niedziela, 26 października 2014

Whisper my name 3

-O! Patrz kto tu idzie. To ja uciekam-szybko zostawiła mnie samą. Bezbłędna przyjaciółka po prostu, ten sarkazm. Nie wiedziałam co zrobić, byłam spanikowana...Musiałam wyglądać jak idiotka.
***
Podszedł do mnie, starałam się udawać że wcale mnie to nie obchodzi. Marnie mi szło. Oparł się o ścianę i czekał aż wykonam pierwszy ruch:
-Ymmm... Dziękuje za to że mi pomogłeś gdybyś nie przyszedł w porę zaszczyciłabym dyrektora swoją obecnością-starałam się nie utonąć w jego zielonkach
-Bez przesady, tylko trochę skłamałem-miał takie słodkie dołeczki. Zagapiłam się na niego ale kontaktowałam, w miarę-Wiesz Nelly...-zaraz, zaraz
-Czekaj-ocknęłam się-Skąd znacz moje imię?-podał mi moją książkę. No tak wcześniej wypadła mi z rąk. A że miałam zwyczaj naklejania na przedmioty karteczek ze swoją godnością...-No tak-odebrałam lekturę
-Masz może dzisiaj czas po lekcjach?-nieco wybił mnie z rytmu
-Jasne-lekko zdziwiona powiedziałam
-To super, będę czekał przed szkołą za trzy godziny-puścił mi oczko. Zauroczył mnie kompletnie, ale wiedziałam że bajka długo nie potrwa. Zayn miał wrócić za kilka dni, ja nie mam szans u Styles'a, po za tym widać że to podrywacz. Głośno nabrałam powietrza do płuc i patrzałam jak odchodzi. Zza rogu wyskoczyła Cam:
-Zaprosił cię. Podobasz się mu!-cieszyła się jak dziecko
-Podsłuchiwałaś?-z wyrzutem zapytałam
-Troszkę-nie mogłam się na nią gniewać, była zbyt urocza. Zmierzałyśmy do klasy wciąż rozmawiając-A czy ty go lubisz?-zachowywała się jak mała dziewczynka
-Tak, nie, nie wiem-byłam rozdarta
-Jak to?-zatrzymałyśmy się
-No bo on jest miły, ale z drugiej strony to babiarz. Po za tym nie chcę żeby Zayn zrobił mu krzywdę-źle się czułam z tą sytuacją
-Może to kobieciarz ale widać że cię lubi i na sto procent zrezygnuje z tego dla ciebie-ona żyła w jakiejś bajce nie w naszym świecie. Myślała że jeżeli jej chłopak jest idealny każdy może być takim, no niestety ale się myliła
-Zapewne-przewróciłam oczami i wkroczyłam do klasy. Te trzy lekcje minęły wyjątkowo szybko. Zaniosłam do szafki zbędne już materiały i wyszłam przed szkołę. Już tam na mnie czekał. Stał przy bramie, po chwili znalazłam się obok:
-Hej-odezwałam się
-Idziemy?-puścił mnie przodem
-Jasne-starałam się utrzymywać pomiędzy nami dystans ale on i tak się zbliżał. Przez całą drogę mówiliśmy o sobie nawzajem. Kiedy zajęliśmy miejsca w kawiarence wkroczył na nielubiany przeze mnie temat...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz