***
Odwróciłam się
-Coś nie tak?-ten sam chłopak patrzał mi w oczy
-Nie, ja...nieważne-machnęłam ręką i ruszyłam dalej, dorównywał mi kroku. Był zaniepokojony, nie on jedyny
-Dlaczego udajesz?-nie wiedziałam o czym mówi
-O co ci chodzi?-warknęłam
-Nie jesteś taka, wcale nie lubisz być zimna.-nagle zagrzmiało i lunęło deszczem. Nie przejmowałam się tym. Złapał mnie za rękę i ciągnął za sobą
-Nie!-ja uwielbiam deszcz-wyrwałam się i odchyliłam głowę do tyłu
-Dlaczego nie chcesz być sobą?-drążył temat
-Nie wiem o czym mówisz-cieszyłam się pogodą
-Tak naprawdę jesteś delikatna, dziewczęca, uczuciowa, miła i nieśmiała. To tylko skorupa. Grasz tą rolę podrywaczki nie wiadomo dlaczego-wystraszonym wzrokiem spojrzałam na niego. Przejrzał mnie
-Ja...ja nie mogę-zaczęłam iść dalej
-Ktoś cię skrzywdził?-łzy zebrały się w moich oczach-Zaufaj mi, chcę cię poznać-trzymał mnie za ramiona
-Kiedy byłam mała, mój ojciec...-mówiłam cicho, bez żadnej emocji. Łzy zwyczajnie spływały po mojej twarzy wraz z kroplami deszczu. Tak bardzo nie chciałam dokończyć-molestował mnie.-ledwo przeszło mi to przez gardło. Strąciłam z siebie jego dłonie i powoli przebierałam nogami. Nie potrzebowałam litości, współczucia-Już nie ufam mężczyzną-kontynuowałam gdyż nie odpuszczał i podążał za mną-Skoro od dzieciństwa mnie ranią to dlaczego ja miałabym być gorsza?-zbliżył się na niebezpieczną odległość
-Ja tego nie zrobię-pocałował mnie, ale nie zrobił tego tak jak inni. Był to niezwykły pocałunek. Lou był czuły i delikatny. Miałam motylki w brzuchu. Po raz pierwszy w życiu poczułam to coś... Zakochałam się***
Już nie jestem tą samą dziewczyną, zaczarował mnie i stałam się prawdziwą sobą. Kocham go i nie zamierzam odejść...
Teraz nazywa mnie swoim czarnym pięknym diabełkiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz