niedziela, 8 lutego 2015

I can't find this feeling 3 (Druga część rozdziału)

 Efekt końcowy wcale nie był najgorszy, ale nie do końca to był mój styl, dlatego dodałam coś swojego czyli trampki. Zadowolona Mulatka przyjrzała mi się i skomplementowała sama siebie, gdyż to "jej robota". Wyszłyśmy z łazienki i ukazałyśmy się chłopakom, którzy już umierali z nudów podczas oczekiwań. Zmierzyli nas wzrokiem i szczęki im opadły. Wręcz się ślinili, ale wydawało się, że bardziej na widok mojej towarzyszki niż mój. Jednakże Zayn wręcz pożerał mnie wzrokiem, może to dziwne, ale mało mi to odpowiadało. Nie wiem, po prostu czułam się niezręcznie.
-Wyglądacie...
-Wow.-Wypowiedź Liam'a dopełnił Hazz. Miałam wrażenie, że zapamiętam ten wieczór aż za dobrze...
***
Niall, Harry, Lou i Li, powiedzmy, zajęli się Alby i wyprowadzili ją z mieszkania nie zwracając na mnie większej uwagi. Zostałam w mieszkaniu sama z Malik'iem.
-Pięknie wyglądasz.-Uśmiechnął się lekko trzymając ręce w tylnych kieszeniach spodni i unosząc uroczo ramiona.
-Dziękuję. Ty także.-Spuściłam lekko głowę chowając rumieńce za włosami. Zbliżył się do mnie, a ja nadal kurcząc brodę przy klatce piersiowej patrzałam na niego.
-Ej, nie chowaj się.-Złapał mnie za podbródek i zmusił do prośby.-Nadal cudnie się rumienisz.-Nie wiedziałam jak się zachować. Ewidentnie mnie podrywał. Widziałam zadowolenie w jego ślepiach. Postanowiłam nie dawać mu się. Przecież nazywam się Koni Ani (wiem wymyślni są moi rodzice) Likety.
-A ty nadal jesteś bezczelny.-Poklepałam go po policzku i odwróciłam się na pięcie w kierunku drzwi. Złapał mnie za nadgarstek. Zerknęłam na niego.
-Jeszcze zmienisz zdanie. Pamiętaj "Od nienawiści po miłość".-Wyszczerzył swoje bieluśkie zęby. Uśmiechnęłam się wrednie i ponownie zmniejszyłam dystans pomiędzy nami do kilku centymetrów.
-Długo szukałeś tego lipnego cytatu w necie? Czyjego autorstwa, pozerze?-Jednakże moje przycinki wcale go nie obchodziły. Jakby żył we własnym wyimaginowanym świecie.
-Nie. Mojego, królewno.-Chociaż byłam na niego na max'a wściekła to coś w sercu mnie zakuło na słowo "królewna".
-Nie spodziewałam się, naprawdę. Nie wyglądasz na takiego co lubi myśleć.-Pogardziłam nim.
-Nie lubię.-Wzruszył ramionami. Przystawił usta do mojego ucha.-Ale o tobie uwielbiam.-Wyszeptał i wyminął mnie zgrabnie. Ciarki przeszły moje ciało. Niby miałam z nim wiele wspólnego, czego dowiedziałam się przy śniadaniu, ale chyba pomyliłam się co do niego. Rano wydawał mi się taki...Inny niż wieczorem. Dziwne, że znielubiłam go przez kilka godzin. Ciekawe. Wzięłam głęboki oddech i zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Zayn podążał za grupą. Ja postanowiłam do niej dołączyć. Starałam się dobrze bawić, ale ON cały czas zaprzątał mi głowę z tym swoim "Cudnie się rumienisz", "Księżniczko" i "O tobie zawsze". Uważałam to za prostackie. W klubie kompletnie straciłam humor. Wszyscy zniknęli w tłumie./Zajęłam miejsce przy barze i zamówiłam drinka. Nagle na biodrach poczułam dłonie. Odwróciłam się.
-Mówiłam już, że masz się kurwa odwalić!-krzyknęłam na byłego.
-Ale skarbie...-Widocznie nie był trzeźwy.
-Daj mi spokój!-Wyrywałam się mu. Zaczął obłapiać mnie gdzie tylko się mu podobało. Narzucał mi się, to nie podlegało dyskusji.-Zostaw mnie!-Nikt nawet na to nie zareagował.
-No nie bądź taka, daj mi coś słodkiego.-Oblizał wargi obleśnie. Zboczeniec jeden.
-Odpieprz się!-Nie przestawałam protestować.
-Nie słyszałeś?-Nagle pojawił się Zen. Trochę pobił Drake'a i oddał w ręce ochroniarzy, którzy jakoś wcześniej nie byli mną zainteresowani. Czułam się, co może być dziwne, upokorzona. Mulat odwrócił się do mnie przodem i spojrzał z politowaniem.-Wszystko okej?-Troskliwie zapytał. Nie wiem co się ze mną stało, ale nagle w mych oczach pojawiły się łzy. Nie miałam zamiaru się z tym obnosić. Wybiegłam z budynku łapiąc swoją torebkę. Nie chciałam, aby ktokolwiek mnie widział. Coś okropnego. Usłyszałam kilka wołań, ale nie zwróciłam na nie uwagi. Jak najszybciej otarłam policzki i pomknęłam przed siebie, nie wiadomo gdzie. Niespodziewanie na tej samej części ciała ponownie znalazły się czyjeś dłonie. Po sprawdzeniu dowiedziałam się, iż to ta sama osoba. Nie wyglądał już tak "radośnie" jak w klubie. Wtem wiedziałam, że nie skończy się to dobrze. On był nieobliczalny...







Hejka! Druga część :) Mam nadzieję, że się spodoba :3
Pozdrawiam JEDNOKIERUNKOWYCH :*

4 komentarze:

  1. Zayn, ratuj ją!
    Rozdział cudny!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej
    Okropnie długo nie byłam
    Proszę o wybaczenie :*
    Rozdziału genialny
    Jejciu te teksty Zayna aaaaa
    I wtedy znów pojawia się jej były
    Czy byłabym zła marząc że Zayn wybiegł za nią
    Czekam na kolejny
    Buziaki
    Mela:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie stało :>>
      Dziękuję, bardzo się cieszę :D
      Hehe :D
      Już niedługo :)
      Całusy <3

      Usuń