środa, 22 października 2014

Perfect book.

Jak każdego dnia po szkole wybrałam się do szkolnej biblioteki, był to mój azyl. Tylko tam czułam się dobrze. Tylko tam omijały mnie obraźliwe komentarze i zaczepki. Dla innych byłam tylko kujonką która nie potrafi się bawić. Nigdy nie umiałam się im postawić, moja nieśmiałość zatrzymywała mnie. Mój głos był prawie niesłyszalny,a pewność siebie na poziomie zerowym. Moje ubrania były ładne ale szare, nie chciałam się wyróżniać. Usiadłam w samym kącie i złapałam za moją ulubioną lekturę. Nagle usiadł obok mnie nieznajomy mi chłopak. Niepewnie na niego spojrzałam 
-Cześć jestem Liam-wyciągnął do mnie rękę którą delikatnie uścisnęłam
-Veronika-cicho odpowiedziałam. Byłam w szoku, jeszcze nikt nigdy nie był dla mnie miły
-Miło mi cię poznać, pozwolisz że będę mówić na ciebie Vera-pokiwałam głową na tak-Dlaczego jesteś taka wystraszona?-od niego za to biło pewnością siebie
-Zazwyczaj nikt ze mną nie rozmawia-przełamałam się 
-Nie rozumiem dlaczego jesteś niesamowita-nie wiedziałam jak zareagować. Czułam jak rumieniec napływa mi na twarz
-Jeszcze cię tu nie widziałam-postanowiłam walczyć ze swoimi oporami
-Jestem nowy-zasmuciło mnie to
-Czyli jutro już nie będzie cię tu-stwierdziłam cicho, ale na tyle głośno że usłyszał
-Nie rozumiem-nie wiadomo dlaczego bawiło go to 
-Widzisz, nie jestem tu lubiana ponieważ nie noszę krótkich spódniczek i nie maluję się tak mocno jak inni. Wolę być niezauważalna, boje się ich. Pewnie jutro zaciągną cię do swojego towarzystwa, poznasz tak zwane uroki ich towarzystwa-moja gadatliwość w stosunku do niego niesamowicie mnie zaskoczyła-Zwyczajnie mnie olejesz i zapomnisz o mnie. Spokojnie już się przyzwyczaiłam.-machnęłam ręką. Dopiero gdy skończyłam dotarło do mnie że właśnie odbyłam najdłuższy monolog w życiu. Zacisnęło mi się gardło i zaniemówiłam. Spuściłam głowę. Złapał mnie za dłonie i sprawił że znów mogłam patrzeć w jego cudowne czekoladowe oczy. Coś we mnie trafiło, derce zaczęło bić mocniej a oddech przyspieszył
-Nigdy nie odwróciłbym się od tak idealnej osoby. Jesteś ciekawym okazem, chcę cię poznać.-wywołał uśmiech na mojej twarzy. Tamtego dnia odprowadził mnie do domu. Nie mogłam przestać o nim myśleć. Ktoś zwrócił na mnie uwagę!Nie chcę zmarnować szansy na tę znajomość
*3 miesiące później
Przez ten czas bardzo zżyłam się z Liasiem. Nadal byłam nieśmiała ale przy nim mogłam się otworzyć. Szłam spokojnie korytarzem, niestety zaczepiła mnie najwredniejsza dziewczyna w szkole
-Jak się masz nasza żałosna koleżanko?-odwróciłam się do niej twarzą. Stała z grupą jej przyjaciółeczek
-Olivia, proszę...-nie miałam ochoty na jej gierki
-Myślisz że odkąd masz tego swojego marnego przyjaciela możesz tak po prostu przestać być naszym kozłem ofiarnym? Nie ma mowy.Ten żałosny ludek nie będzie cię wyciągał nad powierzchnię-nie wytrzymałam, po raz pierwszy w życiu miałam odwagę się odezwać
-Jak śmiesz?! Liam to najlepszy i najukochańszy chłopak na świecie! Po prostu zazdrościsz mi. Jesteś nic nie warta, jesteś hejterką bez żadnych skrupułów! Nienawidzę cię. Nie waż nigdy więcej obrażać mojego przyjaciela!-ich miny były bezcenne. Odwróciłam się od nich, wtedy zauważyłam że Payne słyszał to wszystko. Minęłam go i pobiegłam do biblioteki. Bałam się jego reakcji, sama nie wiedziałam dlaczego. Dołączył do mnie
-Jesteś jak książka, wiesz?-uśmiechał się tak pięknie-Na początku cicha, spokojna, później zaczyna się dziać a kończy się happy endem.-pocałował mnie delikatnie, czule ale i namiętnie. Zakochałam się. Zostaliśmy parą. Tak zaczęliśmy pisać naszą wspólną idealną książkę...










To opowiadanie dedykuję mojej najlepszej przyjaciółce Weronice <3 Kocham cię mała. Mam nadzieję że ci się podoba :* Buziaczki i pamiętaj YOLO <<<<333

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz