Czułam się jakbym przed kimś się chowała, no w sumie tak było.
-Koni?-Dobiegł do mnie głos chłopaka. Zacisnęłam powieki oraz zęby w geście poniesienia porażki. Na pięcie obróciłam się w jego stronę.
-Tak?-Jęknęłam.
-Powaga, nic się nie stało.-Uśmiechnął się.-Jest okej.-Puścił mi oczko.-Jak chcesz, możesz nawet to jeszcze powtórzyć.-Zaśmiał się. Wtem się ocknęłam.
-Wolę nie.-Zachichotałam. Ulżyło mi.
-No dobra, no to ja będę próbował.-Wzruszył figlarnie ramionami oraz brwiami jednocześnie.
-Nie ma mowy Malik!-Wystawiłam język za wierzch.
-Zobaczymy.-Rozbawiony parsknął.-A raczej ja zobaczę.-Jego rechot nabierał na sile.
-Zobaczysz, ale jak to jest dostać w ryj od laski.-Zgasiłam go. Przestał się brechać.
-Widzę, że mamy ostry języczek.-Zbliżył się do mnie znacznie. Musiałam zadzierać głowę, aby spojrzeć mu w oczy. Cholera, wysoki.-Pomyślałam.
-Widzę, że nie znosimy przegrywać gierek słownych.-Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
-Jesteś urocza kiedy się rumienisz, wiesz?-Po dłuższej chwil milczenia z lekkim uśmieszkiem powiedział i musnął mój polik. Wyszedł z mieszkania pozostawiając mnie osłupiałą w korytarzu...
***
Stałam osłupiała tak jeszcze chwilę.
-Koni, coś nie tak?-Nagle pojawiła się Alby.
-Nie, nie. Wszystko okej.-Skłamałam i wycofałam się do łazienki. Weszłam do kabiny. Ciepła woda rozluźniła moje mięśnie. Cały czas myślałam o Malik'u. Dziwne uczucie. Wysuszyłam ciało i włosy, które wyprostowałam i pozostawiłam rozpuszczone. Szybko wykonałam wszystkie czynności poranne i odziałam się. Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się do siebie. Zabrałam potrzebne mi do rzeczy.Tamtego dnia miałam zmianę popołudniową. Pożegnałam przyjaciółkę, która miała akurat wolne i ruszyłam. Cieszyłam się piękną pogodą jaka panowała w Sydney. Kochałam to miasto, naprawdę piękne. Właśnie przemierzałam promenadę kiedy zauważyłam tego pajaca kroczącego ku mnie.
-Czego chcesz?-Pretensjonalnie zapytałam gdy stanął mi na drodze.
-Proszę cię. Nie możesz mnie tak zostawić. Brakuje mi ciebie.-Robił maślane oczy.
-A mi ciebie nie. Chyba mało cię to obchodziło kiedy pieprzyłeś inną.-Parsknęłam i trąciłam go ramieniem odchodząc. Dalej już nie słuchałam jego zawodów, bla bla bla. Same powtórzenia, które nic dla mnie nie znaczyły tak samo jak on. Trafiłam do sklepu sportowego gdzie sprzedawałam deski surfingowe, piłki, buty, pianki do pływania i inne sprzęty. Niestety bądź stety przypadała mi rola kierownika. Grafiki, rządy i inne zadania ciążyły na mych barkach. Niekoniecznie mi to się podobało. Przywitałam swoich "podwładnych" i przebrałam się w uniform. Zajęłam się pracą. Oczywiście wykonywałam stałe czynności. Około godziny 20.00 zamykałam kasę z moją koleżanką. Po skończeniu roboty udałam się do Starbucks'a. Kupiłam swoją ulubioną kawę na wynos i wzięłam jedną dla Al. Wróciłam do domu. Już na klatce schodowej usłyszałam głosy chłopaków, westchnęłam tylko. Oznaczało to, iż nie zapomnieli o "naszym wyjściu" do klubu. Jak najciszej zamknęłam za sobą drzwi z nadzieją otrzymania więcej czasu na odpoczynek. No niestety od razu wyskoczył na mnie Niall.
-Hej! Alby jest w klopie i się pindrzy, idź też.-Wręcz wepchnął mnie do toalety.
-Mi też miło cię widzieć.-Zaśmiałam się.
-Hej.-Przywitała mnie kumpela poprawiając rzęsy. Wyglądała niesamowicie. Wiedziałam, że jak na mnie spojrzy to nie ominie mnie ta jej 'transformacja'. Nie myliłam się.-Boże! Chyba przyda ci się nieco mojej ręki, bo wiem jak skończysz od własnej.-I się zaczęło!-pomyślałam. Oczywiście kąpiel, układanie włosów, makijaż, ubieranie, czesanie itd. mnie nie ominęło. Efekt końcowy wcale nie był najgorszy, ale nie do końca to był mój styl, dlatego dodałam coś swojego czyli trampki. Zadowolona Mulatka przyjrzała mi się i skomplementowała sama siebie, gdyż to "jej robota". Wyszłyśmy z łazienki i ukazałyśmy się chłopakom, którzy już umierali z nudów podczas oczekiwań. Zmierzyli nas wzrokiem i szczęki im opadły. Wręcz się ślinili, ale wydawało się, że bardziej na widok mojej towarzyszki niż mój. Jednakże Zayn wręcz pożerał mnie wzrokiem, może to dziwne, ale mało mi to odpowiadało. Nie wiem, po prostu czułam się niezręcznie.
-Wyglądacie...
-Wow.-Wypowiedź Liam'a dopełnił Hazz. Miałam wrażenie, że zapamiętam ten wieczór aż za dobrze...
Hejka! To połówka rozdziału, bo nie zdążę więcej przed wyjściem. DokończĘ później :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Geniusz z Ciebie
OdpowiedzUsuńTwoje rozdziały są CUDOWNE
Koni i Zayn hmm,jestem ciekawa czy coś z tego będzie
Buziaki
Mela
Nie przesadzajmy ;)
UsuńAle dziękuję, cieszę się, że jesteś zadowolona :3
Może coś będzie ;))
Całuski <3