Jej! Jak ten czas szybko leci :/
Myślę, że wszystkie Directioners chciałyby życzyć Ci tego samego:
Zdrowia, szczęścia, pomyślności, aby z twojej twarzy nigdy nie schodził uśmiech, abyś nadal grał z zespołem i został z nami jak najdłużej, do końca, żeby twoje życie toczyło się tak jak tego zapragniesz, abyś zakochał się i, żeby ona okazała się tą jedyną, która da Ci najwięcej szczęścia, po prostu spełnienia najskrytszych marzeń Hazz <3
Kochamy Cię, jesteś dla nas wszystkim, całym światem, tlenem. Nigdy nie opuścisz naszych serc, pozostaniesz w nich na zawsze. Obojętnie jakiego wyboru nie dokonasz, my DIRECTIONERS będziemy Cię wspierać. W życiu nie zapomnimy o naszym IDOLU <3
Twój głos wywołuje na naszej skórze ciarki, serce bije nam mocniej, oddech przyspiesza, piszczymy, skaczemy, płaczemy, a to za sprawą Ciebie, to udowadnia, że nie jesteś tylko kolejnym na liście, jesteś naszym BOHATEREM :*





-Nawet dzisiaj, dzisiaj, w moje urodziny. Rozumiesz? To chore-żaliłem się Payn'owi
-Stary, musisz się trzymać. Już niedługo koniec, wytrzymasz-pocieszał mnie
-Chyba muszę-westchnąłem załamany. Kolejny koncert trasy. Uwielbiałem to, moje życie. Jednak brakowało mi niej. Tęskniłem, tak cholernie tęskniłem. Błagałem Paul'a, aby dał (T.I) do mnie dołączyć choć na jeden dzień, ale nie, nie zgodził się. Przygotowywałem się właśnie. Poszedłem zmówić swoją stałą modlitwę. Wszyscy już złożyli mi życzenia i w ogóle, nawet mnie to specjalnie nie cieszyło. Cała ekipa ogółem zachowywała się podejrzanie, ale nie zwracałem na to uwagi. Moje myśli zaprzątała ona i te jej cudowne oczy, gęste włosy, śmiech, głos, dotyk...Mogę opisywać ją wieloma słowami, lecz jedna definicja określała ją najpiękniej-MÓJ CAŁY ŚWIAT. Nie wiedziałem czemu, ale każdy zatrzymywał mnie przed przedwczesnym udaniem się w kierunku sceny. Stwierdziłem, że chcieli odciągnąć mnie od tego całego stresu, który zawsze mnie dręczył.
Ostatni oddech przed wyjściem na arenę. Jak zwykle skupiony czekałem na podniesienie się ściany oddzielającej nasz od fanek. Coś mnie zaniepokoiło, mianowicie brak krzyku, zupełna grobowa cisza. Chłopcy szczerzyli się jak nigdy. Kompletnie nie wiedziałem co się dzieje. Nic nie rozumiałem. Zdezorientowany stałem i czekałem dalej. Wolałem oszczędzić sobie pytań, na które zapewne nie otrzymałbym odpowiedzi. Zaczęło się. Najpierw zobaczyłem, to tłum directionerek uśmiechających się, ale spokojnych. Później nie dowierzałem. Na skraju wybiegu stała ONA, idealna jak zawsze. Łzy stanęły w moich oczach. Rzuciłem mikrofonem i rozbiegłem się w jej kierunku. Dotarłem. Ująłem ją w ramiona i obróciłem nami kilkukrotnie. Łkałem jak oszalały. Składałem na jej malinowych usteczkach delikatne pocałunki:
-Tak bardzo mi ciebie brakowało-wydusiłem z siebie nie puszczając jej
-Wszystkiego najlepszego skarbie-jej głos drżał ze wzruszenia, jak i mój. Nagle wszyscy zaczęli śpiewać "STO LAT". Zdecydowanie to najlepszy prezent na świecie. Mogę powiedzieć, że to najpiękniejszy dzień w moim życiu...
Hejka! Oto iamgin oraz życzenia fla Harold'a :D Mam nadzieję, że zgodzicie się ze mną i spodoba wam się druga część postu <3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Mnie sie cholernie podoba!
OdpowiedzUsuńŻyczonak super!!
Czekam na dalej
Cieszę się :3
UsuńJuż niedługo twoje zamówienie ;)