środa, 22 października 2014

Little Sweet Angel 6

-Módl się żeby był kolejny raz. Ja lecę do domu-wyrwałam się z jego ramion. Idąc nie zauważyłam że w drzwiach stoi ktoś o wiele większy. Obiłam się o jego tors. Czyżby kolejna niespodzianka?
***
Spojrzałam w górę, zobaczyłam wysokiego bruneta o czekoladowych oczach. Obaj się zaśmiali na widok mojej miny.
-Przepraszam, ja...-jąkałam się
-Nic nie szkodzi, Michell-skrzywiłam się
-Skąd znasz moje imię?-przymrużyłam oczy
-Ten o nawijał o tobie przez cały ranek.-rozbawiona luknęłam na loczka
-Naprawdę?-chichotałam
-Też opowiadałbym o tak pięknej dziewczynie-zarumieniłam się
-Yhym-chrząknął Hazz
-Okej, okej-jego przyjaciel uniósł ręce do góry, minął mnie i skierował się ku lodówce
-A ty jesteś...
-Liam-odrzekł
-Miło mi było cię poznać. Teraz już uciekam-po chwili ubierałam się w przedpokoju. Zielonooki szybko do mnie dołączył
-Podwiozę cię.
-Nie trzeba-już byłam gotowa
-To nie było pytanie-otworzył mi drzwi, przewróciłam oczami i wyszłam. Byliśmy w połowie drogi kiedy zżarła mnie ciekawość i zapytałam
-Dlaczego jesteś zazdrosny o mnie?-przyprawiłam go o zakłopotanie
-To nie prawda-nerwowo wydukał
-Przecież widzę-rozśmieszał mnie
-Wydaje ci się-zapewniał
-Niech ci będzie-postanowiłam odpuścić. Szybko dotarliśmy na miejsce
-Dziękuje, to do zobaczenia-miałam wysiadać kiedy przyciągnął mnie znowu
-Do wieczora-pocałował mnie w policzek. Po kilku minutach znalazłam się w mieszkaniu. To co zastałam w salonie przestraszyło mnie niesamowicie
-Co ty tu do cholery robisz?!-spanikowana krzyknęłam. Co teraz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz