Trzy dni minęły szybko. Tamtego miała ukazać się reklama ze mną w roli głównej. Właśnie miałam godzinną przerwę. Przesiadywałam ją z Cin w koktajlodajni ulicę od miejsca mojej pracy. To i nagle rozbrzmiał dzwonek. Najpierw Tat...Ogólnie to wszyscy w szoku i gratulacje i takie tam. Jedna osoba pozostała na mojej liście. Tak własnie Harry. Nie napisał, nie zadzwonił. Zawsze robił to w czasie swojego krótkiego odpoczynku od roboty. Nie mogłam do niego dotrzeć ani drogą telefoniczną ani mailową, zero kontaktu. Bałam się. Sama nie wiedziałam czego. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że nic mu nie jest, gdyż wciąż słyszałam jego głos w radiu, tyle, że taki zmieniony. Ciężko stwierdzić jaki dokładnie on był. Musiałam czekać na powrót do domu. Zamknęłam za sobą drzwi. Zastałam ukochanego w kuchni...
***
Oparty był o blat. Jego ręce skrzyżowane opierały się na klatce piersiowej chłopaka. Bałam się, bałam się jak nic. Serce przyspieszyło, oddech objawiał się niemiarowo, a moje ręce trzęsły się jak na zimnie. Stanęłam w progu. Po chwili jednak, kiedy jego wzrok spoczął na mnie postawiłam kilka kroków w jego kierunku. Kuchnie miałam wielką, więc i tak dzielił nas spory odstęp.
-Harry, ja...-Zaczęłam. Właściwie nie wiedziałam co chciałam powiedzieć. W sumie nawet nie miałam pojęcia o tym czy jest zły, smutny, zawiedziony, a może szczęśliwy.
-Michell, dlaczego mi nie powiedziałaś?-Już wiedziałam, że jest źle. Zawsze mówił mi po imieniu kiedy sytuacja trwała w powadze.
-To miała być niespodzianka, tak samo jaką była dla mnie. Jak widać zła, przepraszam. Nie chciałam abyś się zdenerwował. Ja po prostu gdzieś tam w głębi duszy, jak chyba każda kobieta, marzyłam o czymś takim i postanowiłam spróbować. Nie każdemu zdarza się taka okazja. Ja...Wybacz. Jesteś dla mnie ważniejszy i jeżeli chcesz, żebym z tego zrezygnowała...-Tłumaczyłam się. Sama plątałam się już w swojej wypowiedzi. Nie do końca świadoma byłam swoich słów. W tej chwili zaczął się śmiać jak idiota. Podszedł i nadal robiąc sobie ze mnie bekę przytulił mnie. CO ZA DEBIL!!!-pomyślałam. Nicpoń jeden robił mnie w balona.-Jesteś wredny.-wymruczałam obejmując go niechętnie.
-Oj, przepraszam. Chciałem zobaczyć czy myślisz, że jestem aż takim tyranem. Cieszę się twoim szczęściem i jeżeli ty jesteś tego pewna, będę wspierał cię w tym. Wszystko, abyś była szczęśliwa, księżniczko.-Pocałował mnie delikatnie, ale i namiętnie. Kochałam jego usta. Mogłam muskać je w nieskończoność i jeszcze dłużej.
-Uwielbiam kiedy mnie tak nazywasz, ale to trochę samolubne.-Zachichotałam.
-Nie prawda.-Ponownie nasze wargi się złączyły.-Opowiedz mi wszystko z szczegółami.-Usiedliśmy na sofie, a ja ponownie tego dnia wyrecytowałam tą czterodniową historię.-...To rzeczywiście wygrałaś los na loterii. Cóż poradzić, że jesteś taka piękna i idealna. Martwi mnie tylko to czy nie wymienisz mnie na jakiegoś modela Calvin Klein.-Zażartował.
-Wolę mojego Adonisa niż jakiegoś pedałka.-Wtuliłam się w niego mocniej. Cieszyło mnie, że chce mi pomagać i rozumie to.
Dni mijały bardzo szybko. Może wydać się to niedorzeczne, ale w ciągu dwóch miesięcy zarobiłam tyle ile doświadczona modelka w ciągu roku. Tak, to prawda. Moja kariera nabrała rozpędu. Reklamy, wywiady, sesje, pokazy, to stało się już dla mnie normalnością. Wszystko działo się bardzo szybko. Kupiłam nam nowy dom, samochód, nasze życie stanęło na głowie. Na szczęście w dobrym znaczeniu. Jednak to co się zmieniło, nie zmodyfikowało mojej relacji z Hazz'ą i resztą przyjaciół. Poświęcałam im tyle samo czasu co wcześniej. A to za sprawą mojej kochanej asystentki, która rozplanowywała mój grafik wręcz idealnie. Na prawdę, zaczęłam trwać w pięknej bajce. Ale jak wszyscy wiemy sielanka nie trwa wiecznie. W moim przypadku to były tylko dwa miesiące. Później ukazała mi się ciemna strona mocy, jeżeli w takim zmiękczeniu można to wyrazić...
Hejka! Wiem, że późno i wgl, ale pisałam na drugim blogu i do tego masa spraw domowych. Mam nadzieję, że nie jesteście źli i będziecie zadowoleni z tego rozdziału. Jak myślicie, co się zepsuje w życiu Michell? Piszcie ;) Jestem ciekawa waszego zdania :)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Reakcja Hazzy...
OdpowiedzUsuńObawiałam się najgorszego a tu proszę!
Super, że ja wspiera.
Co się może zepsuć??
No cóż nie mnie odpowiadać, nie wiem!
Poczekam aż mnie uswiadomisz, bo ja osobiście wysiadam...
<3
Pozdrowionka
:D Żeby wszyscy faceci tacy byli :))
UsuńJuż niedługo Cię "uświadomię" ;)
Całuski <3
Dziękuję za komentarz :*