-To dobranoc.-wyszedł
-Dobranoc-odpowiedziałam już sama do siebie. Wzięłam prysznic i się przebrałam. Szybko zasnęłam, co było dziwne.
Kiedy otworzyłam rano oczy doznałam szoku...
***
Stał nade mną blondyn. Aż pisknęłam ze strachu. Od razu przyjęłam pozycję siedząca i zakrywałam się kołdrą
-Spokojnie, nic ci nie zrobię.-zaśmiał się-Jestem Niall-wyciągnął ku mnie rękę którą niepewnie ujęłam
-Ja przepraszam, to twój pokój...Ja nie...-latałam po pomieszczeniu jąkając się i zbierając swoje ubrania.
-No co ty, jest okej.-złapał mnie za ramiona
-Przepraszam, ale Harry powiedział że... Dlaczego dałam się na to namówić?-byłam bardzo nieśmiała. Jego oczy, włosy, uśmiech, postawa przyprawiały mnie o przyjemne dreszcze. Nie mogłam odwrócić od niego wzroku
-Naprawdę nic się nie stało-wypuściłam powietrze z płuc-Szczerze to w moim łóżku dawno nie było tak pięknej dziewczyny-rozbawił mnie. Bez słowa długo wpatrywaliśmy się w siebie nawzajem. Postanowiłam przerwać ciszę
-Cudowne gitary-rozejrzałam się
-Grasz?-zapytał
-Od dziecka-odpowiedziałam
-Ja też-zachichotałam-Skąd pochodzisz?-nie wiem dlaczego go to ciekawiło
-Z Mullingar-zdziwił się
-Ja też-mogłam się domyślić po tym akcencie
-Ale numer-wybuchnęliśmy śmiechem. Mój telefon zadzwonił, odebrałam wiadomość z uśmiechem
-Coś się stało?-zebrałam wszystkie moje rzeczy
-Nie, moja koleżanka wysłała mi życzenia bo mam dzisiaj urodziny-machnęłam ręką
-Nie mów, ja też mam dzisiaj dwudziestkę.-była to najśmieszniejsza sytuacja w moim życiu
-Bracie!-zażartowałam. Jeszcze chwilę porozmawialiśmy i udałam się do kuchni na dół
-Dzień dobry Michi-przywitał się Hazz
-Cześć Harold-powiedziałam przez zęby. Zatrzymał się na moment
-Co jest?-był lekko przestraszony
-Ciekawe, hmm...-złapałam się za brodę i udawałam że się zastanawiam-Może o to że kazałeś mi spać w pokoju twojego przyjaciela, który właśnie wrócił i zastał mnie w łóżku?-myślałam że go rozerwę, ale gdy okazywałam złość zawsze wszystkich bawiłam. Nie moja wina że miałam tak dziecinną twarz i budowę. Jak zawsze śmiał się ze mnie
-Jesteś urocza gdy się denerwujesz-przytulił mnie-Przepraszam, obiecuje że następnym razem będziesz spała ze mną.-przewróciłam oczami
-Módl się żeby był kolejny raz. Ja lecę do domu-wyrwałam się z jego ramion. Idąc nie zauważyłam że w drzwiach stoi ktoś o wiele większy. Obiłam się o jego tors. Czyżby kolejna niespodzianka?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz