***
Stało się. Było...Wspaniale. U jego boku czułam się wyjątkowo.
-Spróbujemy, razem?-zapytałam leżąc na jego nagiej klatce piersiowej. Zapadła krótka chwila milczenia.
-...Tak, ale nie chcę cię narażać.-odrzekł po zastanowieniu.
-Nie narażasz, wystarczy jeżeli odpuścisz sobie czarne interesy.-Stwierdziłam.
-Nie rozumiesz. To nie jest supermarket, gdzie pracujesz, zwalniasz się, znikasz i nikt cię nie szuka. W tej branży zostajesz na zawsze. Wyrządziłem tyle krzywdy, mam ogrom wrogów i osób, które chcą się na mnie zemścić. Nawet jeżeli odszedłbym, znaleźliby mnie i skończyli mój lub twój żywot. Nie chcę, abyś była częścią tego bagna.-wyjaśnił jak najspokojniej, chociaż słyszałam, że puls mu wzrósł.
-Ja to wszystko wiem. Jestem świadoma jakie zagrożenia czyhają na mnie za rogiem twojego domu, ale od początku byłam i nie boję się. Jeżeli mam zginąć, to szczęśliwa, bo mam ciebie. Jestem częścią ciebie, a ty tego "bagna", więc...-wyrecytowałam. Pewność mnie przepełniała. Nie kłamałam.
-Ale...
-Żadnego ale. Będę z tobą zawsze, na zawsze, nawet gdybyś był samym szatanem. A wiesz czemu? Bo kocham cię bezgranicznie i koniec kropka.-Przerwałam mu umiejętnie.
-Nie spodziewałem się, że ktokolwiek kiedykolwiek zdobędzie się na te słowa skierowane do mnie.-Zaśmiał się bawiąc się moimi włosami.
-A jednak.-Musnęłam jego usta.-Właściwie co to za miejsce?-zapytałam.
-Mój dom handlowy.-odparł.
-Co to oznacza?-kontynuowałam.
-W piwnicy odbywa się całe moje życie. Zakłady, handel i ogółem zarabianie na czarno, długo by mówić. Nie ważne.-Starał się wybrnąć z tematu.
-Jest coś co robisz legalnie?-Zachichotałam.
-Kocham cię.-odrzekł. Czy tylko ja uważam, że to było słodkie? Przyznam, że się zarumieniłam. Wpatrywałam się w te jego cudne oczy i nie wierzyłam, że w tak krótkim czasie moje życie obróci się o 180 stopni.-Dlaczego akurat ja?-odezwał się po jakimś czasie.
-To chyba ja powinnam zapytać.-Rozbawił mnie.
-Po prostu chcę wiedzieć dlaczego taki...Łajdak zawrócił ci w głowie.-Wyszczerzył te swoje białe ząbki.
-No nie wiem, zawsze lubiłam bad boy'i.-mruknęłam.
-Miau.
-Jesteś niemożliwy.-Lekko go pocałowałam.
-Za to mnie uwielbiasz.-Pogłębił kontakt.
-Ale nie chcę zostać we Włoszech, tu jest moja ciotka i wuj, boję się, że mnie zobaczą i skarcą za brak odwiedzin.-Oparłam głowę na jego piersi.
-Wyjedziemy z powrotem do Londynu jutro.-Wtulił mnie w siebie mocniej.-Teraz cieszę się, że Li zostawił ten liścik.-Zerknęłam na niego podejrzliwie.
-Wiedziałeś?-Uniosłam brwi.
-Mam monitoring i cały czas sprawdzam swoich "podwładnych", nie myśl sobie, że widzę cię nago po raz pierwszy.-Zaśmiał się.
-Zboczeniec!-Uderzyłam go w mostek.
-Ała!
-Dobrze ci tak.-bąknęłam i udałam obrażoną.
-Żartuję nie mam kamer w łazienkach. Że co miałbym oglądać nagich facetów?-Wybuchnęliśmy rechotem.
-No ja mam nadzieję.-Uspokoiliśmy się. Gładził delikatnie moje włosy i składał całusy na mej dłoni. Wpatrywaliśmy się w siebie w zupełnej ciszy. Nie pomyślałabym, że zakocham się i zapomnę o świecie, ale tak się stało. Miałam nadzieję, że wszystko się ułoży i będziemy żyć, na miarę gangstera i jego partnerki, spokojnie.-Gdzie dzisiaj będę spała?-Po jakiś pięciu minutach odezwałam się.
-W moich ramionach, dzisiaj i do końca.-Te słowa odbiły się w mojej głowie echem. Może to was zdziwić, bo taki człowiek nie powinien być prawdomówny, ale mój Lou w życiu by mnie nie oszukał i tak stało się i tym razem...


Hejka! Troszkę was oszukałam, ale nieświadomie. Wena mnie naszła i postanowiłam napisać ten koniec już dzisiaj zamiast jutro. Mam nadzieję, że z tej wersji będziecie bardziej zadowoleni niż z ostatniej :) Nie bądźcie źli za to małe kłamstewko :3 A no i wyrażajcie w komentarzach to co naprawdę myślicie, bez owijania w bawełnę, po prostu chcę wiedzieć co myślicie i czy nie zmieniać czegoś w moim blogu. Jeżeli macie jakieś uwagi, walcie śmiało, chętnie poprawię się. Zapraszam także do proponowania kolejnego opowiadania i zamawiania. Dobrze, dobrze już kończę ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
-Spróbujemy, razem?-zapytałam leżąc na jego nagiej klatce piersiowej. Zapadła krótka chwila milczenia.
-...Tak, ale nie chcę cię narażać.-odrzekł po zastanowieniu.
-Nie narażasz, wystarczy jeżeli odpuścisz sobie czarne interesy.-Stwierdziłam.
-Nie rozumiesz. To nie jest supermarket, gdzie pracujesz, zwalniasz się, znikasz i nikt cię nie szuka. W tej branży zostajesz na zawsze. Wyrządziłem tyle krzywdy, mam ogrom wrogów i osób, które chcą się na mnie zemścić. Nawet jeżeli odszedłbym, znaleźliby mnie i skończyli mój lub twój żywot. Nie chcę, abyś była częścią tego bagna.-wyjaśnił jak najspokojniej, chociaż słyszałam, że puls mu wzrósł.
-Ja to wszystko wiem. Jestem świadoma jakie zagrożenia czyhają na mnie za rogiem twojego domu, ale od początku byłam i nie boję się. Jeżeli mam zginąć, to szczęśliwa, bo mam ciebie. Jestem częścią ciebie, a ty tego "bagna", więc...-wyrecytowałam. Pewność mnie przepełniała. Nie kłamałam.
-Ale...
-Żadnego ale. Będę z tobą zawsze, na zawsze, nawet gdybyś był samym szatanem. A wiesz czemu? Bo kocham cię bezgranicznie i koniec kropka.-Przerwałam mu umiejętnie.
-Nie spodziewałem się, że ktokolwiek kiedykolwiek zdobędzie się na te słowa skierowane do mnie.-Zaśmiał się bawiąc się moimi włosami.
-A jednak.-Musnęłam jego usta.-Właściwie co to za miejsce?-zapytałam.
-Mój dom handlowy.-odparł.
-Co to oznacza?-kontynuowałam.
-W piwnicy odbywa się całe moje życie. Zakłady, handel i ogółem zarabianie na czarno, długo by mówić. Nie ważne.-Starał się wybrnąć z tematu.
-Jest coś co robisz legalnie?-Zachichotałam.
-Kocham cię.-odrzekł. Czy tylko ja uważam, że to było słodkie? Przyznam, że się zarumieniłam. Wpatrywałam się w te jego cudne oczy i nie wierzyłam, że w tak krótkim czasie moje życie obróci się o 180 stopni.-Dlaczego akurat ja?-odezwał się po jakimś czasie.
-To chyba ja powinnam zapytać.-Rozbawił mnie.
-Po prostu chcę wiedzieć dlaczego taki...Łajdak zawrócił ci w głowie.-Wyszczerzył te swoje białe ząbki.
-No nie wiem, zawsze lubiłam bad boy'i.-mruknęłam.
-Miau.
-Jesteś niemożliwy.-Lekko go pocałowałam.
-Za to mnie uwielbiasz.-Pogłębił kontakt.
-Ale nie chcę zostać we Włoszech, tu jest moja ciotka i wuj, boję się, że mnie zobaczą i skarcą za brak odwiedzin.-Oparłam głowę na jego piersi.
-Wyjedziemy z powrotem do Londynu jutro.-Wtulił mnie w siebie mocniej.-Teraz cieszę się, że Li zostawił ten liścik.-Zerknęłam na niego podejrzliwie.
-Wiedziałeś?-Uniosłam brwi.
-Mam monitoring i cały czas sprawdzam swoich "podwładnych", nie myśl sobie, że widzę cię nago po raz pierwszy.-Zaśmiał się.
-Zboczeniec!-Uderzyłam go w mostek.
-Ała!
-Dobrze ci tak.-bąknęłam i udałam obrażoną.
-Żartuję nie mam kamer w łazienkach. Że co miałbym oglądać nagich facetów?-Wybuchnęliśmy rechotem.
-No ja mam nadzieję.-Uspokoiliśmy się. Gładził delikatnie moje włosy i składał całusy na mej dłoni. Wpatrywaliśmy się w siebie w zupełnej ciszy. Nie pomyślałabym, że zakocham się i zapomnę o świecie, ale tak się stało. Miałam nadzieję, że wszystko się ułoży i będziemy żyć, na miarę gangstera i jego partnerki, spokojnie.-Gdzie dzisiaj będę spała?-Po jakiś pięciu minutach odezwałam się.
-W moich ramionach, dzisiaj i do końca.-Te słowa odbiły się w mojej głowie echem. Może to was zdziwić, bo taki człowiek nie powinien być prawdomówny, ale mój Lou w życiu by mnie nie oszukał i tak stało się i tym razem...


Hejka! Troszkę was oszukałam, ale nieświadomie. Wena mnie naszła i postanowiłam napisać ten koniec już dzisiaj zamiast jutro. Mam nadzieję, że z tej wersji będziecie bardziej zadowoleni niż z ostatniej :) Nie bądźcie źli za to małe kłamstewko :3 A no i wyrażajcie w komentarzach to co naprawdę myślicie, bez owijania w bawełnę, po prostu chcę wiedzieć co myślicie i czy nie zmieniać czegoś w moim blogu. Jeżeli macie jakieś uwagi, walcie śmiało, chętnie poprawię się. Zapraszam także do proponowania kolejnego opowiadania i zamawiania. Dobrze, dobrze już kończę ;)
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*
Pierwsza moja reakcja to:
OdpowiedzUsuńO rany moje ukochane opowiadanko i do tego jeszcze koniec...!!!
Mega radść.
Więc tak jej...
Zgadzam sie, że to co powiedzial bylo mega slodkie!!!!!
I super zakończenie!!!
Nie jestem zla za takie cos, no tak wypadlo,nie??
Zdarza się. No ale w sumie takie napady weny niespodziewanej moga byc!
Pozdrawiam!
:*
Hehe :D Też zawsze tak mam ^^
UsuńSłodkie-moje ulubione słowo :3
Dziękuję, starałam się i jestem mega szczęśliwa, że udało mi się tym razem Cię zadowolić :)
Postaram się częściej przyjmować "ataki" weny :D
Całuski :**
P.S. Chciałam dzisiaj zadać pytanie na twojej stronce, wiesz dowiedzieć się co nie co. Później jak weszłam w zakładkę, to był już jeden komentarz i nie odpowiedziałaś na niego. Dlatego chciałam zapytać czy mogę zadać kolejne pytanka czy czekać aż udzielisz odpowiedzi na tamte? :)
Buziaki <3
Dziękuję za mega dawkę motywacji do dalszego pisania <3
Uwielbiam Cię <<3
Jasne, że możesz zadawać!!
UsuńNie ma problemu.
Na wszystkie podtaram się odpowiedzieć do niedzieli i może nawet wstawić jakieś zamówienir lub kolejny rozdział...
No nie wiem jeszcze jsk to bd, ale na pytania na pewno odpowiem!
Pewnie dodalabym cos wczesniej, ale nie ma to jak zawalony tydzień...
W końcu normalna szkola i nie normslbe praktyki...ahh ta codzienność...
:)
Okej <3
UsuńCzekam :*
Dokładnie, codzienność :P