-Skarbie, dlaczego nie śpisz?-miałam jej tak po prostu powiedzieć że tacy jak ja nie śpią? Spuściłam głowę i wymyśliłam coś na poczekaniu
-Obudziłam się i nie mogłam zasnąć ale zaraz wskakuję do łóżka-obdarzyła mnie ciepłym uśmiechem i wyszła. Była dla mnie najważniejszą osobą na świecie, tylko ona mi została. Czasami czytałam w jej myślach, również było jej ciężko pogodzić się ze śmiercią ojca. Dla mnie tata nie odszedł, czasami z nim rozmawiam przynajmniej tak mi się wydaje. Moje umiejętności wiele ułatwiały, ale jeszcze więcej komplikowały. Nie wyobrażałam sobie życia bez niej. Była dla mnie zagadką, nie było do niej instrukcji czy poradnika. Sama musiałam odkrywać nowe warstwy.
Nad ranem poszłam do łazienki aby uszykować się do szkoły. Ubrałam się i lekko pomalowałam rzęsy. Zrobiłam rodzicielce śniadanie. Narzuciłam na siebie płaszcz i złapałam za torbę.Wyszłam z domu. Po kilkunastu minutach chodu dotarłam do przepełnionego liceum. Od razu miliony myśli innych trafiły do mojej głowy, co najdziwniejsze każda z nich zajmowała w mojej głowie oddzielne miejsce. Potrafiłam skupić się na jednej słysząc wiele innych. Jedne mnie bawiły inne nie koniecznie. Odłączyłam się od nich i skupiłam się na własnych. Zatrzymałam się przy swojej szafce i wzięłam potrzebne mi książki. Szybko skierowałam się do klasy Pana Smitha-mojego wychowawcy i nauczyciela geografii. Zajęłam miejsce w mojej ukochanej, ostatniej ławce. Byłam zupełnie niezainteresowana resztą uczniów nie lubiłam towarzystwa tych płytkich ludzi. Byli fałszywi i niedojrzali. Nareszcie do pomieszczenia wkroczył belfer z bardzo wysokim brunetem u boku. Miał zielone oczy i burzę loków na głowie. Od razu mnie zaciekawił i próbowałam zacząć go czytać. W tamtym momencie spojrzał na mnie i jakby zatrzymał moją siłę. W mojej głowie rozbrzmiała głos: "Nawet nie próbuj!" aż odskoczyłam a on się zaśmiał. Wiedziałam że to on. O co chodzi? On jest taki jak ja?-myślałam. Starałam się również nie pozwolić dostać się do mojej podświadomości.
-Dzień dobry, to nasz nowy uczeń Harry-przymrużyłam oczy, coś mi mówiło to imię. Zaczęłam odtwarzać moje życie. Źrenice rozszerzyły mi się kiedy dotarłam do kluczowego momentu-Usiądź obok Secret-tak to moje imię, pasuje idealnie. Prawda? Na jego twarzy nadal widniał ten łobuzerski uśmieszek. Powoli podszedł. Nawet na niego nie spojrzałam. Nie mogłam dotrzeć do niego, ale potrafiłam kierować jego ciałem. Specjalnie odsunęłam mu krzesło zanim spróbował zając miejsce co spowodowało jego upadek na ziemię. Parsknęłam śmiechem. Nie musiałam patrzeć, czułam jego reakcję. Całą lekcję zastanawiałam się nad jego osobą. Nareszcie zadzwonił dzwonek. Użyłam mocy. Gdy wszyscy oprócz niego wyszli zwyczajnie zniknęłam pozostawiając za sobą różnobarwny pył. Nie musiałam się przed nim ukrywać to wiedziałam na pewno...
| Secret |
![]() |
| Harry |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz