny. Nie miałam zamiaru nigdzie się z nimi wybierac
-Nie chcę, jestem odmieńcem. Nic nie znaczącą jednostką. Dla niego jestem tylko kłopotem, dla ciebie nie chcę-wyrecytowałam. Zbliżył się znacznie
-Proszę, to bardzo ważne-jego cudowne oczęta mnie skłoniły
-No dobrze-podał mi rękę. Pojawiliśmy się w tym samym lasku. W kręgu stał Harry i dwaj inni mężczyźni. Tajemniczy bruneci patrzeli na mnie jak na jakieś nieznane zjawisko
-O co chodzi?-nie miałam ochoty na czekanie na ich pierwszy ruch
-Musimy się dowiedzieć kim jesteś-lokaty się odezwał
-Nie odzywaj się do mnie, będę rozmawiać z nimi-wskazałam na resztę. Chciałam aby zamilczał więc użyłam magi i "zaklinowałam" mu usta
-To Zayn a to Lou-przedstawił mi ich blondyn
-Możecie mi nareszcie powiedzieć o co do cholery chodzi?!-nie miałam już cierpliwości
-Prawdopodobnie władasz całą mocą, ale to niemożliwe.-skrzywiłam się na wypowiedź mulata
-Jak to niemożliwe? Przecież...
-Jesteś dziewczyną, pierwszą w historii z mocą. Do tego z pełną mocą-przerwał mi
-Co to znaczy z "pełną mocą"?-bałam się ich coraz bardziej
-Władasz wszystkimi żywiołami-zaśmiałam się szyderczo, najwidoczniej nie w porę. Ich miny były zupełnie poważne
-Jestem jakimś awatarem czy coś?-bawiłam się świetnie
-Nie to nie film-odezwał się niebieskooki brunet
-No to jestem posiadaczką większej mocy niż zwykle. I co z tego?-udało mi się uspokoić
-Nie dość że masz żywioły to do tego potrafisz działać magią. To jest najdziwniejsze-zgłupiałam
-To nie jedno i to samo?
-Nie. Magia to częściej spotykana rzecz ma ją około dziesięć osób na świecie, żywioły są pod władaniem tylko czterech mężczyzn i ciebie. Najwyraźniej twoi przodkowie musieli być czarodziejką i obdażonym, ale to wbrew zasadom-miałam dość ich niedokończonych wypowiedzi
-Czyli nic w mojej historii się nie zgadza?-miałam łzy w oczach.
-Nie chodzi o to. Jesteś nadzwyczajna-za ramie złapał mnie Niall. Coś we mnie pękło, za często to słyszałam. Wyrwałam się i przez płacz krzyknęłam:
-Nie chcę taka być! Nie chcę się tak czuć!...

Little Sweet Angel 8

Zebrałam się i poszłam na górę. Nadal chodzenie sprawiało mi wiele trudu. Postanowiłam obejrzeć mój brzuch, był fioletowy. Obandażowałam go. Ubrałam się i rozpuściłam włosy. Kompletnie zapomniałam że mój "make-up" spłynął razem ze łzami. Wyszłam przed dom bez niego. Popełniłam wielki błąd...
***
Podszedł do mnie loczek i od razu zauważył, cholerne światła:
-Co ci się stało?-był bardziej zły niż zaniepokojony
-Nic-odwróciłam głowę
-Michell...-spojrzał na mnie spod byka-Kto ci to zrobił?-wymyślałam coś na poczekaniu
-Bo, bo ja chciałam trenować samoobronę ale nie wyszło-nie poszło mi zbyt dobrze
-Wiem że kłamiesz. Kto ci to zrobił?-powtórzył. Nie miałam zamiaru wyjaśniać mu wszystkiego, to zbyt wiele by mnie kosztowało
-Nie chcę o tym mówić-łzy stanęły mi w oczach
-Chodź do środka, coś z tym zrobimy-posłuchałam go. Nie chciałam żeby jedyna osoba której ufałam odwróciła się ode mnie. Otworzyłam drzwi i weszliśmy. Od razu zaprowadził mnie do łazienki. Obejrzał moją twarz dokładniej:
-Co za drań musiał...-pod nosem komentował. Źle się czułam z tym że się nade mną lituje. Nienawidziłam współczucia, nikt nie mógł poczuć tego samego jeżeli sam tego nie przeżyje. To bolało zawsze wzbudzałam w ludziach ta emocję. Nie cierpiałam siebie za to. Dlaczego musiałam urodzić się taką pokraką? Takim kozłem ofiarnym? I zwyczajną sierotą? Płakałam cicho kiedy przykładał do mojego policzka lód, czy kiedy nakładał podkład. Nie chciałam aby się martwił, zależało mi na nim jako na przyjacielu. Miałam nadzieję że nim pozostanie na dłużej nić na kilka dni. Próbował mnie przytulić, ale z bólu syknęłam i zgięłam się w pół
-Michi...-zachowywał się jak mój ojciec-pokaż-zbliżył się
-Nie!-krzyknęłam-Nic mi nie jest, to tylko kolka. Często mi się zdarza kiedy chodzę na obcasach-o dziwo uwierzył . Poprawił mi włosy
-Porozmawiamy kiedy wrócimy. Chcesz iść?-był troskliwy, od dawna nikt nie był taki dla mnie. Czułam się przy nim wyjątkowo, mimo iż było to kilka dni spędzonych z nim
-Tak, nie chcę psuć ci wieczoru i mam ochotę się gdzieś wyrwać-tak naprawdę to tylko pierwszy argument skłaniał mnie do wyjścia, wcale nie miałam ochoty pokazywać się na ulicy. Bałam się że znowu oberwę
-Dobrze, to chodźmy-złapał mnie za rękę i po raz pierwszy wtedy się do mnie uśmiechnął. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy się pod największym klubem w Londynie
-Po co my tu...?-jąkałam się. Takie miejsca nigdy nie kojarzyły mi się dobrze
-Masz urodziny, prawda?-kiwnęłam głową na tak
-Ale ja nie obchodzę...
-Teraz już tak-wciągnął mnie do środka. Co dziwne ominęła nas kilometrowa kolejka. Zwyczajnie weszliśmy. Trafiliśmy do loży dla vipów. Byli w niej Elenor, Louis, Liam (?), jakiś nieznajomy mi mulat oraz Niall
-Cześć-nieśmiało się przywitałam
-Witaj skarbie-brunetka pocałowała mnie w policzek co nieco zabolało. Reszta powtórzyła tą czynność. Tajemniczy mulat przedstawił się jako Zayn, wydał się fajnym chłopakiem. Usiadłam pomiędzy Harry'm a Nialler'em. Nagle wszyscy prócz blondyna wstali i zaczęli śpiewać "Sto lat", jeszcze nie byłam przyzwyczajona do takich gestów ze strony nowo poznanych osób, czy po prostu do ludzi wokół. Miałam nadzieję że jakoś uda mi się do tego przywyknąć...




Zayn dołącza ^^

sobota, 25 października 2014

Sweet Cupcake (The end_

-Nie mogę tak zwyczajnie ci wybaczyć. Zniszczyłeś mi życie, do dzisiaj wypominają mi to. Przez ciebie nie mogę znieść swojego odbicia w lustrze. Nie mogę przestać myśleć o tym jak jestem głupia. Przez ciebie nie potrafię zaufać!-recytowałam-Nie mogę tak po prostu zapomnieć...-nie mogłam się uspokoić
-Wiem-smutnym wzrokiem wpatrywał się w podłogę. Serce mi się krajało. Co ja mam teraz zrobić?...
***
Zawsze miałam miękkie serce. Gdy zobaczyłam jak bardzo jest zdołowany przestałam płakać. Zwyczajnie go przytuliłam. Nic nie mówiłam, jeszcze nie byłam w stanie. Znowu nasze spojrzenia się spotkały poczułam że jego słowa nie są puste, że mówi prawdę, że mu zależy. Ale dlaczego?-pytałam sama siebie. Po co miałby się mną afiszować skoro kilka lat temu tak mnie nienawidził
-Harry-zaczęłam-Czemu?-złapał mnie za dłonie. Doskonale wiedział o co mi chodzi
-Bo ja cię kocham, Lily-zaparło mi dech. Nigdy nie pomyślałabym że coś do mnie czuje. Nale tak jakby odsłoniła się jedna z moich warstw. Miałam motylki w brzuchu, doskonale wiedziałam co to znaczy. Ale jeszcze kilka godzin wcześniej go nienawidziłam. Siedziałam jak zaklęta i wpatrywałam się w jego zielonki-Nie mogłem o tobie zapomnieć, specjalnie przerwałem trasę.-byłam przerażona-Wtedy też mi się podobałaś, ale o tym nie wiedziałem tak dobrze jak dzisiaj. Kocham cię i nie mogę przestać o tobie myśleć. Byłem takim idiotą-zaczął nerwowo chodzić po pokoju. Miał splecione ręce na karku. Był na siebie wściekły
-Przestań-już sama nie wiedziałam co czuję, czego chcę. Po prostu byłam zagubiona
-Jestem beznadziejny-wstałam i go zatrzymałam
-Nie jesteś-zwyczajnie się uspokoił, wystarczyło moje jedno spojrzenie. Dowiedziałam się czegoś o sobie. Tak naprawdę przez rzekomą nienawiść  do niego okazywałam mu miłość, zawsze mi się podobał. Delikatnie go pocałowałam-Ja też cię kocham...-ale wcale nie zapomniałam...

Imagin całe 1D część 4

-Dobrze, teraz leć do garderoby. Tam objaśnią ci wszystko. A wy chodźcie tam-zniknął z nimi a ja trafiłam w wskazane miejsce. Kiedy dowiedziałam się co mam robić przed kamerą zdębiałam...
***
Miałam wyginać się w obcisłym trykocie przed kamerą, świetnie. Nie wiem dlaczego wcześniej pochwaliłam się chłopakom że ćwiczyłam gimnastykę artystyczną, jak zwykle za dużo powiedziałam i pożałowałam bardzo szybko. Wyglądałam nie najgorzej. Kiedy wyszłam otworzyli usta na mój widok
-Co znowu?-już mnie to irytowało
-Wyglądasz...
-Wow-wypowiedź Lou dokończył Liam
-Jesteście chorzy-zaśmiałam się. Już na tyle się do nich przyzwyczaiłam że rozmawiałam z nimi jak ze starymi przyjaciółmi.
-Na twoim punkcie-odezwał się Hazz. Teatralnie przewróciłam oczami i poszłam na swoje miejsce na planie. Tamten dzień minął bardzo szybko, bardzo przyjemnie. Bawiłam się świetnie. Szybko skończyliśmy. Kiedy już ubrałam się w swoje rzeczy dołączyłam do zespołu, rozmawiali z reżyserem
-(T.I) byłaś świetna-objął mnie Zayn
-Przestań, to wy jesteście niesamowici-wszyscy patrzeli na mnie-Jestem brudna czy co?-zachichotałam
-Nie. Jesteś piękna-Mali przyprawił mnie o rumieńce. Prowadziliśmy konwersację z reżyserem dość długo. Nareszcie trafiliśmy do ich mieszkania, niestety znów helikopterem. Plan był dosyć odległy.
-Chłopcy ja muszę się zbierać, moja kuzynka będzie się martwić-złapałam za torbę
-Nie możesz napisać jej sms'a?-jak zwykle błyskotliwy Nialler się wtrącił
-Oczywiście Niall, już piszę do niej że właśnie nagrałam teledysk z One Direction i że w tej chwili siedzę u nich w salonie-zaśmiali się-Przecież takie rzeczy zdarzają się cały czas, zwłaszcza mi-dodałam
-Dobrze-mulat również wstał-odwiozę cię-złapał za kluczyki do auta
-Nie trzeba, nie musisz narażać się na pewną apokalipsę fotografów, dziennikarzy i dziewczyn-zażartowałam
-Proszę cię, nie będziesz wracać sama o tej porze przez miasto-wiedziałam że nie wygram tej bitwy
-Dobrze-reszta momentalnie stanęli na proste nogi i rzuciła się na mnie. Pocałowałam każdego w policzek i podziękowałam. Wyruszyłam z Zayn'em. Szybko dotarliśmy na miejsce. Na szczęście uniknęliśmy papparazi. Zatrzymaliśmy się przed drzwiami mojego domu. Oparłam się o nie
-(T.I) muszę ci coś powiedzieć-zbliżył się na niebezpieczną odległość...










Pobijmy REKORD! dalej! 
Nareszcie jest! ^^

piątek, 24 października 2014

Whisper my name 2

-Co ci do tego?-podszedł do mnie bardzo blisko
-Absolutnie nic. Po prostu jesteś taka piękna...On nie zasługuje na ciebie.-nawet on to widział, ktoś kto zobaczył nas po raz pierwszy razem. Niezły wynik. Nie chciałam ciągnąć tej rozmowy. Zebrałam się do klasy...
***
-Przepraszam za spóźnienie-zajęłam miejsce w ostatniej ławce
-Panno Hidson, co spowodowało opóźnienie? U mnie są za to nagany-mężczyzna był bardzo poważny. Nie wiedziałam co powiedzieć, miałam blokadę


-Przepraszam, ale oprowadzała mnie po nowej szkole i nie zdążyliśmy dołączyć-w tamtym momencie do klasy wkroczył lokaty, uratował mnie
-Dobrze więc usiądź obok koleżanki jeżeli jesteście tacy sobie bliscy-nauczyciel wrócił do pisania po tablicy. Zielonooki szczerzył się niesamowicie. Nie byłam zadowolona pomimo iż podobał mi się wizualnie. Pozwoliłam mu się dosiąść-A twoje imię to?-belfer zwrócił się do niego
-Harry, Harold jak pan woli-nie spuszczał ze mnie wzroku. Starałam się unikać jego spojrzenia, gdyż onieśmielało mnie niesamowicie. Podczas lekcji przypadkowo mój rękaw bluzy się podwinął. Liczne blizny i siniaki ujrzało światło dzienne, a przynajmniej on. Zakłopotana luknęłam ukratkiem na towarzysza i naciągnęłam bluzkę na same dłonie. Był zły nie wiedziałam z jakiego powodu. Przecież mnie nie znał, do końca nie wiedział jak mam na imię. Bardziej wstydziłam się tych ran niż bałam że ktoś je zobaczy. Po dzwonku szybko wystrzeliłam na korytarz. W pędzie wpadłam na jakiegoś chłopaka i moje wszystkie książki pofrunęły. Upadłam na ziemię i zaczęłam je zbierać. Brakowało jednej, mojej ulubionej "Hopeless". Szukałam ale nie mogłam jej znaleźć. Westchnęłam i podeszłam do swojej szafki. Po chwili dołączyła do mnie moja przyjaciółka, niesamowicie się cieszyła
-Co jest?-podzieliłam jej entuzjazm. Myślałam że znalazła sobie kogoś, ale niestety patrzała na mnie TYM spojrzeniem.
-On ci się podoba, a ty mu-moja mina zrzedła
-Wcale nie!-klepnęłam ją lekko w ramie
-Wiesz o kim mówię, tylko się pogrążasz skarbie-miała ze mnie niezły ubaw. Zwyczajnie za dobrze mnie znała
-No dobra,-zaczęłyśmy iść-jest fajny ale i tak nie mogę zostawić Zayn'a-przewróciła oczami-Nie dość  że pobiłby mnie to i jemu stałaby się krzywda.-byłam pewna swoich słów-Po za tym, już mówiłam nie mam u niego szans-zatrzymałyśmy się w końcu korytarza
-Elly-tak zwracała się do mnie-jesteś przepiękna, mądra, sprytna i kochana trudno by się nie zakochać.-chichotałam szyderczo
-Mówisz tak tylko dlatego bo jesteś moją przyjaciółką-tym razem ona się zaśmiała
-Nie, wcale nie.-była zupełnie poważna-Widać że wpadłaś mu w oko. Zaufaj ja znam się na tym, patrz na mnie i Niall'a-miała rację, jej związek z irlandczykiem był idealny. Miała szczęście w miłości i to ogromne. Jednak nie mogłam uwierzyć w to że taka sobie ja mogłabym zauroczyć takiego przystojniaka.
-Właśnie gdzie on jest?-rozglądałam się
-Nie zmieniaj tematu-zmusiła mnie do patrzenia jej w oczy-O! Patrz kto tu idzie. To ja uciekam-szybko zostawiła mnie samą. Bezbłędna przyjaciółka po prostu, ten sarkazm. Nie wiedziałam co zrobić, byłam spanikowana...Musiałam wyglądać jak idiotka.

She's fire 3

 Na ścianach otaczających nas kamienic pojawiły się różnobarwne gwiazdki. Jego negatywne emocje upłynęły i rozejrzał się dookoła. Jego zielonki błyszczały. Nasze spojrzenia się spotkały, uderzyła we mnie fala nieznanego mi ciepłego uczucia. Był niezwykły, taki tajemniczy intrygujący. Nareszcie spotkałam kogoś kto mnie zrozumie...
***
Uspokoiłam się i to zniknęło. Był zszokowany nie wiedziałam dlaczego
-O co chodzi?-zapytałam. Zbliżył się
-Czyli ogień-zaśmiał się
-Nie bardzo rozumiem-skrzywiłam się. Miał niesamowite dołeczki
-Nie wiesz nic o mocy, prawda?-byłam zawstydzona, Kiwałam głową na nie. Minął mnie i ruszył przed siebie-Chodź-jak małe dziecko podążyłam za nim. Dotarliśmy do jakiegoś lasku. Zatrzymaliśmy się w samym jego środku
-Po co tu jesteśmy?-rozglądałam się
-Skąd ją masz?-nie interesowały go moje pytania
-Taka już się urodziłam-wiedziałam że mi nie wierzył
-To niemożliwe-złapał mnie za rękę i spojrzał na znamię. Jego oczy prawie wyskoczyły z orbit-Jak to?-był zdezorientowany
-Naprawdę.-zapewniałam-To moc da się nabyć?
-Tak-nareszcie uzyskałam jakąkolwiek odpowiedź-Jest tylko pięć osób na świecie które mają ją.-słuchałam uważnie-Ja czyli ziemia, Niall powietrze, Louis wodę, Zayn ogień, a ty...sam nie wiem
-Jak to nie wiesz?-poczułam się urażona-Jestem jakimś odmieńcem nawet tam gdzie są tacy jak ja?-zdenerwowałam się, sprawiłam że zaczął padać deszcz i zerwał się wiatr. Chodził w tę i  z powrotem
-Widzisz!-krzyknął-To nie jest normalne!-składał ręce na karku-Niby władasz ogniem, później to-wskazał na niebo-Może jeszcze masz ziemię pod władaniem?!-byłam na niego wściekła. Tupnęłam nogą, a jego podłoże wybiło wysoko do góry.-Przecież to nie zgodne z...Yhhh...-był wyjątkowo zdenerwowany. Postanowiłam się uspokoić. Przywróciłam mu równy grunt.
-Przepraszam, nie chciałam się taką urodzić. Nie specjalnie jestem nienormalna we wszystkim. Wybacz że sprawiam ci taki kłopot-z wyrzutem powiedziałam. Nie czekając na odpowiedź po prostu zniknęłam, nie chciałam już z nim rozmawiać. Znalazłam się w swoim pokoju. Tak jakby uodporniłam swój dom na niego, nie mógł do niego wejść. Dla niego był to zakazany teren. Wiedziałam że próbuje ale i tak nie mógł nic zrobić. Nagle pojawił się...


Steal my girl :D

http://www.youtube.com/watch?v=UpsKGvPjAgw&list=UUbW18JZRgko_mOGm5er8Yzg   JEST, JEST, JEST !!!!!!!!!! NARESZCIE <3 KOCHAM, UWIELBIAM <<<33333 OGLĄDAJCIE :) BIJEMY REKORD 

Little Sweet Angel 7

Po kilku minutach znalazłam się w mieszkaniu. To co zastałam w salonie przestraszyło mnie niesamowicie
-Co ty tu do cholery robisz?!-spanikowana krzyknęłam. Co teraz?
***
-Przyszedłem złożyć ci życzenia urodzinowe-przycisnęłam się do ściany a on do mnie
-Rich, proszę odejdź-bardzo się bałam. Czułam na sobie jego oddech, widziałam te zakłamane oczy i przypominała mi się przeszłość. Łzy zbierały się w moich oczach, nie mogłam krzyczeć, wołać, zwyczajnie walczyć. Był za silny, za szybki, zbyt przerażający. Nie mogłam się ruszyć
-Nie dawno widziałem cię w parku z jakimś facetem. Kto to?-był zły
-Nie twoja sprawa!-miałam odwagę krzyknąć, szybko pożałowałam. Kopnął mnie kolanem w brzuch i mocno uderzył w policzek. Upadłam na ziemię
-Nie fikaj maleńka bo jeszcze on oberwie-nachylił się nade mną
-Możesz nawet mnie zabić, ale jego nie waż się ruszać-moja dolna warga krwawiła-Nienawidzę cię, wyjdź stąd natychmiast-mój ton cichł pod wpływem bólu. Jeszcze raz przyjęłam cios. Wyszedł trzaskając drzwiami. Oparłam się o drzwi i zaczęłam płakać. Wszystko wróciło, wspomnienia, rany, łzy. Cierpiałam, cierpiałam niesamowicie. Długo nie mogłam wstać, czułam jak ból rozchodzi się po moim całym ciele. Nareszcie zdołałam się podnieść. Podeszłam do lustra, spojrzałam w znienawidzone odbicie. Na moim poliku widniał wielki siniec, a z wargi sączyła się krew. Wtedy nie myślałam jak bardzo źle to wygląda, zastanawiałam się co powiedzieć Hazz'ie . Można uważać to za głupie ale tak było. Już od dawna nie ruszały mnie nowe blizny, to te stare były najgorsze. Jak najszybciej chciałam zamaskować. Poszłam do swojej sypialni na drugim piętrze. Zaczęłam szukać jakiś kosmetyków. Nigdy się nie malowałam więc ciężko u mnie było z podkładami czy maskarami. Udało mi się znaleźć korektor i puder, cudem. Wróciłam do łazienki. Przemyłam twarz, zatrzymałam krwawienie z ust i nałożyłam makijaż na policzki. Nie zbyt mi wyszło, nie umiałam tego robić. I tak wolałam to niż się tłumaczyć. Odebrałam sms'a od lokatego
"Hej! Wpadnę po ciebie o 20 ;)" Zgodziłam się, nie wiem dlaczego. Cały tamten dzień siedziałam w salonie i płakałam, zbyt wiele mi się przypomniało. Spojrzałam na zegar-19.00. Zebrałam się i poszłam na górę. Nadal chodzenie sprawiało mi wiele trudu. Postanowiłam obejrzeć mój brzuch, był fioletowy. Obandażowałam go. Ubrałam się i rozpuściłam włosy. Kompletnie zapomniałam że mój "make-up" spłynął razem ze łzami. Wyszłam przed dom bez niego. Popełniłam wielki błąd...




HELO I WITAM! ZA 15 MINUT PREMIERA TELEDYSKU DO PIOSENKI "STEAL MY GIRL"!!! CIESZĘ SIĘ NIESAMOWICIE <3 MAM NADZIEJĘ ŻE POBIJEMY REKORD ^^






czwartek, 23 października 2014

Whisper my name 1

Pierwszy dzień ostatniej klasy, nareszcie. Usiadłam w swojej ławce i słuchałam wykładu nauczyciela historii. Nagle do klasy wszedł wysoki brunet o zielonych oczach, nie można było go nie zauważyć. Był przystojny nawet bardzo, ale ja już miałam "chłopaka". Był to raczej związek z przymusu, bałam się go, jego mocnych ciosów i krzyków. Dobrze w Londynie nie jest zbyt słonecznie i nie muszę odsłaniać rąk ani nóg, po prostu mojego ciała.
-Panie Styles pierwszy dzień a już spóźnienie?-historyk zapytał
-Przepraszam ale pomyliłem wcześniej klasy-podrapał się za głową
-Usiądź-wskazał na ławkę obok mojej. Kiedy przechodził obok puścił mi oczko, zarumieniłam się lekko. Nie wiedziałam dlaczego tak na mnie działał. Praktycznie całą lekcję myślałam o nim. W końcu zadzwonił dzwonek. Moja przyjaciółka Camila zaczepiła mnie na korytarzu
-Hej Nelly!-dorównywała mi kroku-Widziałaś tego przystojniaka?-była równie zachwycona, ale ja wolałam się nie przyznawać że mi się podoba
-Tak. I co?-otworzyłam swoją szafkę. Wyjęłam potrzebne książki, zamknęłam ją i oparłam się prawym ramieniem
-Powinnaś o niego zawalczyć-cieszyła się jak mała dziewczynka a ja przewróciłam oczami
-Po pierwsze, nawet nie zwróciłby na mnie uwagi. A po drugie ja mam chłopaka-zaczęłyśmy iść
-Jesteś piękna, podobasz się wszystkim.-zaśmiałam się-A to nie jest twój chłopak tylko damski bokser-tak tylko Cami wiedziała o tym. Nie lubiła Zayn'a ani trochę, od początku.-Jest wstrętny, brzydzę się nim.-zza rogu wyłonił się Malik
-Witaj skarbie-pocałował mnie-Mi też miło cię widzieć Cam-objął mnie. Nie chciałam już z nim być, ale wolałam nie być już torturowana. Moja przyjaciółka machnęła ręką i odeszła
-Co tam?-zapytałam
-Jest okej, ale muszę ci coś powiedzieć-nabrał powagi. Miałam nadzieję że ze mną zerwie
-Słucham-spuścił głowę
-Wyjeżdżam na kilka dni z chłopakami-no niestety, będę miała go z głowy zaledwie kilka dni
-Będę tęsknić-sama nie wierzyłam w moje umiejętności aktorskie
-Ja też, lepiej bądź grzeczna-pogroził mi palcem. Wtuliłam się w niego mocniej
-Ja zawsze jestem grzeczna-przygryzłam dolną wargę. Pocałował mnie jeszcze raz i odszedł smutny. Ja odetchnęłam z ulgą. Było już po dzwonku, zostałam na korytarzu sama. Nagle za sobą usłyszałam głos
-Po co udajesz?-odwróciłam się i zobaczyłam tego całego Stylesa
-O co ci chodzi?-skrzywiłam się
-Na pierwszy rzut oka widać że go nie cierpisz-opierał się o ścianę
-Co ci do tego?-podszedł do mnie bardzo blisko
-Absolutnie nic. Po prostu jesteś taka piękna...On nie zasługuje na ciebie.-nawet on to widział, ktoś kto zobaczył nas po raz pierwszy razem. Niezły wynik. Nie chciałam ciągnąć tej rozmowy. Zebrałam się do klasy...








Nelly (18 lat)






Camila (18 lat)
Harry (19 lat)
Zayn (19 lat)

Sweet Cupcake 3

Oparłam się o nie i czekałam aż odejdzie, nie miałam zamiaru wpuszczać go do środka. Jak zwykle szczerzył się do mnie i patrzał prosto w oczy. Mimo iż nie lubiłam tego, to jednak brakowało mi go...Co ja gadam?-Dlaczego jesteś taki uparty?-to mnie zastanawiało
-Tęskniłem, bardzo-zbliżył się na niebezpieczną odległość. Przyznam zaparło mi dech w piersi. Czy ja wariuję?...
***
-Odsuń się panie sławny-odwróciłam głowę i odepchnęłam go. Żaden głos serce nie będzie mi życia układał, rozum to co się dla mnie liczy. Za dużo razy serce mnie okłamało
-Lily, ja...-nie dałam mu skończyć zwyczajnie weszłam do domu i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Oparłam się o nie i zjechałam na ziemię. Płakałam. To co się wtedy stało... Jak mógł zapomnieć? Udaje  że nie wie dlaczego taka jestem? Co teraz? Tego bałam się najbardziej. Tak bardzo nie chciałam, ale nie potrafiłam zapomnieć. Dla osoby tak nienawidzącej samej siebie to za dużo. To przez niego czułam do siebie taki wstręt. Długo trwałam w rozpaczy zupełnie nie zwracając w uwagi na niego wołania. Wstałam i poszłam do swojego pokoju. Zajęłam miejsce na łóżku, skuliłam się w kłębek i wpatrywałam się w jeden punkt. Punktem tym było zdjęcie, to zdjęcie... Łzy samowolnie spływały po mojej twarzy. Tyle pytań, tak mało odpowiedzi. Nagle usłyszałam pukanie do moich drzwi balkonowych, aż podskoczyłam. Powoli kroczyłam ku szybie. Widziałam doskonale kogo niesie, ale byłam niepewna. Niepewna tego co za moment mogło się wydarzyć. Otworzyłam i wróciłam na swoje miejsce
-Czego chcesz?-ocierałam policzki
-Przeprosić-zbliżył się
-Przeprosiny nie są nic warte jeżeli nie wiesz dlaczego przepraszasz-nie chciałam patrzeć mu w oczy. Zarazem nienawidziłam go i lubiłam. Uklęknął przede mną i złapał mnie za ręce
-Lily, ja wiem.-zaczął-Wiem jak bardzo skrzywdziłem cię i żałuję, żałuję tego zakładu.-uniosłam wzrok. Byłam zszokowana. Myślałam że nie wiedział o co chodzi. Zaniemówiłam-Byłem idiotą, dzieciakiem, dwunastoletnim łajdakiem. Nie mam pojęcia jak mogłem.-jego oczy błyszczały od łez, wiedziałam że mówił szczerze-Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, że zależało ci na mnie. Nie powinienem bawić się twoimi uczuciami, wybacz.-znowu płakałam, ale już w jego ramionach. Potrzebowałam uścisku
-Ja nie, nie mogę...-znowu usiadłam na łóżku
-Czego?-znalazł się naprzeciw
-Nie mogę tak zwyczajnie ci wybaczyć. Zniszczyłeś mi życie, do dzisiaj wypominają mi to. Przez ciebie nie mogę znieść swojego odbicia w lustrze. Nie mogę przestać myśleć o tym jak jestem głupia. Przez ciebie nie potrafię zaufać!-recytowałam-Nie mogę tak po prostu zapomnieć...-nie mogłam się uspokoić
-Wiem-smutnym wzrokiem wpatrywał się w podłogę. Serce mi się krajało. Co ja mam teraz zrobić?...








She's fire 2

 Całą lekcję zastanawiałam się nad jego osobą. Nareszcie zadzwonił dzwonek. Użyłam mocy. Gdy wszyscy oprócz niego wyszli zwyczajnie zniknęłam pozostawiając za sobą różnobarwny pył. Nie musiałam się przed nim ukrywać to wiedziałam na pewno...
***
Znalazłam się w szatni. Usiadłam na ławce i czekałam na dzwonek cały czas poszukując jego myśli pośród tysięcy innych. Nic nie mogłam znaleźć. Wiedziałam że zbliża się znienawidzona przeze mnie osoba. Już z daleka słyszałam jej głupie zamiary. Uważała że jeśli jest w grupie popularnych może znęcać się nad innymi. Wcale się nią nie przejmowałam gdyż wiedziałam że uwzięła się na mnie tylko dlatego że mi zazdrościła. Odwróciłam się do niej przodem z rozbawionym wyrazem twarzy, czekałam na jej wcześniej przygotowane teksty
-Co tam ofiaro?-zatrzymała się i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. Wyglądało to komicznie. Przesączona sztucznością blondynka na czele i cztery brunetki za nią. Jak w kiepskim musicalu
-Daruj sobie Britney-byłam pewna siebie w tym co mówię
-Nie wierzę że jeszcze masz czelność się do mnie odzywać-jej piskliwy głos przyprawiał mnie o ból głowy
-Dobrze, więc Grace-zwróciłam się do jedynej sensownej dziewczyny w ich gronie. Po prostu szantażowały ją-powiedz swojej plastikowej przyjaciółeczce że mam ją głęboko gdzieś. I żeby się odwaliła zanim się rozkręcę-minka jej zrzedła. Zadarła nos i minęła mnie. Słyszałam jak wyzywa mnie, a inne dziewczyny się śmieją. Przebrałam się w strój sportowy i zebrałam się z innymi na sali gimnastycznej.
Tamten dzień mijał szybko. Harry cały czas kręcił się obok. Nareszcie mogłam opuścić budynek. Czułam że ktoś za mną idzie, wpadłam na pomysł. Wiedziałam że to ten lokaty. Zatrzymałam się w wąskiej uliczce i stałam się niewidzialna. Obserwowałam jak idzie moimi śladami. Ja kroczyłam za nim niezauważalna aż do końca krótkiej ulicy. Przystopował przy ścianie. Wtedy pojawiłam się. Zwrócił się do mnie przodem
-Kim jesteś?-zapytałam
-Tym samym kim jesteś ty-zacisnął dłoń a na jego nadgarstku pojawił się znak nieskończoności tak sam jak na mojej ręce
-Jak? Jak to możliwe?-jąkałam się-Wcześniej myślałam że jestem jedyna-nie mogłam uwierzyć
-Nie, nie jesteś.-opuścił rękaw. Był zły, wściekły nie wiedziałam dlaczego. W pewnym momencie zaczęłam się bać. Zawsze gdy ogarniał mnie strach zmieniałam wygląd otoczenia. Na ścianach otaczających nas kamienic pojawiły się różnobarwne gwiazdki. Jego negatywne emocje upłynęły i rozejrzał się dookoła. Jego zielonki błyszczały. Nasze spojrzenia się spotkały, uderzyła we mnie fala nieznanego mi ciepłego uczucia. Był niezwykły, taki tajemniczy intrygujący. Nareszcie spotkałam kogoś kto mnie zrozumie...






środa, 22 października 2014

She's fire 1

Jak każdej nocy bawiłam się mocą. Siedziałam przed łóżkiem i przerzucałam ogień z dłoni do dłoni. Trudno było utrzymać w tajemnicy coś niemożliwego, niewyobrażalnego, coś nie z tego świata. Czułam że ktoś się zbliża, zgasiłam płomień. Do pokoju weszła moja mama
-Skarbie, dlaczego nie śpisz?-miałam jej tak po prostu powiedzieć że tacy jak ja nie śpią? Spuściłam głowę i wymyśliłam coś na poczekaniu
-Obudziłam się i nie mogłam zasnąć ale zaraz wskakuję do łóżka-obdarzyła mnie ciepłym uśmiechem i wyszła. Była dla mnie najważniejszą osobą na świecie, tylko ona mi została. Czasami czytałam w jej myślach, również było jej ciężko pogodzić się ze śmiercią ojca. Dla mnie tata nie odszedł, czasami z nim rozmawiam przynajmniej tak mi się wydaje. Moje umiejętności wiele ułatwiały, ale jeszcze więcej komplikowały. Nie wyobrażałam sobie życia bez niej. Była dla mnie zagadką, nie było do niej instrukcji czy poradnika. Sama musiałam odkrywać nowe warstwy.
Nad ranem poszłam do łazienki aby uszykować się do szkoły. Ubrałam się i lekko pomalowałam rzęsy. Zrobiłam rodzicielce śniadanie. Narzuciłam na siebie płaszcz i złapałam za torbę.Wyszłam z domu. Po kilkunastu minutach chodu dotarłam do przepełnionego liceum. Od razu miliony myśli innych trafiły do mojej głowy, co najdziwniejsze każda z nich zajmowała w mojej głowie oddzielne miejsce. Potrafiłam skupić się na jednej słysząc wiele innych. Jedne mnie bawiły inne nie koniecznie. Odłączyłam się od nich i skupiłam się na własnych. Zatrzymałam się przy swojej szafce i wzięłam potrzebne mi książki. Szybko skierowałam się do klasy Pana Smitha-mojego wychowawcy i nauczyciela geografii. Zajęłam miejsce w mojej ukochanej, ostatniej ławce. Byłam zupełnie niezainteresowana resztą uczniów nie lubiłam towarzystwa tych płytkich ludzi. Byli fałszywi i niedojrzali. Nareszcie do pomieszczenia wkroczył belfer z bardzo wysokim brunetem u boku. Miał zielone oczy i burzę loków na głowie. Od razu mnie zaciekawił i próbowałam zacząć go czytać. W tamtym momencie spojrzał na mnie i jakby zatrzymał moją siłę. W mojej głowie rozbrzmiała głos: "Nawet nie próbuj!" aż odskoczyłam a on się zaśmiał. Wiedziałam że to on. O co chodzi? On jest taki jak ja?-myślałam. Starałam się również nie pozwolić dostać się do mojej podświadomości.
-Dzień dobry, to nasz nowy uczeń Harry-przymrużyłam oczy, coś mi mówiło to imię. Zaczęłam odtwarzać moje życie. Źrenice rozszerzyły mi się kiedy dotarłam do kluczowego momentu-Usiądź obok Secret-tak to moje imię, pasuje idealnie. Prawda? Na jego twarzy nadal widniał ten łobuzerski uśmieszek. Powoli podszedł. Nawet na niego nie spojrzałam. Nie mogłam dotrzeć do niego, ale potrafiłam kierować jego ciałem. Specjalnie odsunęłam mu krzesło zanim spróbował zając miejsce co spowodowało jego upadek na ziemię. Parsknęłam śmiechem. Nie musiałam patrzeć, czułam jego reakcję. Całą lekcję zastanawiałam się nad jego osobą. Nareszcie zadzwonił dzwonek. Użyłam mocy. Gdy wszyscy oprócz niego wyszli zwyczajnie zniknęłam pozostawiając za sobą różnobarwny pył. Nie musiałam się przed nim ukrywać to wiedziałam na pewno...








Secret





Harry

Little Sweet Angel 6

-Módl się żeby był kolejny raz. Ja lecę do domu-wyrwałam się z jego ramion. Idąc nie zauważyłam że w drzwiach stoi ktoś o wiele większy. Obiłam się o jego tors. Czyżby kolejna niespodzianka?
***
Spojrzałam w górę, zobaczyłam wysokiego bruneta o czekoladowych oczach. Obaj się zaśmiali na widok mojej miny.
-Przepraszam, ja...-jąkałam się
-Nic nie szkodzi, Michell-skrzywiłam się
-Skąd znasz moje imię?-przymrużyłam oczy
-Ten o nawijał o tobie przez cały ranek.-rozbawiona luknęłam na loczka
-Naprawdę?-chichotałam
-Też opowiadałbym o tak pięknej dziewczynie-zarumieniłam się
-Yhym-chrząknął Hazz
-Okej, okej-jego przyjaciel uniósł ręce do góry, minął mnie i skierował się ku lodówce
-A ty jesteś...
-Liam-odrzekł
-Miło mi było cię poznać. Teraz już uciekam-po chwili ubierałam się w przedpokoju. Zielonooki szybko do mnie dołączył
-Podwiozę cię.
-Nie trzeba-już byłam gotowa
-To nie było pytanie-otworzył mi drzwi, przewróciłam oczami i wyszłam. Byliśmy w połowie drogi kiedy zżarła mnie ciekawość i zapytałam
-Dlaczego jesteś zazdrosny o mnie?-przyprawiłam go o zakłopotanie
-To nie prawda-nerwowo wydukał
-Przecież widzę-rozśmieszał mnie
-Wydaje ci się-zapewniał
-Niech ci będzie-postanowiłam odpuścić. Szybko dotarliśmy na miejsce
-Dziękuje, to do zobaczenia-miałam wysiadać kiedy przyciągnął mnie znowu
-Do wieczora-pocałował mnie w policzek. Po kilku minutach znalazłam się w mieszkaniu. To co zastałam w salonie przestraszyło mnie niesamowicie
-Co ty tu do cholery robisz?!-spanikowana krzyknęłam. Co teraz?

Perfect book.

Jak każdego dnia po szkole wybrałam się do szkolnej biblioteki, był to mój azyl. Tylko tam czułam się dobrze. Tylko tam omijały mnie obraźliwe komentarze i zaczepki. Dla innych byłam tylko kujonką która nie potrafi się bawić. Nigdy nie umiałam się im postawić, moja nieśmiałość zatrzymywała mnie. Mój głos był prawie niesłyszalny,a pewność siebie na poziomie zerowym. Moje ubrania były ładne ale szare, nie chciałam się wyróżniać. Usiadłam w samym kącie i złapałam za moją ulubioną lekturę. Nagle usiadł obok mnie nieznajomy mi chłopak. Niepewnie na niego spojrzałam 
-Cześć jestem Liam-wyciągnął do mnie rękę którą delikatnie uścisnęłam
-Veronika-cicho odpowiedziałam. Byłam w szoku, jeszcze nikt nigdy nie był dla mnie miły
-Miło mi cię poznać, pozwolisz że będę mówić na ciebie Vera-pokiwałam głową na tak-Dlaczego jesteś taka wystraszona?-od niego za to biło pewnością siebie
-Zazwyczaj nikt ze mną nie rozmawia-przełamałam się 
-Nie rozumiem dlaczego jesteś niesamowita-nie wiedziałam jak zareagować. Czułam jak rumieniec napływa mi na twarz
-Jeszcze cię tu nie widziałam-postanowiłam walczyć ze swoimi oporami
-Jestem nowy-zasmuciło mnie to
-Czyli jutro już nie będzie cię tu-stwierdziłam cicho, ale na tyle głośno że usłyszał
-Nie rozumiem-nie wiadomo dlaczego bawiło go to 
-Widzisz, nie jestem tu lubiana ponieważ nie noszę krótkich spódniczek i nie maluję się tak mocno jak inni. Wolę być niezauważalna, boje się ich. Pewnie jutro zaciągną cię do swojego towarzystwa, poznasz tak zwane uroki ich towarzystwa-moja gadatliwość w stosunku do niego niesamowicie mnie zaskoczyła-Zwyczajnie mnie olejesz i zapomnisz o mnie. Spokojnie już się przyzwyczaiłam.-machnęłam ręką. Dopiero gdy skończyłam dotarło do mnie że właśnie odbyłam najdłuższy monolog w życiu. Zacisnęło mi się gardło i zaniemówiłam. Spuściłam głowę. Złapał mnie za dłonie i sprawił że znów mogłam patrzeć w jego cudowne czekoladowe oczy. Coś we mnie trafiło, derce zaczęło bić mocniej a oddech przyspieszył
-Nigdy nie odwróciłbym się od tak idealnej osoby. Jesteś ciekawym okazem, chcę cię poznać.-wywołał uśmiech na mojej twarzy. Tamtego dnia odprowadził mnie do domu. Nie mogłam przestać o nim myśleć. Ktoś zwrócił na mnie uwagę!Nie chcę zmarnować szansy na tę znajomość
*3 miesiące później
Przez ten czas bardzo zżyłam się z Liasiem. Nadal byłam nieśmiała ale przy nim mogłam się otworzyć. Szłam spokojnie korytarzem, niestety zaczepiła mnie najwredniejsza dziewczyna w szkole
-Jak się masz nasza żałosna koleżanko?-odwróciłam się do niej twarzą. Stała z grupą jej przyjaciółeczek
-Olivia, proszę...-nie miałam ochoty na jej gierki
-Myślisz że odkąd masz tego swojego marnego przyjaciela możesz tak po prostu przestać być naszym kozłem ofiarnym? Nie ma mowy.Ten żałosny ludek nie będzie cię wyciągał nad powierzchnię-nie wytrzymałam, po raz pierwszy w życiu miałam odwagę się odezwać
-Jak śmiesz?! Liam to najlepszy i najukochańszy chłopak na świecie! Po prostu zazdrościsz mi. Jesteś nic nie warta, jesteś hejterką bez żadnych skrupułów! Nienawidzę cię. Nie waż nigdy więcej obrażać mojego przyjaciela!-ich miny były bezcenne. Odwróciłam się od nich, wtedy zauważyłam że Payne słyszał to wszystko. Minęłam go i pobiegłam do biblioteki. Bałam się jego reakcji, sama nie wiedziałam dlaczego. Dołączył do mnie
-Jesteś jak książka, wiesz?-uśmiechał się tak pięknie-Na początku cicha, spokojna, później zaczyna się dziać a kończy się happy endem.-pocałował mnie delikatnie, czule ale i namiętnie. Zakochałam się. Zostaliśmy parą. Tak zaczęliśmy pisać naszą wspólną idealną książkę...










To opowiadanie dedykuję mojej najlepszej przyjaciółce Weronice <3 Kocham cię mała. Mam nadzieję że ci się podoba :* Buziaczki i pamiętaj YOLO <<<<333

wtorek, 21 października 2014

Sweet Cupcake 2

Moja szefowa wkroczyła do środka
-O Harry, już jesteś-cwańsko się szczerzył. O co do cholery chodzi?-Idź po fartuszek i wracaj, potrzebujemy pomocy.-obrzuciłam go wściekłym spojrzeniem
-Nie mów że...
-Dokładnie cukiereczku-mrugnął do mnie i poszedł się przebrać. Zapowiadają się wkurzające wakacje...
***
Wskoczył za ladę uśmiechnięty od ucha do ucha. Było mi nie dobrze od jego obecności. Cały czas się do mnie zbliżał, przypominał o sobie i co najgorsze popisywał się. Yhh... niech to już się skończy. Nareszcie po ośmiu godzinach w towarzystwie Pana Sławnego, mogłam wrócić do domu. Jak na złość on też wracał o tej samej porze. Jakże inaczej musiał pójść za mną.
-I co?-głupio pytał
-Nie wysilaj się-machnęłam ręką. Nie chciałam żeby znowu...nieważne, to było dawno. Zapomnij!-myślałam. Dotrzymywał mi kroku bez względu czego bym nie powiedziała
-Mam pytanie-z każą minuta irytował mnie coraz bardziej
-Słucham-wolałam oszczędzić sobie gierek i tak zrobiłby swoje
-Dlaczego mnie tak nienawidzisz?-szyderczo się zaśmiałam
-Jeszcze pytasz? Wiesz co wolę nie wracać do przeszłości.-czy była to dobra wskazówka? Nie wiem. Mam nadzieję że zrozumiał.
-Naprawdę nie wiem co takiego jest we mnie denerwującego-z nim jak z dzieckiem. Zatrzymałam się i rzekłam prosto w twarz
-Styles-zaczęłam-nie chcę być niemiła, ale cóż nie dajesz mi wybory. Twoje teksty, zwracanie na siebie uwagi, ignorowanie innych, niewierność, przesadzona pewność siebie i kłamstwa to to co jest w tobie najgorsze.-ruszyłam dalej, ale był wytrwały
-Przynajmniej nie twierdzisz że jestem głupi czy brzydki-robił sobie żarty
-O tym mówię-nie mogłam uspokoić się, w taki stan wprowadzał mnie ten lokaty arogant. "Towarzyszył" mi aż nie trafiliśmy pod drzwi mojego domu. Oparłam się o nie i czekałam aż odejdzie, nie miałam zamiaru wpuszczać go do środka. Jak zwykle szczerzył się do mnie i patrzał prosto w oczy. Mimo iż nie lubiłam tego, to jednak brakowało mi go...Co ja gadam?-Dlaczego jesteś taki uparty?-to mnie zastanawiało
-Tęskniłem, bardzo-zbliżył się na niebezpieczną odległość. Przyznam zaparło mi dech w piersi. Czy ja wariuję?...

Lily :)




Harry :)




Black Beautiful Devil 2 (The End)

Opuściłam tamto miejsce bez pożegnania. Szłam roztrzęsiona pustą ulicą. Na ramieniu poczułam dłoń...
***
Odwróciłam się
-Coś nie tak?-ten sam chłopak patrzał mi w oczy
-Nie, ja...nieważne-machnęłam ręką i ruszyłam dalej, dorównywał mi kroku. Był zaniepokojony, nie on jedyny
-Dlaczego udajesz?-nie wiedziałam o czym mówi
-O co ci chodzi?-warknęłam
-Nie jesteś taka, wcale nie lubisz być zimna.-nagle zagrzmiało i lunęło deszczem. Nie przejmowałam się tym. Złapał mnie za rękę i ciągnął za sobą
-Nie!-ja uwielbiam deszcz-wyrwałam się i odchyliłam głowę do tyłu
-Dlaczego nie chcesz być sobą?-drążył temat
-Nie wiem o czym mówisz-cieszyłam się pogodą
-Tak naprawdę jesteś delikatna, dziewczęca, uczuciowa, miła i nieśmiała. To tylko skorupa. Grasz tą rolę podrywaczki nie wiadomo dlaczego-wystraszonym wzrokiem spojrzałam na niego. Przejrzał mnie
-Ja...ja nie mogę-zaczęłam iść dalej
-Ktoś cię skrzywdził?-łzy zebrały się w moich oczach-Zaufaj mi, chcę cię poznać-trzymał mnie za ramiona
-Kiedy byłam mała, mój ojciec...-mówiłam cicho, bez żadnej emocji. Łzy zwyczajnie spływały po mojej twarzy wraz z kroplami deszczu. Tak bardzo nie chciałam dokończyć-molestował mnie.-ledwo przeszło mi to przez gardło. Strąciłam z siebie jego dłonie i powoli przebierałam nogami. Nie potrzebowałam litości, współczucia-Już nie ufam mężczyzną-kontynuowałam gdyż nie odpuszczał i podążał za mną-Skoro od dzieciństwa mnie ranią to dlaczego ja miałabym być gorsza?-zbliżył się na niebezpieczną odległość
-Ja tego nie zrobię-pocałował mnie, ale nie zrobił tego tak jak inni. Był to niezwykły pocałunek. Lou był czuły i delikatny. Miałam motylki w brzuchu. Po raz pierwszy w życiu poczułam to coś... Zakochałam się
***
Już nie jestem tą  samą dziewczyną, zaczarował mnie i stałam się prawdziwą sobą. Kocham go i nie zamierzam odejść...
Teraz nazywa mnie swoim czarnym pięknym diabełkiem...

poniedziałek, 20 października 2014

Imagin całe 1D część 3

-Zabieramy cię na plan.-zachłysnęłam się
-Co?-moje oczy prawie wyskoczyły z orbit...
***
-Nagrywamy dzisiaj teledysk do naszej nowej piosenki, będziesz w nim grała-oznajmił Liam
-Czy wy jesteście normalni?-myślałam że z ich głupoty zaraz oszaleję

-Nie-Lou zrobił głupią minę. Przewróciłam oczami
-Jestem tu od wczoraj. Nikt z mojej rodziny nawet nie wie co robię i z kim. Uważacie że jak zareagują jeżeli nagle, ni z tego, ni z owego zobaczą mnie w waszym klipie?-nie wiedziałam co ich śmieszyło
-No nie wiemy-ledwo wykrztusił Malik. Chwile patrzałam na nich osłupiała-Zaryzykuj-dodał
-W sumie to okej-tym razem ja ich zaskoczyłam-Co miałabym tam robić?-każdy chciałby wiedzieć
-Masz grać naszą dziewczynę-skrzywiłam się
-Dzielicie się laskami?-moje otępienie rosło z każdą chwilą
-Nie, ale to piosenka ''Steal my girl''. Może znasz?-nie chciałam mówić im że to jedna z moich ulubionych, mieli by mnie za idiotkę
-Kojarzę, no dobra. To jedziemy?-chciałam wyjść
-Poczekaj-Styles przyciągnął mnie z powrotem-masz zamiar zejść do tych krzyczących tłumów?-dopiero wtedy pomyślałam
-To jak macie zamiar tam dotrzeć?-na ich twarzach pojawiły się łobuzerskie uśmieszki. Nie zapowiadało się to dobrze..
-Nie ma mowy.-stojąc przed wielkim helikopterem umieszczonym na dachu protestowałam-Mam lęk wysokości, nie ma opcji.-przytrzymywali mnie siłą
-Będę cały czas tuż obok-mówił Zayn. On najbardziej mi się podobał. Jeszcze raz luknęłam na maszynę, przymknęłam oczy i zacisnęłam zęby
-Niech będzie-ucieszył się i pozwolił mi wsiąść pierwszej. Zajmowałam miejsce pomiędzy nim a Niallerem. Strasznie się bałam, co moment piszczałam i tuliłam się to do jednego, to do drugiego. Mieli ze mnie radochę, ale mi nie było do śmiechu. Nareszcie dotarliśmy na wielką pustynie, gdzie mieliśmy nagrywać. Podeszliśmy do reżysera
-Cześć chłopcy!-podawał im rękę po kolei. Następnie zmierzył mnie wzrokiem-To ona?-zapytał ich, chyba próbował być dyskretny ale mu to nie wyszło. Kiwali głowami na tak, ja cały czas szczerzyłam się aby ukryć stres-Śliczna-nadal szeptał-Jak ci na imię skarbie?-nareszcie normalny ton
-(T.I)-ucałował mnie w dłoń. Czułam się nieswojo. 
-Dobrze, teraz leć do garderoby. Tam objaśnią ci wszystko. A wy chodźcie tam-zniknął z nimi a ja trafiłam w wskazane miejsce. Kiedy dowiedziałam się co mam robić przed kamerą zdębiałam...

Little Sweet Angel 5

-To dobranoc.-wyszedł
-Dobranoc-odpowiedziałam już sama do siebie. Wzięłam prysznic i się przebrałam. Szybko zasnęłam, co było dziwne.
Kiedy otworzyłam rano oczy doznałam szoku...
***
Stał nade mną blondyn. Aż pisknęłam ze strachu. Od razu przyjęłam pozycję siedząca i zakrywałam się kołdrą
-Spokojnie, nic ci nie zrobię.-zaśmiał się-Jestem Niall-wyciągnął ku mnie rękę którą niepewnie ujęłam
-Ja przepraszam, to twój pokój...Ja nie...-latałam po pomieszczeniu jąkając się i zbierając swoje ubrania.
-No co ty, jest okej.-złapał mnie za ramiona
-Przepraszam, ale Harry powiedział że... Dlaczego dałam się na to namówić?-byłam bardzo nieśmiała. Jego oczy, włosy, uśmiech, postawa przyprawiały mnie o przyjemne dreszcze. Nie mogłam odwrócić od niego wzroku
-Naprawdę nic się nie stało-wypuściłam powietrze z płuc-Szczerze to w moim łóżku dawno nie było tak pięknej dziewczyny-rozbawił mnie. Bez słowa długo wpatrywaliśmy się w siebie nawzajem. Postanowiłam przerwać ciszę
-Cudowne gitary-rozejrzałam się
-Grasz?-zapytał
-Od dziecka-odpowiedziałam
-Ja też-zachichotałam-Skąd pochodzisz?-nie wiem dlaczego go to ciekawiło
-Z Mullingar-zdziwił się
-Ja też-mogłam się domyślić po tym akcencie
-Ale numer-wybuchnęliśmy śmiechem. Mój telefon zadzwonił, odebrałam wiadomość z uśmiechem
-Coś się stało?-zebrałam wszystkie moje rzeczy
-Nie, moja koleżanka wysłała mi życzenia bo mam dzisiaj urodziny-machnęłam ręką
-Nie mów, ja też mam dzisiaj dwudziestkę.-była to najśmieszniejsza sytuacja w moim życiu
-Bracie!-zażartowałam. Jeszcze chwilę porozmawialiśmy i udałam się do kuchni na dół
-Dzień dobry Michi-przywitał się Hazz
-Cześć Harold-powiedziałam przez zęby. Zatrzymał się na moment
-Co jest?-był lekko przestraszony
-Ciekawe, hmm...-złapałam się za brodę i udawałam że się zastanawiam-Może o to że kazałeś mi spać w pokoju twojego przyjaciela, który właśnie wrócił i zastał mnie w łóżku?-myślałam że go rozerwę, ale gdy okazywałam złość zawsze wszystkich bawiłam. Nie moja wina że miałam tak dziecinną twarz i budowę. Jak zawsze śmiał się ze mnie
-Jesteś urocza gdy się denerwujesz-przytulił mnie-Przepraszam, obiecuje że następnym razem będziesz spała ze mną.-przewróciłam oczami
-Módl się żeby był kolejny raz. Ja lecę do domu-wyrwałam się z jego ramion. Idąc nie zauważyłam że w drzwiach stoi ktoś o wiele większy. Obiłam się o jego tors. Czyżby kolejna niespodzianka?