Martwiłem się już nawet o końcówkę jej włosów. Pochłonęła całe moje myśli, moje troski. Nie umiałem się od niej odciągnąć.
-Byłam u Al, ale zajęta była Lou. Nie chciałam im przeszkadzać. Po za tym chciałam pobyć sama.-Wyszeptała odchylając głowę z zamkniętymi oczami. W tamtej chwili miałem ochotę zabić siostrę. Nie wiem czemu. Obawiałem się choć na moment zostawić Koni samą, może dlatego. Przez jej lizanie się z Louis'em naraziła swoją lokatorkę, a mój cały św...Stop!
-Wybacz.-Znów na mnie zerknęła.
-Za co?-Nie zrozumiała. Chyba była ciekawa.
***
-Za to, że zakłóciłem twoją samotność.-odpowiedziałem. Zachichotała pod nosem.
-Lubię samotność, ale twoja obecność też jest miła.-Motyle zaczęły tańczyć w moim brzuchu jakbym znów miał piętnaście lat. Jej jedno spojrzenie sprawiało, że miękły mi kolana.
-Naprawdę? Myślałem, że cię irytuję.-Udałem zdziwienie zmieszane z rozbawieniem.
-Bo tak jest.-Wystawiła delikatnie język.-Ale to coś w rodzaju relacji brat-siostra, niby mnie wkurzasz, ale i tak cieszę się z tego, że jesteś obok.-W tamtej chwili jedna część mnie tryskała euforią, a druga podłamała się. Powiedziała, że jestem jej bliski, ale w jaki sposób, to nie było już takie motywujące.
-Masz rodzeństwo?-zapytałem.
-Nie.-Smuto odrzekła. Na tym skończyła się jej wypowiedź.
-Coś nie tak?-Zauważyłem, że podłamała się. No jasne, zgwałcono ją, ale wiedziałem, że nie o to chodzi.
-Nie, spoko. Nic mi nie jest. Nie pracujesz dzisiaj?-Umiejętnie zmieniła temat. Często się jej to zdarzało. W pewnym sensie to nie było normalne.
-Akurat dzisiaj mam wolne. Może masz ochotę iść na lody albo coś?-zaproponowałem.
-Jasne. Tylko muszę iść się przebrać, bo nie specjalnie wyglądam.-Wtem miałem ochotę wyskoczyć z czymś w stylu "We wszystkim ci pięknie. Zawsze będziesz idealna.", ale na szczęście się powstrzymałem.
-Nie przesadzaj.-Machnąłem ręką.
-A ty nie kłam. Chodź.-Wstała i pomogła mi zrobić to samo.
-Ktoś chyba ukradł mi bluzę.-Zauważyłem kiedy włożyła dłonie do kieszeni okrycia.
-Nie. To pożyczka bez pytania, a to jest wielka różnica.-Popchnęła mnie ramieniem, co nie bardzo mnie ruszyło przez jej drobną posturę.
-Tak, ogromna. W sensie, że ładniej to brzmi.-Zaśmiałem się.
-Zbyt mnie kusiła.-Uśmiechnęła się. "Szkoda, że to tylko bluza cię kusiła, bo ty kusisz mnie cała"-pomyślałem.
-Wybaczę ten ostatni raz.-Luknęła na mnie.
-Przed ostatni.-Postanowiła nagiąć trochę moje słowa.
-Przed ostatni.-zgodziłem się. Kroczyliśmy tak śmiejąc się w miłej atmosferze. Nie było czuć od niej tego napięcia. Starałem się utrzymać taką atmosferę, ale w głowie nadal miałem to co się wydarzyło. Nie wierzyłem, iż tak szybko zapomniała i jej przeszło. Coś kryło się pod jej "maską", pragnąłem to odkryć. Dotarliśmy do mieszkania Alby. Siedziała w towarzystwie moich kumpli w salonie. Natychmiast po ujrzeniu Koni rzuciła się na nią.
-Boże Święty! Już myślałam, że coś ci się stało!-Jak zwykle, moja inteligentna siostrunia musiała mnie wydać.
-Dlaczego?-Zdziwiona K zapytała.
-Bo Zayn tak szybko wybiegł cię szukać i się wystraszyłam i w ogóle.-Chryste! Jaka ta dziewczyna jest pusta! Czasami zastanawiam się czy to na pewno moja rodzina.
-Nic mi nie jest.-Lekko rozbawiona blondynka odsunęła się od Mulatki.-Lecę się ogarnąć. Później lecę z "Panem Bohaterem" na lody. Idziecie z nami?-Przyznam, że nieco się zawiodłem. Miałem nadzieję, na spędzenie z nią czasu sam na sam.
-Czemu nie.-Chórem stwierdzili.
-Okej, to ja za jakiś czas wracam.-Niebieskooka zniknęła z pola widzenia. Zająłem miejsce obok Niall'a. Wszyscy gapili się na mnie jak na jakiegoś nienormalnego.
-Co?-Z wyrzutem się odezwałem.
-Czy coś stało się Konstancji?-Lekko zmartwiony Liam wychylił się. I wtedy-BUM! Co teraz odpowiedzieć? Prawdę, czy tak jak prosiła nie wspominać o "incydencie", jeżeli takie zajście można nazwać w ten sposób. Postanowiłem posłuchać.
-Nie, nie. Po prostu wczoraj trochę...No wiecie, zabalowała. I mały kac się jej czepił. Komórka się jej rozładowała. A na mieście była, bo jakaś jej znajoma chciała oddać jej słuchawki czy coś tam.-Sam nie wierzyłem w to jak dobrze szło mi łganie.
-Na sto procent?-Podejrzliwie dopytywała Alby.
-Tak. Po co miałbym kłamać?-Nadal pretensjonalnie konwersowałem.
-W sumie.-westchnęła głośno. Wrócili do swoich tematów, a ja próbowałem się jakoś dopasować. Nie koniecznie miałem ochotę na pogaduchy o filmach czy sporcie, ale musiałem udawać zainteresowanie, by nie dać niczego po sobie poznać. Zawsze denerwowało mnie w sobie samym to, że szybko dopadało mnie sumienie i się stresowałem. I tamtym razem tak było. Jednakże nikt nie zauważył. Moja siostra i Lou byli pochłonięci sobą nawzajem. Liam skupiał uwagę na pisaniu z jakąś nową dziewczyną. A Nialler i Harry nie należą do spostrzegawczych. Po jakiś czterdziestu minutach, Koni ukazała się nam. Bardzo podobał mi się jej styl ubierania. Pasował mi. Może zaskakiwać fakt, iż faceta to w ogóle obchodzi, ale mnie akurat tak. Nie uważałem się za ikonę, ale miałem swój typ po prostu. Nie uzależniałem od tego dziewczyny, bo to nie wygląd stanowił dla mnie czynnik najważniejszy. Nie sortowałem przez to ludzi. Jak mówię, zwyczajnie miałem określone upodobania, które i tak nie znaczyły dla mnie wszystkiego. Ogólnie wyglądała bardzo ładnie.
-Gotowa.-Stanęła na palcach i znów na płaskie stopy uśmiechając się od ucha do ucha. Straszne jak bardzo mnie to trapiło. Wstaliśmy jak na komendę i ruszyliśmy. Starałem się iść jak najbliżej K. Dotarliśmy do wielkiej, w sumie to chyba największej w Sydney, lodziarni. Każdy zamówił sobie deser i po chwili otrzymał go do rąk. Przyznam, że miło spędziliśmy wspólnie czas. Po "posiłku" wybraliśmy się na spacer. Plaża, centrum, deptak i ogółem trochę chodzenia. Pod późny wieczór postanowiliśmy zamówić pizzę i zrobić maraton filmowy u dziewczyn. Dochodziła godzina 23.00, kiedy rozległo się solidne pukanie do drzwi. Als poszła otworzyć.
-Koni! To do ciebie!-Krzyknęła z nutką niepokoju w głosie...



Hejka! Oto kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu :) Jak myślicie, kto to taki? O co chodzi z tym zachowaniem Koni? Naprawdę jej przeszło, czy może coś ukrywa? Czy Zen zdobędzie się na odwagę wyznać dziewczynie kim dla niego jest? Piszcie propozycje w komentarzach ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
-Lubię samotność, ale twoja obecność też jest miła.-Motyle zaczęły tańczyć w moim brzuchu jakbym znów miał piętnaście lat. Jej jedno spojrzenie sprawiało, że miękły mi kolana.
-Naprawdę? Myślałem, że cię irytuję.-Udałem zdziwienie zmieszane z rozbawieniem.
-Bo tak jest.-Wystawiła delikatnie język.-Ale to coś w rodzaju relacji brat-siostra, niby mnie wkurzasz, ale i tak cieszę się z tego, że jesteś obok.-W tamtej chwili jedna część mnie tryskała euforią, a druga podłamała się. Powiedziała, że jestem jej bliski, ale w jaki sposób, to nie było już takie motywujące.
-Masz rodzeństwo?-zapytałem.
-Nie.-Smuto odrzekła. Na tym skończyła się jej wypowiedź.
-Coś nie tak?-Zauważyłem, że podłamała się. No jasne, zgwałcono ją, ale wiedziałem, że nie o to chodzi.
-Nie, spoko. Nic mi nie jest. Nie pracujesz dzisiaj?-Umiejętnie zmieniła temat. Często się jej to zdarzało. W pewnym sensie to nie było normalne.
-Akurat dzisiaj mam wolne. Może masz ochotę iść na lody albo coś?-zaproponowałem.
-Jasne. Tylko muszę iść się przebrać, bo nie specjalnie wyglądam.-Wtem miałem ochotę wyskoczyć z czymś w stylu "We wszystkim ci pięknie. Zawsze będziesz idealna.", ale na szczęście się powstrzymałem.
-Nie przesadzaj.-Machnąłem ręką.
-A ty nie kłam. Chodź.-Wstała i pomogła mi zrobić to samo.
-Ktoś chyba ukradł mi bluzę.-Zauważyłem kiedy włożyła dłonie do kieszeni okrycia.
-Nie. To pożyczka bez pytania, a to jest wielka różnica.-Popchnęła mnie ramieniem, co nie bardzo mnie ruszyło przez jej drobną posturę.
-Tak, ogromna. W sensie, że ładniej to brzmi.-Zaśmiałem się.
-Zbyt mnie kusiła.-Uśmiechnęła się. "Szkoda, że to tylko bluza cię kusiła, bo ty kusisz mnie cała"-pomyślałem.
-Wybaczę ten ostatni raz.-Luknęła na mnie.
-Przed ostatni.-Postanowiła nagiąć trochę moje słowa.
-Przed ostatni.-zgodziłem się. Kroczyliśmy tak śmiejąc się w miłej atmosferze. Nie było czuć od niej tego napięcia. Starałem się utrzymać taką atmosferę, ale w głowie nadal miałem to co się wydarzyło. Nie wierzyłem, iż tak szybko zapomniała i jej przeszło. Coś kryło się pod jej "maską", pragnąłem to odkryć. Dotarliśmy do mieszkania Alby. Siedziała w towarzystwie moich kumpli w salonie. Natychmiast po ujrzeniu Koni rzuciła się na nią.
-Boże Święty! Już myślałam, że coś ci się stało!-Jak zwykle, moja inteligentna siostrunia musiała mnie wydać.
-Dlaczego?-Zdziwiona K zapytała.
-Bo Zayn tak szybko wybiegł cię szukać i się wystraszyłam i w ogóle.-Chryste! Jaka ta dziewczyna jest pusta! Czasami zastanawiam się czy to na pewno moja rodzina.
-Nic mi nie jest.-Lekko rozbawiona blondynka odsunęła się od Mulatki.-Lecę się ogarnąć. Później lecę z "Panem Bohaterem" na lody. Idziecie z nami?-Przyznam, że nieco się zawiodłem. Miałem nadzieję, na spędzenie z nią czasu sam na sam.
-Czemu nie.-Chórem stwierdzili.
-Okej, to ja za jakiś czas wracam.-Niebieskooka zniknęła z pola widzenia. Zająłem miejsce obok Niall'a. Wszyscy gapili się na mnie jak na jakiegoś nienormalnego.
-Co?-Z wyrzutem się odezwałem.
-Czy coś stało się Konstancji?-Lekko zmartwiony Liam wychylił się. I wtedy-BUM! Co teraz odpowiedzieć? Prawdę, czy tak jak prosiła nie wspominać o "incydencie", jeżeli takie zajście można nazwać w ten sposób. Postanowiłem posłuchać.
-Nie, nie. Po prostu wczoraj trochę...No wiecie, zabalowała. I mały kac się jej czepił. Komórka się jej rozładowała. A na mieście była, bo jakaś jej znajoma chciała oddać jej słuchawki czy coś tam.-Sam nie wierzyłem w to jak dobrze szło mi łganie.
-Na sto procent?-Podejrzliwie dopytywała Alby.
-Tak. Po co miałbym kłamać?-Nadal pretensjonalnie konwersowałem.
-W sumie.-westchnęła głośno. Wrócili do swoich tematów, a ja próbowałem się jakoś dopasować. Nie koniecznie miałem ochotę na pogaduchy o filmach czy sporcie, ale musiałem udawać zainteresowanie, by nie dać niczego po sobie poznać. Zawsze denerwowało mnie w sobie samym to, że szybko dopadało mnie sumienie i się stresowałem. I tamtym razem tak było. Jednakże nikt nie zauważył. Moja siostra i Lou byli pochłonięci sobą nawzajem. Liam skupiał uwagę na pisaniu z jakąś nową dziewczyną. A Nialler i Harry nie należą do spostrzegawczych. Po jakiś czterdziestu minutach, Koni ukazała się nam. Bardzo podobał mi się jej styl ubierania. Pasował mi. Może zaskakiwać fakt, iż faceta to w ogóle obchodzi, ale mnie akurat tak. Nie uważałem się za ikonę, ale miałem swój typ po prostu. Nie uzależniałem od tego dziewczyny, bo to nie wygląd stanowił dla mnie czynnik najważniejszy. Nie sortowałem przez to ludzi. Jak mówię, zwyczajnie miałem określone upodobania, które i tak nie znaczyły dla mnie wszystkiego. Ogólnie wyglądała bardzo ładnie.
-Gotowa.-Stanęła na palcach i znów na płaskie stopy uśmiechając się od ucha do ucha. Straszne jak bardzo mnie to trapiło. Wstaliśmy jak na komendę i ruszyliśmy. Starałem się iść jak najbliżej K. Dotarliśmy do wielkiej, w sumie to chyba największej w Sydney, lodziarni. Każdy zamówił sobie deser i po chwili otrzymał go do rąk. Przyznam, że miło spędziliśmy wspólnie czas. Po "posiłku" wybraliśmy się na spacer. Plaża, centrum, deptak i ogółem trochę chodzenia. Pod późny wieczór postanowiliśmy zamówić pizzę i zrobić maraton filmowy u dziewczyn. Dochodziła godzina 23.00, kiedy rozległo się solidne pukanie do drzwi. Als poszła otworzyć.
-Koni! To do ciebie!-Krzyknęła z nutką niepokoju w głosie...



Hejka! Oto kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu :) Jak myślicie, kto to taki? O co chodzi z tym zachowaniem Koni? Naprawdę jej przeszło, czy może coś ukrywa? Czy Zen zdobędzie się na odwagę wyznać dziewczynie kim dla niego jest? Piszcie propozycje w komentarzach ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Dla mnie mnie tnie jej powiedzieć, no ale ona może nie chce cię czy coś...
OdpowiedzUsuńSą nie wiem odpowiedzi na Twoje pytania...
Ale świetny post jak zawsze.
Czekam na next
No nie wiem, nie wiem ;)
UsuńDziękuję, bardzo się cieszę :*
Już niedługo <3
Wow
OdpowiedzUsuńJakie wyznania Zayna w myślach heh
Nie chcę mi się wierzyć,że po prostu jest szczęśliwa
Ona musi udawać
A ta końcówka,trzymająca w napięciu
Achh
Cudeńko
Czekam na kolejny
Buziaki Mela
:*
Nom :3 W myślach to zawsze jest się śmiałym i odważnym :)
UsuńJuż niedługo dowiesz się czy masz rację ;)
Hehe :D
Dziękuję, to naprawdę MNÓSTWO MOTYWACJI, za którą jestem niezmiernie wdzięczna :*
Już niedługo <3
Całuski sis <3