-Normalnie Hazz, musisz się uspokoić. Jeżeli nie uda ci się w ciągu dwóch miesięcy się zmienić, wypadasz. Przykro mi.-Wzruszył ramionami i tak zwyczajnie sobie odszedł.
-...-Może nie będę cytował wulgaryzmów, które wyszły z moich ust. Wróciłem bardzo zdenerwowany z mojej willi. Miałem się spakować. Przecież jeżeli jestem "wygnanym" na pewien okres członkiem zespołu, nie mogę korzystać z luksusu. Niedorzeczność! To, że media uważały mnie za zboka, który wykorzystuje wszystkie napotkane laski nie znaczy, że to prawda. Jakby nikt nie zdawał sobie sprawy jakie są brukowce. Nie pozostało mi nic jak nie pokazywać się w miejscach publicznych w towarzystwie kobiet, nawet kuzynek. Nie jestem w stanie wyrazić jak bardzo zależało mi na powodzeniu. Przecież bez "zwycięstwa", w sumie to z samym sobą, straciłbym chłopaków, fanów, kasę, pracę i ogółem zostałbym na lodzie. Nie mogłem na to pozwolić. Spakowałem to co było mi potrzebne i wsiadłem do swojego nowego-starego samochodu. Musiałem zmienić auto na rzecz "kamuflażu", gorszej bzdury nie słyszałem, ale jak mus to mus. Powiedzmy, że rozgościłem się w małym domku w LA na plaży. No żeby było zabawniej to nie miałem prawa kontaktować się z Niall'em, Li, Lou czy Zen'em ani z żadną inną personą show biznesu. Pozostało mi tylko życie "normalnie". Strasznie się nudziłem. Postanowiłem się przejść. I tak już się ściemniało, a ja nigdy nie miałem okazji na spokojnie obejrzeć pięknego zachodu słońca. Ubrałem spodenki do kolan i białą koszulkę. Na stopy nasunąłem zwykłe tenisówki, a na nos okulary przeciwsłoneczne i ruszyłem. Rzeczywiście nikt mnie nie zaczepiał, co nie było dziwne po ostatnich artykułach. Przechadzałem się wzdłuż plaży, kiedy usłyszałem głośny znajomy mi już śmiech. Skierowałem się co źródła dźwięku. Ujrzałem moją przyjaciółkę z czasów szkolnych żegnającą się z jakąś niską rudą dziewczyną. Odwróciła się w moim kierunku. Miała na sobie krótkie dżinsowe spodenki, czarny top bikini i zieloną rozpiętą koszulę, która idealnie podkreślała te cudne, niezapomniane oczy. Długie włosy brunetki opadały kaskadami po jej ramionach. Wyglądała naprawdę ślicznie. Rozpromieniła się na mój widok.
-Harry?-Jakby nie wierzyła.
-Ewa?-Powtórzyłem za nią.
-Boże! Jak dawno cię nie widziałam.-Przytuliła mnie.
-Racja. Co robisz w Stanach?-zapytałem i zaczęliśmy spacerować przy brzegu.
-Od jakiegoś czasu spędzam tu wakacje. Myślę, że przeniosę się tu na stałe do wuja, którego chyba nawet znasz.-Zachichotała.
-Naprawdę? Jak się nazywa?-Moje dłonie trafiły do kieszeni mych spodni.
-Paul, twój manager.-Wybuchła śmiechem.
-Serio?-Z lekkim poirytowaniem westchnąłem.
-No. Wiem, że jest wkurzający.-Tym razem ja okazałem rozbawienie.
-Prawda.-potwierdziłem.
-Nie bądź taki spięty. Ja tam nie wierzę w te bzdury w gazetach.-Trąciła mnie ramieniem próbując mnie rozpogodzić.
-Przecież nie wiesz czy to praw...
-Wiem. I nie dzięki wujowi, ale temu, że zawsze byłeś podrywaczem, ale nie napalonym gwałcicielem.-Wiedziałem, że mówi zupełnie szczerze, gdyż ona nigdy nie kłamała. Zaimponowała mi tym.
-Wiele osób o tym zapomniało.-stwierdziłem.
-Ale nie ja.-Chyba po raz milion setny ukazała mi rząd swoich bieluśkich ząbków.
-Zawsze stawiałaś się naprzeciw światu i miałaś swoje zdanie.-wyznałem.
-Prawda.-spapugowała mnie.
-Za te ploty mnie wydziedziczyli i teraz mam być aniołkiem przed aparatami i ogółem jestem załamany.-westchnąłem głośno.
-Przecież sława to nie wszystko. Rozumiem, chłopcy, fani, muzyka, praca i tak dalej, ale to nie powód do depresji. Nie wierzysz w siebie? Harold Edward Styles jest niepewny czegokolwiek w sobie?-Uderzała mnie lekko w ramię, na co reagowałem rechotem.-Dasz radę. A poza tym, nawet jakbyś nie dał. To życie nie kończy się na tym. Masz jeszcze rodzinę, jesteś utalentowany i masz ambicję. Jak nie ta robota, to inna. Raz się żyje, nie zapomnij.-Miała rację. Przecież nie zależało od tego moje życie. Ta dziewczyna zawsze mnie pasjonowała.
-Dziękuję, przydatne.-Objąłem ją i pocałowałem w czoło po czym się odsunąłem.
-Ewa rządzi, Ewa radzi, Ewa nigdy cię nie zdradzi.-Puściła mi oczko.
-Dokładnie.-Zaśmiałem się. Wspólnie obejrzeliśmy zachód i odprowadziłem ją do domu. Przyznam, że te dwa miesiące w jej towarzystwie minęły bardzo szybko i mile. Świetna dziewczyna. Zaprzyjaźniłem się z nią, ale nic więcej. Nie mógłbym zniszczyć jej "zwyczajnego życia", była zbyt buntownicza na kamery i flesze. Dzięki niej poradziłem sobie z "wyzwaniem" i powróciłem do "zawodu". Dzisiaj jestem szczęśliwy i zdobyłem prawdziwą przyjaźń, o którą ciężko w show biznesie.

Heja! Oto zamówienie dla Ewci! :) Mam nadzieję, że Ci się spodoba Kochana :) Starałam się, ale nie jestem pewna czy mi wyszło...Jutro pojawi się zamówienie z Zaz'ą ;) Mam nadzieję, że nie zawiodłam i nie zawiodę cię :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Ej no...
OdpowiedzUsuńAle o coś takiego mi chodziło przecież!!
No taki Harry...
Heh u te teksty... Zajebiste!
Cudny
Cudny
Dzięki!!
¦)
Bardzo się cieszę, że spełniłam Twoje oczekiwania ^^
UsuńDziękuję <3 Ten koment to OGROMNA motywacja, za co jestem ogromnie większa :3
Pozdrawiam <3
Już niedługo next :3