-Wiem-smutnym wzrokiem wpatrywał się w podłogę. Serce mi się krajało. Co ja mam teraz zrobić?...
***
Zawsze miałam miękkie serce. Gdy zobaczyłam jak bardzo jest zdołowany przestałam płakać. Zwyczajnie go przytuliłam. Nic nie mówiłam, jeszcze nie byłam w stanie. Znowu nasze spojrzenia się spotkały poczułam że jego słowa nie są puste, że mówi prawdę, że mu zależy. Ale dlaczego?-pytałam sama siebie. Po co miałby się mną afiszować skoro kilka lat temu tak mnie nienawidził
-Harry-zaczęłam-Czemu?-złapał mnie za dłonie. Doskonale wiedział o co mi chodzi
-Bo ja cię kocham, Lily-zaparło mi dech. Nigdy nie pomyślałabym że coś do mnie czuje. Nale tak jakby odsłoniła się jedna z moich warstw. Miałam motylki w brzuchu, doskonale wiedziałam co to znaczy. Ale jeszcze kilka godzin wcześniej go nienawidziłam. Siedziałam jak zaklęta i wpatrywałam się w jego zielonki-Nie mogłem o tobie zapomnieć, specjalnie przerwałem trasę.-byłam przerażona-Wtedy też mi się podobałaś, ale o tym nie wiedziałem tak dobrze jak dzisiaj. Kocham cię i nie mogę przestać o tobie myśleć. Byłem takim idiotą-zaczął nerwowo chodzić po pokoju. Miał splecione ręce na karku. Był na siebie wściekły
-Przestań-już sama nie wiedziałam co czuję, czego chcę. Po prostu byłam zagubiona
-Jestem beznadziejny-wstałam i go zatrzymałam
-Nie jesteś-zwyczajnie się uspokoił, wystarczyło moje jedno spojrzenie. Dowiedziałam się czegoś o sobie. Tak naprawdę przez rzekomą nienawiść do niego okazywałam mu miłość, zawsze mi się podobał. Delikatnie go pocałowałam-Ja też cię kocham...-ale wcale nie zapomniałam...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz