piątek, 24 października 2014

Whisper my name 2

-Co ci do tego?-podszedł do mnie bardzo blisko
-Absolutnie nic. Po prostu jesteś taka piękna...On nie zasługuje na ciebie.-nawet on to widział, ktoś kto zobaczył nas po raz pierwszy razem. Niezły wynik. Nie chciałam ciągnąć tej rozmowy. Zebrałam się do klasy...
***
-Przepraszam za spóźnienie-zajęłam miejsce w ostatniej ławce
-Panno Hidson, co spowodowało opóźnienie? U mnie są za to nagany-mężczyzna był bardzo poważny. Nie wiedziałam co powiedzieć, miałam blokadę


-Przepraszam, ale oprowadzała mnie po nowej szkole i nie zdążyliśmy dołączyć-w tamtym momencie do klasy wkroczył lokaty, uratował mnie
-Dobrze więc usiądź obok koleżanki jeżeli jesteście tacy sobie bliscy-nauczyciel wrócił do pisania po tablicy. Zielonooki szczerzył się niesamowicie. Nie byłam zadowolona pomimo iż podobał mi się wizualnie. Pozwoliłam mu się dosiąść-A twoje imię to?-belfer zwrócił się do niego
-Harry, Harold jak pan woli-nie spuszczał ze mnie wzroku. Starałam się unikać jego spojrzenia, gdyż onieśmielało mnie niesamowicie. Podczas lekcji przypadkowo mój rękaw bluzy się podwinął. Liczne blizny i siniaki ujrzało światło dzienne, a przynajmniej on. Zakłopotana luknęłam ukratkiem na towarzysza i naciągnęłam bluzkę na same dłonie. Był zły nie wiedziałam z jakiego powodu. Przecież mnie nie znał, do końca nie wiedział jak mam na imię. Bardziej wstydziłam się tych ran niż bałam że ktoś je zobaczy. Po dzwonku szybko wystrzeliłam na korytarz. W pędzie wpadłam na jakiegoś chłopaka i moje wszystkie książki pofrunęły. Upadłam na ziemię i zaczęłam je zbierać. Brakowało jednej, mojej ulubionej "Hopeless". Szukałam ale nie mogłam jej znaleźć. Westchnęłam i podeszłam do swojej szafki. Po chwili dołączyła do mnie moja przyjaciółka, niesamowicie się cieszyła
-Co jest?-podzieliłam jej entuzjazm. Myślałam że znalazła sobie kogoś, ale niestety patrzała na mnie TYM spojrzeniem.
-On ci się podoba, a ty mu-moja mina zrzedła
-Wcale nie!-klepnęłam ją lekko w ramie
-Wiesz o kim mówię, tylko się pogrążasz skarbie-miała ze mnie niezły ubaw. Zwyczajnie za dobrze mnie znała
-No dobra,-zaczęłyśmy iść-jest fajny ale i tak nie mogę zostawić Zayn'a-przewróciła oczami-Nie dość  że pobiłby mnie to i jemu stałaby się krzywda.-byłam pewna swoich słów-Po za tym, już mówiłam nie mam u niego szans-zatrzymałyśmy się w końcu korytarza
-Elly-tak zwracała się do mnie-jesteś przepiękna, mądra, sprytna i kochana trudno by się nie zakochać.-chichotałam szyderczo
-Mówisz tak tylko dlatego bo jesteś moją przyjaciółką-tym razem ona się zaśmiała
-Nie, wcale nie.-była zupełnie poważna-Widać że wpadłaś mu w oko. Zaufaj ja znam się na tym, patrz na mnie i Niall'a-miała rację, jej związek z irlandczykiem był idealny. Miała szczęście w miłości i to ogromne. Jednak nie mogłam uwierzyć w to że taka sobie ja mogłabym zauroczyć takiego przystojniaka.
-Właśnie gdzie on jest?-rozglądałam się
-Nie zmieniaj tematu-zmusiła mnie do patrzenia jej w oczy-O! Patrz kto tu idzie. To ja uciekam-szybko zostawiła mnie samą. Bezbłędna przyjaciółka po prostu, ten sarkazm. Nie wiedziałam co zrobić, byłam spanikowana...Musiałam wyglądać jak idiotka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz