piątek, 24 października 2014

She's fire 3

 Na ścianach otaczających nas kamienic pojawiły się różnobarwne gwiazdki. Jego negatywne emocje upłynęły i rozejrzał się dookoła. Jego zielonki błyszczały. Nasze spojrzenia się spotkały, uderzyła we mnie fala nieznanego mi ciepłego uczucia. Był niezwykły, taki tajemniczy intrygujący. Nareszcie spotkałam kogoś kto mnie zrozumie...
***
Uspokoiłam się i to zniknęło. Był zszokowany nie wiedziałam dlaczego
-O co chodzi?-zapytałam. Zbliżył się
-Czyli ogień-zaśmiał się
-Nie bardzo rozumiem-skrzywiłam się. Miał niesamowite dołeczki
-Nie wiesz nic o mocy, prawda?-byłam zawstydzona, Kiwałam głową na nie. Minął mnie i ruszył przed siebie-Chodź-jak małe dziecko podążyłam za nim. Dotarliśmy do jakiegoś lasku. Zatrzymaliśmy się w samym jego środku
-Po co tu jesteśmy?-rozglądałam się
-Skąd ją masz?-nie interesowały go moje pytania
-Taka już się urodziłam-wiedziałam że mi nie wierzył
-To niemożliwe-złapał mnie za rękę i spojrzał na znamię. Jego oczy prawie wyskoczyły z orbit-Jak to?-był zdezorientowany
-Naprawdę.-zapewniałam-To moc da się nabyć?
-Tak-nareszcie uzyskałam jakąkolwiek odpowiedź-Jest tylko pięć osób na świecie które mają ją.-słuchałam uważnie-Ja czyli ziemia, Niall powietrze, Louis wodę, Zayn ogień, a ty...sam nie wiem
-Jak to nie wiesz?-poczułam się urażona-Jestem jakimś odmieńcem nawet tam gdzie są tacy jak ja?-zdenerwowałam się, sprawiłam że zaczął padać deszcz i zerwał się wiatr. Chodził w tę i  z powrotem
-Widzisz!-krzyknął-To nie jest normalne!-składał ręce na karku-Niby władasz ogniem, później to-wskazał na niebo-Może jeszcze masz ziemię pod władaniem?!-byłam na niego wściekła. Tupnęłam nogą, a jego podłoże wybiło wysoko do góry.-Przecież to nie zgodne z...Yhhh...-był wyjątkowo zdenerwowany. Postanowiłam się uspokoić. Przywróciłam mu równy grunt.
-Przepraszam, nie chciałam się taką urodzić. Nie specjalnie jestem nienormalna we wszystkim. Wybacz że sprawiam ci taki kłopot-z wyrzutem powiedziałam. Nie czekając na odpowiedź po prostu zniknęłam, nie chciałam już z nim rozmawiać. Znalazłam się w swoim pokoju. Tak jakby uodporniłam swój dom na niego, nie mógł do niego wejść. Dla niego był to zakazany teren. Wiedziałam że próbuje ale i tak nie mógł nic zrobić. Nagle pojawił się...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz